Spitfire stanął na ogonie | Recenzja

P. Reising,  Spitfire stanął na ogonie. Wspomnienia polskiego pilota RAF-u Jana Książczyka (Johna Benetta)

Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym. Te słynne słowa premiera Churchilla doskonale obrazują rolę lotników, w tym także polskich w historii
i przebiegu bitwy o Anglię. Trudno sobie wyobrazić, jak potoczyłaby się dalej II wojna światowa, gdyby Zjednoczone Królestwo jednak nie obroniło się przed Luftwaffe. I choć późniejszy gabinet nie okazał pilotom znad Wisły należnej im wdzięczności to trzeba pamiętać, że byli to młodzi chłopcy pełni zapału i serca do walki
z wrogiem. Ich nadrzędnym celem była wolność Polski. Chcieli go osiągnąć poprzez jak najlepsze wykonywanie zleconych im zadań i rozwój własnych umiejętności, tak by
w przyszłości móc znów służyć krajowi z całych sił. Jednym z takich chłopców był Jan Książczyk (John Benett).

Pozycja autorstwa uznanego dziennikarza Pawła Reisinga przyjęła formę wspomnień głównego bohatera, choć jak dla mnie przypomina ona bardziej wywiad – rzekę. Jednakże ani razu nie natrafiamy na pytania zadawane przez prowadzącego wywiad. Jak dowiadujemy się ze wstępu jest to efekt kilku rozmów prowadzonych przez autora z panem Janem. Narracja prowadzona
w sposób bardzo przyjemny prowadzi nas przez dzieciństwo, młodość, fascynację lotnictwem, początek II wojny światowej, walki na angielskim niebie, czasy powojenne i współczesne. Mogłoby się wydawać, że w sumie w takim układzie treści nie ma nic nadzwyczajnego, jednak, jeśli dodamy cały czas żywe wspomnienia i anegdoty – opowieść nabiera energii i zaczyna być naprawdę przyjemna w odbiorze.

Trzeba podkreślić, że język książki jest żywy i obrazowy. Wynika to z faktu, że pan Jan  opowiada
o przeszłości i faktach ze swojego życia z perspektywy pierwszoosobowej, a nie tak
jak w pozycjach naukowych z pozycji wszystkowiedzącego narratora. Dzięki temu możemy chociaż w części poczuć takie same emocje jak on, gdy siadał po raz pierwszy za sterami samolotu, czy gdy uległ poważnemu wypadkowi lotniczemu. Dodatkowym atutem niewątpliwie jest to,
że bohater nie skupia się na nieistotnych szczegółach lub też kontekście historyczno– sytuacyjnym. W efekcie poszczególne rozdziały, są krótkie treściwe i skondensowane. To o tyle istotne, że często zdarza się w tego typu książkach bardziej istotne okazują się zdarzenia toczące się w tle, niż te wyeksponowane na pierwszym planie. Tutaj taka sytuacja nie zachodzi, za co należy się pochwała.

Kolejną kwestią jest unikanie mitologizacji niektórych wydarzeń. Pan Jan przedstawia wszystko to czego doświadczył w sposób, prosty, jasny i klarowny, bez niepotrzebnych ozdobników, unikając wpisywania się w obowiązujące konwenanse. Tak na przykład dowiadujemy się o  tym, że wbrew temu co się często czyta lub słyszy – bazy polskich lotników, zwłaszcza w początkach swojej działalności były kompletnie improwizowane, w jednostkach panował ciągły niedobór sprzętu do ćwiczeń. Mimo to, żołnierze w Anglii walczyli z poświęceniem i byli przygotowani na każdą ewentualność.

 Szczególnie emocjonalna jest część opisująca lata powojenne, kiedy były pilot wyraża swoje oburzenie tym, że rząd angielski odwrócił się od Polaków, zmuszając ich tym samym do powrotu do rządzonego przez komunistów kraju lub też do podjęcia się zajęć poniżej ich oczekiwań np. w kopalniach.

Książkę zamyka rozdział opisujący to, co pan Jan (John) robił już po zakończeniu kariery wojskowej, jak zwiedzał różne kraje i kontynenty, a w końcu, co robi współcześnie i jak odnajduje się w dzisiejszej Polsce. W niektórych miejscach tej części narracja przybiera charakter bardzo osobisty, co także wzbogaca odbiór i pozwala poznać wagę przeżyć bohatera na przestrzeni ponad stu lat życia.

Dla mnie bardzo cenny okazał się rozdział o tym, w jaki sposób w Anglii postrzegano rządy komunistów w Polsce. Z lektury widać, że brytyjskie społeczeństwo nie miało w tej sprawie wyrobionej opinii, i traktowało te sprawę raczej pobieżnie i „lekką ręką”. Wystarczy powiedzieć
o tym, że kwestia wprowadzenia stanu wojennego nad Wisłą zajmowała dzienniki telewizyjne zaledwie przez dwa dni. To w mojej opinii nieco przeczy sloganowi, jakoby cały zachodni świat współczuł rodakom Kościuszki. Nie zmienia to oczywiście tego, że do Polski w tym czasie napływały paczki i dary z Niemiec i innych krajów. Chodzi mi raczej o odbiór społeczny wspomnianych zdarzeń.

Muszę skreślić też kilka słów na temat okładki. Jest bowiem jedną z najładniejszych jakie widziałem. Przedstawia potężnego, kolorowego Spitfire’a na tle zachodzącego lub wschodzącego słońca. Naprawdę przyciąga wzrok. To o tyle istotne, że obraz przemawia do wyobraźni czytelnika niemal tak samo mocno jak czytane słowo.

 Jeśli miałbym doszukiwać się pewnych niedociągnięć to może w odniesieniu do warstwy językowej. W pewnych bowiem fragmentach język jest przynajmniej w moim odczuciu zbyt prosty, zbyt zwyczajny, choć z drugiej strony, w książce wypowiada się starszy człowiek, a więc ciężko tu wymagać języka literackiego. I dosłownie ostatnia uwaga – tak jak wspomniałem na początku bardzo żałuję, że z tej treści nie powstał wywiad – rzeka w pełnym znaczeniu. Myślę, że były do tego możliwości i dzięki temu książka byłaby jeszcze bardziej ciekawa,

Podsumowując, z całym przekonaniem polecam Państwu książkę Pawła Reisinga. Nie jest  ani gruba, ani nudna, za to barwna i interesująca. Historii jest w niej ani za dużo ani za mało. Pozwala spojrzeć na  polskich w bardziej zwyczajnym ujęciu. Myślę, że będzie wartościowym prezentem dla dużych i małych czytelników, a największą radość niewątpliwie będzie miał Pan Jan, którego dzieje trafią pod strzechy – zwłaszcza w kontekście 70. Rocznicy bitwy o Anglię.

Wydawnictwo: Fronda

Ocena recenzenta: 5/6

Dominik Majczak

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*