Strybki. Z AK pod skrzydła NKWD

Strybki. Z AK pod skrzydła NKWD |Recenzja

Damian Markowski, Strybki. Z AK pod skrzydła NKWD

Nie ma dwóch bardziej przeciwstawnych sobie pojęć niż AK i NKWD. Z jednej strony Armia Krajowa, polskie wojsko podziemne, organizacja podporządkowana władzom Rzeczpospolitej. AK to synonim polskiego męstwa i bohaterstwa. Z drugiej strony owiane złą sławą NKWD. Formacja ta budziła strach wszędzie tam, gdzie się pojawiała. Dwie formacje, dwa systemy polityczne, dwie śmiertelnie wrogie sobie organizacje.

Jak zatem mamy rozumieć tytuł recenzowanej książki?

„Strybki” ukazały się nakładem wydawnictwa ZNAK. Autorem publikacji jest znany historyk Damian Markowski.

Treść książki

Najpierw należy wyjaśnić terminologię. Strybki, strybkowie to w języku ukraińskim „strzelcy, bojowcy”. Jest to określenie młodych Polaków z Kresów, którzy wstąpili do formacji pomocniczej NKWD powodowani chęcią walki z UPA.

W swojej najnowszej książce Damian Markowski przypomina ich trudną i skomplikowaną historię. Bardzo często oddaje głos im samym. Stara się zrozumieć. Przede wszystkim zrozumieć.

Recenzowana książka składa się z czterech rozdziałów.

Pierwszy z nich nosi wymowny tytuł „nienawiść”. Autor przypomina, że opisywana historia nie zaczyna się wraz z wybuchem II wojny światowej. Stosunki polsko-ukraińskie były trudne i skomplikowane od początków istnienia II RP. Właściwie nie było dobrego sposobu na ich poprawę.

Wybuch wojny przeniósł konflikt na nowy poziom. Zarówno Sowieci jak i Niemcy na zajętych przez siebie terenach stosowali bezwzględną politykę w myśl metody „dziel i rządź”.

Rozmówcy Damiana Markowskiego starają się oddać tamte emocje, tamte nadzieje i lęki. Chociaż od opisywanych wydarzeń minęło już kilkadziesiąt lat, to nadal widać zaangażowanie rozmówców i ich żywiołowe reakcje. Autor – jako zawodowy historyk – stara się czasem prostować ich wypowiedzi, jednak na niewiele się to zdaje. Pamięć ludzka często bywa wybiórcza i subiektywna – człowiek pamięta to, co chce pamiętać.

Niestety wojna sprzyja banalizacji zła. Na wojnie życie ludzkie jest niepokojąco tanie. Autor przypomina, że najpierw była zagłada Żydów. Zagłada, na którą patrzyli zarówno Ukraińcy jak i Polacy. Miało to swoje późniejsze konsekwencje.

Markowski dość krytycznie opisuje działalność AK na Kresach. W książce powraca dramatyczne pytanie, czy Armia Krajowa mogła zrobić coś więcej, by ochronić Polaków przed UPA. To właśnie działalność Ukraińskiej Powstańczej Armii była dla Polaków prawdziwą dziejową tragedią. Autor twierdzi, że Ukraińcy traktowali Polaków tak jak wcześniej Niemcy Żydów. To właśnie Polacy zajęli niejako miejsce Żydów. Stali się ofiarami. Natomiast Ukraińcy stali się oprawcami. Oprawcami bezwzględnymi i cechującymi się niespotykanym okrucieństwem.

Czy zatem można dziwić się młodym Polakom, że zawarli swoisty „pakt z diabłem”? Paktem tym była współpraca z NKWD w walce z UPA. Zbiegło się to w czasie z upadkiem autorytetu AK i polskiego podziemia. Propaganda sowiecka bardzo dobrze to wykorzystała.

Taka właśnie była geneza udziału Polaków w istriebitielnych batalionach. IB były formacją pomocniczą NKWD. Polacy w nich służący z reguły byli niepełnoletni. Jak podkreśla autor byli to ci, którzy „nie zdążyli”. Nie zdążyli do Andersa, nie zdążyli do Berlinga. Nie zostali wcieleni do Armii Czerwonej. Mieli jednak dość bezczynnego patrzenia na to, jak UPA morduje ich rodziny i całe wsie. Chcieli walczyć. Chcieli zemsty. Marzyli o zemście. Istriebitielne bataliony dawały im taką możliwość. Pozwalały działać. Dały do ręki broń i poczucie, że odtąd nie są już bezczynnie czekającymi ofiarami.

Podsumowanie

„Strybki. Z AK pod skrzydła NKWD” to książka licząca sobie nieco ponad trzysta stron. Damian Markowski przybliżył w niej mniej znany wątek z trudnej i skomplikowanej historii Polski XX wieku. Kresy Wschodnie były prawdziwym „węzłem gordyjskim”. Miejscem konfliktów i sprzecznych interesów wielu narodowości.

Kim byli strybkowie? Dlaczego współpracowali z Sowietami, chociaż nienawidzili komunizmu? Jak oceniają swoje postępowanie z perspektywy czasu?

O tym wszystkim traktuje recenzowana książka. Jest ona utrzymana w konwencji popularnonaukowej, język używany przez autora jest prosty i skierowany do szerokiego grona odbiorców. Lektura dla zainteresowanych tematem.


Wydawnictwo Znak Horyzont
Ocena: 4/6
Wojciech Sobański


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Znak Horyzont. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.