Andrzej Nowak, Dzieje Polski. Tom VII 1673–1763. Upadanie i powstawanie

Dzieje Polski. Tom VII: 1673–1763. Upadanie i powstawanie |Recenzja

Andrzej Nowak, Dzieje Polski. Tom VII: 1673–1763. Upadanie i powstawanie

Historia XVIII wieku zwykle kojarzy się z „za króla Sasa…”, ale po lekturze VII tomu Dziejów Polski: 1673–1763. Upadanie i powstawanie ten obraz przestaje wystarczać. Andrzej Nowak rozkłada na czynniki pierwsze drogę od wiedeńskiej chwały po polityczną zapaść, pokazując, jak Rzeczpospolita krok po kroku traciła sprawczość.

VII tom cyklu Dzieje Polski obejmuje burzliwy okres lat 1673–1763 w historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Książka ukazuje dramatyczną drogę Polski od chwili triumfu militarnego – zwycięstwa Jana III Sobieskiego pod Chocimiem (listopad 1673) i odsieczy wiedeńskiej (1683) – do momentu głębokiego kryzysu państwa zaledwie kilka dekad później. Autor opisuje czasy, w których dawna potęga stopniowo chyliła się ku upadkowi.

Po śmierci Jana III (1696) Rzeczpospolita doświadcza serii nieszczęść: przez jej terytorium przetaczają się obce armie – szwedzkie, saskie, rosyjskie, a nawet pruskie – mimo że formalnie kraj nie wypowiada im wojny. W wyniku tych wojen szarpanych Polska ponosi ogromne straty demograficzne i gospodarcze: zostają zgliszcza, głód i ruina społeczeństwa.

Dwukrotnie szlachta obiera na króla Stanisława Leszczyńskiego, jednak polski pretendent musi uchodzić z ojczyzny na wygnanie. Ostatecznie koronę zdobywa przedstawiciel saskiej dynastii Wettinów – August II, a po nim jego syn August III – lecz rządy obu królów niemal od początku do końca zależą od wsparcia obcych mocarstw, głównie carskiej Rosji.

Krótko o VII tomie Dziejów Polski

Tom VII skupia się na przyczynach stopniowego osłabienia państwa oraz próbach jego ratowania. Nowak barwnie odtwarza kolejne kryzysy polityczne, takie jak bezkrólewia i wolne elekcje (np. elekcja 1697 roku i podwójna elekcja 1733 roku), wojnę północną (1700–1721) i towarzyszącą jej wojnę domową między zwolennikami Leszczyńskiego a Augusta II, konfederacje szlacheckie (Targowica pojawia się dopiero później, ale w tym okresie były np. konfederacja tarnogrodzka 1715–1717) czy ingerencje obcych dworów w wewnętrzne sprawy Rzeczypospolitej.

Autor pokazuje, jak sąsiedzi Polski zawierali tajne porozumienia w celu utrzymania w naszym kraju „złotej wolności” w jej najbardziej wynaturzonej formie – po to, by paraliżować wszelkie reformy i trzymać Rzeczpospolitą w stanie słabości. Książka ukazuje degenerację instytucji państwowych: wolna elekcja przeradza się w polityczny targ, a Sejm praktycznie traci zdolność działania – na 16 sejmów zwołanych za panowania Augusta III aż 15 zostało zerwanych liberum veto! To dobitna ilustracja anarchii panującej w XVIII-wiecznej Polsce.

Mimo ponurego obrazu kolejnych klęsk, Nowak podkreśla, że opisywane sto lat to nie tylko nieustanne upadki, lecz również próby powstawania – momenty otrząsania się z kryzysu. Po glorii wiedeńskiej zagrożenie ze strony Imperium Osmańskiego wprawdzie mija, ale niemal równocześnie zanika armia Rzeczypospolitej. Ojczyzna kilkakrotnie podejmuje jednak wysiłki, by się dźwignąć: od prób reform Jana III i nielicznych zwycięstw militarnych, przez paktowanie szlachty z królem (Sejm Niemy 1717) aż po intelektualne przebudzenie polskiej elity w połowie XVIII wieku.

Tytułowe „Upadanie i powstawanie” doskonale oddaje tę huśtawkę losów – okresowe załamania państwa przeplatają się z wysiłkami naprawy jego ustroju. Autor kończy tom na roku 1763 (śmierć Augusta III), czyli w przededniu panowania Stanisława Augusta. To punkt, w którym Rzeczpospolita stoi na krawędzi katastrofy, ale jednocześnie dojrzewają już idee reform oświeceniowych, które staną się treścią kolejnego tomu.

Jakie tezy stawia autor?

Andrzej Nowak stawia sobie ambitny cel przedstawienia dziejów Polski w sposób nowy, żywy i przystępny, a zarazem pogłębiony o najnowsze ustalenia historyków. W tomie VII możemy wyodrębnić kilka głównych tez i zamierzeń autora:

Nowak szczegółowo opisuje, dlaczego państwo polsko-litewskie popadło w tak głęboki kryzys w XVIII wieku. Akcentuje on destrukcyjny wpływ rozpadu dyscypliny politycznej – przede wszystkim nadużycia liberum veto i prywatę magnaterii, które sparaliżowały rządy. Statystyka przytoczona w książce – 15 zerwanych sejmów na 16 za Augusta III – mówi sama za siebie. Autor przekonuje, że słynna „złota wolność szlachecka” z ideału przeobraziła się w anarchię niszczącą państwowość.

Książka podkreśla, że upadek nie dokonał się wyłącznie z winy Polaków. Ościenne mocarstwa celowo podsycały słabości Rzeczypospolitej – Rosja, Prusy i Austria dbały, by w Polsce nic się nie zmieniło. Nowak wskazuje choćby tajne sojusze sąsiadów, mające utrwalić zgubny dla nas status quo (np. ciche porozumienia rosyjsko-pruskie gwarantujące utrzymanie liberum veto i wolnej elekcji). Teza autora jest jasna: Polska padła ofiarą geopolitycznej gry mocarstw, które korzystały z naszej wewnętrznej słabości.

Mimo fatalnej sytuacji, Nowak dostrzega w opisywanym stuleciu iskry nadziei. Jego ważną tezą jest to, że Rzeczpospolita nie umiera bez walki – co pewien czas znajduje siły, by się podnieść. Autor wymownie nazywa ten proces „upadaniem i powstawaniem”.

Wskazuje np. na próby reform podejmowane przez światlejszych magnatów i duchownych (jak kanclerz Stanisław Lubomirski czy pijar Stanisław Konarski, który zakłada Collegium Nobilium), na przebudzenie myśli politycznej (publicystyka Stanisława Leszczyńskiego na emigracji) czy ocalenie resztek suwerenności w najtrudniejszych momentach dzięki zrywom szlachty (konfederacje przeciw dominacji obcych wojsk). Nowak podkreśla, że w tych wysiłkach dojrzeć można zalążki późniejszych reform oświeceniowych –

Jednym z zamierzeń książki jest rozprawienie się z pewnymi obiegowymi opiniami na temat lat 1697–1763. Autor polemizuje np. ze znanym powiedzeniem „Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa”. Zwraca uwagę, że hasło to jest szydercze w swej wymowie – sugeruje czas beztroskiego biesiadowania, podczas gdy rzeczywistość była ponura.

Niewielu mogło używać życia; większość szlachty biedniała, państwo pustoszały wojny, a chłopi – choć paradoksalnie mieli się względnie lepiej niż chłopi w krajach ościennych (bo nie brano ich do wojska) – wcale nie żyli dostatnio. Nowak stawia tezę, że epoka saska była okresem głębokiej dekadencji, a prosperity dotyczyło tylko nielicznych elit. Jednocześnie jednak nie idealizuje poprzedników Sasów – pokazuje błędy Jana III i wewnętrzne konflikty za jego panowania, które przygotowały grunt pod późniejszy chaos.

Andrzej Nowak dąży do ukazania złożonego obrazu upadku I Rzeczypospolitej, wskazując zarówno wewnętrzne patologie ustrojowe, jak i zewnętrzne naciski odpowiedzialne za ten proces. Jego kluczowa teza głosi, że nawet w okresie najgłębszego kryzysu istniały siły dążące do odrodzenia państwa – co z perspektywy historycznej stanowi zapowiedź późniejszej odnowy, m.in. w dobie Sejmu Wielkiego. Autor pragnie tym samym przywrócić należną uwagę temu często niedocenianemu okresowi naszych dziejów i wydobyć z niego lekcje na przyszłość.

Stanowisko autora wobec opisywanych wydarzeń

Prof. Nowak nie ukrywa własnego emocjonalnego stosunku do opisywanej historii – jak zauważono, nie stroni on od subiektywnych ocen wydarzeń i postaci. Jego nastawienie jest wyraźnie patriotyczne: pisze z troską o losie Rzeczypospolitej, piętnując tych, którzy się do jej upadku przyczynili, i chwaląc tych, którzy próbowali ją ratować.

Autor okazuje podziw i sympatię wobec bohaterów działających w interesie kraju. W narracji pozytywnie wyróżnia postaci takie jak Jan III Sobieski (uosobienie zwycięskiej Rzeczypospolitej, choć potem rozczarowany walkami wewnętrznymi), czy reformatorzy pokroju wspomnianego ks. Konarskiego.

Ciepło pisze także o patriotycznych inicjatywach rodzin Familii Czartoryskich, które dążyły do wzmocnienia władzy centralnej i unowocześnienia kraju w latach 50. i 60. XVIII w. Dostrzega w nich zapowiedź odrodzenia. Nawet tragiczne losy Stanisława Leszczyńskiego przedstawia ze zrozumieniem – jako króla-filozofa i „dobrego Polaka”, którego dwukrotnie zniweczone szanse są symbolem zmarnowanych nadziei reformatorów.

Z drugiej strony Nowak surowo ocenia postawy szkodzące Rzeczypospolitej. Bardzo krytycznie pisze o magnaterii kresowej (np. rodzie Paców na Litwie czy Sapiehów) torpedującej poczynania Sobieskiego dla własnych korzyści. Piętnuje zdrajców interesu publicznego – magnatów i szlachtę, którzy za rosyjskie lub pruskie złoto zrywali sejmy i knuli przeciw własnemu państwu. W jego ujęciu liberum veto nie jest egzotyczną ciekawostką ustrojową, lecz wręcz zbrodnią wobec narodu, gdyż doprowadziło kraj do ruiny.

Podobnie Augusta II Mocnego i Augusta III przedstawia raczej w negatywnym świetle – jako cudzoziemskich władców, którzy nie rozumieli polskich realiów i traktowali koronę polską instrumentalnie. August II wciągnął Rzeczpospolitą w awanturniczą wojnę północną, a August III pogrążył państwo w całkowitej niemocy politycznej. Nowak nie kryje oburzenia faktem, że polski tron stał się przedmiotem manipulacji obcych dworów – choć przyznaje, że winę ponoszą też sami Polacy, skoro na to pozwolili.

Charakterystyczna dla autora jest także empatia wobec cierpienia zwykłych ludzi. Opisując przemarsze obcych wojsk przez teren Polski, Nowak maluje żywe obrazy ludzkich tragedii: palonych wsi, głodu, rabunków. Podkreśla, że przeciętni mieszkańcy Rzeczypospolitej – od chłopa po mieszczanina – stanowili ciche ofiary wielkiej polityki tamtych czasów. Taki ton współczucia dodatkowo uwydatnia negatywną ocenę tych, którzy sprowadzili na kraj owe klęski.

Ogólnie postawa Andrzeja Nowaka jest jasno wartościująca: dobro Rzeczypospolitej stanowi główny punkt odniesienia. Wydarzenia i decyzje są oceniane przez pryzmat tego, czy służyły krajowi, czy go rujnowały. Ten moralny kompas autora sprawia, że czytelnik nie ma wątpliwości, komu kibicować w narracji – Nowak wyraźnie wskazuje, kto w sporach wewnętrznych był „patriotą” a kto działał niczym „stronnicy obcych”.

Co ważne, czyni to otwarcie, lecz kulturalnie – nie popada w wulgarną propagandę. Jego język ocen bywa ostry (np. ironiczne komentarze, jak przywołanie szyderczego porzekadła o „królu Sasie”), ale zawsze osadzony w realiach epoki i poparty konkretnymi przykładami. Dzięki temu nawet czytelnik może niekiedy nie zgodzić się z interpretacją autora, ale rozumie, z czego ona wynika.

Warto zaznaczyć, że subiektywizm Nowaka ma charakter konstruktywny – nie zaciemnia faktów, a raczej dodaje narracji pasji i zaangażowania. Autor wierzy w tradycyjne wartości, takie jak honor, wierność, religia i wolność, i te wartości widać w jego podejściu do opisywanych dziejów. Historia Rzeczypospolitej jawi mu się nie jako ciąg przypadkowych zdarzeń, lecz jako dramat moralny, z którego płynie nauka dla współczesnych.

Ten osobisty ton sprawia, że lektura porusza emocje – czytelnik odczuwa autentyczny żal nad zmarnowanymi szansami i złość na zdrajców ojczyzny, ale i dumę z chwil chwały. Taka jednoznaczność stanowiska może nie jest w pełni neutralna akademicko, lecz czyni książkę bardziej przejrzystą i wciągającą dla odbiorcy, który czuje, że autor nie jest bezdusznym kronikarzem, lecz przewodnikiem po historii z wyrazistym poglądem.

Warsztat autora

Choć Dzieje Polski napisane są stylem przystępnym, to interpretacje Andrzeja Nowaka mają solidne uzasadnienie naukowe. Autor jest zawodowym historykiem i opiera swoje tezy na bogatym materiale źródłowym oraz najnowszych badaniach historycznych. Każdy rozdział poparty jest licznymi faktami: Nowak przytacza dane liczbowe (np. wspomniane statystyki zerwanych sejmów), cytuje listy, pamiętniki i relacje z epoki.

W tekście spotkamy wiele cytatów z ówczesnych dokumentów i kronik, które autor wplata w narrację, aby oddać głos uczestnikom wydarzeń. Przykładowo, w opisach bitew pojawiają się fragmenty korespondencji Jana Sobieskiego czy wspomnienia żołnierzy, co dodaje relacji autentyzmu.

Nowak wyraźnie zaznacza, skąd wywodzi swoje interpretacje. Mimo że książka ma charakter syntezy popularnej (brak w niej klasycznych przypisów pod każdą stroną), to jednak na końcu znajduje się imponujący spis wykorzystanych źródeł i bibliografii.

Opinie autora mają oparcie w literaturze przedmiotu lub materiałach źródłowych, choć nie obciążono zasadniczej narracji aparatem naukowym. Taki zabieg służy płynności czytania, ale dociekliwy odbiorca może w razie potrzeby sięgnąć do bibliografii, by zweryfikować informacje lub poszerzyć wiedzę.

Warto podkreślić, że Andrzej Nowak wplata w tok opowieści najświeższe ustalenia historiografii. Jak sam zaznacza, stara się uwzględnić wyniki najnowszych badań polskich i zagranicznych historyków, a nawet odkrycia innych dziedzin (archeologia, genealogia, badania demograficzne). Dzięki temu książka nie powiela przestarzałych schematów, lecz prezentuje aktualny stan wiedzy o epoce. Przykładowo, Nowak korzysta z nowych opracowań dotyczących demografii XVIII wieku czy monografii poświęconych polityce rosyjskiej wobec Polski – co pozwala mu np. lepiej wyjaśnić kulisy ingerencji Petersburga w polskie sprawy w latach 1720–1763.

Ciekawą cechą warsztatu Nowaka jest też skłonność do szukania analogii historycznych i budowania szerszego kontekstu. Autor nieraz wykracza poza ramy opisywanego okresu, aby porównać dane wydarzenie z innymi epokami czy zjawiskami. Robi to w celach ilustracyjnych – chce pokazać czytelnikowi, że pewne mechanizmy polityczne czy społeczne powtarzają się w historii.

Na przykład omawiając utrwalenie rosyjskiego wpływu na Rzeczpospolitą po 1717 roku, Nowak może wspomnieć o późniejszych przykładach ingerencji obcych mocarstw w polskie sprawy, nasuwając porównania nawet z XX wiekiem (choć czyni to ostrożnie, by nie popaść w anachronizm).

Taki eseistyczny styl sprawia, że narracja zyskuje na głębi – czytelnik dostaje nie tylko suche fakty, ale i refleksję historyczną. Oczywiście, podejście to budzi czasem kontrowersje: niektórzy krytycy zarzucają Nowakowi nadmierne dopatrywanie się paralel i „anachroniczne” interpretacje (np. analogie między polityką Rosji carskiej a sowieckiej). Jednak większość tych dygresji służy ożywieniu narracji i ukazaniu uniwersalnego wymiaru historii – Nowak stara się wydobyć z dawnych wydarzeń przesłanie zrozumiałe dla współczesnego czytelnika.

Autor bardzo dba o to, by przedstawiane interpretacje były przekonujące. Każdą ważniejszą tezę stara się podeprzeć kilkoma argumentami. Jeśli np. twierdzi, że magnateria „rozgrywała” państwo dla prywatnych interesów, zaraz ilustruje to konkretnym przykładem: opisuje działalność hetmana Janusza Radziwiłła czy wojewody Potockiego w danej sytuacji, cytuje ich własne słowa świadczące o egoizmie i układach z obcymi dworami.

Jeśli ocenia liberum veto jako katastrofę, przytacza przebieg konkretnych sejmów rozbitych przez przekupionych posłów i pokazuje skutki prawne takiego zerwania. Dzięki tej konkretności interpretacje Nowaka nabierają mocy – trudno się z nimi spierać bez zaprzeczenia faktom, które autor przytacza.

Pod względem metodologii Dzieje Polski Nowaka łączą więc dwie zalety: rzetelność naukową (bogate źródła, znajomość literatury, logiczna argumentacja) oraz przystępność (brak hermetycznego języka, minimum terminologii fachowej w tekście głównym, płynna narracja bez nagromadzenia przypisów). Nowak zdaje się realizować misję popularyzatorską – chce dotrzeć nie tylko do akademików, ale i szerokiego grona Polaków zainteresowanych historią.

W efekcie jego interpretacje są jasno wyłożone i zrozumiałe, a przy tym nie rażą uproszczeniami. Wręcz przeciwnie, wielu czytelników może być zaskoczonych, jak wielowymiarowo autor tłumaczy przyczyny upadku Rzeczypospolitej – uwzględnia politykę, gospodarkę, kulturę, mentalność szlachty, wpływy religijne etc., pokazując że historia nie jest monocausalna. Taka interdyscyplinarna, wszechstronna analiza stanowi istotną wartość dodaną książki.

Od wiedeńskiej chwały po saski cień i pierwsze iskry odrodzenia

Książka ma klarowną, trójdzielną konstrukcję, która prowadzi czytelnika przez lata 1673–1763 bez gubienia wątku. Najpierw dostajemy dynamiczną opowieść o panowaniu Jana III Sobieskiego: od triumfu pod Wiedniem i wielkich planów po coraz bardziej gorzką końcówkę, gdy energia reform wygasa, a polityczny impas dławi państwo.

Później wchodzimy w epokę saską – brutalną „tragedię wschodnioeuropejską”, w której Rzeczpospolita z kraju mającego ambicje staje się polem walki obcych mocarstw i zakładnikiem rosyjskiej dominacji, zwłaszcza po Sejmie Niemym. Ostatnia część to lata Augusta III: zastoju, politycznych fars i narastającej zależności od sąsiadów, ale też pierwszych iskier późniejszego odrodzenia – od oświeceniowych reform po odżywającą kulturę, której symbolem staje się choćby barokowy ksiądz Baka.

Dzięki temu układowi całość nie jest tylko historią upadku, lecz także opowieścią o tym, jak w cieniu słabnącej państwowości zaczynała kiełkować nowa myśl, która przygotowała grunt pod późniejsze zmiany.

Taki układ treści dowodzi przemyślanej kompozycji: najpierw chronologia wydarzeń polityczno-wojskowych, potem podsumowanie w wymiarze społecznym i cywilizacyjnym. Dzięki temu czytelnik otrzymuje nie tylko opis “co się stało”, ale i obraz “jak żyli ludzie” i “co myśleli” w danej epoce. Każdy rozdział jest wyraźnie oznaczony datami granicznymi, co bardzo ułatwia orientację w skomplikowanych kolejach losu Polski.

Dodatkowo tytuły rozdziałów (często zaczerpnięte z cytatów lub przysłów, jak „W tak strasznym rzeczy zamieszaniu” czy „Od Sasa do Lasa”) działają na wyobraźnię i zapadają w pamięć – sygnalizują one główny motyw danego okresu.

Taki układ książki sprzyja przejrzystości narracji. Każda część jest jakby odrębnym aktem dramatu historycznego, a jednocześnie wszystkie układają się w logiczną całość – opowieść o upadku i podnoszeniu się Rzeczypospolitej. Dzieje Polski. Tom VII można więc czytać zarówno ciągiem, jak i – po opanowaniu ogólnego zarysu – wybiórczo, rozdziałami, bo każdy segment stanowi zamkniętą historię. Taki modularny, a zarazem spójny układ treści świadczy o wysokiej świadomości literackiej autora, który zadbał, by czytelnik się nie pogubił, a zarazem by całość miała dramatyczne napięcie.

Nowak pisze o Rzeczypospolitej jak o filmie pełnym napięcia, ironii i dramatów

Styl Nowaka to żywa, filmowa narracja, która bardziej przypomina dobrą powieść historyczną niż akademicką monografię. Pisze krótkimi, obrazowymi zdaniami, stosuje pytania retoryczne, dygresje i niewielkie scenki, dzięki czemu historia „rusza z miejsca” i nie nuży nawet przy gęstym materiale faktograficznym. Unika naukowego żargonu, wszystko wyjaśnia w locie, a zamiast przypisów w tekście daje płynną, gawędziarską opowieść.

W jego stylu pojawia się świadomy, umiarkowany patos – nawiązania do tradycji, honoru, wiary – który ma oddać ducha epoki i podkreślić motywacje dawnych bohaterów. Bywa też ironiczny i kąśliwy, zwłaszcza gdy opisuje absurdy polityczne czy saskie obyczaje. Esejowa swoboda, poczucie humoru i literacki polot sprawiają, że tom czyta się lekko, choć autor nie rezygnuje z historycznej precyzji. To połączenie popularyzatorskiej energii z rzetelną wiedzą – wyważone, atrakcyjne i bardzo charakterystyczne.

Jak zwykle wspaniała jakość wydania

Wydanie tomu stoi na bardzo wysokim poziomie: solidna twarda oprawa, elegancki format i staranny skład od razu robią wrażenie. Książka jest bogato ilustrowana – reprodukcje, ryciny, zdjęcia i świetnie opracowane mapy rozmieszczono tak, by realnie wspierały narrację. Każda ilustracja pasuje do fragmentu obok, a mapy pomagają zrozumieć ruchy wojsk i układ sił epoki.

Całość dopracowano technicznie: czytelna czcionka, przejrzysty układ, wyraźne tytuły rozdziałów, estetyczne elementy graficzne i brak błędów składu świadczą o solidnej redakcji. Nad stroną merytoryczną czuwała recenzentka naukowa, co podnosi wiarygodność tomu.

Wśród dodatków są indeksy, bibliografia i podpisy ilustracji, często wzbogacone ciekawostkami. To sprawia, że książka jest nie tylko do czytania, ale też świetnym narzędziem do szybkiej orientacji w temacie.

To edytorsko dopracowana, pięknie wydana publikacja, która łączy estetykę, funkcjonalność i rzetelność. Cena jest wysoka, ale uzasadniona jakością i ilością materiału.

Dlaczego ten tom naprawdę zmienia sposób, w jaki myślimy o historii Polski?

Tom VII Nowaka ma realną wagę dla tego, jak dziś myślimy o XVIII-wiecznej Polsce. Przywraca życie epoce zwykle zbywanej szkolnymi kliszami i pokazuje ją jako proces, w którym państwo powoli traciło sprawczość, a nie jako prostą historię „saskiej degrengolady”.

To synteza oparta na aktualnych badaniach, reinterpretująca znane fakty przez pryzmat mentalności, kultury politycznej i długotrwałych zależności – zwłaszcza narastającego podporządkowania Rosji. Dzięki temu książka tłumaczy nie tylko co się wydarzyło, ale dlaczego, skłaniając do myślenia o mechanizmach upadku Rzeczypospolitej szerzej niż przez prosty katalog winnych.

Cykl stał się ważnym punktem odniesienia w debacie o polskiej historii. Łączy atrakcyjną narrację z rzetelną wiedzą, przez co trafia jednocześnie do masowego odbiorcy i bardziej wymagających czytelników. Wpływa na to, jak Polacy patrzą na własną przeszłość, wzmacnia zainteresowanie epoką i porządkuje jej obraz poza stereotypami. Jest też elementem współczesnego sporu o pamięć: wzmacnia narrację akcentującą ciągłość polskich dążeń do wolności, ale nie unika trudnych wątków i nie idealizuje przeszłości.

Seria zdobyła rozgłos także za granicą, gdzie wcześniejsze tomy już funkcjonują jako solidne opracowanie polskiej historii. To rozszerza odbiór i koryguje utrwalone na Zachodzie uproszczenia dotyczące ustroju czy rzekomej „polskiej anarchii”.

Tom VII inspiruje do dalszego myślenia – zadaje pytania, podsuwa tropy i zachęca do własnych poszukiwań. A przy tym w naturalny sposób skłania do refleksji nad współczesnością, bo wiele mechanizmów opisanych przez autora brzmi dziś niepokojąco znajomo.

W efekcie to nie tylko dobra książka historyczna, ale dzieło, które realnie wpływa na sposób interpretowania naszych dziejów, porządkując epokę saską i wpisując ją w szerszą opowieść o polskich wzlotach i upadkach.


Wydawnictwo Biały Kruk
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Biały Kruk. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.


Comments are closed.