Susanne Lieder, Agatha Christie. Narodziny królowej kryminału
Agatha Christie miała życie, które samo prosiło się o powieść: młodość w angielskim domu, wojenne doświadczenie, pierwsze próby literackie, nieudane małżeństwo, zniknięcie, które do dziś obrosło legendą, i karierę, jakiej nie da się zaplanować przy kuchennym stole. Susanne Lieder bierze z tej biografii wczesny etap i układa z niego lekką, fabularyzowaną opowieść o kobiecie stojącej jeszcze przed własną legendą. Przyjemną, momentami uroczą, lecz literacko dość ostrożną.
Agatha Christie. Narodziny królowej kryminału można czytać jako powieść biograficzną dla tych, którzy lubią Christie, ale niekoniecznie szukają pełnej, źródłowej biografii. Lieder prowadzi czytelnika przez młodość Agathy, jej pierwsze zauroczenia, małżeństwo z Archiem, macierzyństwo, rodzinne napięcia, pracę, pisanie i kryzys, który rozbija wygodne wyobrażenie o szczęśliwym życiu. W centrum pozostaje kobieta jeszcze niepomnikowa, jeszcze niezamknięta w etykiecie królowej kryminału, raczej romantyczna, impulsywna, uparta i ucząca się własnej niezależności.
Najuczciwiej nazwać tę książkę eleganckim czytadłem dla fanów Christie. Lieder nie proponuje portretu, który zmienia sposób myślenia o pisarce. Nie wchodzi głęboko w mechanikę jej wyobraźni, nie rozkłada na czynniki pierwsze warsztatu kryminalnego, nie prowadzi czytelnika przez pełną drogę twórczą. Wybiera raczej emocjonalną ramę: młodość, miłość, rozczarowanie, stratę i powolne zbieranie siebie po życiowym pęknięciu.
Działa tu przede wszystkim sam temat. Agatha Christie przyciąga, bo trudno przejść obojętnie obok kobiety, która zbudowała jeden z najbardziej rozpoznawalnych światów w literaturze popularnej. Lieder korzysta z tego magnetyzmu, choć rzadko dokłada coś naprawdę własnego. Pojawiają się miłe nawiązania do późniejszej twórczości Christie, kilka drobnych smaczków dla czytelników Poirota i Marple, trochę angielskiej prowincji, domów, rozmów, rodzinnych układów i codzienności, która ma sugerować zaplecze przyszłej legendy.
Problem zaczyna się tam, gdzie książka powinna nabrać charakteru. Styl pozostaje poprawny, lekki, przystępny, ale pozbawiony wyraźnego tonu. Dużo miejsca zajmują dialogi, często prowadzone sprawnie, lecz bez ciężaru sceny. Rozmowy popychają akcję, wprowadzają emocje, czasem streszczają napięcia, ale rzadko zostawiają po sobie coś mocniejszego. Lektura płynie szybko, a zarazem łatwo wyparowuje z pamięci.
Christie jako bohaterka, nie jako zagadka
Najciekawszy kierunek tej książki prowadzi przez pytanie: kim była Agatha zanim zaczęto widzieć w niej instytucję? Lieder pokazuje ją jako młodą kobietę szukającą własnego miejsca, rozdwojoną między romantycznym wyobrażeniem o miłości a potrzebą działania. Ten portret ma swój urok. Agatha nie jest tu figurą z literackiego panteonu, lecz osobą, która chce kochać, popełnia błędy, pracuje, pisze, traci pewność siebie i stopniowo odkrywa, że może utrzymać się przy życiu także wtedy, gdy scenariusz rodzinnego szczęścia rozpada się bez zapowiedzi.
Czytelnicy znają markę, nazwisko, Poirota, Marple, morderstwa w eleganckich salonach i finałowe odsłonięcie kart. Rzadziej myślą o dziewczynie, która dopiero szuka języka dla siebie. Lieder wydobywa tę wcześniejszą fazę i układa ją w opowieść łagodną, przystępną, miejscami ciepłą. W dobrych momentach książka przypomina spokojny spacer po biografii, w którym nie chodzi o odkrycie rewolucyjnego faktu, lecz o przyjemność przebywania w znanym literackim świecie od kuchennych drzwi.
Tyle że Christie naprawdę miała własny głos. Powieść Lieder wypada ma wdzięk, ale rzadko ma pazur, ma temat, ale nie zawsze potrafi z niego zrobić scenę, ma bohaterkę, która sama w sobie niesie ogromny potencjał, lecz narracja często obchodzi się z tym potencjałem zbyt grzecznie.
Lektura do kawy, nie biografia do odkrywania Christie
Agatha Christie. Narodziny królowej kryminału sprawdzi się przy niewymagającej lekturze: w parku, w podróży, przy kawie, między cięższymi książkami. Nie męczy, nie irytuje nadmiarem ambicji, nie udaje akademickiej biografii. Czyta się ją lekko i bez oporu. W takim trybie daje całkiem dużo przyjemności, zwłaszcza komuś, kto lubi Christie i chętnie przyjmie każdą kolejną opowieść krążącą wokół jej życia.
Jednocześnie trudno mówić o książce, która porwie, wzruszy do końca albo zostanie w głowie na długo. Fabularyzowana forma działa tu jak wygodna poduszka: miękko, przyjemnie, bez większego ryzyka. Lieder nie proponuje literackiego napięcia na miarę bohaterki, o której pisze. Zamiast tego dostajemy grzeczną, miejscami sympatyczną rekonstrukcję młodości i pierwszego małżeństwa, podaną językiem nastawionym na szerokiego odbiorcę.
Dla czytelników szukających pełniejszego spotkania z Agathą Christie znacznie mocniejszym wyborem pozostaje jej autobiografia. Tam przemawia sama Christie: z ciepłem, poczuciem humoru, dystansem i pamięcią, która potrafi zamienić zwykły epizod w scenę. Książka Lieder może być dodatkiem, lekką przystawką dla fanów, ale nie zastąpi kontaktu z głosem samej pisarki.
Agatha Christie. Narodziny królowej kryminału daje przyjemność prostą i uczciwą: pozwala pobyć przez chwilę blisko młodej Agathy, zanim nazwisko Christie zaczęło działać jak osobna instytucja. Susanne Lieder nie odkrywa przed czytelnikiem nowej królowej kryminału, lecz podaje jej wczesne życie w formie lekkiej, wygodnej, szybko płynącej opowieści. Dla fanów będzie miło.
Wydawnictwo Marginesy
Agnieszka Cybulska