Szybciej, wyżej, silniej, ku chwale

Smutną spuścizną politycznego traktowania sportu i propagandowego rozgrywania zwycięstw drużyn narodowych jest do dziś garb dopingu.

Wschodnioniemiecki system sportowy działał już na poziomie selekcji dzieci w wieku 12 lat, które zabierano rodzicom do Kinder und Junge Schule (KJS), gdzie poddawano je reżimowi treningowemu połączonemu z dawkowaniem odpowiednich substancji wspomagających sprawność fizyczną. Na poziomie sportu wyczynowego, oprócz sterydów anabolicznych, wykorzystywano to, że organizm kobiecy zyskuje zwiększoną wydolność w pierwszym okresie ciąży. Wymuszano więc na zawodniczkach odpowiedni stan tak, by szczyt wydolności przypadł na wskazane zawody. Stosowano niewykrywalny długo doping krwią. Polegał na tym, że przed zawodami pobierano zawodnikowi krew, której niedobór organizm w sposób naturalny uzupełniał. Następnie tuż przed zawodami wstrzykiwano sportowcowi jego własną, wcześniej pobraną krew. Dzięki temu sztucznie zwiększona ilość krwi przenosiła w organizmie większą niż normalnie ilość tlenu. Było to ważne w konkurencjach odbywanych na tzw. długu tlenowym, zwłaszcza w biegach krótkich. Nie wiemy, czy którejś z tych metod używała Marita Koch, autorka 16 rekordów świata, pierwsza kobieta biegająca 400 m poniżej 48 sek. Nigdy jej tego nie udowodniono.

O doping krwią podejrzewano amerykańską mistrzynię olimpijską z Seulu Florence Griffith-Joyner, która przechodziła gładko wszystkie testy antydopingowe. W kilka lat po karierze zmarła nagle podczas snu.

Wojciech Lipoński

Więcej o sporcie w czasach zimnej wojny w Pomocniku Historycznym POLITYKI Zimna wojna. Do kupienia w kioskach i na http://sklep.polityka.pl/catalog/partdetail.aspx?partno=W16PH001

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*