Grażyna Bąkiewicz, Ta potworna wojna
Zaczyna się niewinnie: szkolna ławka, nauczyciel z przyszłości i chłopak, który woli słuchać fal niż ludzi. A potem bach – lądujemy w środku II wojny światowej, gdzie Ta potworna wojna odsłania przed młodym czytelnikiem realia okupacji, strach, odwagę i chaos, ale podane w formie, która ani nie przytłacza, ani nie pudruje faktów. To opowieść, która wciąga jak przygoda, a zostawia w głowie więcej niż niejedna szkolna lekcja.
Ta potworna wojna z serii „Ale historia…” Grażyny Bąkiewicz to opowieść, która łapie młodego czytelnika za kołnierz i wciąga go w sam środek najbardziej mrocznego rozdziału XX wieku – ale robi to w taki sposób, że nikt nie zdąży krzyknąć „nuda!”. Fundament jest prosty: Witek, dwunastolatek zapatrzony w świat fal i słuchawek, trafia – razem z klasą – do realiów II wojny światowej.
Mechanizm tej podróży jest w serii stały, ale umieszczenie go właśnie w tej epoce stawia fabule znacznie wyższe wymagania. Tutaj humor nie może stać się zasłoną dymną dla okrucieństw, a lekkość musi nieść na plecach ciężar faktów. Bąkiewicz balansuje ten układ z wyczuciem, nie prostując realiów, a jednocześnie chroniąc młodego odbiorcę przed przytłoczeniem.
Konstrukcja narracji przebiega z perspektywy Witka – wrażliwego, introwertycznego, uciekającego w świat dźwięków chłopca, który na tle dotychczasowych bohaterów serii wprowadza spokojniejszy rytm. Jego reakcje łagodzą ostre kanty historii, bo widzimy wojnę nie z pozycji komentatora, lecz kogoś, kto dopiero próbuje nazwać to, co widzi.
Bąkiewicz prowadzi fabułę w tempie, które pozwala zatrzymać się przy pojedynczych scenach: zakaz kontaktu niemieckiego chłopca z żydowskim przyjacielem, szkolenie Hitlerjugend, bombardowanie Warszawy, akcja ratowania „Bitwy pod Grunwaldem”, czy wreszcie – epizody obozowe. Te obrazy są osadzone w faktach, pokrywane literackim filtrem, ale nie wygładzone. Autorka nie odsuwa trudnych elementów, raczej przenosi je na poziom, z którym młody czytelnik może się zmierzyć bez doświadczenia szoku.
Jej styl jest krótki w oddechu, spokojny tam, gdzie trzeba, i energiczny wtedy, gdy fabuła musi ruszyć z miejsca. To proza, która nie gra na emocjonalnych fajerwerkach, tylko operuje rytmem dialogów, obserwacją i sytuacjami granicznymi oglądanymi z bezpiecznego dystansu. Humor jest dawkowany oszczędnie – znacznie oszczędniej niż w poprzednich tomach serii – ale ta redukcja działa na korzyść. Znika poczucie dysonansu między grozą a śmiechem, a sama opowieść zyskuje bardziej gęstą atmosferę.
Najmocniejszym atutem książki jest sposób, w jaki Bąkiewicz łączy materiał faktograficzny z fabułą. W opisie okupacji pojawia się perspektywa codzienności, ruch oporu, konspiracja, zakazane piosenki, Sendlerowa, Korczak, próba ukrycia wielkiego dzieła Matejki, ale też przyjaźnie ponad podziałami i przypadki „dobrych Niemców”, o których młody czytelnik często nie słyszy w szkolnych narracjach.
Pod tym względem książka trzyma się aktualnych kierunków dydaktycznych: nie buduje prostych podziałów, nie izoluje historii Polski od szerszych procesów i wspomina o kluczowych elementach, takich jak drugi front czy znaczenie Japonii w pokrzyżowaniu planów Hitlera. Jest to zgodne ze współczesnym sposobem opowiadania o II wojnie światowej w edukacji – jako o zjawisku wielowymiarowym, globalnym, przeżywanym indywidualnie, a nie tylko jako zestawie dat.
Trzeba jednak zaznaczyć mniejszą obecność wątku sowieckiego. W porównaniu z szerokim ujęciem roli Niemiec i przestrzenią okupacyjną, temat ZSRR rzeczywiście wybrzmiewa ciszej, co może sprawiać wrażenie niepełnej panoramy konfliktu. Nie jest to błąd warsztatowy, raczej ograniczenie wynikające z tego, że książka trzyma się konkretnej osi fabularnej i perspektywy młodych bohaterów, przemieszczających się głównie na terenach okupowanych przez III Rzeszę.
Kluczowe tezy, jakie Bąkiewicz układa w tej fabule, mają charakter edukacyjny, a nie interpretacyjny. Wojna jest tu przestrzenią realnego cierpienia, w której dzieci – nawet jeśli przeniesione z przyszłości – działają jak świadkowie, a nie uczestnicy. Zło nie jest abstrakcją, lecz systemem, który wchłania zwykłych ludzi. Historia nie ma jednej twarzy, bo obok oprawców są też ci, którzy ryzykują życiem dla innych. To podejście harmonizuje z aktualnymi badaniami nad tematyką edukacji wojennej, szczególnie tymi, które podkreślają znaczenie indywidualnych historii, emocji, codzienności i nieoczywistych wyborów moralnych.
Całość spina również warstwa graficzna Artura Nowickiego. Komiksowe plansze i czarno-białe ilustracje nie są dekoracją, tylko równoległym kanałem narracyjnym. Wprowadzają luz tam, gdzie fabuła jest ciężka, ale nie wchodzą w kolizję z jej tonem. Tworzą układ, w którym tekst i rysunek grają na jednym boisku.
Ta potworna wojna działa jako most między historią mówioną w dorosłym świecie a sposobem, w jaki dzieci są w stanie ją przyjąć. Nie udaje lekkiej książki – mimo że narracyjnie jest lekka. Nie unika tematu przemocy – mimo że nie epatuje brutalnością. Jest uporządkowana, przemyślana i dobrze skomponowana z punktu widzenia odbiorcy 9+. A przy tym – po prostu czyta się ją z zainteresowaniem.
Nie każda książka o II wojnie światowej dla młodych spełnia to kryterium. Ta – tak.
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Nasza Księgarnia. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.