Bogdan Zemanek, Tajpingowie w Poznaniu
Nie każda rewolucja zaczyna się od wielkich stolic i znanych imion — czasem zmieniają świat ludzie, o których dziś prawie nikt nie pamięta. Właśnie takie historie przywołuje książka Tajpingowie w Poznaniu, odsłaniając dramatyczne losy najkrwawszego powstania chłopskiego w dziejach. Bogdan Zemanek prowadzi przez świat, gdzie marzenia o sprawiedliwości zderzyły się z brutalną rzeczywistością i obcą przemocą.
Czy wiecie, gdzie miało miejsce największe powstanie chłopskie w dziejach? I dlaczego było okupione aż tak wielką daniną krwi? Niezależnie od odpowiedzi, zapraszam was na przygodę z „niebiańską cnotą”, tajpingami i walkami, z których wyłoniły się nowożytne Chiny. Gwarantuję, że będzie to niezwykła podróż do XIX stulecia.
Kto by pomyślał, że Polacy, sami zniewoleni zaborami, będą gotowi zająć się sprawami tak dalekiego kraju, jakim były ówczesne Chiny. Tekst pochodzący z „Przeglądu Poznańskiego” pod tytułem: „Tien-te i teraźniejsze powstanie w Chinach” jest przebogaty w informacje, które niejednokrotnie wybiegają daleko poza to, co nasi, współcześni, redaktorzy wiedzą o Państwie Środka.
Wprawdzie styl wypowiedzi a cytowanym tekście był nieco trudny, ale i tak dowiedziałem się całego ogromu informacji. Przeczytałem o postaciach, o których czytałem dotychczas w niewielkich wzmiankach w naszych książkach o Chinach. Niemal mogłem usłyszeć ich głos, dzięki któremu pojawiła się szansa zrozumienia, nie tylko ich poglądów, ale i jak wielką rolę miał ruch tajpingów na przyszłe dzieje Chin.
Jednak nie da się zrozumieć podłoża, na którym ruch ten powstał, nie znając, choćby pobieżnie dziejów wojen opiumowych, na które tajpingowie starali się odpowiedzieć. Na szczęście, Bogdan Zemanek, dał nam, wprawdzie krótki, ale jednak ogólny rys tych wydarzeń.
Wojny opiumowe
A wszystko zaczęło się od handlu opium. Brytyjczycy, mający niekorzystny bilans handlowy z Chinami, zaczęli sprowadzać do cesarstwa opium, przewożone z podległych Koronie Brytyjskiej Indii. Opium szybko stało się przyczyną nastania plagi narkomani wśród Chińczyków. Aby temu zapobiec, rząd Qingów próbował zabronić handlu tym narkotykiem (ustawy cesarza Hsüan-tsunga), ale Brytyjczycy i tak znajdowali sposób, aby przemycać je do Chin. Poza plagą narkomani, rząd cesarski zaczął się borykać z brakiem srebra (gwałtowny wzrost inflacji, coraz mniejsze dochody do skarbu państwa), którym płacono za narkotyk.
Gdy jeden z chińskich urzędników odważył się zniszczyć brytyjski ładunek opium, wybuchła wojna (1839 rok). Konflikt zakończył się sromotną porażką Qingów, których zmuszono do oddania Brytyjczykom portu w Hongkongu i półwyspu Koulun. Ponadto cesarstwo musiało zapłacić ogromną kontrybucję i otworzyć się na handel z Zachodem. Konflikt wykorzystały Rosja i Stany Zjednoczone, które wraz z Brytyjczykami ustanowiły swoje strefy wpływów w Chinach.
Stoczono jeszcze dwie wojny opiumowe, których rezultat był jeden – umocnienie pozycji obcych mocarstw na terytorium Chin. Europejczycy i Amerykanie zaczęli coraz natarczywiej wymuszać na Chińczykach kolejne ustępstwa, zarówno gospodarcze, polityczne jak i terytorialne. Wszystko to dodatkowo pogłębiło chaos wewnętrzny w cesarstwie.
Powstanie tajpingów
W 1850 roku wybuchło powstanie tajpingów, jedna z najkrwawszych wojen chłopskich w dziejach. Ostrze jej wymierzone było w rządy Mandżurów oraz przeciwko mieszaniu się Europejczyków w sprawy Chin. Powstanie trwało do 1864 roku, i zostało stłumione przy współpracy wojsk europejskich z wojskami cesarskimi. Bilans powstania był okrutny – zniszczone bogate południe, śmierć milionów chińskich obywateli oraz wzmocnienie obcej ingerencji.
Ale do rzeczy. Wojny opiumowe wykazały, że dynastia mandżurska traci „mandat niebios”. Chińczycy mieli dosyć obcych rządów, panoszenia się europejskich kupców, wojskowych i dyplomatów. Na ziemiach całego cesarstwa, zwłaszcza na Południu, zaczęły tworzyć się różnego rodzaju stowarzyszenia i organizacje, których celem było stawienie oporu obcym. Jednym z najsilniejszych i najlepiej zorganizowanych stali się tak zwani tajpingowie. Byli pierwszym nacjonalistyczny ruchem w Chinach, o charakterze religijno-chłopskim.
Niejaki Hong Xinquan, student z Guangzhou, któremu dwukrotnie nie udało się zdać egzaminów państwowych, rozgoryczony porażką, postanowił, że na przekór wszystkiemu zmieni świat. A przynajmniej Chiny.
Młodzieniec kipiący od niezaspokojonej ambicji, stał się prorokiem nowego ruchu. Miał niezwykłą charyzmę, która ujmowała ludzi, z którymi się stykał. Ponadto świetnie posługiwał się mową, którą potrafił porwać nawet najbardziej opornych z oponentów. W krótkim czasie, stworzył szeroki i sensowny program reform, częściowo oparty o chrześcijaństwo, które przystosował do własnych celów. Poczuł się kimś wyjątkowym, wybranym przez bogów, aby zbawić Państwo Środka. Tak przynajmniej sądził.
Swą karierę rozpoczął wśród ludu Hakka, gdzie ogłosił się bratem Jezusa Chrystusa. Jednak głosząc hasła religijne, przystosowane do chińskich realiów, propagował również szeroki program reform wewnętrznych, domagając się między innymi równego podziału ziemi i własności między wszystkich Chińczyków, czy równouprawnienia kobiet.
Poglądy te, zwłaszcza reformy agrarnej, zyskały ogromny poklask, bowiem przeciętny Chińczyk żył na granicy przetrwania, głodując niemal przez cały rok. Co więcej, chiński prorok postulował wprowadzenie zakazu palenia opium i tytoniu, zakaz spożywania alkoholu czy uprawiania prostytucji, czyli głównych chińskich bolączek społecznych. W ramach sprzeciwu wobec dynastii Qingów i „białych diabłów” (czytaj Europejczycy), kazał również golić długi warkocz, będący symbolem zniewolenia Chińczyków przez Mandżurów. Warkocz zastąpiono jednak bardziej zachodnią fryzurą powstańców, co zyskało im uznanie wśród chińskich mieszczan i części południowo-chińskiej arystokracji.
W 1851 roku Hong objął przywództwo na czele Niebiańskiego Królestwa Absolutnego Pokoju, Taiping tianguo, rozpętując największe w dziejach powstanie chłopskie. W 1853 roku tajpingowie zajęli Nankin, gdzie ustanowili stolicę swego państwa. W tym samym czasie inne grupy powstańcze (przedstawiciele innej sekty), zajęły Szanghaj, dodatkowo komplikując sytuację Qingów. Coraz częściej wojska cesarskie ponosiły same porażki, a ich oddziały niejednokrotnie przechodziły pod sztandar tajpingów.
Jedynym wyjściem dla zagrożonej rodziny cesarskiej stała się pomoc europejskich „przyjaciół”, i to mimo trwania z nimi kolejnej wojny. Dowódcy europejscy wyszkolili cesarskie oddziały, a wkrótce szeregi ich zasilili zachodni najemnicy, którzy jako „Zawsze Zwycięska Armia”, zdołali skutecznie powstrzymać ofensywę powstańców (1862). Wkrótce przeszli oni do kontrofensywy, w wyniku czego „brat Jezusa” popełnił samobójstwo, a jego zwolennicy, potworzyli niewielkie pseudo-państwa o charakterze gangów. Jednak ich los był już przesądzony.
Choć powstanie tajpingów upadło, dało Chińczykom ważną lekcję. Hong pokazał bowiem, którą drogą ma podążyć budzący się chiński nacjonalizm. Pokazał wszystkim, że jedyną drogą do oswobodzenia Chin jest modernizacja, oparta na zachodnich wzorcach, nie koniecznie religijnych. można nawet powiedzieć, że Hong stał się nauczycielem dla Sun Yat-sena i Czang Kaj-szeka. Ale tego nie dowiecie się ani w internecie, ani w większości publikacji dotyczących upadku dynastii mandżurskiej.
Tajpingowie w Poznaniu – interesująca lektura
Publikację czyta się wręcz wyśmienicie. W opisach, wyjaśnieniach Autora czuć dużą dozę miłości do poruszanego tematu. A książki pisane z pasją są ogromnym rarytasem, ucztą czytelniczą, której nie da się przecenić. Dosłownie – zakochałem się w tej publikacji. I chyba pierwszy raz nie przeszkadza mi brak zdjęć, reprodukcji czy grafik.
Jedno co mnie zdziwiło, to brak szerszego opisu działalności nieudolnego Xianfenga, a później cesarzowej Cixi, która przecież była najważniejszą postacią tego okresu. To ona pociągała za większość sznurków. Ale dam radę to przetrawić.
Wszystkie trzy części są równie intrygujące. Ale drugi, będący rozwinięciem tematyki powstania tajpingów to istny majstersztyk. Chciałbym takie książki czytać częściej, czego życzę wam i sobie.
Publikacja jest naprawdę świetna. Dowiedziałem się z niej nieprawdopodobnie wiele ciekawych informacji, do których dotychczas nie miałem dostępu. Nawet czytanie przypisów było super przygodą. Chyba pierwszy raz w życiu wiedziałem po co są, i jak cenną rolę pełnią w książce.
Książka dzieli się na trzy części – 1. Tiande i teraźniejsze powstanie w Chinach, 2. Ruch tajpingów – powstanie, historia, organizacja oraz 3. Tien-te – forma i tło. Całość zawiera się na 291 stronach. To świetna pozycja dla miłośników dziejów i kultury Chin. Polecam ją każdemu, to był naprawdę konstruktywnie spędzony czas. Czekam na kolejne prace tego Autora.
Wydawnictwo Księgarnia Akademicka
Ocena recenzenta: 6/6
Ryszard Hałas
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Księgarnia Akademicka. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.