Tomasz Wysłobocki, Po co komu oświecenie?

Czym jest oświecenie? Jaki jest jego sens i czy aby na pewno oświecenie się skończyło? Na te i wiele innych pytań odpowiada publikacja Tomasza Wysłobockiego pod tytułem – Po co komu oświecenie? Odpowiedź, wbrew pozorom jest ważna, ważniejsza niż nam się wydaje. Bowiem żyjemy w czasach, gdy dorobek oświecenia coraz wyraźniej zostaje poddany krytyce, niejednokrotnie sugerującej, że tamta epoka nie wniosła nic dobrego, i że podstawy współczesnego społeczeństwa powinny zostać zrewidowane, przebudowane i „poprawione”. A to już poważne zagrożenie, któremu trzeba szybko i skutecznie stawić czoła.

Oświecenie – jak je ugryźć?

Głównym zadaniem nowej epoki było wyzwolenie ludzi z kajdan ignorancji, zabobonów i fałszywych autorytetów intelektualnych. Aby tego dokonać, zaczęto kłaść szczególny nacisk na rozwój szkolnictwa, które miało przekazać ludziom to, co praktyczne i dostosowane do współczesnych wyzwań. Zaczęto uczyć języków nowożytnych (a nie jak wcześniej antycznych), geografii, historii współczesnej czy nauk ścisłych. Ich celem było nie tylko przygotowanie do życia zawodowego, ale i wychowanie obywatelskie.

Oświecenie wiązało się również z rozwinięciem myśli społeczno-politycznych, w których zaczęły pojawiać się takie terminy jak umowa społeczna, trójpodział władz czy liberalizm. Filozoficzne spory i debaty, przyczyniły się do narodzin absolutyzmu oświeconego. W zamierzeniach „uczonych” monarcha oświecony miał posiadać władzę absolutną, niepodważalną przez nikogo, ale pod warunkiem, że władca będzie kierował się rozumem i nauką dla dobra poddanych. Jak pokazała historia, było wręcz odwrotnie.

W naszym mniemaniu oświecenie wiąże się ze wzrostem znaczenia nauki kosztem wiary. Jednak to nie do końca prawda, bowiem sam ruch nie był antyreligijny. Zresztą wielu z czołowych myślicieli tej epoki, było wiernymi różnych kościołów chrześcijańskich. Zmiana polegała na tym, że filozofowie zaczęli kłaść szczególny nacisk na racjonalne pojmowanie świata – na doświadczeniu, rozumowaniu i wolności intelektualnej. Spowodowało to pewien sprzeciw Kościoła, który stracił pełny autorytet w sprawach wiary i nauk.

Oświeceniowi filozofowie nawoływali do ignorowania granic międzypaństwowych. Sugerowali, że tym, co nas powinno łączyć jest wiedza – nie narzucana przez nikogo, jak to dawniej bywało w przypadku Kościoła, lecz jako wynik rzetelnych badań naukowych. Prawdy naturalne miały stać się uniwersalnymi, niezależnymi od sądów instytucji, rządów czy ideologii.

Wielu francuskich filozofów było ateistami lub materialistami, którzy nie przyznawali aktywnego miejsca dla chrześcijańskiego Boga. Tym, co filozofów łączyło jest rozum, który pozwoli im rozwikłać tajemnice świata natury, a w dalszej perspektywie wiedza ta pozwoli wprowadzić na świecie równouprawnieniem zniesienie niesprawiedliwości stanowych, zniweczenie biedy. Słowem – że da się ustanowić raj na ziemi.

„Istotą oświecenia jest bowiem właśnie to, że niektórzy jego przedstawiciele, zwani wówczas ludźmi pióra (fr. gens des lettres), odważyli się samodzielnie myśleć, odrzucając narzucane ludzkości przez wieki tradycje i dogmaty, a także krytycznie podchodząc do historii, którą przestali uznawać za wystarczające wytłumaczenie istnienia i rozumienia zjawisk, rzeczy i instytucji społecznych. A że Biblia była nadal jeszcze w początkach wieku uważana za dokument historyczny i źródło wiedzy o świecie i jego dziejach, nie oszczędzono i jej, poddając tę księgę naukowej, drobiazgowej analizie krytycznej. Ludzie ci postanowili odrzucić zabobony oraz przesądy i spróbowali spojrzeć na świat raz jeszcze, od nowa, żeby zobaczyć go takim, jakim naprawdę był, aby go w końcu zrozumieć i opisać, ażeby inni też mogli go pojąć i dostrzec jego prawdziwe oblicze. Bo przecież o szerzenie prawdy w tym wszystkim szło. Tylko tyle i aż tyle” (s. 29-30).

Silne parcie na naukowy postęp sprawił, że nastąpił ogromny skok naukowo-techniczny. Badania i wynalazki, zaczęły szybko znajdować bezpośrednie zastosowanie w życiu, zwłaszcza w coraz szybciej rozwijającej się gospodarce. Nic więc dziwnego, że postęp ten stał się początkiem rewolucji przemysłowej.

Główni bohaterowie oświecenia

John Locke (1632-1704) był autorem Rozważań dotyczących rozumu ludzkiego. W jego koncepcji umysł każdego człowieka w chwili narodzin jest czystą kartką (tabula rasa). W ciągu życia człowiek zdobywa wiedzę i doświadczenia przy pomocy zmysłów, ucząc się zasad moralnych. Jedynymi pragnieniami uniwersalnymi, „przypisanymi” od chwili narodzin, jest dążenie do szczęścia i unikanie bólu, cierpienia.

Locke sugerował, że szukanie wiedzy jest najważniejszym celem filozofii. Głosił, że istnienie państw jest wynikiem zawarcia umowy społecznej. Zresztą państwo powinno być rozdzielone od Kościoła, być nosicielem tolerancji, zabezpieczającym wolność jednostki i własności prywatnej. Był zwolennikiem istnienia monarchii konstytucyjnej.

Wolter (1694-1778) stworzył ideę historii, w której nie znajdował miejsca dla boskiej ingerencji w dzieje ludzkiej cywilizacji. Walczył z fanatyzmem religijnym, niesprawiedliwością czy brakiem tolerancji. Napisał wiele traktatów, w tym „Traktat o tolerancji”. Główny bohater epoki, choć nie był filozofem sensu stricte.

Karol Monteskiusz (1689-1755) był prawnikiem i socjologiem. Interesował się angielskim systemem parlamentarnym, a właściwie monarchią konstytucyjną. Na tej podstawie sformułował zasadę trójpodziału władzy w państwie. Głosił, że państwo ma za zadanie ochronę praw jednostki i społeczeństwa. Napisał między innymi „O duchu praw”.

Immanuel Kant (1724-1804) głosił rygoryzm moralny, którego twórcą jest człowiek. Postulował, że granicą poznania są prawa wszechświata (czyli Natury), ludzka dusza oraz Bóg, które samodzielnie nie są przedmiotem do badań. Napisał „Krytykę praktycznego rozumu”.

Jan Jakub Rousseau (1712-1778) napisał dzieło pod tytułem „Umowa społeczna”, w którym twierdził, że jedyną podstawą rządzących jest umowa zawarta ze społeczeństwem, czyli obywatelami, bez którego władza nie ma racji bytu. Filozof uważał, że nie istnieje sensowna potrzeba istnienia monarchii.

W książce Tomasza Wysłobockiego znajdziemy również poglądy takich francuskich filozofów jak – Pierre Baye, Julian Offray de La Mettrie, Denis Diderot, Antoine François Prévost czy słynny markiz de Sade. Oczywiście to nie wszyscy „wielcy” tej epoki. Jest tutaj zdecydowanie więcej oświeconych myślicieli, którym warto poświęcić uwagę.

Oświecenie od kuchni

Książka „Po co komu oświecenie?” to pozycja niezwykła. Z jednej strony Autor ukazuje nam dziejowe dokonania oświecenia. Chodzi przede wszystkim o postulat tolerancji, rozdzielenia państwa od Kościoła/religii, racjonalne podchodzenie do zagadnień społecznych czy naukowych, a także określenie podstawowych ról, jakie powinni posiadać państwo.

Z drugiej – zauważa, że wszystkie te osiągnięcia są dziś kwestionowane, a i niejednokrotnie zaprzecza się im, deprecjonując ich znaczenie dla społeczeństwa. Tak więc mamy nie tylko kontekst historyczny, ale i przestrogę, że nic nie jest nam dane wiecznie. Że może stracić to, co cenne – wolność, swobodę wyrażania własnych poglądów, że możemy utracić wolność sumienia…

W publikacji znajdziemy całe mnóstwo ciekawych fragmentów wypowiedzi filozofów oświecenia, które stały się podstawą funkcjonowania naszych współczesnych społeczeństw. Teksty są naprawdę intrygujące, i momentami byłem pod wrażeniem tego, że ówcześni ludzie potrafili pisać naukowo, z sensem, którego niejednokrotnie brakuje współczesnym publicystom, historykom czy badaczom. No, ale to może moja subiektywna ocena.

Książka bardzo podobała mi się pod wieloma względami. Nie tylko odczarowała samą epokę, o której mowa, czyniąc z niej coś więcej niż tło dla rewolucji amerykańskiej czy francuskiej. To opowieść o duchowym i intelektualnym dziedzictwie ludzkości, które na naszych oczach zostaje poddana krytyce, a niektóre siły polityczne, zwłaszcza o prawicowej proweniencji, starają się je deprecjonować, podważać, a nawet zawłaszczać na doraźne, samolubne potrzeby polityczne. Tak więc treść toczy się niejako dwutorowo.

Podsumowanie

Publikacja zawiera się na 236 stronach, a całość podzielona jest na dziesięć rozdziałów, odpowiadających poszczególnym tematom, poruszającym kwestie rozumu, niewolnictwa, szczęścia, tolerancji, natury i religii naturalnej, materializmu i ateizmu, cywilizacji i obyczajów, krytyki społecznej, równouprawnienie kobiet i rewolucyjny epilog. Książka jest bardzo intelektualna, ale pisana pod kątem dotarcia do szerokiego grona czytelników. Czyta się ją szybko, nawet te „archaiczne” fragmenty wywodów francuskich myślicieli. To pozycja na raz, do której warto wracać. Gorąco Wam polecam.


Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego

Ryszard Hałas

Comments are closed.