Tragiczna miłość Klary

Tragiczna miłość Klary |Recenzja

Janusz B. Kozłowski, Tragiczna miłość Klary

Początek XX stulecia, Ostróda w Prusach Wschodnich. Tytułowa Klara w książce Tragiczna miłość Klary, jak się okazuje postać prawdziwa, zaczyna pracę jako służąca u pruskich pracodawców. Praca choć wymagająca, okazuje się udana. Przynajmniej na początku.

Autor w swej powieści porusza kwestie sensu życia kobiet wywodzących się z biednej polskiej wsi na przełomie stuleci, które w wyniku biedy, są zmuszone podjęcia się pracy na dworach szlachty, mieszczan czy ogólnie ludzi majętnych, zarówno Polaków, jak i Niemców.

Z powieści, co rusz wyłaniają się trudy, jakim były poddawane. Praca ponad swoje możliwości, często marna płaca, przemoc psychiczna, czasem fizyczna i… wykorzystywanie seksualne. Bo jak to często bywa, majętni panowie uważają, że mogą oczekiwać od kobiet wszystkiego. Dosłownie i w przenośni.

Książka Janusza B. Kozłowskiego jest pięknym, choć tragicznym obrazem dawnego świata, który nie rozpieszczał kobiet. Postać Klary porusza nasze serca, pozwala się polubić swą naiwnością, pracowitością i głęboką wiarą w Boga i dobro ludzi. Nawet jeśli świat wokół zdaje się ją przestrzegać, że nie jest taki, jak podpowiada jej serce. Przyznam, że powieść mocno mnie poruszyła i przeczytałem ją w jeden wieczór. To była naprawdę fajna przygoda. Polecam z czystym sercem.

Powoli, z sensem i…

Powieść toczy się powoli. Fabuła nigdzie nie pędzi, pozwalając toczyć się historii w swoim tempie. Dzięki temu można rozkoszować się elementami lokalnej gwary, kultury i klimatem stosunków społecznych. Autor porusza kwestie kultury mieszczańskiej, jej zwyczajów, przywar. Z jednej strony mamy pozory kultury wysokiej, szlachetnej. Z drugiej – jej wynaturzenia, uleganie własnym namiętnością, często wbrew wszystkim i wszystkiemu.

Znajdziemy tutaj opisy seksualnych podbojów, pewnego rozpasania, czy wręcz zdziczenia. Kobieta na służbie, nie tylko musi dogadzać państwu swoją pracą, ale często i ciałem. Co gorsza, nawet jeśli jest przymuszana przez pana, to i tak właśnie ją wini się za powstałe zło. „Polska lafirynda” to częste określenia służących, które zostały przymuszone do seksu. A ceną tego, niejednokrotnie jest nie tylko ogólny ostracyzm społeczny (zarówno w mieście, jak i w rodzinnej wsi), ale i niechciana ciążą. Czasem śmierć. Tak było, często nadal tak bywa.

Tragiczna miłość Klary czyta się wyśmienicie

Wszystko opisane jest spokojnie, rzeczowo, bez zbytnich jaskrawości, tak jakby opisywana historia toczyła się tuż pod naszym nosem. Być może sami byśmy jej nie dostrzegli. Zresztą, prawdę powiedziawszy, kogo z nas zainteresowałby los służącej/służących? Przecież to osoby znikąd, pewnie bezbarwne, niewykształcone, płoche… Na szczęście Kozłowski pokazuje, że jest to obraz błędny.

Bardzo spodobały mi się dysputy „teologiczne” pomiędzy główną bohaterką a pewnym niemieckim lekarzem. Wiara dziewczyny jest niezwykle głęboka, ocierająca się o formę mistycyzmu.

Jednak w miarę jak jej horyzonty myślowe się poszerzają, jak w jej świat zaczynają „wpychać” się elementy wielkiego świata, całokształt wiary naszej bohaterki ulega modyfikacjom. Jej wiara staje się głębsza, bardziej intelektualna niż „eteryczna”. Zresztą oboje bohaterów wysnuwa w swych rozmowach ciekawe wnioski, które mogą pomóc nam spojrzeć na kwestię wiary z nieco innej perspektywy.

Autor ciekawie opisuje również skomplikowane stosunki polsko-niemieckie, które wbrew pozorom, wcale nie są aż tak antagonistyczne. Może nie ma zbytniej miłości, ale chęć współpracy istnieje. Jednak, jak to często bywa, pod powierzchowną współpracą, pojawia się przemoc. W opisywanych przypadkach chodzi o wykorzystywanie seksualne Polek przez pracodawców lub ich synów. Myślę, ze byłby to świetny pomysł na jakąś ciekawszą książkę historyczną.

Wielkim plusem jest również brak moralizatorstwa. Autor powieści zwyczajnie prowadzi swoja narrację, opisuje, opowiada, pozostawiając nam wolność osądu. A to wcale nie takie łatwe zadanie, stanąć z boku i schować swoją ocenę do kieszeni. Dzięki takiemu zabiegowi postacie zyskują własne życie, własny charakter. Taką literaturę czyta się naprawdę wyśmienicie.

Nawet kwestie duchowych przeżyć nie rażą jakąś przesadną egzaltacją. W pewnych momentach miałem nawet wrażenie, jakby Autor sięgnął do sedna ludzkiego cierpienia – niezrozumienia otaczającego nas świata, który staramy się dostosować do naszych potrzeb. Być może takie samooszukiwanie się pozwala nam żyć? Z pewnością jest źródłem wielu nieporozumień, błędów, a często i cierpień. Zresztą tytułowa Klara, pod koniec powieści, sama przekonuje się właśnie o czymś takim.

Tragiczna miłość Klary – podsumowanie

I trochę mi szkoda, że jej historia potoczyła się właśnie tym torem. To trochę tak, jakby świat stracił anioła, który nie był zdolen podołać stawianym mu wyzwaniom. Miłość nie jest dla każdego. Często jest nieodpowiednia, niedorosła i w konsekwencji – prowadzi do tragedii. Przyznam, że przeżyłem zakończenie. Przez te dwieście parę stron zżyłem się z główną bohaterką, jakby stała się moją siostrą. I szczerze – będę za nią tęsknił.


Wydawnictwo Novae Res
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Novae Res. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.