Ukłony i czapki z głów! Oto Człowiek najlepszego sortu!

Na cześć naszego szczególnego gościa Pan minister Szczerski wygłosił szczerą laudację w bogatej oprawie. W imieniu Pana Prezydenta Andrzeja Dudy podziękował bardzo Panu Porucznikowi za całe jego życie. To życie jest jak scenariusz wspaniałego filmu, ale to nie jest film. To jest prawda – to jest polski Los. Z zadumą przypomniał trudny żołnierski życiorys zasłużonego, który zakończył retorycznie: Nie wiem, czy Pan Porucznik w roku 1937 – 80 lat temu, gdy wstępował w szeregi ułanów, myślał o tym, że będzie bohaterem… Myślę, że przede wszystkim wstępował Pan do polskiego wojska dlatego, że kochał Polskę. Dlatego, że chciał Polsce służyć. Dlatego, że kontynuował tę wielowiekową tradycję polskich Tatarów wiernych Rzeczpospolitej. I dzisiaj Panie Poruczniku – Ojczyzna tę miłość Panu odwzajemnia i swą wierność Panu oddaje. Jesteśmy jako Polacy, a ja jako przedstawiciel Pana Prezydenta – bardzo Panu za tę wierność Rzeczpospolitej wdzięczni. To nasze oddanie miłości pieczętujemy Krzyżem Zasługi. Tak, żeby Pan pamiętał o tym, że nie tylko Pan ma Polskę w swoim sercu, ale także Polska ma Pana w swoim Sercu. Spotkać polskiego ułana to jest wielki zaszczyt dla każdego, kto z szablą w dłoni walczył za Polskę. Gratuluję Panu całego Pana życia, jak Pan wspaniale potrafił świadczyć o Polsce, o bohaterstwie polskich Tatarów i o tym, co znaczy poświęcić swoje życie w obronie honoru Rzeczpospolitej. Życzę Panu, tak jak mówi nazwa Pana formacji wojskowej – „Ułan” w jęz. Tatarów polskich znaczy młody chłopak – by zawsze Pan był młodym chłopakiem i zawsze był ułanem.

Świetna oracja została nagrodzona gromkimi brawami, po których przedstawicielka rodziny Pana Stefana – w jego imieniu, jego córek oraz wnuczek – podziękowała wszystkim zebranym, a w szczególności przybyłym dyplomatom z umiłowanej Polski za obecność i podniosłe uhonorowanie. W porywających słowach rzuciła świat na kolana, za który walczył Pan Stefan. Ukłony i czapki z głów! Oto Człowiek najwyższego sortu! Żołnierz WP, ułan 1 Szwadronu Tatarskiego w 13 Pułku Ułanów Wileńskich Nowa Wilejka k/Wilna – tam była Polska! W końcu polski Tatar – Polak – nasz rodak. Stojąc w cieniu jego skromnej osoby, a przecież tak wielkiej czynem i postawą prawego żołnierza i Polaka, w obliczu jego zasług przytoczyła w telegraficznym skrócie dzieje jego wojennej tułaczki i sowieckiej niewoli w dziewięciu obozach. Przeszedł przez łagry komunistycznego reżimu Stalina w Archipelagu GUŁ-ag. Kozielsk, Krzywy Róg, Ostra Góra, Wiroczki, Jaworów, Czerlany, Winniki, Starobielsk, Tockoje, które odmrażały jeńcom ręce i stopy, głodziły, skręcając z głodu i bólu trzewia. Jak biczem uderzały lękiem, chorobami zabijały i sowieckim bagnetem, zagryzały wściekłym robactwem – towarzyszem sowieckiej biedy. Jedyne, co miał najdroższego, to życie i czerstwy kawałek chleba w ręce – to to, co miał najcenniejszego przy sobie. Litował się nad uciemiężonym ludem radzieckich narodów – dzieląc się z nimi wiedzą i swym jenieckim chlebem, bo WSZYSCY LUDZIE SĄ BRAĆMI!

Przetrzymał łagry! Wytrwał! Przeżył! Ocalał dla nas – potomnych… Potem wraz z Armią gen. Andersa walczył w II Korpusie Polskim „Za naszą i waszą wolność” w Kampanii Włoskiej. Ranny pod Ankoną podczas niemieckiego ataku wojsk artyleryjskich ewakuował się z innym rannym kolegą z płonącego czołgu o romantycznej nazwie „Ballada”. Zabrany sanitarką do szpitala czekał na nowy czołg. Tak – czekał na nowy czołg, by dalej o wolność się bić! Za Polskę! Za Warszawę! Za łagry! Za tysiące jego kolegów żołnierzy, którzy zostali w nieludzkiej ziemi i w końcu za swych Oficerów, których pożegnał w Kozielsku, a los ich pozostał nieznany… Straceni o świcie…

Rana – stygmat wojenny, która zagoiła się dopiero w wieku 100. lat, była przypomnieniem koszmaru i maków spod Monte Cassino, gdzie walczył, które otwierając się, piły polską krew. Rana wciąż otwierała się i krwawiła na plecach przez kolejnych 71 lat.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*