WEDUTA Subiektywny miniprzewodnik po Dublinie | Wywiad

Jesteś przewodnikiem po Toruniu, oprowadzałaś również po Dublinie. Jakie są podobieństwa i różnice w pracy w tych miastach?

W Toruniu zdarza mi się oprowadzać w stroju mieszczki, natomiast w Dublinie oprowadzałam w stroju, jak ja to nazywałam, „wikingówki” czyli kobiety Wikinga. Każde miasto miało problemy, zmagało się z wrogiem, piętno walki odnajdujemy w wielu miejscach. W Toruniu pokazuję szwedzkie kule armatnie, które utkwiły w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. W Dublinie pokazywałam budynek Poczty Głównej, gdzie wybuchło w 1916 roku powstanie o niepodległość Irlandii. Toruń ma swojego Kopernika, w Dublinie opowiada się Joysie, Oskarze Wilde czy Bono z U2. W Dublinie jest większe nastawienie na ten bardziej zabawny i komercyjny sposób oprowadzania. Jakie różnice mogę wymienić? Toruń jest perełką gotyku, co widać na każdym kroku. Turyści widzą i cenią to piękno, nie trzeba im o nim mówić. Rozległy Dublin ma swoje ładniejsze i brzydsze zakątki, aby zauważyć piękno stolicy Irlandii trzeba wiedzieć, gdzie patrzeć, bo czasami się tego piękna zwyczajnie nie zauważa i między innymi dlatego napisałam  przewodnik.

Historia tego miasta jest bardzo ciekawa, co oczywiście zaznaczasz w książce – jednak, czy te wszystkie informacje, które przytaczasz mogą być interesujące dla osób, które pasjonują się historią Irlandii, czy samego Dublina?

Mój przewodnik kładzie duży nacisk na antropologiczny aspekt, dlatego dużo jest tam informacji na temat życia dawnych mieszkańców Dublina. Takich informacji nie znajdziecie w książkach opisujących historię Irlandii czy w przewodnikach. One skupiają się bardziej na chronologicznych faktach, ja się skupiałam na tym, co nazywam „żywą historią”, a inni pewnie „tłem kulturowym epoki”. Wiele historycznych ciekawostek, pozwoli poszerzyć wiedzę. W mojej książce nie zapomniałam również o dzieciach. W książkach historycznych często „dzieci nie istnieją”. Przez rok byłam wolontariuszką w Muzeum Dzieciństwa, które mieściło się wówczas w miasteczku Malahide. Tam w otoczeniu ponad stuletnich dziecięcych zabawek, poznawałam życie dzieci Dublina. Dlatego piszę o chłopcu, który spontanicznie został wybrany, przez lud, na króla w katedrze Christ Church. Opisuję życie codzienne małych mieszkańców średniowiecznego miasta i tych, którzy zamieszkają później w georgiańskiej kamienicy.

Jakie ciekawe i niebanalne miejsca możesz polecić na wycieczkę po Dublinie (oczywiście chodzi mi o takie, których nie znajdziemy w książce)?

Miłośnikom lapidariów zaproponowałabym wycieczkę na cmentarz Glasnevin– historycy dobrze wiedzą, że wcale nie żartuję. Cmentarz ten porównała bym do warszawskich Powązek czy też do zakopiańskiego Pęksawego Brzyzku. Na tym cmentarzu spoczęli bohaterowie i zasłużeni. Cmentarz pochodzi z 1832 roku i za czterema wiktoriańskimi bramami znajdziemy typowe celtyckie krzyże oraz mauzoleum Daniela O’Connella.

Inne ciekawe miejsce znajduje się na ulicy Henrietta i jest to Na Piobari Uilleann Centre, czyli centrum irlandzkiej muzyki, głównie związanej z dudami. Irlandzkie dudy często są mylone z kobzami. Jest to wspaniałe miejsce dla muzyków i tych zainteresowanych muzyką ludową. Można tam spotkać znanych irlandzkich muzyków, posłuchać koncertu czy też skorzystać z tamtejszej biblioteki. Wszystko to, znajduje się w pięknej, wysokiej, georgiańskiej kamienicy.

Rozmawiała Anita Świątkowska

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*