Wieje szarkijja. Beduini z pustyni Negew | Recenzja

Paweł Smoleński, Wieje szarkijja. Beduini z pustyni Negew 

Paweł Smoleński zna Palestynę jak nikt inny. Jego najnowsza książka pokazuje nam, że także i na piaskach pustyni Negew czuje się jak u siebie w domu. „Wieje szarkijja” to zapis tej podróży i rozmów z Beduinami – pustynnym ludem od 70 lat prześladowanym przez rasistowską politykę Państwa Izrael.

Beduini na pustynnych obszarach Negewu byli od zawsze, nie od siedemdziesięciu, czy stu, ale od tysiącleci. Dziś ten ludek (grupa etniczna) liczy sobie około 250 tysięcy najbiedniejszych z biednych… swoistych Indian Bliskiego Wschodu. Ten naród właściwie zawsze „miał pod górkę”, ale od 70 lat, czyli od momentu, gdy w roku 1948 na pustynię wkroczyły wojska izraelskie, jest bodaj jedną z najbardziej prześladowanych, a jednocześnie zapomnianych przez możnych tego świata, ludów.

Koczowniczy lud Beduinów (jak niegdyś Indian Północnej Ameryki) postanowiono pozamykać w rezerwatach. Dziś żyją w uwłaczających warunkach materialnych. Pozbawieni prawa do ziemi, godności, pracy, chleba… Ograbieni ze swojej kultury, zwyczajów religijnych, tradycji. Są przekleństwem dla Izraela i wielkim wyrzutem sumienia dla tych, którzy wpuścili na Negew w roku 1948 uzbrojenie po zęby dywizje Armii Izraela – czyli dla polityków Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

Negew to dziś kilka małych miasteczek, w których stłoczono ludność beduińską i kilkaset wiosek (pustynnych osad) beduińskich i żydowskich. Jest jednak podstawowa różnica pomiędzy owymi osadami żydowskimi, a beduińskimi. Te pierwsze są pokłosiem kolonizatorskiej polityki rządu Izraela, te drugie – nielegalnymi skupiskami koczowniczej biedoty, które w każdej chwili mogą zostać zbrojnie spacyfikowane przez izraelskie siły specjalne. Taki właśnie – tragiczny obraz – odsłania nam w swej nowej wyprawie na Bliski Wschód autor „Zielonych migdałów”, świetnie napisanej książki o Kurdach.

Szarkijja to silny, pustynny wiatr. „Wiatr zmian”, na który Beduini z Negewu na razie w spokoju czekają. Jednak ich przyrost naturalny jest jednym z największych na świecie. Za 10 lat będzie ich 2-3 krotnie więcej, niż w chwili obecnej. W dodatku są silnym (tak fizycznie jak i psychicznie – żyjąc pod izraelską okupacją od tylu lat) ludem, który upomni się o swoje prawa, i prawa Człowieka – łamane niemal każdego dnia wobec tych prostych, niewykształconych, nie wyrobionych politycznie ludzi.

Polityka żydowska umiejętnie wykorzystuje etniczno-religijne animozje. Już pierwsi syjoniści napuszczali na siebie nawzajem Druzów, Arabów, Palestyńczyków i Beduinów. Ta swoista metoda rządzenia spod znaku „dziel i rządź” jak dotąd wychodziła Mosze Dajanowi, Ben Gurionowi i innym narodowym syjonistom na dobre. Jednak… nawet, gdy milczą sumienia, to wieje wiatr…

Smoleński konsekwentnie, każdą nową książką, dokłada swoistą cegiełkę do obrazu Państwa Nienawiści – Państwa Izrael. Pisał o prześladowanych Palestyńczykach ze Strefy Gazy i Autonomii, Beduinach z Negewu, a podobno już myśli o nowej, niestety równie tragicznej, odsłonie konfliktu bliskowschodniego – o izraelskich prześladowaniach Druzów. Czekamy zatem z niecierpliwością…

Ocena recenzenta: 6/6

Wydawnictwo Czarne

Maciej Dęboróg-Bylczyński

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*