Wieszczba Piast Zdobywca, tom 2

Wieszczba. Piast zdobywca. Tom 2 |Recenzja

Krzysztof Jagiełło, Wieszczba. Piast zdobywca. Tom 2

Po czym poznać dobrą książkę? Po tym, że chce się do niej wracać, albo że z niecierpliwością oczekuje się kolejnej części, zwłaszcza gdy zakończenie pozostawia wyraźną przestrzeń dla dalszej narracji. To jednak dopiero punkt wyjścia. Równie istotne jest to, by opowieść angażowała czytelnika konsekwentnie, od pierwszej do ostatniej strony. Historia osadzona wokół walki o sprawiedliwość oraz prób zrozumienia motywów i konsekwencji podejmowanych działań czerpie z uniwersalnych wątków legendarnych, głęboko zakorzenionych w zbiorowej wyobraźni. Dzięki temu staje się bardziej przystępna i wiarygodna, a bohaterowie na długo zapadają w pamięć. Pozostaje więc sprawdzić, dokąd poprowadzi nas Wieszczba.

Wygrać bitwę, nie znaczy jeszcze wygrać wojny

Ostatnie kilkadziesiąt stron Przysięgi, otwierającej całą opowieść, poświęcone są dramatycznej obronie Gdecza. Gród staje w obliczu oblężenia, a dowódca drużyny chąśników, Biezun, ginie w pojedynku. Taki finał buduje silne napięcie i przez moment pozwala uwierzyć, że historia zmierza ku domknięciu. Jednocześnie autor pozostawia kilka wątków celowo niedopowiedzianych, co wyraźnie zapowiada dalszy ciąg narracji. Okrutny Popiel, który zgodnie z legendą kończy marnie, zjedzony przez myszy, ponownie demonstruje swoją władzę i bezwzględność.

Piast i Ścibor stają przed koniecznością rozbudzenia wśród współplemieńców woli walki, co okazuje się zadaniem wyjątkowo trudnym. Na przeszkodzie stają bowiem narastające zmęczenie, brak wiary w sens oporu, głód, strach oraz pokusa porozumienia za wszelką cenę. Autor przekonująco pokazuje, że kompromis jest możliwy wyłącznie wtedy, gdy obie strony są gotowe na ustępstwa, tymczasem Popiel uznaje jedynie język przemocy. W rezultacie dalszy los okolicznych osad pozostaje niepewny, a poczucie zagrożenia staje się jednym z kluczowych elementów podtrzymujących napięcie całej opowieści.

Główni bohaterowie wyraźnie dostrzegają ten dysonans. Mają świadomość, że to nie jest moment na układy z podstępnym księciem, a czas na zbrojenie się i konsekwentne szkolenie. Takie podejście realizowane jest jednak wyłącznie w Gdeczu. Mieszkańcy grodu nie poprzestają na deklaracjach, przechodzą do realnych działań, których cena okaże się wyjątkowo wysoka.

Ocaleni przyjaciele z Brójnic zostają bowiem, decyzją wiecu, wygnani przez własne plemię, a współziomkowie ulegają namowom przebiegłych i nieszczerych ludzi. W tej sytuacji ratunkiem może okazać się już tylko cud albo interwencja tych, którzy nie mają nic do stracenia – Bjorna i Samboi. Pozostaje jednak pytanie, czy to okaże się wystarczające.

Chcesz pokoju, szykuj się do wojny

Wergiliusz miał rację, a seria o Piaście zdobywcy w przekonujący sposób potwierdza aktualność tej paremii w perspektywie dziejów. Lektura powieści sprawia wrażenie obcowania nie tylko z niezwykle wciągającą fabułą, jak również z rodzajem wczesnopiastowskiego, a szerzej wczesnośredniowiecznego, podręcznika prowadzenia wojny. Oczywiste, że realia konfliktów zbrojnych znacząco różniły się od współczesnych, a rozwój cywilizacyjny w istotny sposób przeobraził też sferę militarną.

Wraz z rozwojem akcji czytelnik stopniowo poznaje tamten świat z perspektywy tarczy i włóczni, ucząc się, jak osłaniać ciało, jak daleko wysunąć ramię, w jaki sposób zachować równowagę oraz dlaczego miecz bywa skuteczniejszy od topora. Książka dostarcza również wiedzy na temat sposobów prowadzenia oblężeń oraz bitew w otwartym polu. Warto to podkreślić raz jeszcze, że autor opracował sceny batalistyczne z wyjątkową plastycznością, pozostawiając przestrzeń dla wyobraźni czytelnika. Zderzenie dwóch wrogich armii najpierw rodzi się bowiem w obrazie, który czytelnik tworzy w myślach, a dopiero później w słowie zapisanym na kartach powieści.

Pełne zrozumienie tego tomu wymaga porzucenia współczesnej perspektywy, w której bariera odległości właściwie przestała istnieć. W realiach 2026 roku wystarczy kilka godzin podróży samolotem, żeby znaleźć się w Hiszpanii czy Anglii, podobnie zresztą wygląda przemieszczanie się w obrębie własnego kraju. Na przełomie IX i X w. każda wyprawa poza obręb grodu, a tym bardziej w stronę obcego plemienia, niosła ze sobą realne zagrożenie, a wiedza geograficzna ograniczała się do najbliższej okolicy, do granic tego, co było widoczne i znane.

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera silne przywiązanie do wspólnoty grodowej, postrzeganej jako podstawowe źródło bezpieczeństwa. Wszystkie te elementy są w powieści obecne i przedstawione z dużą dbałością o szczegóły, z wyczuciem dramaturgii oraz umiejętnym rozłożeniem akcentów. Seria dobitnie pokazuje również, jak bardzo zmieniliśmy się jako ludzie i jak inne stały się nasze priorytety. Dziś o naszym losie nie decyduje terminowe zebranie plonów czy liczba posiadanej rogacizny. Z kart książki wyraźnie wybrzmiewa świadomość nieuchronnego upływu czasu.

Celny strzał

Z satysfakcją przyznam, że Krzysztof Jagiełło, sięgając po kolejną odsłonę cyklu, nie porzucił wcześniej obranej linii narracyjnej. Dzięki temu powieść zachowuje wszystkie walory, na które zwracałem uwagę wcześniej. Warto jedynie zaznaczyć, że zarówno wątek konfliktu pomiędzy grodami a Popielem, jak i warstwy miłosna oraz społeczno-obyczajowa zyskują tu nowe, interesujące koloryty. Wraz z rozwojem akcji coraz wyraźniej rysuje się również wielowymiarowy konflikt między Piastem a Ściborem.

Dla pierwszego, zwłaszcza po wygnaniu przez własne plemię, kluczowym motywem staje się zemsta, podczas gdy Ścibor dostrzega, że wojna, szczególnie długotrwała, w istocie prowadzi donikąd i wymusza jedynie coraz dramatyczniejsze decyzje. Istotnym elementem pozostaje także przepowiednia Samboi, przenikająca całą narrację i powiązana z motywami ognia oraz śmierci.

Dwa ostatnie rozdziały są tak silnie nasycone wojenną atmosferą, że trudno się od nich oderwać, co znajduje czytelne odzwierciedlenie w okładce pełnej barw, ognia i charakterystycznej „rudości”. Przybysze ze Skandynawii odgrywają znaczącą rolę w losach Gdeczan, choć ich przyszłość pozostaje niepewna, nawet jeśli Ścibor i łuczniczka ostatecznie tworzą parę.

Sugestie czytelnicze 

Z perspektywy edytorskiej warto zauważyć, że podobnie jak w poprzednim tomie zwraca uwagę brak ilustracji. Ta kwestia była już wcześniej szerzej omawiana, więc ograniczę się do samej sugestii. Rysunki nie są niezbędnym elementem, mogłyby jednak pomóc w rozładowaniu narastającego napięcia. Szczególnie w końcowych partiach narracji.

Zasadne wydaje się również rozważenie wprowadzenia słowniczka lub krótkich przypisów, zwłaszcza z myślą o czytelnikach mających ograniczoną wiedzę o realiach epoki, bądź nie w pełni rozumiejących pojęcia takie jak hauberk, przeszywanica, szczyt, szłom czy wołch.

Na poziomie świata przedstawionego warto by było pomyśleć także o stopniowym odejściu od dominującego wątku wojennego, który przy dłuższej ekspozycji może stać się nużący. O ile ta tematyka może szczególnie trafiać do męskiej części odbiorców, o tyle część czytelniczek może mieć trudność z pełnym odnalezieniem się w tej narracji. Sprawia to wrażenie, że zasadnicza energia Wieszczby została skupiona niemal wyłącznie na tym jednym wątku.

Dojrzałość i spójność

Dotychczas opublikowane tomy sagi o Piaście zdobywcy, który, jak można zasadnie przypuszczać, stanie się legendarnym protoplastą pierwszej polskiej dynastii, oceniam bardzo wysoko, zarówno z perspektywy historyka, jak i uważnego czytelnika. Autor dokładnie wie, o czym chce opowiedzieć i potrafi poprowadzić narrację w taki sposób, żeby lektura była autentyczną przyjemnością.

Czas spędzony z książką mija niepostrzeżenie, a finał przychodzi w chwili, gdy ma się wrażenie, że opowieść mogłaby jeszcze trwać. Uwagę zwraca umiejętne łączenie konwencji. Obok wątków stricte historycznych pojawiają się tutaj elementy fantasy, kryminału, powieści przygodowej, a momentami nawet grozy. Ta gatunkowa mozaika tworzy spójną i przekonującą całość, która broni się zarówno pod względem językowym, jak i stylistycznym.

Na obecnym etapie narracji grody prowadzą w konflikcie z Popielem stosunkiem 2:0, jednak wszystko wskazuje na to, że nie jest to jeszcze rozstrzygnięcie ostateczne. Książę nie wydaje się bowiem przeciwnikiem, który potrafiłby się wycofać, sięgając tym razem po narzędzia kłamstwa i manipulacji. Perspektywa eskalacji pozostaje realna, a ewentualne sięgnięcie po ostateczne rozwiązania grozi krwawym finałem w całej Wielkopolsce.

Otwarte pozostaje również pytanie o dalsze postawy głównych bohaterów i o to, czy zdołają zachować jedność w obliczu narastającego zagrożenia. Odpowiedzi na te kwestie zna na razie jedynie autor, który, jak można przypuszczać, w kolejnych odsłonach sagi zdecyduje się je ujawnić. Dlatego cierpliwie, choć z wyraźnym zaciekawieniem, czekam na ciąg dalszy.


Wydawnictwo Replika
Ocena recenzenta: 6/6
Dominik Majczak


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Replika. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.