Wietnam 1962-1975 | Recenzja

Wietnam… Azjatyckie państwo położone na wschodnim wybrzeżu Półwyspu Indochińskiego. Druga połowa XX wieku była niezwykle burzliwym okresem w dziejach tego kraju. Walka o wyrwanie się z kolonializmu i wybicie się na niepodległość. Powstanie dwóch systemów państwowych toczących ze sobą wojnę. Włączenie się Stanów Zjednoczonych Ameryki w konflikt. Najazd na Kambodżę. Atak Chin na północ kraju. A przede wszystkim rządy komunistów w Hanoi… Jak ten okres w historii Wietnamu przedstawił na ponad 260 stronach Artur Dmochowski? W recenzji chciałbym poruszyć kilka zagadnień przedstawionych w książce pt.: Wietnam. Wojna bez zwycięzców.

Znaczenie konfliktu w Indochinach autor też przedstawia w swojej innej pracy dotyczącej tego zagadnienia. …problematyka wietnamska jest nie tylko pasjonująca, lecz również nie tak egzotyczna, jak mogłoby się wydawać. Ta najdłuższa wojna czasów nowożytnych była soczewką, w której zogniskowały się najważniejsze zagadnienia współczesności: zmierzch odwagi Zachodu, problem Trzeciego Świata, rozwój i upadek komunizmu[1]. Jak widać tematyka jest niezwykle złożona oraz wielowarstwowa. Walki w Indochinach między innymi dowiodły skuteczność działań partyzanckich. Był to obszar stworzony do prowadzenia takiej wojny. Klimat, topografia, fauna i flora[2]. Wszystko to utrudniało zwalczanie partyzantów przez Francuzów a później Amerykanów. Dmochowski ryzykuje nawet stwierdzenie, że Wietnam jest państwem o najdogodniejszych warunkach dla partyzantki[3]. W tym względzie można się spierać. Czy w sferze militarnej i historii można używać gradacji w formie „najlepszy”? Na pewno znajdą się zwolennicy, którzy uznają Afganistan za raj dla partyzantów. Kraj ten podobnie jak Wietnamu jest bardzo wymagającym teatrem działań wojennych. Około stutysięczna armia Związku Sowieckiego nie zdołała złamać i pokonać na jego obszarze Mudżahedinów[4]. Często interwencję wojsk ZSRS porównuje się do działalności sił USA w latach 1955-1975. Afganistan określa się nawet „sowieckim Wietnamem”. Działania afgańskich partyzantów były możliwe dzięki warunkom terenowym, tak samo jak walka oddziałów Viet-Minhu oraz Wietkongu. Trudno się nie zgodzić z twierdzeniem, że zarówno Afganistan i Wietnam są wręcz wymarzonym teatrem działań do prowadzenia wojny partyzanckiej. Można natomiast się spierać, które z tych państwa ma pod tym względem więcej atutów.

Autor książki słusznie zauważa, że teren sam nie wygra wojny. Potrzebne są do tego jeszcze siły zbrojne, a na ich czele dobry przywódca. Dmochowski docenia rolę Vo Nguyen Giapa w tworzeniu komunistycznych wojsk[5]. Wietnamski wojskowy był geniuszem logistyki. Równocześnie potrafił wyciągać wnioski z doznanych porażek. W 1952 roku armia Demokratycznej Republiki Wietnamu przeprowadziła dużą ofensywę na tereny między granicą z Laosem a Rzeką Czerwoną. Najbardziej zacięte zmagania toczyły się o francuski obóz Na San. Zakończyły się porażką Wietnamczyków, którzy atakowali bez wsparcia artyleryjskiego i przygotowania natarcia. Straty po ich stronie wyniosły 7 tysięcy ludzi w ciągu 4 dni[6]. Ta lekcja miała zaprocentować dwa lat później. Wtedy ostatni francuski głównodowodzący w I wojnie indochińskiej generał Henri Navarre planował zatrzymać siły komunistyczne maszerujące na Laos. Francuzi założyli umocniony obóz pod Dien Bien Phu. Chciano tam wykrwawić siły wietnamskie. Sukces militarny miał poprawić pozycję Paryża w negocjacjach. Bardzo szybko operacja okazała się fatalną w skutkach decyzją. Oddajmy głos Arturowi Dmochowskiemu. Niemal wszystkie założenia Francuzów dotyczące obrony twierdzy okazały się błędne. Przewaga w artylerii, na która tak liczyło dowództwo, należała do Viet-Minhu. (…) Już na początek walki pokazał wszystkie błędy Francuzów. Błędy wynikające przede wszystkim ze ślepej wiary we własną wyższość. Wznosząc umocnienia, ogołocili ziemię z roślinności i każdy ich ruch był widoczny jak na dłoni, zwłaszcza z okalających kotlinę wzniesień[7]. Siły Viet-Minhu natomiast chroniły się w grotach oraz jaskiniach ukrytych w dżungli. Giap również potrafił wykorzystać błędne założenia Francuzów w sferze aprowizacji. W pierwszych dniach walk ostrzelano i uszkodzono pasy startowe, które były niezbędne dla lotnictwa dostarczającego obrońcą zaopatrzenie[8]. Autor książki również słusznie docenia, jak złożoną operacją logistyczną było przygotowanie przez Viet-Minh ataku na Dien Bien Phu[9]. Właśnie dzięki temu bitwa zakończyła się sukcesem. Porażka Francuzów zaważyła na losach całych Indochin. Udział sił Demokratycznej Republiki Wietnamu pod dowództwem Vo Nguyen Giapa należy ocenić bardzo pozytywnie. …Viet-Minh potrafił wykazać elastyczność, dostosowując się do metod walki przeciwnika, by w rezultacie z powrotem zmusić go do akceptacji własnej taktyki. O ile podstawowym celem francuskiej strategii było utrzymanie własnej pozycji, o tyle dla Viet Minhu najważniejsze pozostawało utrzymanie inicjatywy i atakowanie w dowolnie wybranym przez siebie miejscu i czasie[10].

Dzięki pracy Artura Dmochowskiego możemy prześledzić proces dojścia do władzy komunistów wietnamskich oraz późniejsze wzmacnianie pozycji reżimu z Hanoi. Porównania do losów innych partii komunistycznych nasuwają się same. Jednak autor nie chce zajmować przedstawianiem podobieństw, ponieważ według niego to jest zajęciem tak łatwym, że aż nużącym[11]. Mimo to moim zdaniem można poświęcić trochę czasu nad tym zagadnieniem. Dmochowski szuka analogii w postępowaniu popleczników Ho Chi Minha a polskimi komunistami w okresie powojennym[12]. W 1946 roku udało się Komunistycznej Partii Indochin rozprawić ze znaczną częścią opozycji. Na żądanie Francji dopuszczono opozycjonistów do rządu. Powstał Rząd Jedności Narodowej. Po tym zaczęło dochodzić do incydentów między oddziałami francuskiego korpusu ekspedycyjnego a Wietnamczykami. Komuniści oskarżyli o ich sprowokowanie pozostałe ugrupowania polityczne. To dało pretekst do aresztowania ważniejszych polityków, zamknięcia organów prasowych i rozbrojenia opozycyjnej milicji. Tak złamano sile w Tonkinie ugrupowanie narodowców. Część jego członków trafiła do obozów koncentracyjnych. Inni poszli na współpracę z władzami[13]. Widać sporo paraleli do sytuacji Polskiego Stronnictwa Ludowego w pierwszych latach po II wojnie światowej. W Polsce w latach 1945-1947 sprawował władzę Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej[14]. W jego skład wchodziło 6 partii politycznych. Jednak główną rolę odgrywali w nim komuniści z Polskiej Partii Robotniczej. Najsilniejszą partią mogącą zagrozić ich władzy był PSL[15]. Musiało dojść do złamania opozycyjnego ugrupowania przez reżim. Obóz rządzący pozyskał do współpracy takich działaczy ludowców jak Czesław Wycecha, Józef Niećka i Władysław Kiernik[16]. Zdecydowane działania mające osłabić PSL przeprowadzono przed wyborami do Sejmu Ustawodawczego w 1947 roku. Podczas kampanii przedwyborczej życie straciło około 140 działaczy ludowców a około 10 tysięcy aresztowano (w tym 149 kandydatów na posłów)[17]. Jak widać bez problemu można się doszukać podobnych schematów zwalczania opozycji przez komunistów wietnamskich i polskich. Również po zjednoczeniu Wietnamu w 1975 roku doszło do sytuacji analogicznej jak w czasie umacniania się nowego reżimu nad Wisłą. Beznadziejna walka resztek armii Południa, partyzantki sekt i górskich ludów[18] może budzić skojarzenia z losami podziemia antykomunistycznego z lat 1944-1953. Paralelizm z działaniami Ho Chi Minh i jego popleczników bez problemu znajdzie się w przepychankach politycznych ugrupowań strony republikańskiej podczas wojny domowej w Hiszpanii. Tam również komuniści starali się ugruntować swoją władzę kosztem sojuszników. W 1937 roku doszło nawet do walk z siłami anarchistycznymi w Barcelonie[19]. Wietnamska KPI też wytrwale zwalczała ugrupowania pokrewne polityczne, np. trockistów[20]. Spadkobiercy Lenina nie zależnie od miejsca oraz czasu używali wszelkich metod, aby zniszczyć przeciwników (czasem sojuszników) i wzmocnić swoją władzę.

Komuniści zawsze starali się maskować swoje prawdziwe, bezwzględne oblicze. W wojnie przeciwko siłom Południowego Wietnamu i Amerykanom Wietkong występował jako patrioci walczący o niezależność kraju. W dobre intencje Lao Dong uwierzyli między innymi amerykańscy działacze ruchu antywojennego, kontrkultury oraz Nowej Lewicy. Po wojnie coraz wyraźniej świat mógł oglądać prawdziwe oblicze robotniczego reżimu rządzącego państwem z Indochin. Dobrym przykładem jest choćby dramat tak zwanych boat people. Jak podaje autor książki do roku 1990 z Wietnamu uciekło aż półtora miliona ludzi! Nie wiadomo ilu osobą to się nie udało[21]. Mimo takich sygnałów organizacje lewicowe potrafiły się podpisać pod zaskakującymi opiniami. Obecny rząd w Wietnamie powinien zostać pochwalony za swoje umiarkowanie i nadzwyczajny wysiłek w doprowadzeniu do zgody narodowej[22]. Dmochowski przedstawia również „lewicową mitologię”, która przedstawiał rzekomą winę Ameryki. To właśnie przez USA Czerwoni Khmerzy zdobyli władzę w Kambodży. W wynikiem polityki amerykańskiej również doszło do zniszczenia „umiarkowanej” części Narodowego Frontu Wyzwolenia Wietnamu Południowego[23]. Taki sposób postrzegania konfliktu z lat 1955-1975 jest pewną częścią „syndromu wietnamskiego”. Autor pracy przedstawia go również na podstawie popkultury. Odzwierciedla to obraz wojny uwieczniony w wybranych filmach amerykańskich drugiej połowy XX wieku przeanalizowanych w pracy[24]. Choćby w tej sferze widać, jak hasło No more Vietnams! odcisnęło piętno na Ameryce. Ten syndrom zważył też na dziejach świata. Nadał on polityce Ameryki drugiej połowy lat siedemdziesiątych wybitnie izolacjonistyczny charakter[25]. Dzięki temu była możliwa ekspansja komunizmu w krajach Trzeciego Świata. Wietnam faktycznie przewrócił kostki domina. Rewolucja objęła swoim zasięgiem Kambodżę i Laos. Również w 1975 roku rozpoczęła się budowa „rajów robotniczych” w Mozambiku, Angoli oraz Etiopii[26]. Dopiero prezydentura Ronalda Reagana przyniosła przebudzenie i przerwanie niemocy USA.

            Książka została podzielona na trzy części: Klęskę Francuzów, Klęskę Amerykanów i Klęskę Wietnamczyków. Artur Dmochowski słusznie przedstawił to, że nikt nie wygrał na wojnach w Wietnamie. Francja straciła część swojego imperium kolonialnego. Wiązało się to z utratą prestiżu na arenie międzynarodowej. Był to jeden ze znaków, iż kończy się era kolonializmu. Porażka i upadek Wietnamu Południowego spowodowały u Amerykanów „syndrom wietnamski”. Była to także pierwsza przegrana przez USA wojna w swojej historii. Pozostaje pytanie czy Wietnamczycy ponieśli klęskę? Autor przytacza wystarczające argumenty na potwierdzenie tej tezy. Wystarczy spojrzeć na porównanie poziomu życia w dwóch państwach wietnamskich. O stosunkowo wysokim stopniu rozwinięcia Republiki Wietnamu świadczy jeden z najniższych w tamtym czasie odsetek analfabetów wśród dorosłych. Wynosił on około 10%[27]. Zdobycie Południa było sukcesem rządu z Hanoi lecz nie narodu wietnamskiego. Ukazuje to wdrożenie tak zwanej reedukacji społeczeństwa. Powstał do tego celu system obozów koncentracyjnych, nazwany przez Nguyena Van Canha „bambusowym Gułagiem”[28]. Ucisk reżimu komunistycznego na każde społeczeństwo miał destrukcyjny wpływ. Praca Dmochowskiego pokazuje, że w Wietnamie nie było zwycięzców…

Błażej Jankowski

Bibliografia:

  • Dmochowski A., Wietnam 1962-1975, Warszawa 2004
  • Dmochowski A., Wietnam. Wojna bez zwycięzców, Kraków 1991
  • Kościelniak K. i Piątek J., Fenomen walki partyzanckiej. Aspekt historyczno-wojskowy, Toruń 2014
  • Moa Rodríguez P., Mity wojny domowej. Hiszpania 1936-1939, Warszawa 2007
  • Od niepodległości do niepodległości. Historia Polski 1918-1989, Warszawa 2014
  • Tyszkiewicz J. i Czapiewski E., Historia Powszechna. Wiek XX, Warszawa 2014

[1]     A. Dmochowski, Wietnam 1962-1975, Warszawa 2004, s. 3.

[2]     A. Dmochowski, Wietnam. Wojna bez zwycięzców, Kraków 1991, s. 30-31.

[3]     Tamże, s. 31.

[4]     J. Tyszkiewicz i E. Czapiewski, Historia Powszechna. Wiek XX, Warszawa 2014, s. 820.

[5]     A. Dmochowski, Wietnam. Wojna…, s. 31.

[6]     Tamże, s. 45.

[7]     Tamże, s. 49.

[8]     Tamże.

[9]     Tamże, s. 48-49.

[10]   K. Kościelniak i J. Piątek, Fenomen walki partyzanckiej. Aspekt historyczno-wojskowy, Toruń 2014, s. 163-164.

[11]   A. Dmochowski, Wietnam. Wojna…, s. 24.

[12]   Tamże.

[13]   Tamże, s. 24-25.

[14]   Jak widać nazewnictwo było bardzo zbliżone do tego, którego użyto w Wietnamie.

[15]   Od niepodległości do niepodległości. Historia Polski 1918-1989, Warszawa 2014, s. 209-210.

[16]   Tamże, s. 209.

[17]   Tamże, s. 227.

[18]   A. Dmochowski, Wietnam. Wojna…, s. 235.

[19]   P. Moa Rodríguez, Mity wojny domowej. Hiszpania 1936-1939, Warszawa 2007, s. 413-430.

[20]   A. Dmochowski, Wietnam. Wojna…, s. 22.

[21]   Tamże, s. 242.

[22]   Za: tamże, s. 250.

[23]   Tamże.

[24]   Tamże, s. 248.

[25]   Tamże, s. 246.

[26]   Tamże, s. 221-222.

[27]   Tamże, s. 224.

[28]   Tamże, s. 227.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*