Wikingowie. Wojownicy Północy |Recenzja

Philip Line, Wikingowie. Wojownicy Północy

Nieustraszeni wojownicy, straszliwi piraci wczesnośredniowiecznej Europy, którzy ze swoich siedzib w Skandynawii dotarli nawet na tereny Cesarstwa Bizantyjskiego i na Ruś. Chociaż do dziś ich sława nie przemija, to jednak ich sposób prowadzenia wojny jest paradoksalnie bardzo słabo znany…

Philip Line w swojej najnowszej książce ukazuje nam organizację sił zbrojnych Wikingów, ich taktykę wojenną, cele jakie sobie stawali i szkolenie bojowe. Dzięki niemu możemy lepiej zrozumieć tajemnice sukcesów militarnych tych morskich rozbójników w wiekach VIII-XI.

Jak walczyli Wikingowie?

Philip Line jest brytyjskim historykiem, w 2003 roku uzyskał doktorat na Uniwersytecie w Leeds. Pracuje jako niezależny badacz i tłumacz. Jego badania skupiają się na historii politycznej, tworzeniu państwowości (szczególnie w Szwecji) oraz historii wojen i relacji między ludźmi a zwierzętami w średniowieczu. Zajmuje się także zagadnieniem powstawania państw i kolonizacji w Skandynawii i nad Bałtykiem.

Jego publikacja „Wikingowie. Wojownicy Północy” ma na celu opisać sposób prowadzenia wojny przez Wikingów oraz ich  najważniejsze kampanie, najazdy i bitwy. Książka oparta jest na ogromnej ilości źródeł, na które składają się skandynawskie sagi, kroniki i odkrycia archeologiczne. Liczy 322 strony.

Jak pisze autor, technika szkutnicza w epoce Wikingów dała im możliwość prowadzenia najazdów celu zdobycia łupów i niewolników w bardzo odległych krainach, co w praktyce często uniemożliwiało odwetową inwazję. Ich flota była na tyle zaawansowana, jak na tamte czasy, że jej przechwycenie na morzu było niemożliwe, tak samo jak obrona długiego wybrzeża czy rozciągniętych granic.

Jedynym wyjściem było zatem konstruowanie fortyfikacji w głębi lądu.  Jednak ani królestwo Franków zachodnich w IX wieku, ani też Anglia pod koniec X wieku nie były w stanie przyjąć dostatecznie jednolitej strategii ani utrzymać wystarczającej liczby fortyfikacji, aby obronić całe swoje terytorium w głębi lądu.

Dlatego też, aż do XI wieku Wikingowie mogli bezkarnie dokonywać swoich krwawych najazdów. Jak pisze autor „podczas kampanii wpływali żeglownymi rzekami w głąb lądu i ani razu w ciągu 250 lat najazdów wrogowie nie byli w stanie ich przed tym powstrzymać”. (s.137). Początkowo najazdów dokonywały niewielkie bandy, ale począwszy od połowy IX wieku ich liczebność rosła, aż stały się kilkutysięcznymi armiami. Na ogół najazdy miały miejsce latem, zdarzały się jednak także i w innych porach roku.

Handlarze niewolnikami

Mało chlubnym, ale istotnym aspektem najazdów wikińskich na różne kraje Europy był związanymi z nimi masowy handel niewolnikami. Wikingowie transportowali jeńców drogą morską do emporiów niewolniczych w bardzo odległych regionach od ich miejsca urodzenia. Na przykład, Słowianie trafiali do muzułmańskiej wtedy Hiszpanii.

Na ogół, do niewoli trafiały tylko kobiety i dzieci, ponieważ w kwestii zdobywania żywności byli bardziej uzależnione od swoich porywaczy niż mężczyźni, dlatego w ich przypadku były o wiele mniejsze szanse, że uciekną. Poza tym, chłopcy i dziewczęta, którzy dorastali jako niewolnicy o wiele łatwiej adaptowali się do nowego społeczeństwa w którym mieli żyć niż dorośli mężczyźni.

Grupy młodych wojowników wikińskich  uważały poza tym za rzecz naturalną porywanie kobiet i dopuszczanie się na nich gwałtów. Były one dla nich tak zwyczajną „codziennością”, że autor wspomina nawet o sugestiach jakoby germańskie idee małżeństwa powstały w efekcie brania kobiet przemocą, ponieważ oznaczające małżeństwo staro angielskie słowo brydhlop i staro nordyckie bruohlaup oznaczają „pogoń za oblubienicą.” W islandzkich sagach znajdujemy wiele opisów wizyt „niechcianych zalotników.”

Podczas najazdów na Anglię, Wikingowie często zajmowali klasztory żeńskie, żeby udowodnić bezsilność Anglików, którzy nie potrafią obronić swoich kobiet. Do zajęcia klasztorów żeńskich przez Wikingów doszło w Anglii chociażby w latach 851, 853, 865, 855, 874 i 876. W wynik tego procederu, w wiekach VIII-XI, zatem w epoce najazdów Wikingów, nastąpił gwałtowny spadek liczby klasztorów żeńskich w Anglii i w Irlandii.

Muszę jednak wspomnieć, że zachowania Wikingów wobec kobiet nie były jakimś niechlubnym wyjątkiem w tej epoce. Gwałtów i porwań kobiet dopuszczali się także Węgrzy, Słowianie, Irlandczycy i wszyscy inni wojownicy tej epoki. Taka niestety była ponura rzeczywistość czasów wczesnego średniowiecza w tej kwestii.

Podsumowanie

Publikacja Philipa Line kreśli nam plastycznie nie tylko obraz samych Wikingów jako takich, ale także czasów w których dokonywali swoich najazdów i kontekstów społecznych, etnicznych i narodowościowych w których żyli. Dzięki niej możemy się przekonać, że Wikingowie nie byli w żadnym stopniu unikalni, tylko byli po prostu „dziećmi swoich czasów.” Polecam tę książkę wszystkim zafascynowanym czasami wczesnego średniowiecza!


Wydawnictwo RM
Konrad Ruzik

Comments are closed.