Wykiwani, czyli jak Chamberlain ograł Polaków

Hitler i Polska

Tym bardziej, że na przełomie 1938 i 1939 roku Hitler zintensyfikował swe wysiłki ukierunkowane na wciągnięcie Polski do antysowieckiego sojuszu. W ten sposób Führer chciał skonsumować dobre stosunki pomiędzy oboma krajami, zapoczątkowane deklaracją o nieagresji ze stycznia 1934 roku, a spuentowane współpracą w trakcie kryzysu sudeckiego, kiedy to, tuż po wcieleniu Sudetów do Rzeszy, Polacy odebrali Czechosłowacji Zaolzie. Dnia 24 października 1938 roku szef niemieckiego MSZ, Joachim von Ribbentrop, w rozmowie z polskim ambasadorem w Berlinie, Józefem Lipskim, przedstawił konkretną ofertę przymierza. W jej myśl Polska miała pozwolić Niemcom przyłączyć Gdańsk oraz zgodzić się na poprowadzenie przez korytarz eksterytorialnej autostrady oraz linii kolejowej do Prus Wschodnich. W zamian Rzesza oferowała przedłużenie paktu o nieagresji do 25 lat (z jednoczesnym rozszerzeniem go o klauzulę konsultacyjną), gwarancję granic oraz szereg udogodnień w Gdańsku. Nadto Polska miała przystąpić do paktu antykominternowskiego. Odpowiedź strony polskiej na niemiecką propozycję nie była jednoznaczna. Niemcy powtórzyli więc swoją ofertę na początku stycznia 1939 roku podczas wizyty w Berchtesgaden szefa polskiej dyplomacji, Józefa Becka, jednak Polacy nadal nie potrafili się określić. Dopiero w toku dalszych rozmów jasnym stało się, że Beck odrzuca sojusz z III Rzeszą, nie chcąc pogorszyć stosunków z Sowietami i „oddać” Gdańska. W konsekwencji relacje pomiędzy oboma państwami bardzo szybko się ochłodziły. Hitler wprawdzie wciąż liczył, że Polacy jeszcze zmienią zdanie i wezmą udział w jego antybolszewickiej krucjacie, ale jego przyjazne propozycje coraz wyraźniej nabierały cech ultimatum. Już 24 marca 1939 roku podczas spotkania w MSZ Beck oznajmił, że Niemcy straciły cechy obliczalności.

Minister Joachim von Ribbentrop przechodzi przed frontem kompanii honorowej na dworcu w Warszawie. Towarzyszy mu minister spraw zagranicznych Polski Józef Beck
Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Pułapka

Brytyjczycy doskonale zdawali sobie sprawę, że w marcu 1939 roku toczą się negocjacje pomiędzy Polską a Niemcami, których kluczowym elementem jest kwestia Gdańska. Nie wiedzieli jednak, na jakim są one etapie. Być może, gdyby mieli świadomość, że Beck już odrzucił zaloty Hitlera, nigdy nie zdecydowaliby się na tak nagłe udzielenie Polsce gwarancji. Sądząc jednak, że lada chwila II Rzeczpospolita stanie się oficjalnie sprzymierzeńcem Niemiec, co pozwoli Hitlerowi uderzyć na Zachód bez jakichkolwiek niepokojów na tyłach, Chamberlain postanowił działać. W wyniku szeregu rozmów i narad w łonie brytyjskiego rządu wyklarował się ostatecznie pomysł udzielenia Polsce jednostronnych gwarancji niepodległości. Plan zaiste genialny w swej prostocie! Pod płaszczykiem bezinteresownej pomocy i troski o światowy pokój Chamberlain mógł upiec aż trzy pieczenie na jednym ogniu. Po pierwsze zatem ogłoszenie gwarancji pokazałoby krajom Europy środkowo-wschodniej gotowość Wielkiej Brytanii do działania i tym samym uratowałoby resztki jej reputacji w tym regionie. Po drugie gwarancje miały utwardzić stanowisko Polski w negocjacjach z Niemcami i doprowadzić do konfliktu obu tych państw. Po trzecie w konsekwencji spodziewanego pogorszenia stosunków polsko-niemieckich ostrze Hitlera automatycznie obróciłoby się z Zachodu na Wschód, tj. na Polskę właśnie, co z kolei dałoby Wielkiej Brytanii tak cenny czas na kontynuowanie programu zbrojeń. Takie, a nie inne zamiary Downing Street potwierdza m.in. wypowiedź lorda Halifaxa, piastującego w rządzie Chamberlaina urząd ministra spraw zagranicznych, który pewnego dnia otwarcie przyznał, jaki jest sens gwarancji dla Polski: Chcemy zyskać na czasie, gdyż każdy miesiąc przysparza nam 600 samolotów więcej. W całym równaniu pozostawała w zasadzie tylko jedna niewiadoma: czy Beck przyjmie gwarancje?

Powitanie na dworcu Victoria. Widoczni od prawej: brytyjski minister spraw zagranicznych Edward Halifax, ambasador Edward Raczyński, minister Józef Beck
Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

One Comment

  1. Chamberlain był brytyjskim premierem i robił to co było korzystne dla Brytyjczyków. Nie możemy miec do niego pretensji ze nas wystawił gdyz dzięki temu kupił czas niezbędny dla wzmocnienia WB. pretensje możemy miec tylko do durni rządzących Polską . Oni nas wystwaili.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*