W niniejszym artykule omówię instytucję małżeństwa w Republice Rzymskiej. W różnego rodzaju ogólnodostępnych przekazach medialnych, jakimi są np. pseudohistoryczne filmy fabularne, małżeństwo rzymskie przedstawiane jest w szczególnie niekorzystnym świetle, rola kobiety porównywalna jest z rolą niewolnika – jest ona całkowicie podległa swemu mężowi i uzależniona od jego woli. Rzymska rzeczywistość może faktycznie stwarzać takie właśnie pozory na pierwszy rzut oka. Jeśli jednak przyjrzymy się problemowi bliżej, dostrzeżemy, że kobieta zajmowała w Rzymie szczególnie specyficzne miejsce. Mężczyźni, mając niezaprzeczalnie większe prawa od kobiet, nie traktowali swoich żon jak niewolnic, wręcz przeciwnie starali się je zadowolić i uszczęśliwić. Republika Rzymska wykształciła również pewne obrzędowe schematy dotyczące życia małżeńskiego oraz samej ceremonii zaślubin, które również zostaną przedstawione.
Rozważając zagadnienie małżeństwa w starożytnym Rzymie, już na początku zderzamy się z obrazem ukształtowanym przez szkolne podręczniki i pseudohistoryczne filmy. Ukazuje się nam obraz kobiety uciśnionej i całkowicie podległej mężowi. Pojawiają się rozpustne bale, na których oddawano się nierządowi. Kreuje się u nas myśl, że kobieta w rzymskim małżeństwie miała bardzo złą pozycję, a Rzymianie nie mieli poszanowania dla ideału małżeństwa. Tymczasem rola rzymskiej kobiety nie była wcale taka zła, jak można by sądzić. W rzymskich ideałach kobiety nie tylko szanowano, lecz czczono. Starano się oszczędzać im ciężkich prac, czyniąc je w swych domach prawdziwymi paniami. Rzymianie ochraniali swoje towarzyszki przed namiętnościami i „złymi demonami”, które to mogły zaszkodzić trwałości małżeńskiego pożycia i zaszkodzić wizerunkowi danej rodziny. Wynikało to zarówno z mężowskiej przezorności, jak i z szacunku wobec kreowanego ideału.
W Rzymie istniała protektorka legalnych związków określana mianem matrimonium iustum – Junona, wzywana pod imieniem Iuno Iuga. Opieki w sferze małżeństwa oczekiwano zatem nie od boga, lecz od bogini[1]. Swego rodzaju wywyższenie płci pięknej przebijało również w samej nazwie małżeństwa – matrimonium, które to pochodzi od słowa mater – matka. Można wysnuć wniosek, że poślubić kobietę, to powołać ją do wypełnienia roli matki. Jednym z głównych powodów, dla których zawierano małżeństwo, było posiadanie dzieci – tego również wymagała Republika.
Modestyn, żyjący na początku III w. n.e., miał określić małżeństwo w następujący sposób: „Małżeństwo jest wspólnotą prawa ludzkiego i boskiego. […] Małżeństwo jest związkiem zupełnym na całe życie”[2]. Ulpian, który był mistrzem Modestyna, pisał: „Jeśli żona i mąż mieszkają przez długi czas z dala od siebie, ale zachowali wzajemne poszanowanie praw małżeńskich – co, jak wiemy, zdarza się często nawet wśród osób rangi konsularnej – to mniemam, że darowizny nie są ważne, tak jakby związek trwał nadal; małżeństwo tworzą bowiem uczucia małżonków a nie stosunek cielesny”[3]. Można wywnioskować zatem, że rzymskie małżeństwo było związkiem zawartym pomiędzy dwiema osobami zarówno przed ludźmi, jak i przed bogami. Same stosunki cielesne nie czynią małżeństwa, lecz są następstwem silnego związku pomiędzy dwojgiem małżonków – co najtrafniej oddaje słynne zdanie wygłaszane przez pannę młodą w trakcie ceremonii zaślubin: „Gdzie ty, Gajusz, tam ja, Gaja”. Zawarcie małżeństwa było dla Rzymian aktem religijnym, każdą – nawet błahą czynność starali się czynić zgodnie z wolą bogów.
Ceremonia zaślubin

Źródło: Wikimedia Commons
Obrzędy związane z zaślubinami zaczynały się już w dzień je poprzedzający. Przyszła żona ostatecznie porzucała wtedy noszony do tej pory młodzieńczy ubiór zwany protexta (bramowana purpurowym szlakiem toga). Warto tutaj zaznaczyć, że chłopcy porzucali ową szatę już na długo przed ślubem, podczas ceremonii rozpoczynającej ich czynny udział w życiu publicznym. Oczywiście kobiety nie miały takiego przywileju, dlatego oficjalnie przestawały być dziećmi dopiero w dniu małżeństwa. Strój, w jakim kobieta przystępowała do ślubu, nazywał się tunica recta. Był to ubiór wykonany z jednej sztuki materiału tkanego na krosnach przez pracującego na stojąco człowieka. Rzymianie podczas ważnych obrzędów, ceremonii, rytuałów – jakkolwiek by to zwać – trzymali się ściśle dawnych obyczajów, każda innowacja groziła bowiem różnego rodzaju niebezpieczeństwem.