Coemptio zawierane było pod przewodnictwem libripensa, który przy uroczystym zawieraniu umów o przeniesieniu własności trzymał symboliczną wag i ciężarek. Do zawarcia coemptio konieczna była również obecność pięciu świadków korzystających z pełni praw obywatelskich. Podobnie jak przy sprzedaży, kupujący – w tym wypadku przyszły mąż – wypowiadał rytualną formułę potwierdzającą „nabycie” narzeczonej w celu zawarcia związku małżeńskiego, a nie w celu uczynienia z niej niewolnicy. Z uwagi na fakt, iż coemptio stosowano również przy procedurze kupna-sprzedaży rzeczy materialnych, możemy mówić o nabywaniu żony przez męża.
Małżeństwo usucapio było podobne do coemptio, spotykamy się w nim z formą przeniesienia własności. Za rzeczywistego właściciela jakiegokolwiek dobra uznawano tego, kto posiadał je w bezspornym i trwałym władaniu przez czas zróżnicowany zależnie od rodzaju dobra. W taki sam sposób trwający pełny rok zawiązek mężczyzny i kobiety zyskiwał miano pełnoprawnego małżeństwa. Mąż nabywał manus – z wszelkimi tego konsekwencjami i przywilejami. Co ciekawe, jeśli kobieta w ciągu tego roku spędziła minimum trzy noce poza domem partnera, wymakała się spod jego władzy. Związek małżeński wymagał bowiem ciągłości i trwałości.
Szybko zaczął się rozpowszechniać wolny związek małżeński, taki, w którym żona nie była prawnie podporządkowana swojemu mężowi, lecz zależała od fikcyjnej władzy opiekuna (krewnego lub przyjaciela). Małżeństwo stało się jedynie prywatną umową o szczegółowo określonych konsekwencjach prawnych. Niedopuszczalna była darowizna między mężem i żoną, lecz kobieta mogła posiadać dobra wyłączone spod nadzoru męża. Pod koniec republiki tylko kilka wielkich rodów patrycjuszowskich trwało przy sformalizowanych związkach, gdzie manus należało do męża.
Przez pierwsze trzy wieki istnienia Rzymu związki pomiędzy patrycjuszami i plebejuszami były zakazane. Powód wynika nie z kastowej dumy, lecz z samego charakteru małżeństwa. Z religijnego punktu widzenia nierówność klasowa powodowała, że ich przedstawiciele nie byli w stanie stworzyć w oczach bogów harmonijnej pary czy wspólnoty prawnej. Kobieta nie uzyskiwała poprzez zawarcie małżeństwa pozycji swojego męża, ale zachowywała w całości swój dotychczasowy statut społeczny. Dopiero lex Canuleia z 445 r. p.n.e. legalizowało związki pomiędzy patrycjuszami i plebejuszami, umożliwiając im tym samym zawieranie małżeństw.
Rzymianie zwykli poślubiać kobiety będące jeszcze dziećmi. Do zawarcia małżeństwa konieczne było osiągnięcie wieku 14 lat przez mężczyznę oraz 12 lat przez kobietę. Dopuszczalna było oczywiście możliwość zawarcia zaręczyn o wiele wcześniej. Niejednokrotnie kierując się względami polityczno-finansowymi, zaręczano dzieci będące jeszcze w kołysce. Taka praktyka dozwolona była dopóki władza ojca była absolutna i niekwestionowalna – zanikła z chwilą, w której do zawarcia zaręczyn konieczna była zgoda dziewczyny. Wspomniany wcześniej Modestynus domagał się w swoich tekstach, by zaręczyn dokonywano po osiągnięciu przez przyszłą narzeczoną 7 lat[6].
Rozwody
Rzymianie uczynili z małżeństwa sferę uświęconą – obrzędy i rytuały z nim związane nadawały mu religijny charakter, sam związek zawierany był wobec bogów i ludzi, niemniej jednak to właśnie rzymianie stworzyli coś, co nazywamy rozwodem.
Pierwszy rozwód nastąpił w 231 r. p.n.e. – Spuriusz Karwiliusz Ruga pomimo iż darzył swoją żonę wielkim uczuciem, porzucił ją z powodu jej bezpłodności, nie chciał bowiem złamać przysięgi składanej przed cenzorami, że żeni się po to, by mieć dzieci.[7] Choć podana przez Rugę przyczyna rozwodu na pierwszy rzut oka była dość szlachetna, odtrącenie żony spotkało się z falą krytyki ze strony opinii publicznej. Uważano, że fides – lojalność wobec współmałżonka winna stać ponad obywatelską przysięgą.
Istniało również prawo królewskie, którego autorstwo przypisuje się samemu Romulusowi, dotyczyło ono małżeństwa i określało warunki jego rozwiązania. Owe prawo zabraniało kobiecie opuszczać swojego męża, jemu zaś pozwalało odtrącić żonę, jeśli dopuściła się otrucia dziecka, przywłaszczenia kluczy oraz popełnienia cudzołóstwa. Otrucie dziecka oznacza wywołanie sztucznego poronienia. Cudzołóstwo było, i pozostało przez cały czas istnienia państwa rzymskiego, zbrodnią przeciwko czystości krwi – niewybaczalnym i niezmazywalnym przestępstwem. Niejasna pozostaje dla nas kwestia przywłaszczenia kluczy. Rzymianki nie mogły pod groźbą najcięższych kar pić wina, dlatego też zabierano im klucze do piwniczki. Możemy wnioskować, że to przywłaszczenie kluczy do piwniczki z winem było potępiane. Okazuje się, że przywiązanie Rzymian do tradycji było niezwykle silne, niechęć do rozwodów przetrwała długo w rzymskiej obyczajowości. W razie małżeńskich nieporozumień chętniej odwoływano się do trybunału, któremu w sanktuarium przewodniczyła bogini Viriplaca (łagodząca mężowski gniew). Mąż przed obliczem bogini wyznawał swoje zarzuty względem żony, wyciszał się i niejednokrotnie uspokojony wracał do domu[8].
Pod koniec Republiki cudowna moc bogini zdawała się osłabnąć, gdyż rozwody odnotowywano coraz częściej. Mężczyźni notorycznie używając formuły: „Zabieraj swoje rzeczy i wynoś się”, odtrącali swoje żony. Zdarzało się również, że kobiety opuszczały domy swoich mężów z własnej woli. Jeśli związek zawarty był bez manus inne formalności nie były konieczne. W pozostałych przypadkach na drodze stosownego postępowania prawnego załatwiano sprawę, któremu osoba odtrącona zmuszona była się podporządkować.
Łatwość w uzyskiwaniu rozwodu z pewnością przyczyniła się do jego rozpowszechnienia. Rozstanie było łatwe, ponieważ wydawało się konieczne, kiedy małżeństwo przestało być wartością samą w sobie.
Mariusz Gwardecki
Bibliografia
Źródła:
Aulus Gellius, Noctes Atticae, ed. Cyfrowa.
Corpus iuris civilis: Digesta, ed. Cyfrowa.
Plutarch z Cheronei, Questiones Romanae, ed. Cyfrowa.
Publius Ovidius Naso, Sztuka kochania, ed. Cyfrowa.
Valerius Maximus, Factorum et dictorum memorabilium, ed. Cyfrowa.
Opracowania:
Człowiek Rzymu, red. A. Giardina, tł. P. Bravo, Warszawa 1997.
Dominici G., Le ceremonie muziali dell’antica Roma attraverso i carmi del poeta Catullo, Folgno 1930.
Grimal P., Miłość w Rzymie, tł. J.R. Kaczyński, Warszawa 1990.
Historia życia prywatnego, red. P. Veyne, T. 1, Od Cesarstwa Rzymskiego do roku tysięcznego, red. pol. A. Łoś, przekł. z fr. K. Arustowicz, M. Rostworowska, Wrocław 1998.
Jurewicz O., Starożytni Grecy i Rzymianie w życiu prywatnym i państwowym, Warszawa 1973.
Koper S., Miłość, seks i polityka w starożytnej Grecji i Rzymie, Warszawa 2004.
Koper S., Życie prywatne i erotyczne w starożytnej Grecji i Rzymie, Warszawa 2011.
Krawczuk A., Rzymianki, Warszawa 1996.
Kuryłowicz M., Prawo i obyczaje w starożytnym Rzymie, Lublin 1994.
Noailles P., Junon, deesse matrimoniale des Romains, Paryż 1948.
Sitek B., Trwałość i nierozerwalność małżeństwa: ze studiów nad małżeństwem w prawie rzymskim, kanonicznym Kościoła katolickiego i polskim prawie cywilnym, Olsztyn 2002.
Winniczuk L., Ludzie, zwyczaje, obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu. Cz. 1 i 2, Warszawa 1985.
Wołodkiewicz W., Rzymskie korzenie współczesnego prawa cywilnego, Warszawa 1978.
Przypisy
[1] P. Noailles, Junon, deesse matrimoniale des Romains, Paryż 1948, s. 29-43.
[2] Corpus iuris civilis: Digesta, XXIII, w, 1.
[3] Ibidem, XXIV, 1, 32.
[4] Plutarch z Cheronei, Questiones Romanae, 86.
[5] G. Dominici, Le ceremonie muziali dell’antica Roma attraverso i carmi del poeta Catullo, Folgno 1930.
[6] Corpus iuris civilis: Digesta, XXIII, 1,9; XXXIV, 1, 32, 27
[7] Aulus Gellius, Noctes Atticae, IV, 3, 1 nn.