Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

(Nie)proste przyczyny wojny secesyjnej

(Nie)proste przyczyny wojny secesyjnej

Wielkie konflikty zawsze mają złożone przyczyny, a amerykańska wojna secesyjna nie jest tu wyjątkiem. Podłoże tego najkrwawszego konfliktu jaki miał kiedykolwiek miejsce na obszarze USA jest bardziej skomplikowane niż sama kwestia niewolnictwa. Na genezę brutalnej wojny, w której brat stanął przeciwko bratu, złożyło się wiele czynników zarówno długo, jak i krótkofalowych oraz wzajemnie przenikające się kwestie gospodarcze i polityczne, w które uwikłani zostali ostatecznie niemal wszyscy mieszkańcy ówczesnych Stanów Zjednoczonych.

Wojna secesyjna jest w USA po dziś dzień nazywana bardzo różnie. Niektórzy nazywają ją po prostu „wojną domową”, inni wolą nazwę „wojna w obronie Unii”, a jeszcze inni preferują nazwę „druga wojna o niepodległość” czy „wojna o wolność Południa”. Różni ludzie podchodzą do tego konfliktu często w zupełnie inny sposób. Smutne jest jednakże to, że zdecydowana większość odbiera ten konflikt w sposób bardzo zmitologizowany i emocjonalny, zazwyczaj pozbawiony głębszej analizy. Niejednokrotnie sprowadza się wojnę secesyjną albo do „szlachetnej krucjaty” przeciwko niewolnictwu, albo do wojny przeciwko cłom, za którymi opowiadała się Północ. Niewolnictwo i cła miały oczywiście bardzo duże znaczenie, lecz upraszczanie tego konfliktu w ten sposób, zaciera jego obraz i prowadzi do zakłamywania prawdy historycznej. Zwolennicy obu stron stawiają dziś na pierwszym miejscu Sprawę: czy to będzie zniesienie niewolnictwa w przypadku zwolenników Unii (co jest podejściem błędnym, o czym niżej), czy też ochrona praw stanów do secesji w przypadku tzw. neokonfederatów (co ma zdecydowanie więcej sensu). Jednakże przyczyny tkwiły znacznie głębiej i były bardziej złożone.

Ziemia i ludzie

Czerwień – stany Konfederacji; błękit – stany Unii; jasny błękit – stany Unii, w których legalne niewolnictwo trwało do końca wojny; biel – terytoria zorganizowane. Zdj. Wikimedia Commons

Czerwień – stany Konfederacji; błękit – stany Unii; jasny błękit – stany Unii, w których legalne niewolnictwo trwało do końca wojny; biel – terytoria zorganizowane.
Zdj. Wikimedia Commons

Zazwyczaj analizy dotyczące wojny secesyjnej zaczyna się od podkreślenia, jak diametralnie różne były warunki naturalne Południa i Północy oraz jak inne były kultury ludzi tam mieszkających. Często podkreśla się też ogromne zacofanie przyszłych stanów Konfederacji i stawia je jako przeciwieństwo uprzemysłowionych i zurbanizowanych stanów północnych.

Ze względu na swoje położenie geograficzne Południe miało możliwość efektywnej uprawy różnych roślin plantacyjnych, z których wiele przeznaczano na handel. Nie było też problemu z żywnością, którą zapełniano rynek wewnętrzny, uniezależniając się od produkcji rolniczej Północy. Ale czy była to prymitywna produkcja rolna rodem ze stereotypowych obrazów pól oranych przez półnagich zabiedzonych niewolników? Bynajmniej. Uprawy plantacyjne wymagały ogromnych nakładów kapitałowych oraz potrzebowały maszyn. To właśnie dzięki powstałemu na plantacji Mulberry Hill w stanie Georgia wynalazkowi, odziarniarce bawełny, możliwa była jej naprawdę masowa i opłacalna uprawa. Podobnie było np. z cukrem, który także wymagał mechanizacji w produkcji. Innowacyjność i ukierunkowanie na handel sprawiły, że uprawa roślin plantacyjnych stała się bardzo opłacalna i szybko znaleziono rynki zbytu, m.in. w Wielkiej Brytanii.

Pod względem kopalin dominowała Północ, lecz Południe także posiadało swoje złoża. Przemysł wydobywczy obejmował tam węgiel, żelazo, ołów, miedź, sól, a nawet złoto. Wydobycie tych surowców tworzy pierwszy, lecz nie ostatni, wyłom w obrazie wyłącznie rolniczego Południa. Obraz bogatej i przemysłowej Północy oraz zabiedzonego i rolniczego Południa bardziej pasuje do okresu tuż po wojnie, gdy niegdysiejsze stany Konfederacji faktycznie legły w gruzach, a rewolucja przemysłowa zaczęła w stanach północnych nabierać rozpędu. Przed wojną secesyjną industrializacja w USA tak naprawdę dopiero raczkowała i w niczym nie przypominała dynamicznego rozwoju, który zrodził fortuny Rockefellera, Carnegiego i innych. W pierwszej połowie XIX wieku były lata, gdy Południe było nawet bardziej uprzemysłowione od stanów Północnych! Według cenzusu z 1810 roku było tam więcej zakładów przemysłowych niż w całej Nowej Anglii. Były one w dodatku bardziej zróżnicowane. Po zakończeniu wojny z Wielką Brytanią, która wybuchła w 1812 roku, rozwój przemysłu na Południu przyhamował, lecz nie zamarł. Dalej istnieli tacy przedsiębiorcy jak Daniel Pratt z Alabamy posiadający m.in. fabrykę powozów, odlewnię, walcownię blachy oraz wytwórnię gontów czy śrutu. Pratt wraz z innymi przedsiębiorcami w latach 50. kierował dynamicznym, zróżnicowanym ruchem przemysłowym, który swoim zasięgiem obejmował coraz większe obszary. Ostatecznie w roku 1860 Południe, na którym mieszkało 30% mieszkańców USA, skupiało 22% zakładów przemysłowych kraju oraz 20% zainwestowanego kapitału, wytwarzając 16% ogólnokrajowej produkcji. Stereotyp wyłącznie rolniczego, nieuprzemysłowionego i biednego Południa jest więc w dużej mierze nieprawdziwy.

Partnerzy



Przewiń do góry