Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Subiektywny obraz pierwszej wyprawy krzyżowej według Stefana z Blois – listy do żony

Subiektywny obraz pierwszej wyprawy krzyżowej według Stefana z Blois – listy do żony

Ruch krucjatowy został zapoczątkowany poprzez wystąpienie papieża Urbana II na synodzie w Clermont w roku 1095. Celem pierwszej wyprawy krzyżowej było odzyskanie Jerozolimy z rąk Turków. Pierwsi uczestnicy zdecydowali się na udział w wyprawie krzyżowej jeszcze tego samego dnia. Była to odpowiedź na wcześniejszą prośbę, o pomoc w walce z Turkami Seldżuckimi, cesarza bizantyjskiego Aleksego I Komnena. Pierwszą grupą, która wyruszyła do Ziemi Świętej była grupa krzyżowców ludowych pod przywództwem Piotra z Amiens (Pustelnika).

Właściwą wyprawę rycerstwa zapoczątkował Hogo z Vermondois. Punktem zbiorczym miał być Konstantynopol, do którego udali się: Boemund I (syn Roberta Guiscarda), Gotfryd z Bouillon, Rajmund z Tuluzy, Robert z Flandrii, Robert z Normandii i Stefan z Blois. Trzej ostatni wyruszyli wspólnie. Stefan z Blois nie chciał wziąć udziału w wyprawie, lecz poddał się namowom swej żony, Adeli. Była ona córką Wilhelma Zdobywcy i siostrą Roberta z Normandii. Stefan wyruszył wraz ze szwagrem i późniejszym kronikarzem, którym był Fulcher z Chartres. Skierowali się do Bari, a następnie do Konstantynopola przez Dyrrachium. Hrabia Blois został oczarowany charakterem cesarza Aleksego oraz bogactwem jakie ujrzał w jego pałacu i niemalże natychmiast złożył hołd lenny. Pierwszym celem krzyżowców była Nikea, z pod której Stefan wysłał drugi list do swojej żony, w którym m.in. podaje informacje o zaginięciu pierwszego listu. Następnym celem wyprawy krzyżowej była Antiochia, której zdobycie wydawało się krzyżowcom pozornie proste. Niestety na walkach i licznych konfliktach spędzili tam około dziewięciu miesięcy. Wydawało im się, że oblężenie zakończy się porażką. Ta myśl nie dawała Stefanowi spokoju i pod osłoną nocy zbiegł z obozu krzyżowców, pomimo tego, że kilka dni wcześniej wysłał kolejny list do żony i wasali, w którym twierdził, iż wszystko idzie w dobrym kierunku. W drodze powrotnej spotkał cesarza Aleksego, który podążał z odsieczą krzyżowcom. Ten jednak gdy usłyszał zapewnienia Stefana, że z pewnością wszyscy zginęli w walce podczas oblężenia zawrócił swoje siły. Hrabia Blois i Chartres po krótkim pobycie w Konstantynopolu powrócił do żony, która dowiedziawszy o ucieczce męża namówiła go na udział w kolejnej krucjacie, na której zginął dzielnie walcząc w obronie chrześcijaństwa ramię w ramię z Rajmundem z Tuluzy w bitwie pod Ramlą w 1102 roku.

I list Stefana z Blois do żony Adeli:

Synod w Clermont

Synod w Clermont

Hrabia Stefan[1] do hrabiny Adeli[2] swojej najsłodszej przyjaciółki, swojej żony i jakkolwiek lepiej jego umysł mógłby ją korzystniej lub życzliwiej nazwać. Aby było wiadome Twojej Miłości, że odbyłem błogosławioną podróż do Bizancjum z honorem i w pełnym zdrowiu. Powziąłem trud wysłania relacji z mojego życia i pielgrzymki w liście z Konstantynopola, ale coś nieszczęśliwego zdarzyło się posłańcowi, więc przepisuję go dla Ciebie. Przybyłem do Konstantynopola z wielką radością dzięki Bożej łasce. Cesarz [Aleksy I Komnen][3] przyjął mnie godnie z pełnymi honorami i z miłością jak swego syna, i obdarował mnie drogimi i bardzo cennymi prezentami, a w całej armii Boga nie ma żadnego księcia, żadnego hrabiego, ani żadnej innej osobistości, której ufa i sprzyja bardziej ode mnie. Wszakże, Kochana, jego Cesarska Mość bardzo często zalecał mi, abym polecił mu jednego z naszych synów, obiecał mi, że obdarzy go tak znakomitymi zaszczytami, że nie będzie mi wcale zazdrościł. Prawdziwie powiadam Ci, że nie ma dziś już takich mężów. Najhojniej wzbogaca wszystkich z naszych książąt, darami pociesza rycerzy, a ubogich ucztami posila. W Nicei[4] znajduje się zamek zwany Civetot[5], sięgający morza, przez który ponadto w dzień i w nocy przepływają cesarskie statki do Konstantynopola przewożące żywność dla ubogich. W naszych czasach wydawać, by się mogło, że nie było księcia tak znamienitego, którego obyczaje były powszechnie znane. Twój ojciec[Wilhelm Zdobywca], Moja Miłości, dał wiele wspaniałych darów, ale w porównaniu z tym było to prawie tyle, co nic. Zachwycałem się pisaniem tych drobnych rzeczy o nim, abyś dowiedziała się, jaki on jest. Po dziesięciu dniach, w czasie których traktował mnie z wielką czcią, opuszczałem go jak własnego ojca. Zamówił dla mnie statki, w których bardzo szybko przepłynąłem przez spokojną cieśninę na morzu otaczający miasto. Niektórzy mówią, że ta zatoka na morzu Konstantynopola[6] jest dzika i niebezpieczna, ale to fałsz, jest on mniej niebezpieczny niż Marna[7]. Stamtąd [popłynęliśmy] do innego, który zwany jest Ramieniem Świętego Jerzego[8] nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego zaopatrzenia statków, więc musieliśmy wspiąć się na zbocze. Stąd udaliśmy się do Nikodemii[9], miasta opuszczonego przez Turków, w którym błogosławiony Pantaleon cierpiał dla Chrystusa, gdzie wyżej wspomniane Ramię morza zaczyna się i kończy. Następnie udaliśmy się, błogosławiąc Boga, do wspaniałej Nicei. Moja Miłości, Niceę otacza ponad trzysta wysokich wież ze zdumiewającymi murami. Natrafiliśmy tam na Turków, którzy byli odważnymi wojownikami. Niezliczona armia Boga podjęła śmiertelne starcie z Nicejczykami, trwający cztery tygodnie. Chwilę przed naszym przybyciem do armii, Sulejman[10] – turecki książę, nagle ruszył przygotowany do walki z wielką armią przeciwko nam myśląc, że utoruje sobie drogę do miasta, aby pomóc swoim ludziom. Boża litość sprawiła, że jego zły zamiar obrócił się przeciwko niemu. Nasi ludzie bardzo szybko się przygotowali i odpowiedzieli Turkom szaleńczym gniewem. Oni natychmiast zawrócili i uciekli. My, natychmiast zaczęliśmy ich śmiało gonić i wielu z nich zabiliśmy, a także zmusiliśmy do ucieczki raniąc i zabijając ich na wielkiej przestrzeni na stromych i nieznanych nam górach. Oni ponieśli wielkie i nieodwracalne szkody, ale nikt z naszych ludzi nie zginął. Potem nasza wielka armia zaangażowała się w wiele różnych potyczek, zabiliśmy wtedy wielu Turków – nawet tych bardziej znaczących z łukami i kuszami. Niektórzy z naszych ludzi zostali zabici, ale było ich niewielu, a wyjątkiem był Baldwin z Flandrii, hrabia Gandawy. Nasi książęta, godni Boga, zobaczyli, że Nicea jak powiedziałem, jest otoczona murami i nie może być podbita gołymi rękami, więc zbudowaliśmy bardzo wysokie drewniane wieże z blankami i ciężko pracowaliśmy, aby zbudować inne maszyny oblężnicze. Kiedy Turcy to zobaczyli, opętał ich strach i wydali miasto cesarzowi przez posłańca pod warunkiem, że dostaną pozwolenie na opuszczenie miasta, nieuzbrojeni, ale pod eskortą cesarza. Zbliżył się do nas, ale nie ośmielił się wejść do Nicei, aby niekończący się tłum ludzi nie zgniótł go z radości, gdyż czcili go jak pobożnego ojca. Cesarz wyszedł na brzeg pewnej wyspy, na którą udali się wszyscy nasi książęta, z wyjątkiem mnie i komesa św. Egidiusza[11], aby świętować z nim wielkie zwycięstwo; nasi książęta oddali mu hołd, na jaki sobie zasłużył. Był bardzo zadowolony, że pozostałem w mieście, aby wrogi tłum Turków nie uderzył na miasto i na naszą armię. Odparcie ich było realniejsze i prostsze, ponieważ ja tam zostałem. Otrzymał on[cesarz] górę złota z łupów. Wspaniały cesarz został na tej samej wyspie i rozporządził, że każdy mniej czy bardziej znaczny, który tam został ma dostać cenniejsze łupy z miasta, to jest złoto, klejnoty, srebro, ubrania, konie itp. Całe pożywienie zostało rozdane piechocie, podczas gdy on [cesarz] zrezygnował ze swoich zdobyczy na rzecz książąt. Tak jak powiedziałem, triumfowaliśmy z Bogiem, a wspaniała Nicea została zdobyta w 13 kalendę lipca [19 czerwca]. Czytamy, że w pierwotnym Kościele, ojcowie święci odbyli synod w Nicei, tam został zniszczony heretycki arianizm, potwierdzili też wiarę w Trójcę Świętą, prowadzeni przez Ducha Świętego; błędne nauczanie było spowodowane grzechami pasterzy, jednak teraz, z pomocą Boga, nauczanie prawdy jest spełniane przez jego niegodne sługi. Powiadam Ci, Moja Ukochana, że z Nicei, o której tyle opowiedziałem, powinniśmy dotrzeć do Jerozolimy w ciągu pięciu tygodni, jeżeli nic nie zatrzyma nas pod Antiochią.

Bądź zdrowa!

 

II list Stefana do żony Adeli:

Hrabia Stefan[12] do Adeli[13], swojej najsłodszej i najmilszej żony, do swoich drogich dzieci i do wszystkich wasali bardziej i mniej znaczącej rangi – witam i pozdrawiam. Zapewniam Cię najdroższa, że posłaniec, którego miłosierdziu Twojemu polecam, pozostawił mnie pod Antiochią bezpiecznego i zdrowego z Bożą łaską w pełnym dobrobycie. Już w ten czas, razem z wybraną armią Chrystusa, obdarzeni przez Niego wielkim męstwem, bezustannie kontynuowaliśmy podróż od dwudziestu trzech tygodni w kierunku domu Naszego Pana Jezusa. Możesz być pewna, moja kochana, że złota, srebra i wielu innych bogactw mam teraz dwa razy więcej niż Twoja Miłość mi go przydzieliła, gdy Cię opuszczałem.

Zdobycie Jerozolimy podczas I krucjaty (1099 r.) – rysunek ze średniowiecznego rękopisu (Wikimedia Commons)

Zdobycie Jerozolimy podczas I krucjaty (1099 r.) – rysunek ze średniowiecznego rękopisu
(Wikimedia Commons)

Ze wszystkich naszych książąt, za zgodą całej armii wbrew moim życzeniom wybrano mnie na tymczasowego wodza, przywódcę i zwierzchnika całej armii. Z pewnością słyszałaś, że po zdobyciu Nikei stoczyliśmy niemałą bitwę[14] z podstępnymi Turkami i z Bożą pomocą ich pokonaliśmy. Następnie podbiliśmy dla Pana całą Romanie[15], a następnie Kapadocję. Dowiedzieliśmy się, że był tam pewien turecki książę Assan[16] panujący w Kapadocji; tam też skierowaliśmy dalszą drogę. Podbiliśmy wszystkie jego zamki siłą i zmusiliśmy go do ucieczki do pewnej silnie ufortyfikowanej twierdzy usytuowanej na wysokiej skale. Przekazaliśmy [również] ziemie [należące do] Assana jednemu z naszych wodzów[17], aby podbić wyżej wymienionego Assana, zostawiliśmy [tam] wielu żołnierzy chrystusowych. Stamtąd kontynuowaliśmy pogoń za osłabionymi Turkami, goniliśmy ich przez środkową Armenię, aż do wielkiej rzeki Eufrat. Zostawili wszystkie swoje bagaże i zwierzęta juczne na brzegu i uciekli przez rzekę do Arabii. Odważniejsi żołnierze tureccy szli nocą i dniem docierając] do Syrii, aby móc wejść do królewskiego miasta Antiochii przed naszym przybyciem. [Dzięki temu] cała armia Boga zauważywszy to, chwaliła i dziękowała wszechmogącemu Bogu. Z wielką radością pospieszyliśmy do głównego miasta Antiochii. Oblegaliśmy je, ale bardzo często dochodziło do starć z Turkami; doszło do siedmiu starć z mieszkańcami Antiochii i z niezliczonymi oddziałami, przychodzącymi im na pomoc, którym wychodziliśmy na przeciw, walczyliśmy z zażartą odwagą pod przywództwem Chrystusa. We wszystkich siedmiu bitwach, dzięki pomocy Pana Boga, pokonaliśmy ich i zabiliśmy ogromną liczbę mieszkańców. Oczywiście w tych potyczkach i atakach dokonywanych na miasto, zostało zabitych wielu naszych chrześcijańskich współbraci, a ich dusze zostały wzięte z radością do Raju. Odkryliśmy olbrzymią Antiochię, która, była niezwykle silnie ufortyfikowana i prawie nie do zdobycia. W dodatku, ponad pięć tysięcy odważnych tureckich rycerzy przedostało się do miasta, nie licząc Saracenów, Publikan,[18] Arabów, Turkopolitanów, Syryjczyków i Ormian i wielu innych narodowości, których zgromadziła się tam niezliczona ilość. W walce przeciwko wrogom Boga, jak i naszym, dzięki łasce Bożej wytrwaliśmy wiele cierpień i niezliczonego zła, aż do teraz. W pobożnej męce, wielu wyczerpało już swoje zapasy. Wielu naszych Franków mogła spotkać śmierć z głodu, gdyby nie dobrodziejstwo Boga i nasze wsparcie pieniężne. Przed Antiochią, przez całą zimę cierpieliśmy z nadmiernego zimna i ogromnych opadów deszczu. To, co niektórzy mówią o niemożliwości wytrzymania żaru słońca w całej Syrii jest nieprawdą, ponieważ zima tutaj jest bardzo podobna do naszej – zachodniej. Kiedy wprawdzie Caspian [Jaghi Sijan][19], emir Antiochii dostrzegł, że był przez nas uciskany, wysłał swojego syna – Sensodolo [Szans ad-Daula][20] do księcia, który władał Jerozolimą i do księcia z Calep – Rodoama i do Docapa[Dukak] – księcia Damaszku. Wysłał go również do Arabii do Bolinautha i do Carathanii do Hameluntha. Tych pięciu emirów z 12 000 doborowych tureckich jeźdźców przybyło nagle, aby wspomóc mieszkańców Antiochii. My wprawdzie będąc nieświadomymi tego wszystkiego, wysłaliśmy naszych żołnierzy daleko do miast i warowni, którymi władaliśmy, a było ich 165 w całej Syrii. Zanim oni dotarli do miasta, zaatakowaliśmy ich na długości trzech mil z siłą 700 rycerzy na pewnej nizinie nieopodal Żelaznego Mostu. Jednakże Bóg walczył za nas, swoich wiernych przeciwko nim [Turkom]. Tego dnia, walcząc z mocą nadaną przez Boga, wielu z nich zabiliśmy, tym samym pokonując ich. Bóg nieustannie walczy dla nas, a my zwróciliśmy armii ponad 200 ich głów, aby ludzie mogli się radować z takiego wyniku. Babiloński cesarz wysłał saraceńskiego posłańca do naszej armii z listami, aby przyjąć pokój i pogodzić się z nami. Chciałbym Ci opowiedzieć, Najdroższa, co wydarzyło się nam podczas Wielkiego Postu. Nasi książęta nakazali zbudować warownię [Malregard], która była między naszym obozem, a morzem. Codziennie przez tą bramę Turcy dokonywali wypadów i zabijali naszych ludzi w drodze do morza. Antiochia leży w odległości pięciu mil od morza. Z tego powodu wysłaliśmy wspaniałego Boemunda i Rajmunda, hrabiego St. Gilles, nad morze z 60 jeźdźcami, by mogli przyprowadzić marynarzy, którzy mieli nam pomóc przy budowie. Kiedy jednak do nas wracali z owymi marynarzami, Turcy zebrali armię i nagle dokonali napadu na naszych dwóch przywódców i zmusili do niebezpiecznej ucieczki. Podczas tej nieoczekiwanej ucieczki straciliśmy 500 piechurów dla Bożej chwały, zaś jeźdźców straciliśmy tylko dwoje. Tego samego dnia, otrzymaliśmy radosną odpowiedź od naszych towarzyszy i nieświadomi ich nieszczęścia wyszliśmy im na spotkanie. Gdy jednak zbliżyliśmy się do owej bramy, tłum jeźdźców i piechurów z Antiochii, uradowany poprzednim zwycięstwem ruszył na nas w podobny sposób. Widząc to, nasi wodzowie wysłali rozkaz, do obozu chrześcijan, by wszyscy byli gotowi do bitwy. W międzyczasie, nasi ludzie zebrali się razem, a rozproszeni przywódcy Boemund[21] i Rajmund z resztą swojej armii wrócili i opowiedzieli o wielkiej tragedii jaka ich spotkała. Nasi ludzie, pełni gniewu spowodowanego przez okropne nowiny, gotowi na śmierci za Chrystusa, głęboko zmartwieni swoimi towarzyszami ruszyli na świętokradzkich Turków. Oni, wrogowie Boga i nasi w pośpiechu uciekali przed nami i próbowali dostać się do miasta. Ale dzięki Bożej łasce, sprawa potoczyła się inaczej. Kiedy chcieli przekroczyć most zbudowany nad wielką rzeką Moscholo[22], byliśmy za nimi najbliżej jak było to możliwe i zabiliśmy wielu z nich za nim dotarli do mostu, wrzuciliśmy do rzeki wszystkich, którzy zostali zabici, a wielu też wyrżnęliśmy na samym moście, a jeszcze więcej w wąskim przejściu prowadzącym do bramy. Mówię Ci prawdę moja kochana i możesz być absolutnie pewna, że w tej bitwie zabiliśmy 30 emirów, tzn. książąt i 300 innych tureckich dostojników, nie licząc pozostałych Turków i pogan. W rzeczywistości liczbę zabitych Turków i Saracenów szacuje się na 1230, ale my nie straciliśmy ani jednego człowieka. Następnego dnia [Wielkanoc] mój kapelan Aleksander pisał ten list w wielkim pośpiechu, gdyż grupa naszych ludzi czyhała na Turków. Stoczyli z nimi zwycięską bitwę i zabili 60 jeźdźców, których głowy zabrali do armii. Piszę do Ciebie, najdroższa tylko o niektórych czynach z wielu, których dokonaliśmy, a ponieważ nie jestem w stanie Ci powiedzieć Najukochańsza, co tkwi w mej duszy i chodzi mi po głowie. Pouczam Cię, abyś ostrożnie opiekowała się Twoją ziemią i wypełniała jak należy swoje obowiązki wobec dzieci i wasali. Z pewnością zobaczysz mnie najszybciej jak tylko będę mógł wrócić.

Bądź zdrowa!

 

Copyright: Kinga Michalak, Adrian Zalewski (tłumaczenie z jęz. Łacińskiego i angielskiego; tłumaczenie sprawdził dr.hab. Piotr Oliński)

 Przypisy:

[1] Stefan Henryk – Hrabia Blois i Chartres, jeden z przywódców pierwszej wyprawy krzyżowej.
[2] Adela z Normandii – hrabina Blois, córka króla Anglii i księcia Normandii Wilhelma Zdobywcy i Matyldy, żona Stefana z Blois.
[3] Aleksy I Komnen – cesarz Bizancjum w latach 1081 – 11188, jeden z inicjatorów I wyprawy krzyżowej.
[4] Nicea – zlatynizowana nazwa Nikei, obecnie İznik,  miasto na półwyspie Azja Mniejsza, niedaleko od Morza Marmra i Stambułu.
[5] Civetot – zamek w Azji Mniejszej znajdujący się nieopodal Morza Czarnego. W 1096 doszło tam do bitwy krzyżowców armii ludowej z Kilidż Arslanem.
[6] Morze Marmara – część Morza Śródziemnego, między Półwyspem Bałkańskim, a Azją Mniejszą.
[7] Marna (łac. Marna et Sequana) – rzeka we Francji, prawy dopływ Sekwany.
[8] Ramię Św. Jerzego – prawdopodbnie teren w okolicach obecnego miasta Gemlik
[9] Nikodemia – (łac. Nicodemia; obec. İzmit) – miasto w południowo – zachodniej Turcji
[10] Prawdopodobnie chodzi o syna Kilidż Arslana
[11] Rajmunda IV z Saint – Gilles (hrabia Tuluzy)
[12] Stefan Henryk – Hrabia Blois i Chartres, jeden z przywódców pierwszej wyprawy krzyżowej.
[13] Adela z Normandii – hrabina Blois, córka króla Anglii i księcia Normandii Wilhelma Zdobywcy i Matyldy, źona Stefana z Blois.
[14] Bitwa pod Doryleum – bitwa stoczona w dniu 1 lipca 1097 roku w centralnej Anatolii pomiędzy siłami krzyżowców wspieranymi przez Bizantyjczyków, a połączoną armią Sułtanatu Rumu i Daniszmendydów, zakończona zwycięstwem armii krzyżowców.
[15] Romania – chodzi to o dawne tereny Wschodniego Imperium Rzymskiego
[16] Assan – Kilidż Arslan
[17] Prawdopodobnie chodzi tu o Piotra z Alp (być może Piotr Pustelnik)
[18] Publikanie (Angluanie) – nazwa sekty manichejskiej (Paulicjanie), zbliżona do chrześcijaństwa i prześladowana przez cesarzy bizantyńskich.
[19] Jaghi Sijan – dowodził siłami tureckimi w Antiochii, wasal Ridawana z Aleppo, chociaż w praktyce był samodzielnym władcą.
[20] Emirowie tureccy, którzy walczyli z krzyżowcami pod Antiochią.
[21] Boemund – syn Roberta Guiscarda, jeden z przywódców I wyprawy krzyżowej, książę Antiochii w latach 1098–1111,
[22] Moscholo – rzeka Orontes, nad którą znajduje się Antiochia

Partnerzy



Przewiń do góry