Tego dnia 1818 roku opublikowano powieść Mary Shelley, Frankenstein
Choć większość kojarzy ją z potworem z laboratorium, powieść Frankenstein to coś znacznie więcej niż gotycki horror. Mary Shelley stworzyła opowieść o granicach ludzkiej ambicji, o nauce, która wymyka się spod kontroli, i o odpowiedzialności twórcy wobec własnego dzieła. To historia o samotności, pychy i pragnieniu bycia Bogiem – mit, który do dziś odbija się echem w erze sztucznej inteligencji i biotechnologii.
1 stycznia 1818 roku w Londynie ukazała się powieść Frankenstein; or, The Modern Prometheus, autorstwa Mary Wollstonecraft Shelley – dzieło, które odmieniło nie tylko literaturę, lecz także sposób, w jaki człowiek patrzy na naukę, etykę i samego siebie. Choć współcześnie wielu kojarzy je głównie z kinem grozy, oryginał był głęboko filozoficzną refleksją nad granicami ludzkiej ambicji i moralności.
Powieść Frankenstein jako fundament science fiction
Kiedy Brian Aldiss, badacz i pisarz science fiction, analizował początki gatunku, to właśnie powieść Frankenstein wskazał jako jego pierwszy pełnowymiarowy przykład. Dlaczego? Bo Shelley stworzyła wizję naukowca, który – w oparciu o eksperymenty i obserwację, a nie magię czy boską interwencję – próbuje stworzyć życie. W odróżnieniu od wcześniejszych mitów i opowieści grozy, tutaj fantazja była logicznym następstwem ludzkiej ciekawości.
To był przełom. Shelley miała zaledwie 20 lat, gdy książka trafiła do księgarń nakładem wydawnictwa Lackington, Hughes, Harding, Mavor & Jones. Pierwsze wydanie opublikowano anonimowo, co w epoce XIX wieku było częste w przypadku autorek – kobiety rzadko podpisywały się pod własnymi dziełami. Dopiero w drugiej edycji, wydanej w Paryżu w 1821 roku, pojawiło się nazwisko autorki.
W Polsce powieść Frankenstein ukazała się dopiero w 1925 roku w przekładzie Henryka Goldmanna.
Narodziny idei: Villa Diodati i „rok bez lata”
Powieść Shelley narodziła się z niezwykłego splotu okoliczności. W 1816 roku, nad Jeziorem Genewskim, w willi Diodati, spotkali się:
- Mary Shelley i jej przyszły mąż Percy Bysshe Shelley,
- Lord George Gordon Byron,
- John Polidori, lekarz Byrona i późniejszy autor opowiadania The Vampyre,
- Claire Clairmont, przyrodnia siostra Mary.
Tamtego lata świat doświadczał skutków erupcji wulkanu Tambora na wyspie Sumbawa (dzisiejsza Indonezja). Pył i gazy wyrzucone do atmosfery spowodowały globalne ochłodzenie. Rok 1816 przeszedł do historii jako „rok bez lata” – niebo było ciemne, a pogoda deszczowa i zimna.
W tych warunkach grupa młodych literatów spędzała czas, czytając przy kominku niemieckie opowieści o duchach z antologii Fantasmagoriana. Byron zaproponował zabawę: każdy miał napisać własną historię grozy.
Jak wspominała później Shelley: Spędziłam lato 1816 roku w okolicach Genewy. Było wyjątkowo zimno i deszczowo, a wieczorami zbieraliśmy się przy kominku, delektując się niemieckimi opowieściami o duchach. Te baśnie budziły w nas chęć, by je naśladować. Dwoje przyjaciół […] oraz ja postanowiliśmy, każde z osobna, wymyślić historię opartą na zjawiskach nadprzyrodzonych.
Wkrótce po tej deklaracji Mary miała wizję, która zaważyła na historii literatury. Nie mogła zasnąć. W półśnie zobaczyła młodego uczonego pochylonego nad stworem złożonym z martwych ciał. Ten „wstawał do życia” – a ona doznała olśnienia. Tak narodziła się idea Frankensteina.
Astronom Donald Olson w 2011 roku ustalił, że to wizjonerskie „przebudzenie” miało miejsce między drugą a trzecią w nocy 16 czerwca 1816 roku.
Filozofia, nauka i bunt. Dlaczego powieść Frankenstein wstrząsnęła epoką?
Inspiracją Shelley były zarówno ówczesne odkrycia naukowe, jak i napięcia ideowe epoki. Rozwijał się galwanizm – badania nad elektrycznością w ciałach organizmów, prowadzone przez Luigiego Galvaniego i Giovanniego Aldiniego. Eksperymenty Aldiniego z „ożywianiem” mięśni martwych ciał w Londynie fascynowały publiczność i przerażały moralistów.
Mary Shelley, wychowana w środowisku intelektualnym londyńskich radykałów, znała te dyskusje. Jej ojciec, filozof William Godwin, był autorem Enquiry Concerning Political Justice, a matka – Mary Wollstonecraft – napisała pionierskie dzieło A Vindication of the Rights of Woman. W ich domu bywali myśliciele, reformatorzy i pisarze, którzy debatowali o granicach postępu i naturze człowieka.
Nic dziwnego, że powieść Frankenstein stała się nie tylko historią grozy, ale też alegorią:
- pychy naukowca, który chce równać się z Bogiem,
- samotności stworzenia, które nie znajduje akceptacji,
- konfliktu między rozumem a empatią,
- i wreszcie – pytania o odpowiedzialność za własne dzieło.
Jak pisała sama autorka: straszne to musiało być; bo przerażający musi być każdy ludzki wysiłek, który ośmiela się naśladować wspaniały mechanizm Stwórcy świata.
Fabuła i stawka etyczna: jak działa powieść Frankenstein?
Historia rozwija się w końcu XVIII wieku i biegnie od listów Kapitana Roberta Waltona do siostry, przez relację Wiktora Frankensteina, aż po spowiedź Stworzenia. Wiktor, wychowany w zamożnej rodzinie genewskiej, od młodości fascynuje się alchemią, potem najnowszą chemią i elektrycznością. Po śmierci matki na szkarlatynę wyjeżdża na Uniwersytet w Ingolstadt, gdzie po latach badań odkrywa sposób tchnięcia życia w materię nieożywioną. Składa ciało „z materiałów” z prosektoriów i rzeźni, po czym ożywia je w laboratorium. Zgroza zwycięża ciekawość. Wiktor ucieka, a gdy wraca, Stwór zniknął.
Istota uczy się w ukryciu: ognia, języka, pisma. Podsłuchując rodzinę wiejską, przyswaja mowę, a z lektur (Raj utracony i inne) czerpie pojęcia dobra, winy, buntu. Odkrywa w papierach po Wiktorze prawdę o swym pochodzeniu. Gdy próbuje się ujawnić, spotyka go wyłącznie strach i przemoc. Ratuje topiącą się dziewczynkę, lecz zostaje postrzelony. Narasta w nim gniew na ludzi i własnego stwórcę.
W Genewie Stwór zabija młodszego brata Wiktora, Williama, a o morderstwo zostaje niesłusznie oskarżona i stracona Justyna Moritz. Wiktor rozumie, kto jest sprawcą, ale milczy. Wkrótce na Mer de Glace dochodzi do konfrontacji: Stwór opowiada swoją historię i prosi o towarzyszkę. Pada prośba, która streszcza etyczny rdzeń książki: O, Frankensteinie, bądź sprawiedliwy dla wszystkich, ale nie depcz mnie samego, mnie, któremu najbardziej należy się twoja sprawiedliwość, a nawet łaska i uczucie. Pamiętaj, że jestem twoim stworzeniem; powinienem być twoim Adamem, lecz raczej jestem upadłym aniołem, którego bez przewinienia wypędziłeś z radości. Wszędzie widzę szczęście, z którego tylko ja jestem nieodwołalnie wykluczony. Byłem życzliwy i dobry; nędza uczyniła mnie potworem. Uczyń mnie szczęśliwym, a znów będę cnotliwy.
Wiktor jedzie na Orkady, zaczyna budowę partnerki, po czym – przerażony możliwym „potomstwem” – niszczy dzieło. Stwór przysięga zemstę: ginie przyjaciel Henry Clerval, a potem, w noc poślubną, Elżbieta Lavenza. Umiera ojciec Wiktora. Pozbawiony bliskich bohater ściga Stwora aż po Ocean Arktyczny, gdzie wycieńczony trafia na statek Waltona. Wiktor umiera, a Istota przybywa na pokład, opłakuje twórcę i zapowiada samospalenie. Morał nie dotyczy „szaleństwa nauki”, lecz odpowiedzialności twórcy za skutki własnego czynu i za „dziecko” pozbawione wprowadzenia w świat.
Struktura narracyjna powieści Frankenstein: listy, pamiętnik, spowiedź
Kompozycja jest klamrowa. Ramę tworzą listy Waltona z ekspedycji polarnej. W ich wnętrzu mieści się autobiograficzna opowieść Wiktora, a w samym środku – narracja Stworzenia. Ten potrójny układ:
- pozwala zderzyć trzy systemy wartości i trzy języki opisu świata,
- buduje wiarygodność przez świadectwa „z pierwszej ręki”,
- wytwarza efekt lustrzanego odbicia między Waltonem i Wiktorem.
Walton to badacz granic, także tych moralnych. Jego projekt zdobycia bieguna północnego jest cywilnym wariantem eksperymentu Wiktora. Obaj przekraczają, obaj chcą „wyjść poza mapę”, obaj płacą cenę. Dzięki listom widać konsekwencje obsesji: bunt załogi, rewizję ambicji, pytania o sens ryzyka. To nie epistolografia „dla ozdoby”, lecz mechanizm, który każe czytelnikowi stale przestawiać akcenty winy i współczucia.
W warstwie środkowej Wiktor rozpisuje swoje „dlaczego”: od dziecięcej fascynacji alchemią po nowożytną naukę. Jego język przechodzi od zachwytu poznaniem do retoryki skruchy. Najgłębszą perswazję niesie jednak spowiedź Istoty. To ona wprowadza perspektywę „dziecka bez rodzica”, nienauczonego społecznych kodów, karanego za sam wygląd. Shelley celowo nie doprecyzowuje technologii ożywienia: ważniejsza jest etyka relacji niż instrukcja laboratoryjna. Brak imienia dla Istoty to gest znaczący – „nienazwanie” staje się aktem wykluczenia.
Paralela wyprawy Waltona i pościgu Wiktora domyka klamrę. Obaj zbliżają się do krańca świata i do granicy siebie. W kluczowym momencie Walton wybiera życie ludzi zamiast sławy. To praktyczna lekcja, której Wiktor już nie zdąży zastosować. Dzięki temu powieść Frankenstein działa jak trójgłos o ambicji, empatii i odpowiedzialności.
Źródła i spory o inspiracje: co naprawdę zasila powieść Frankenstein
Tradycyjnie wskazuje się na: galwanizm i publiczne pokazy Giovanniego Aldiniego, teorie Luigiego Galvaniego, oświeceniowe i romantyczne dyskusje w kręgu Willama Godwina i Mary Wollstonecraft, a także intelektualne partnerstwo z Percym Bysshem Shelleyem. To twardy rdzeń kontekstu naukowo-filozoficznego.
Istnieją też hipotezy „toponimiczne” i biograficzne:
- Burg Frankenstein w Hesji i postać alchemika Johanna Konrada Dippela;
- Ząbkowice Śląskie (dawny Frankenstein) i afera grabarzy z 1606 roku;
- rzekoma wizyta Mary i Percy’ego na zamku koło Darmstadt.
Badacze, m.in. Radu Florescu i A.J. Day, argumentowali, że autorka mogła znać lokalne legendy i eksperymenty Dippela; inni, jak Jörg Heléne, podkreślali brak weryfikowalnych dowodów. Wnioski: nazwa mogła działać jak „iskra językowa”, ale fabularny sens tworzą dylematy etyczne, nie kronika alchemii.
Na poziomie literackim widać czytelne echa:
- John Milton, Raj utracony – autoidentyfikacja Istoty jako „upadłego anioła” i „nie-Adama”;
- Samuel Taylor Coleridge, The Rime of the Ancient Mariner – wina, widmo kary i opowieść-ostrzeżenie;
- tradycja prometejska od Ajschylosa po Percy’ego Shelleya, a także oświeceniowe rozumienie „nowoczesnego Prometeusza” jako figurę człowieka ujarzmiającego naturę.
Wreszcie praktyka edytorska. Rękopisy z lat 1816–1817 i czystopis przechowuje dziś Bodleian Library, University of Oxford (Abinger Collection). Edycja porównawcza Charlesa E. Robinsona dokumentuje zakres interwencji Percy’ego w tekst, co pozwala rozdzielić głosy i precyzyjniej widzieć warsztat Mary.
Publikacja, wydania i recepcja: jak rosła sława powieści Frankenstein
Pierwsze wydanie ukazało się 1 stycznia 1818 roku w Londynie u Lackington, Hughes, Harding, Mavor & Jones, anonimowo, z przedmową napisaną przez Percy’ego i dedykacją dla Willama Godwina. Wydrukowano ok. 500 egzemplarzy w formacie trzytomowym. Szybko pojawiły się kolejne:
- 1821 – przekład francuski (Frankenstein: ou le Prométhée Moderne, tłum. Jules Saladin);
- 1823 – drugie wydanie angielskie u G. and W. B. Whittaker, już z nazwiskiem autorki, po sukcesie sztuki Richarda Brinsleya Peake’a;
- 31 października 1831 – „popularne” wydanie u Henry Colburn & Richard Bentley, istotnie zrewidowane przez autorkę.
Recepcja współczesna była mieszana. Walter Scott w Blackwood’s Edinburgh Magazine chwalił „niezwykłą wyobraźnię”, kwestionując jednak szybkie „alfabetyzowanie” Istoty. Quarterly Review pisał o „tkance obrzydliwości”, a The British Critic krytykował „niekobiecość” tematu. Publiczność decydowała inaczej: adaptacje sceniczne wywołały modę na Frankensteina.
Od połowy XX wieku rośnie uznanie krytyczne. M.A. Goldberg i Harold Bloom podkreślali ciężar moralny i estetyczny książki; Germaine Greer piętnowała jednorodność głosów narratorów. Współczesne badania feministyczne i psychoanalityczne czytają powieść jako traktat o tworzeniu, cielesności, macierzyństwie i winie. Dyskusja edytorska – oryginał 1818 kontra rewizja 1831 – bywa rozstrzygana na korzyść pierwszej wersji (m.in. Anne K. Mellor) jako bliższej pierwotnej wizji.
W Polsce książka ukazała się w 1925 roku w przekładzie Henryka Goldmanna, a następnie w nowych tłumaczeniach Pawła Łopatki (2005) i Macieja Płazy (2013). Dziś to pozycja kanoniczna romantyzmu, gotyku i wczesnej science fiction – lektura nie o „potworze”, lecz o odpowiedzialności człowieka za konsekwencje własnego geniuszu.
Ekranizacje i popkultura: co zrobiono z bohaterami powieści Frankenstein
Kino i media uczyniły z tytułu globalny znak kultury. Oto mapa najważniejszych adaptacji i przetworzeń:
- 1910 – pierwsza adaptacja filmowa Edison Studios;
- 1931 – film Universal Pictures z Borisem Karloffem jako Istotą; wizualny kanon „śrub w szyi” i elektryki, choć niezgodny z powieścią;
- 1957 – Przekleństwo Frankensteina (Hammer Film Productions): odnowa gotyku w brytyjskim stylu;
- 1974 – Młody Frankenstein (Mel Brooks): parodia, która utrwaliła masowe skojarzenia;
- 1994 – Mary Shelley’s Frankenstein w reż. Kennetha Branagha, jedna z wierniejszych ekranizacji motywów etycznych;
- 2015 – Victor Frankenstein i serial The Frankenstein Chronicles – reinterpretacje mitu.
Inne media:
- Classics Illustrated nr 26 (1945), il. Robert Hayward Webb, Ann Brewster – jedna z najwierniejszych adaptacji komiksowych;
- Junji Itō, Frankenstein – wyróżniony Eisner Award 2019 za najlepszą adaptację;
- liczne sequele, pastisze i krzyżówki (od Bride of Frankenstein po spotkania z komikowymi duetami), zwykle dalekie od oryginału.
Wpływ kulturowy mierzą też instytucje: BBC News włączyło książkę 5 listopada 2019 roku do listy 100 najbardziej wpływowych powieści; Jersey Post uhonorowała dwustulecie serią ośmiu znaczków (2018), a Royal Mail w 2021 umieściła tytuł w zestawie klasycznej brytyjskiej SF. Popularność spopularyzowała mylne nazywanie Istoty „Frankensteinem” – błąd utrwalony przez kino, który książka metodycznie obala, nie nadając stworzeniu imienia.
Jak czytać dziś: wydania, przekłady, ścieżka dla czytelnika powieści Frankenstein
Dla pierwszego kontaktu polecamy dwie ścieżki:
- wydanie 1818 – ostrzejsze, mniej „wygładzone”, bliższe pierwotnemu radykalizmowi;
- wydanie 1831 – z autorską przedmową i zmianami, które przesuwają akcenty w stronę losu i opatrzności.
Na rynku polskim warto zestawić przekłady:
- Henryk Goldmann (1925) – historyczne otwarcie recepcji;
- Paweł Łopatka (2005) – nowoczesna dykcja;
- Maciej Płaza (2013) – dbałość o rejestry stylu.
Czytając, miej w pamięci trzy osie: odpowiedzialność twórcy wobec stworzenia, edukacja społeczna jako warunek człowieczeństwa, cena ambicji, gdy cel przysłania ludzi dookoła.
Tak rozumiana powieść Frankenstein nie jest legendą o „szalonym naukowcu” i „złej maszynie”. To studium relacji i winy. To także instrukcja etyczna dla każdej epoki, która buduje nowe „istoty” – od biotechnologii po sztuczną inteligencję. Jeśli pytasz, gdzie leży granica, Shelley odpowiada: nie w kablach i probówkach, lecz w tym, czy nadajesz imię i bierzesz odpowiedzialność.