bitwa pod Kircholmem

27 września 1605 roku miała miejsce bitwa pod Kircholmem

Tego dnia 1605 roku rozegrała się bitwa pod Kircholmem

Huk dział, trzepot skrzydeł husarii i rozpędzona jazda, która zmieniła losy starcia – to obraz, który do dziś budzi emocje historyków i pasjonatów dawnych dziejów. Bitwa pod Kircholmem, gdzie garstka żołnierzy Rzeczypospolitej rozniosła w pył armię wielokrotnie liczniejszą, to opowieść o sprycie dowódcy, sile odwagi i legendzie, która nie straciła blasku przez wieki.

27 września 1605 roku miała miejsce bitwa pod Kircholmem – starcie, które na trwałe zapisało się w dziejach Rzeczypospolitej. Było to wydarzenie o wielkim znaczeniu nie tylko militarnym, lecz także politycznym i kulturowym. Wydarzenia rozegrały się niedaleko dzisiejszej Rygi, w miejscowości Salaspils na Łotwie, około 25 kilometrów na południowy wschód od stolicy tego kraju.

Walka była częścią wojny polsko-szwedzkiej o Inflanty (1600–1611). Armia polsko-litewska dowodzona przez hetmana Jana Karola Chodkiewicza rozgromiła tam trzykrotnie liczniejsze siły króla Karola IX Wazy. To zwycięstwo husarii i sprzymierzonych wojsk zapisało się w historii jako przykład mistrzowskiej taktyki i niebywałej skuteczności kawalerii Rzeczypospolitej.

Przyczyną starcia były nie tylko Inflanty, ale także szerszy konflikt o dominację na Bałtyku – tzw. dominium Maris Baltici. Równolegle toczył się również spór dynastyczny między Zygmuntem III Wazą, królem Polski i formalnym królem Szwecji, a jego stryjem – Karolem Sudermańskim, późniejszym królem Szwecji.

Geneza konfliktu i przyczyny bitwy pod Kircholmem

Podstawą wojny był konflikt dynastyczny i spór o kontrolę nad Bałtykiem. 12 marca 1600 roku Zygmunt III Waza, starając się zdobyć poparcie Rzeczypospolitej w walce o tron szwedzki, przekazał jej sporne terytorium północnej Estonii. Ten krok uwikłał państwo w długotrwałą konfrontację ze Szwecją.

Dla Szwedów utrata Estonii była nie do zaakceptowania. Próbowali oni odzyskać utracone ziemie, traktując to jako początek większej ofensywy. Ich celem było opanowanie całych Inflant i rozszerzenie wpływów na region Morza Bałtyckiego – zgodnie z ideą dominium Maris Baltici, czyli dominacji nad tym akwenem.

Kampanie wojskowe przed 1605 rokiem

Już wiosną 1600 roku książę Karol Sudermański podjął ofensywę. Udało mu się zająć Estonię, a w ciągu kilku miesięcy – do marca 1601 roku – zdobył znaczną część Inflant aż po rzekę Dźwinę.

Sytuacja zmieniła się, gdy jesienią 1602 roku dowództwo wojsk w Inflantach objął hetman polny litewski Jan Karol Chodkiewicz, zastępując chorego Jana Zamoyskiego. W krótkim czasie odzyskał niemal wszystkie Inflanty i Estonię, wyjątkiem pozostały tylko Tallin, Pernawa i Narwa. Brak funduszy na żołd uniemożliwił jednak kontynuację ofensywy i zdobycie najważniejszych twierdz.

W 1604 roku Karol Sudermański zebrał nowe środki i rozpoczął kolejną kampanię, lecz 25 września został pokonany przez Chodkiewicza pod Białym Kamieniem. Niestety, dalsze sukcesy polsko-litewskich wojsk zahamował brak pieniędzy. Zdesperowani żołnierze, nieopłaceni od miesięcy, zbuntowali się i pod wodzą Aleksandra Lisowskiego opuścili front, zakładając konfederację. W Inflantach pozostały wtedy tylko nieliczne oddziały piechoty, co mocno osłabiło pozycję Rzeczypospolitej.

Manewry przed bitwą pod Kircholmem

W pierwszej połowie sierpnia 1605 roku u ujścia Dźwiny wylądowały oddziały szwedzkie liczące około 4 tysięcy żołnierzy pod dowództwem Joachima Fryderyka von Mansfelda. Rozpoczęły one blokadę Rygi – kluczowego miasta regionu. Równocześnie z Tallina wyruszył kolejny, 5-tysięczny korpus szwedzki prowadzony przez Andersa Lennartssona.

Jan Karol Chodkiewicz, chcąc przeciwdziałać ofensywie, zebrał około 2400 jazdy i 1000 piechurów pod Dorpatem. Początkowo zamierzał wyruszyć bezpośrednio na odsiecz Rydze, ale zmienił decyzję i skierował się ku Lennartssonowi. Ten jednak schronił się w umocnionym obozie pod Vigala i unikał walnej bitwy. Dopiero w połowie września połączył się z głównymi siłami króla Karola IX, który właśnie wylądował w Pernawie.

Połączona armia szwedzka maszerowała w stronę Rygi, a równolegle do niej – wojska Chodkiewicza. Wreszcie obie strony znalazły się w rejonie Kircholmu nad Dźwiną. Karol IX, chcąc zaskoczyć Litwinów, nocą z 26 na 27 września 1605 roku ruszył do ataku, jednak nie uzyskał elementu zaskoczenia. To przesądziło o dalszym przebiegu starcia.

Siły i rozlokowanie wojsk polsko-litewskich przed bitwą pod Kircholmem

Liczebność wojsk polsko-litewskich nie była duża – szacunki wahają się od 3440 do 4350 żołnierzy, w tym około 2600 kawalerzystów, głównie husarzy, oraz od 4 do 7 dział. W skład armii weszły chorągwie kozackie i tatarskie, a także rajtarzy kurlandzcy, którzy przeprawili się przez bród na Dźwinie i w ostatniej chwili dołączyli do głównych sił.

Chodkiewicz rozmieścił swoje oddziały niezwykle umiejętnie:

  • w centrum ustawił piechotę w dwóch kolumnach, wspieraną przez artylerię,
  • między oddziałami piechoty rozlokował 300 husarzy pod dowództwem Wincentego Woyny,
  • prawe skrzydło tworzyło 700 husarzy oraz wolontariusze dowodzeni przez Jana Piotra Sapiehę,
  • lewe skrzydło, pod komendą Tomasza Dąbrowy, liczyło około 900 jeźdźców i miało wykonać decydujące uderzenie wzdłuż brzegu Dźwiny,
  • w odwodzie znalazła się chorągiew husarska Teodora Lackiego oraz dwie chorągwie jazdy tatarskiej.

Przed obozem polskim ustawiono tabor z wozów spiętych łańcuchami, obsadzony piechotą. Hetman zastosował również fortel – za głównym szykiem ustawił czeladź obozową, a żołnierzom wmówił, że to nadciągają posiłki.

Armia szwedzka przed bitwą pod Kircholmem

Siły szwedzkie były kilkukrotnie liczniejsze od wojsk Rzeczypospolitej. W zależności od źródeł, ich liczebność oceniano na 10 000–14 000 żołnierzy, w tym od 6800 do nawet 11 000 piechoty oraz około 2200–4500 jazdy. Armia dysponowała także 11 działami, co miało dawać jej przewagę w walce pozycyjnej.

U boku króla Karola IX Wazy walczyli nie tylko Szwedzi, lecz także żołnierze zaciężni – Holendrzy, Szkoci i Niemcy. Siły zostały rozlokowane na wzgórzu naprzeciwko pozycji polsko-litewskich, w odległości około jednego kilometra.

Układ armii szwedzkiej wyglądał następująco:

  • piechota została podzielona na 13 półregimentów liczących po 600–650 żołnierzy,
  • jazdę ustawiono w 11 półregimentach po około 200–220 koni każdy,
  • w pierwszym rzucie znalazło się 4600 piechurów, chronionych skrzydłami jazdy,
  • artylerię wysunięto na przedpole i osłonięto piechotą,
  • drugi rzut armii liczył 3700 ludzi,
  • w odwodzie pozostawiono 1000 kawalerzystów.

Prawe skrzydło kawalerii prowadził Joachim Fryderyk von Mansfeld, lewe natomiast Henryk Brandt. Całość szyku szwedzkiego rozciągała się na szerokość około 800 metrów.

Na papierze przewaga Karola IX była przytłaczająca. Jednak liczebność i artyleria nie wystarczyły, by pokonać świetnie dowodzoną husarię.

Bitwa pod Kircholmem

Jan Karol Chodkiewicz wiedział, że frontalny atak na szwedzkie pozycje byłby samobójstwem. Zdecydował się więc na podstęp. Polecił swojemu dowódcy, Tomaszowi Dąbrowie, upozorować odwrót lewego skrzydła. Widząc cofające się chorągwie, król Karol IX uznał, że przeciwnik słabnie i rozkazał swoim wojskom zejść ze wzgórza, by ruszyć w pościg.

Szwedzi, schodząc w dolinę, stracili przewagę terenową. Ich szyki zaczęły się rozwlekać, a oddziały pierwszego rzutu znalazły się zbyt daleko od odwodów. Wtedy Chodkiewicz nakazał zatrzymać pozorowany odwrót.

Na wznoszących się ku górze Szwedów spadł gwałtowny ogień polskiej artylerii i piechoty. Zaskoczeni, stracili porządek w szyku. W tym momencie na ich linie runęła husaria – najskuteczniejsza kawaleria Rzeczypospolitej.

Uderzenia skrzydeł husarii

Na prawym skrzydle Jan Piotr Sapieha prowadził 700 husarzy. Choć początkowo nacierała na niego przeważająca rajtaria szwedzka, jego oddziały zdołały wytrzymać atak. Wtedy do walki wkroczyły chorągwie husarskie Teodora Lackiego, które uderzyły na flankę Szwedów, rozbijając ich całkowicie.

Na lewym skrzydle Tomasz Dąbrowa poprowadził 900 husarzy. Jego uderzenie przełamało jazdę Mansfelda, a następnie wdarło się w szeregi piechoty szwedzkiej. Do ataku dołączyła lekka jazda, a piechota przeciwnika poszła w rozsypkę.

W walce poległ szwedzki dowódca Anders Lennartsson, a także Fryderyk, książę Lüneburga. Według przekazów to właśnie Dąbrowa miał osobiście zadać śmiertelny cios księciu.

Panika w szeregach Karola IX

Pierwszy rzut wojsk szwedzkich został doszczętnie rozbity. Rozpoczęła się chaotyczna ucieczka w stronę wzgórza, gdzie stały główne siły króla. Uciekający piechurzy mieszali szyki drugiego rzutu, co uniemożliwiło ich szybkie wprowadzenie do walki.

Widząc zamieszanie, Chodkiewicz rzucił do boju wszystkie rezerwy. Husaria i lekka jazda Lackiego wyszły na tyły armii szwedzkiej, a polsko-litewska piechota zaatakowała pozycje na wzgórzu, gdzie znajdował się sztab Karola IX.

Mimo desperackiej obrony, po około trzech godzinach bitwy armia szwedzka została rozgromiona. Król ledwo uniknął niewoli – uratował go inflancki szlachcic Henryk Wrede, oddając mu swojego konia. Sam jednak przypłacił to życiem. Jego potomkowie otrzymali później od królowej Szwecji tytuł baronów.

Bitwa pod Kircholmem – bilans i skutki

Zwycięstwo Rzeczypospolitej było całkowite. Straty polsko-litewskie wyniosły około 100 zabitych i 200 rannych, przy czym zginęło jedynie 13 towarzyszy husarskich, a utracono około 150 koni. Rany odnieśli między innymi Wincenty Wojna, Tomasz Dąbrowa i Teodor Lacki.

Szwedzi natomiast ponieśli druzgocącą klęskę – zginęło od 6000 do 8000 żołnierzy, czyli ponad połowa całej armii. Wielu topiło się w rzece Dźwinie podczas panicznej ucieczki, inni ginęli z rąk miejscowych chłopów łotewskich, którzy mścili się za wcześniejsze grabieże.

Wśród poległych znaleźli się m.in. Anders Lennartsson i Fryderyk, książę Lüneburga. Sam król Karol IX Waza został ranny, lecz zdołał uciec dzięki pomocy Henryka Wredego.

Do niewoli polskiej trafili ważni dowódcy i urzędnicy, m.in. pułkownik Henryk Brandt oraz burmistrz Rewla Witting. Brandt został później stracony w Krakowie za zdradę, gdyż wcześniej służył w armii Rzeczypospolitej.

Polacy zdobyli cały obóz szwedzki, a w nim:

  • działa artyleryjskie,
  • około 60 chorągwi (niestety część spłonęła później w pożarze dworku Chodkiewicza),
  • liczne zapasy i sprzęt wojskowy,
  • a nawet osobisty srebrny kredens króla Karola IX, który stał się trofeum Jana Karola Chodkiewicza.

Hetman, okazując rycerską postawę, nakazał pochować Andersa Lennartssona z honorami wojskowymi w katedrze ryskiej, a ciało księcia Lüneburga odesłał królowi Szwecji.

Bitwa pod Kircholmem – następstwa polityczne

Mimo druzgocącego zwycięstwa, sytuacja Rzeczypospolitej szybko się skomplikowała. Wojsko, nieopłacone od miesięcy, zaczęło rozchodzić się i plądrować. Doszło do konfederacji w Brześciu i Grodnie, a w sierpniu 1606 roku przy hetmanie pozostały zaledwie dwie chorągwie. Brak sił uniemożliwił całkowite wyparcie Szwedów z Inflant.

Choć wojna nie została zakończona, tempo działań szwedzkich zostało znacząco zahamowane. Jednak już w 1607 roku wojska Karola IX wznowiły ofensywę i zajęły m.in. Biały Kamień, Dynemunt i Kokenhauzen. Walki trwały z przerwami aż do 1611 roku, kiedy podpisano rozejm. Pokój utrzymał się do wybuchu kolejnej wojny polsko-szwedzkiej w 1617 roku.

Wieść o rozgromieniu kilkukrotnie liczniejszej armii szwedzkiej odbiła się szerokim echem w całej Europie. Gratulacje dla Chodkiewicza i króla Zygmunta III Wazy nadesłali m.in.:

  • papież Paweł V,
  • król Anglii Jakub I,
  • sułtan Ahmed I,
  • a nawet szach Persji Abbas Wielki – tradycyjny wróg Osmanów, którzy także podziwiali polskie zwycięstwo.

Bitwa stała się symbolem potęgi husarii i mistrzowskiego dowodzenia. Dla współczesnych była dowodem, że nawet niewielka, dobrze wyszkolona i zdeterminowana armia mogła pokonać przeciwnika kilkukrotnie liczniejszego.

Zwycięstwo pod Kircholmem na zawsze wpisało się w historię Rzeczypospolitej. Do dziś podkreśla się mistrzowską taktykę Jana Karola Chodkiewicza, skuteczność i odwagę husarii oraz fakt, że była to jedna z najbardziej spektakularnych bitew całej epoki wojen nowożytnych.

Choć polityczne skutki zostały zaprzepaszczone przez brak środków i problemy wewnętrzne Rzeczypospolitej, militarna chwała tego zwycięstwa pozostała niepodważalna.

2 komentarze

  1. wtedy mielismy dowódzców – nie to co dzisiaj…