8 lipca 1815 roku do stolicy Francji – Paryża – powrócił Ludwik XVIII

8 lipca 1815 r., do stolicy Francji – Paryża – powrócił „Z Bożej łaski arcychrześcijański król Francji i Nawarry” Ludwik XVIII. Musiał on opuścić miasto z 19 na 20 marca tegoż roku, zaledwie po nieco ponad 10 miesiącach pobytu. Powodem opuszczenia było przybicie 1 marca do zatoki Juan na południu Francji Cesarza Napoleona, który opuścił przeznaczoną dlań Elbę celem ponownego objęcia władzy w nieudolnie rządzonej Francji. Dwór królewski o tym wydarzeniu dowiedział się dopiero 5 marca i choć podjęto rozpaczliwe próby zatrzymania pochodu „korsykańskiego potwora” np. poprzez wysłanie marszałka Michel’a Ney’a, który obiecał przywieźć Napoleona „w żelaznej klatce” (nota bene przyrzecznia nie spełnił i przyłączył się do Cesarza, za co został potem rozstrzelany), to elita panująca musiała ewakuować się przez Abbeville, Bethune i Lille do Belgii. Na każdym etapie podróży Ludwik XVIII był owacyjnie żegnany i opłakiwany. Odwrotne wręcz nastroje panowały w Paryżu, do którego 20 marca wkroczył Napoleon, który zaczął szybko mobilizować armię. Pomimo prób rozbicia Anglików i Prusaków na terenie Belgii – zwycięstwo pod Ligny i taktyczny remis pod Quatre – Bras – siły cesarskie uległy pod Mont – Saint – Jean (tzw. bitwa pod Waterloo) sprzymierzonym i w konsekwencji 8 lipca Ludwik powrócił do Paryża i ostatecznie przypieczętowując koniec „100 dni” , który tym razem został zesłany na Wyspę Św. Heleny na Atlantyku. Król Francji był witany tak samo owacyjnie jak 4 miesiące wcześniej Napoleon. Radość tłumu była tak wielka, że Burbon zmieszał się z tłumem paryżan, którzy nosili go na rękach. Habia Gilbert Chabrol de Volvic, prefekt departamentu Sekwany, miał wtedy przypomnieć: „Minęło sto dni od smutnej chwili, gdyś został, Najjaśniejszy Panie, oderwany od kochających cię poddanych i zmuszony do opuszczenia stolicy pośród łez i łkania jej mieszkańców.”

Obraz – „Louis XVIII” François Gérard, wikipedia.pl

Wbrew powszechnej opinii, we Francji represje wobec bonapartystów nie przybrały wielkich rozmiarów, a jedynymi ofiarami, pełniącymi wyższe funkcje był wspomniany wcześniej Ney, adiutant cesarski La Bédoyère oraz kilka pomniejszych nazwisk.

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*