Święty Kazimierz Jagiellończyk był synem króla Polski Kazimierza IV Jagiellończyka i jego żony Elżbiety Rakuszanki. Królewicz był osobą oddaną Bogu. Za życia często się modlił. Zmarł w 1484 roku, jeszcze za życia obojga rodziców. Zmarł najprawdopodobniej na gruźlicę. Został wyniesiony na ołtarze w 1602 roku, przez papieża Klemensa VIII. Siedem lat później urodził się przyszły król Polski Jan Kazimierz Waza. Gdy miał zaledwie pół roku, jego matka – Konstancja Habsburżanka oddała go pod opiekę św. Kazimierza.
Chcemy świętego!
Dynastia Jagiellonów wywodziła się z pogańskiej Litwy. Jeszcze przez większą część XIV wieku była dla chrześcijańskiej Europy czymś obcym i nie do końca zrozumiałym. Litwa – zwana ostatnim bastionem pogaństwa – przyjęła chrzest dopiero za sprawą Władysława II Jagiełły, który w 1386 roku ożenił się z najmłodszą córką Ludwika Węgierskiego – Jadwigą Andegaweńską. Warunkiem tego ślubu było przyjęcie chrztu w obrządku rzymskokatolickim. To oznaczało nie tylko wprowadzenie nowej religii, ale także konieczność budowania nowej tożsamości – już nie jako władców „z zewnątrz”, lecz jako pełnoprawnej, chrześcijańskiej dynastii.
W tym kontekście zrozumiała staje się potrzeba posiadania własnego świętego. W średniowieczu i epoce nowożytnej święty z rodu był czymś więcej niż tylko powodem do dumy – stanowił symbol boskiej aprobaty dla panowania, znak, że dana dynastia została włączona w porządek chrześcijańskiego świata nie tylko politycznie, ale i duchowo. Jagiellonowie, którzy jeszcze niedawno byli kojarzeni z pogańską Litwą, szczególnie tego potrzebowali.
Taką postacią stał się królewicz Kazimierz Jagiellończyk, syn Kazimierza IV Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki. Odznaczał się głęboką pobożnością, ascetycznym stylem życia i szczególnym oddaniem sprawom religijnym. Zmarł młodo, w 1484 roku, co szybko nadało jego postaci aurę świętości. Już wkrótce po śmierci zaczęto wierzyć, że ma moc czynienia cudów, a jego kult rozwijał się spontanicznie, zwłaszcza na Litwie.
Droga do oficjalnej kanonizacji była jednak długa. Proces ten trwał ponad sto lat i wymagał zarówno potwierdzenia kultu, jak i zgromadzenia świadectw o świętości życia królewicza. Ostatecznie zakończył się sukcesem w 1602 roku, kiedy papież Klemens VIII ogłosił Kazimierza świętym. Tym samym Jagiellonowie doczekali się własnego patrona – postaci, która nie tylko wzmacniała ich prestiż, ale także symbolicznie zamykała proces przejścia od pogańskich korzeni do pełnej integracji z chrześcijańską Europą.
Co ciekawe, śmierć św. Kazimierza przypadła dokładnie sto lat po koronacji Jadwigi Andegaweńskiej, która odbyła się 16 października 1384 roku. Ona sama również została uznana za świętą, lecz dopiero po wielu stuleciach – jej kanonizacja nastąpiła w 1997 roku za pontyfikatu Jana Pawła II. Jest to ciekawa korelacja, ponieważ przecież to Jadwiga Andegaweńska zapewniła Władysławowi II Jagielle – założycielowi dynastii jagiellońskiej polski tron, a równo 100 lat później umarł przedstawiciel tej dynastii, który stał się świętym.
Jan Kazimierz – otrzymał drugie imię po bracie pradziadka
Gdy przyszły król Jan Kazimierz Waza miał zaledwie pół roku, jego matka, Konstancja Habsburżanka, znana z głębokiej pobożności i przywiązania do tradycji katolickiej – córka zwolennika kontrreformacji – cesarza Ferdynanda II Habsburga, postanowiła oddać swojego syna pod szczególną opiekę świętego patrona Polski i Litwy – św. Kazimierza Jagiellończyka, który zaledwie siedem lat wcześniej zasilił grono świętych Kościoła katolickiego. W tym celu zwróciła się do jednego z najwybitniejszych kaznodziejów epoki, jezuity Piotra Skargi.
To właśnie Skarga miał dokonać aktu ofiarowania małego królewicza opiece świętego. W realiach XVII wieku nie był to gest jedynie symboliczny – takie akty miały głębokie znaczenie duchowe i często wiązały się z nadzieją na szczególną opiekę Bożą nad dzieckiem, jego zdrowiem, losem, a nawet przyszłą rolą polityczną. Było to o tyle istotne, ponieważ starszy brat przyszłego króla Polski, również Jan Kazimierz, zmarł w dzieciństwie. Konstancja Habsburżanka zawierzała zatem swojego młodszego syna, opiece świętego Kazimierza, by uchronił go przed przedwczesną śmiercią.
Od tego momentu Konstancja zaczęła nazywać syna wyłącznie Kazimierzem, choć pierwotnie otrzymał on imiona Jan Kazimierz. Wybór akurat tego patrona nie był przypadkowy. Święty Kazimierz, syn króla Kazimierza Jagiellończyka, uchodził za wzór cnót chrześcijańskich – skromności, czystości i oddania Bogu. Powierzenie dziecka właśnie jemu miało być nie tylko aktem pobożności, ale też próbą zaszczepienia w Janie Kazimierzu bardzo pożądanych wartości..
Warto zauważyć, że w późniejszym życiu Jan Kazimierz Waza rzeczywiście często podkreślał swoją religijność. Był człowiekiem głęboko związanym z Kościołem, a nawet w pewnym momencie życia wstąpił do zakonu jezuitów, zanim ostatecznie objął tron Rzeczypospolitej. To on na przykład – 1 kwietnia 1656 roku, podczas potopu szwedzkiego, dokonał tzw. ślubów lwowskich. Odbyły się one w katedrze Najświętszej Marii Panny we Lwowie, przed obrazem Matki Bożej Łaskawej. Władca szukał wtedy pomocy u Maryi, ponieważ ówczesna Rzeczpospolita Obojga Narodów była opanowana przez Szwedów i Rosjan. Być może wychowanie, jakie dała Janowi Kazimierzowi pobożna matka – Konstancja Habsburżanka.
Choć trudno jednoznacznie ocenić, na ile dziecięce „oddanie” pod opiekę świętego wpłynęło na jego późniejsze decyzje i charakter, sam fakt takiego aktu dobrze oddaje atmosferę dworu Wazów – przesiąkniętą religijnością, symboliką i przekonaniem, że los jednostki jest ściśle związany z opatrznością.
To krótkie, ale znaczące wydarzenie pokazuje też, jak wielką rolę w wychowaniu królewskich dzieci odgrywały matki. W przypadku Konstancji Habsburżanki była to rola nie tylko polityczna, ale przede wszystkim duchowa – kształtująca przyszłego władcę od pierwszych miesięcy jego życia.
Bibliografia:
- Wasilewski T., Jan Kazimierz. Ostatni Waza na polskim tronie, Katowice 1984.