Krzysztof Kaczmarski, Ks. Stanisław Bełch, Dzienniczek (1942-1943)
Duchowny, historyk, persona non grata w komunistycznej Polsce. Książka „Dzienniczek (1942-1943)” odkrywa przed nami postać księdza Stanisława Bełcha. Duszpasterza niezłomnego, założyciela Katolickiego Ośrodka Wydawniczego Veritas. Wichry wojny posłały go do Francji, USA i do Anglii, gdzie spędził ponad połowę swego życia. To tam wzrastał w przekonaniu o jak ważne sprawy dla Ojczyzny, należy walczyć.
Ksiądz Stanisław Franciszek Bełch przyszedł na świat 13 stycznia 1904 roku w Różańce. Po maturze wstąpił do Seminarium Duchownego w Przemyślu. Pełnił funkcje proboszcza w parafiach m.in. w Krośnie, Przemyśle. We wrześniu 1939 roku odesłany przez biskupa do Rzymu, gdzie rozpoczął studia teologiczne.
Zasłynął z monumentalnych prac poświęconych Pawłowi Włodkowicowi oraz świętemu Stanisławowi ze Szczepanowa. W 1943 roku założył Koło Tomistyczne, którego spotkania poświęcone były dziełom św. Tomasza z Akwinu.
„Jestem Polakiem”
Życie ks. Stanisława Bełcha na wychodźctwie skupiało się zarówno na zadaniach duszpasterskich, jak i misji społecznej. Jako duchowny stał się gorliwym agitatorem stowarzyszeń katolickich młodzieży, które sam zakładał, i które weszły w obręb składowych Akcji Katolickiej. Wspierał również duszpasterstwo harcerskie.
Na łamach prenumeraty „Jestem Polakiem”,której był wydawcą, poruszano kwestie nie tylko religijne, ale i społeczne, moralne oraz polityczne. Ta troska o dostępność Polonii w Wielkiej Brytanii do bieżących spraw ważnych dla Ojczyzny, odzwierciedlała w pewien sposób charakter posługi księdza Bełcha – służyć Bogu i Narodowi.
W 1940 roku pisał „ Każdy rozpoczęty nowy rok daje narodowi nakaz intensywnego myślenia o młodym pokoleniu. Gromady wesołej dzieciarni wracającej z inauguracyjnej mszy św., kłopoty szkolne, nadzieje matek – wszystko to wprowadza atmosferę myśli o tych, co są przyszłością narodu. O ich przygotowaniu do życia”.
Myślę, że trudno się nie zgodzić, że Kościół katolicki i jego przedstawiciele odegrali na wielowiekowej wstędze czasu istotną rolę w kształtowaniu sumień oraz postaw społeczeństwa polskiego.
Sam dzienniczek to zaledwie fragment osobistych zapisków księdza Bełchy, które w prezentowanej książce zostały ułożone chronologicznie i obejmują okres od 27 stycznia 1942 roku do 15 grudnia 1943 roku.
Zapiski uzupełnia bardzo interesujący aneks, który zawiera dziewięć artykułów i listów, które ksiądz Bełch opublikował w periodykach: „Jestem Polakiem”, „Myśl Polska”, „Ogniska Harcerskie”. Ponadto umieszczony został fragment jego książki z 1943 roku pt, „Papiestwo i Polska”.
Można powiedzieć, że ta pomniejsza książeczka, mimo swej objętości (ok. 224 strony), stanowi ciekawe źródło do poznania dziejów polskiego wychodźstwa. Same zapiski są krótkie, uzupełniają je przypisy. I tutaj z jednej strony ich wielość świadczy o rzetelnym przygotowaniu tekstu do druku. Z drugiej strony, dla niewymagającego czytelnika, który sięgnie po książkę z czystej ciekawości, ich długość (niekiedy przypis zajmuje całą prawie stronę), może zniechęcić.
Lekturę polecam, jest godna uwagi i wnosi refleksję.
Wydawnictwo IPN
Ocena: 5,5/6
Ewelina Kazienko
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa IPN. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.