Tego dnia 1588 roku z Lizbony wyruszyła Wielka Armada, której celem była Anglia
Gdy wyruszyła Wielka Armada, składała się z około 130 okrętów i statków transportowych, a załoga liczyła około 31 500 ludzi. Składała się ona z około 8450 marynarzy, 2088 wioślarzy-galerników, 1545 ochotników, w tym szlachciców ze służbą, 180 księży oraz 19 295 żołnierzy.
Hiszpańska Armada, której nazwa pochodzi od hiszpańskiego słowa „armada” oznaczającego „uzbrojoną” flotę, była potężną flotą morską, zorganizowaną przez króla Hiszpanii Filipa II Habsburga. Celem tej ekspedycji było dokonanie inwazji na Anglię w trakcie wojny hiszpańsko-angielskiej, prowadzonej wiosną i latem 1588 roku.
Armada wyruszyła z hiszpańskich portów, kierując się przez kanał La Manche, aby wesprzeć planowaną operację wojskową. Polegała ona na przetransportowaniu hiszpańskiej armii z Flandrii na angielskie wybrzeże za pomocą barek desantowych.
Po dotarciu na miejsce, zamiast realizacji planu, flota napotkała poważne trudności. Armia lądowa odmówiła zaokrętowania, ponieważ porty były skutecznie zablokowane przez holenderskie okręty wojenne. W międzyczasie czekająca Armada została zaatakowana przez flotę angielską, która zadała jej ciężkie straty i rozproszyła jednostki hiszpańskie. Wobec niemożności wykonania misji oraz poważnych uszkodzeń statków, podjęto decyzję o powrocie do Hiszpanii, jednak trasa powrotna prowadziła naokoło Szkocji.
Podczas tej trudnej podróży powrotnej wiele hiszpańskich okrętów uległo zniszczeniu w wyniku sztormów i niebezpiecznych warunków nawigacyjnych w pobliżu wybrzeży Irlandii. Katastrofalne skutki wyprawy były ogromnym ciosem dla Filipa II i jego planów inwazyjnych. Mimo to, hiszpańska marynarka wojenna zdołała się odbudować w stosunkowo krótkim czasie, odzyskując swoją siłę w kolejnych latach.
Wielka Armada – przyczyny
Filip II, planując inwazję, dążył do obalenia protestanckiej królowej Anglii, Elżbiety I, oraz przejęcia angielskiego tronu. Jednym z kluczowych powodów jego działań były ciągłe ataki angielskich i holenderskich korsarzy oraz piratów na hiszpańskie floty handlowe, zwłaszcza te przewożące srebro i złoto z Ameryki.
Ataki te często odbywały się na bezpośredni rozkaz angielskiej szlachty i korony, a korsarze wykorzystywali nawet wypożyczone od Anglików okręty wojenne. Dodatkowo, na początku wojny osiemdziesięcioletniej, Elżbieta tajnie wspierała holenderskich rebeliantów, działając przeciwko hiszpańskim interesom.
Sytuacja zmieniła się na korzyść Filipa w 1580 roku, kiedy dzięki interwencji wojskowej objął tron portugalski, co wzmocniło jego potęgę morską i dało mu narzędzia do skutecznego zmierzenia się z Anglią. Już 9 sierpnia 1583 roku hiszpański admirał Álvaro de Bazán przedstawił ambitny plan inwazji na Anglię. Zakładał on wykorzystanie floty liczącej 556 okrętów i zaangażowanie 94 000 ludzi, jednak koszt przedsięwzięcia, wynoszący około 3,8 miliona dukatów, przekraczał możliwości hiszpańskiego skarbu państwa.

Sprawy zaostrzyły się 30 sierpnia 1585 roku, kiedy Elżbieta I podpisała traktat z Nonsuch, formalizując otwarte wsparcie dla Republiki Niderlandzkiej. W odpowiedzi na te działania angielski korsarz Francis Drake został wysłany na niszczycielski rajd wzdłuż północnego wybrzeża Hiszpanii. Mimo że nigdy nie doszło do oficjalnego wypowiedzenia wojny, Filip uważał, że wojna z Anglią już trwa.
W międzyczasie Alessandro Farnese, dowódca wojsk Habsburgów w Holandii, zaproponował bardziej oszczędny plan inwazji. Plan ten zakładał zgromadzenie armii liczącej 34 000 żołnierzy w Dunkierce i ich nocne przetransportowanie na angielskie wybrzeże za pomocą 700 barek desantowych, ochranianych przez skromną flotę 25 okrętów wojennych.
Filip uznał jednak ten plan za zbyt ryzykowny. Postanowił połączyć oba podejścia, tworząc własny plan. Zgodnie z jego zamysłem, średniej wielkości flota wojenna z niewielką armią desantową miała eskortować główną armię Farnese’a podczas przeprawy do Anglii.
Przygotowania
W latach 1586 i 1587 trwały powolne przygotowania do planowanej inwazji na Anglię, co wymagało znacznego wysiłku organizacyjnego, zwłaszcza w zakresie zgromadzenia odpowiedniej liczby statków towarowych. Było to trudne zadanie, ponieważ należało unikać szkód dla hiszpańskiego handlu.
Hiszpanie wynajęli wiele zagranicznych jednostek, w tym 23 statki typu “urcas” pochodzące z Ragusy, a w niektórych przypadkach zdecydowali się na ich konfiskatę. Filip II, mimo początkowego niezdecydowania co do realizacji całej operacji, z czasem nabierał pewności. Jednym z kluczowych problemów była sytuacja związana z katolicką byłą królową Szkocji, Marią Stuart, która znajdowała się w angielskiej niewoli.
Filip, po ewentualnym zwycięstwie, musiałby uznać jej prawo do tronu Anglii jako prawnuczki Henryka VII. Maria Stuart, będąc matką szkockiego króla Jakuba VI i córką francuskiej księżniczki Marie de Guise, mogła stworzyć blok władzy szkocko-angielsko-francuski, co stanowiłoby większe zagrożenie niż rządy protestanckiej Elżbiety I.
18 lutego 1587 roku Maria Stuart została ścięta, a w swoim testamencie przekazała roszczenia do angielskiego tronu Filipowi II. To wydarzenie umocniło determinację Filipa, który uznał, że udana inwazja uczyni go królem Anglii i pozwoli ukarać Anglię za niesprawiedliwości wyrządzone katolickiej “męczennicy”.
Po wyzdrowieniu z zapalenia płuc w 1587 roku Filip znacząco przyspieszył przygotowania. Tymczasem Alessandro Farnese, książę Parmy, stawał się coraz bardziej sceptyczny wobec planu. Zdobył port w Sluis, co pozwoliło mu poprawić system kanałów do Nieuwpoort i przetransportować barki w pobliże Dunkierki.
Mimo tych działań Farnese ostrzegał Filipa, że flota hiszpańska nie będzie w stanie wyeliminować angielskich okrętów blokujących, dowodzonych przez Justyna z Nassau, z powodu licznych łach piaskowych i zbyt dużego zanurzenia hiszpańskich jednostek. Ponadto jego armia cierpiała na choroby i poniosła znaczne straty.
Filip odrzucił jego ostrzeżenia, wierząc, że Parma będzie musiał improwizować, gdy nadejdzie czas, a całość operacji powinna być powierzona Bogu. Propozycja Farnese, aby najpierw zdobyć port we Vlissingen, została również odrzucona. Brakowało skutecznej komunikacji między Holandią a Hiszpanią, co utrudniało koordynację między flotą a armią.
Anglia nie pozostawała bierna wobec hiszpańskich przygotowań. Wiosną 1587 roku Francis Drake zaatakował hiszpańskie miasto portowe Kadyks, niszcząc 24 statki – a według własnych słów nawet 37. Elżbieta I, mimo tego sukcesu, nie chciała doprowadzić do ostatecznej konfrontacji z Hiszpanią. Z powodu ograniczonych funduszy na wzmocnienie angielskiej obrony, próbowała negocjować z Filipem.
W tajnych rozmowach zaoferowała przywrócenie pełni władzy Holendrom, pod warunkiem zapewnienia im wolności religijnej na okres dwóch lat, jeśli Hiszpania pozostawi Anglię w spokoju. Filip jednak nie był już skłonny do ustępstw, choć celowo przeciągał negocjacje, aby zyskać czas na ukończenie przygotowań do inwazji.
Pierwotnie atak miał nastąpić zimą 1588 roku, ale flota nie była gotowa. De Bazán, przeciążony obowiązkami, zmarł w lutym tego roku. Opóźnienie spowodowało, że przygotowane bunty katolickie w Szkocji i działania Ligi Henryka I de Guise we Francji zakończyły się niepowodzeniem. Dowództwo nad flotą przejął Alonzo Pérez de Guzmán el Bueno, książę Medina Sidonia, siostrzeniec Filipa.
Mimo protestów, że nie ma doświadczenia w marynarce ani wojnie, Filip zaufał jego lojalności i zdolności administracyjnych. Medina Sidonia zwiększył liczbę okrętów ze 104 do 134 oraz znacząco poprawił zapasy uzbrojenia i amunicji, mimo trudności finansowych.
Aby złagodzić kryzys, Filip zwrócił się o pożyczkę miliona dukatów do papieża Sykstusa V, podkreślając wspólną sprawę katolicką. Papież, sceptyczny wobec motywów Filipa i realności planu, zgodził się na pożyczkę, ale uzależnił jej wypłatę od pomyślnego lądowania armii Farnese w Anglii, nie wierząc w możliwość zwycięstwa na morzu.
Formowanie Armady – struktura i uzbrojenie
Ostatecznie hiszpańska Armada składała się ze 137 statków, z czego 129 było uzbrojonych. Wśród nich tylko 28 jednostek można było uznać za ciężkie okręty wojenne: 20 galeonów oraz kilka starszych, ale wystarczająco dużych krakenów, które pełniły rolę okrętów flagowych eskadr, a także cztery galery i cztery galery. Flotę uzupełniały 34 lżejsze wałki szpilkowe.
Najmniej przygotowane były 28 jednostki towarowe, w tym ragusańskie urki, które nie posiadały pokładów armatnich. Resztę floty stanowiło 39 statków handlowych przekształconych w jednostki wojenne przez dodanie artylerii i budowę wysokich zamków na dziobie oraz rufie.
Armada dysponowała łącznie 2830 armatami, zaopatrzonymi w 123 790 kul armatnich i dwa tysiące ton prochu. Załogę tworzyło 8450 marynarzy i 2088 galerników, a także 19 295 żołnierzy, z których znaczna część to nieprzeszkoleni rekruci, głównie zwerbowani wśród bezrobotnych robotników rolnych, żebraków i przestępców. Dodatkowo na pokładach znajdowało się około trzech tysięcy szlachciców, duchownych i urzędników wraz ze służbą. Łącznie flota przewoziła ponad 35 000 ludzi.
Strategia propagandowa i ocena stanu floty
Hiszpanie nadali ekspedycji wielki rozgłos, chcąc zastraszyć przeciwników. Wydano specjalne broszury z dokładnymi informacjami, mające wywołać wrażenie potęgi hiszpańskiej floty. Była to największa armada, jaka kiedykolwiek wypłynęła na Atlantyk, z wypornością wynoszącą 58 000 ton. Oficjalnie nazwano ją Grande y Felicísima Armada („Wielka i Najszczęśliwsza Flota Wojenna”). Mimo to oficerowie zdawali sobie sprawę, że flota jest technologicznie przestarzała.
Świat morski w połowie XVI wieku przeszedł znaczące zmiany technologiczne i taktyczne. Galeony nowego typu, z uproszczonym dziobem i obniżoną rufą, mogły skoncentrować siłę ognia w jednym kierunku, a ich wydłużony kadłub i większa liczba masztów zapewniały lepszą manewrowość. Hiszpańska flota dysponowała zaledwie 20 galeonami i stosunkowo niewielką liczbą nowoczesnych armat. Anglicy, posiadający większą liczbę nowoczesnych jednostek i uzbrojenia, mieli znaczącą przewagę technologiczną.
Taktyka hiszpańska i angielskie przygotowania
Hiszpanie zdawali sobie sprawę, że bezpośrednie pokonanie floty angielskiej będzie trudne, a może nawet niemożliwe. Dlatego głównym celem Armady było przewiezienie wojsk Parmy na angielskie wybrzeże. Plan zakładał, że hiszpańska flota utrzyma zwartą formację, co pozwoliłoby na wzajemne wsparcie okrętów w razie ataku.
W takiej sytuacji Anglicy, pomimo swojej lepszej manewrowości, nie mogliby zneutralizować przewagi liczebnej Hiszpanów. Kluczowym elementem strategii było doprowadzenie do abordażu, w którym hiszpańskie „morskie zamki” mogłyby wykorzystać swoją liczniejszą załogę żołnierską.
Na lądzie Anglia była w słabej sytuacji. Armia Parmy, uważana za najlepszą w Europie, mogła liczyć na szybkie zwycięstwo po wylądowaniu na angielskim wybrzeżu. Anglicy nie posiadali stałej armii; ich siły zbrojne opierały się na milicji ludowej, której większość nie była dobrze wyszkolona ani odpowiednio uzbrojona.
Elżbieta dysponowała wprawdzie królewską gwardią i niewielkimi oddziałami szlachty, ale nie tworzyły one spójnej siły zdolnej do stawienia czoła armii Parmy. Londyn, pozbawiony nowoczesnych fortyfikacji, był szczególnie narażony na szybki upadek.
Różnice w przygotowaniu flot i nadzieje Anglików
Anglia opierała swoje nadzieje wyłącznie na flocie. Angielskie jednostki były lepiej przystosowane do nowoczesnej wojny morskiej, szybsze i bardziej zwrotne. Flota Elżbiety składała się nie tylko z okrętów wojennych, ale również z prywatnych statków korsarskich, które mogły skutecznie wspierać działania wojenne. Choć Anglia była słabsza na lądzie, to na morzu jej przewaga technologiczna i taktyczna była znacząca.
Obie strony zakładały, że w przypadku sukcesu desantu armia Parmy szybko zdobędzie kontrolę nad Anglią. Jednak realizacja tego planu zależała od powodzenia operacji morskiej, co sprawiało, że walka na morzu stawała się kluczowym punktem konfliktu.
Wyruszyła Wielka Armada
11 maja 1588 roku Armada opuściła port w Lizbonie, rozpoczynając swoją misję. Jednak przeciwne wiatry opóźniły dalszy postęp, zmuszając flotę do pozostania w pobliżu Torre de Belém. Dopiero 28 maja pierwsze statki wpłynęły na pełne morze.
Ogromna liczba okrętów, ich różnorodność oraz powolne tempo wymagały aż dwóch pełnych dni, by cała flota mogła opuścić port. Armada składała się z dziewięciu eskadr, odzwierciedlających rozległość posiadłości Habsburgów, z których pochodziły poszczególne okręty.
Eskadry były dowodzone przez doświadczonych nawigatorów, takich jak Juan Martínez de Recalde, uznawany za jednego z największych ówczesnych hiszpańskich admirałów, czy Miguel de Oquendo, który przewodził trzynastu statkom baskijskim.
Wyjątkiem był sam dowódca Armady, Medina Sidonia, który nie miał doświadczenia morskiego. Flota składała się z różnorodnych jednostek – od ciężkich galeonów i galer po mniejsze jednostki transportowe. Wśród nich znajdowały się także cztery galery Królestwa Neapolu oraz specjalny okręt szpitalny.
Trudności na pełnym morzu i kolejne przeszkody
Postępy floty były niezwykle powolne. Armada poruszała się z prędkością ograniczoną do najwolniejszych statków towarowych, osiągając maksymalnie trzy węzły nawet przy sprzyjających wiatrach. Dopiero 14 czerwca flota dotarła do przylądka Finisterre na północnym zachodzie Półwyspu Iberyjskiego.
Z tego punktu możliwe było rozpoczęcie przeprawy do Anglii, lecz pogoda ponownie pokrzyżowała plany. Silny sztorm rozproszył okręty, zmuszając Medinę Sidonię do podjęcia trudnej decyzji.
Stan załogi również pozostawiał wiele do życzenia. Zapas wody pitnej się wyczerpał, a niesłone mięso zaczęło gnić, prowadząc do wybuchu chorób takich jak czerwonka. Wyczerpane załogi, cierpiące na szkorbut i niedożywienie, potrzebowały pilnej pomocy.
19 czerwca Armada zawinęła do portu La Coruña, gdzie załadowano świeżą wodę i żywność. W tym czasie Medina Sidonia wystosował list do króla Filipa II, sugerując odwołanie wyprawy. Jednak odpowiedź króla była stanowcza – nakazał kontynuowanie misji.
6 lipca, po ponownym zebraniu wszystkich okrętów, Armada opuściła La Coruña i ponownie wypłynęła w morze. Niestety, na środku Zatoki Biskajskiej flota została zaskoczona przez kolejny sztorm. Tym razem straty były poważniejsze – galera Diana rozbiła się w pobliżu Bayonne na francuskim wybrzeżu, a trzy inne galery oraz okręt Santa Ana zostały zmuszone do szukania schronienia.
Admirał Recalde, którego okręt został uszkodzony, przeniósł swoją flagę na inny statek. Straty zmniejszyły liczbę ciężkich okrętów wojennych do 23 jednostek.
Dotarcie do angielskiego wybrzeża
29 lipca Armada osiągnęła angielskie wybrzeże. Zapalono latarnie ogniowe, by ostrzec mieszkańców przed nadchodzącym zagrożeniem. Jednak wbrew powszechnemu przekonaniu proces ostrzegania nie był szybki ani sprawny. Każda latarnia wymagała zgody lokalnego sędziego pokoju na rozpalenie ognia, co opóźniało przekaz informacji. W rzeczywistości to posłańcy odgrywali kluczową rolę w informowaniu o obecności Armady.
Pomimo przeciwności losu, hiszpańska flota dotarła do celu, gotowa stawić czoła angielskiej marynarce. Jednak trudności związane z pogodą, chorobami i logistyką wyraźnie osłabiły jej siły jeszcze przed rozpoczęciem faktycznej konfrontacji.
Narada wojenna Armady i plany działań
Dowódcy Armady odbyli naradę wojenną, na której ustalili, że flota nie popłynie głębiej w kanał La Manche niż na wysokość wyspy Wight. Tam mieli czekać na wiadomość od księcia Parmy, który miał być gotowy do zaokrętowania swoich wojsk.
Aby przyspieszyć komunikację, wysłano posłańca na pokładzie lekkiego pinasa, który miał dotrzeć do Parmy przez Francję. Decyzja o oczekiwaniu była sprzeczna z rozkazami króla Filipa II, który nakazywał, aby Armada jak najszybciej dotarła do Cieśniny Calais.
Dowódcy jednak uznali, że zakotwiczenie w Calais na dłuższy czas byłoby zbyt ryzykowne, biorąc pod uwagę bezbronność takiej pozycji. Pomimo odstępstw od instrukcji, rozkaz Filipa, aby trzymać się angielskiego wybrzeża zamiast francuskiego, został zachowany.
Angielska strategia i przygotowania floty
Tymczasem angielska flota przygotowywała się do ewentualnego starcia z Hiszpanami. Podjęto decyzję o podziale marynarki wojennej. Główne siły pod dowództwem Lorda Wysokiego Admirała Charlesa Howarda zostały rozmieszczone na zachodzie, natomiast eskadra admirała Wąskich Mórz, lorda Henry’ego Seymoura, miała blokować Dunkierkę na wschodzie.
W skład głównych sił wchodzili doświadczeni dowódcy, tacy jak wiceadmirał Francis Drake oraz kontradmirał John Hawkins, który w poprzednich latach odpowiadał za modernizację angielskiej floty.
Na wieść o obecności Armady w pobliżu przylądka Finisterre, 4 lipca angielskie okręty wyruszyły w rejs po Zatoce Biskajskiej, aby przechwycić Hiszpanów. Jednak niesprzyjająca pogoda, która zmusiła Armadę do zawinięcia do La Coruña, pokrzyżowała ich plany.
22 lipca, z powodu braku zaopatrzenia, angielska flota powróciła do Plymouth. Optymizm królowej Elżbiety względem trudności Hiszpanów spowodował, że zdecydowała się zmniejszyć załogi większości statków, by zaoszczędzić na kosztach. Choć Howardowi udało się powstrzymać ten środek oszczędnościowy, sytuacja zaopatrzeniowa pozostała trudna. Brakowało żywności, a zapasy prochu wystarczały jedynie na kilka dni walk.
Plan Mediny Sidonii i legendarna reakcja Drake’a
Wieczorem 29 lipca Medina Sidonia, pod naciskiem innych dowódców, postanowił odejść od rozkazów Filipa II w jednej z kluczowych kwestii. Zdecydowano się na próbę zaskoczenia angielskiej floty w porcie Plymouth, gdzie statki mogłyby zostać zaatakowane w trakcie ich postoju. Już tego samego popołudnia angielski kapitan Thomas Fleming, dowodzący pirackim statkiem „Golden Hind”, poinformował Anglików o nadciągającej Armadzie.
Legenda głosi, że na wieść o tym Francis Drake, zajęty grą w kręgle, odparł, że „jest wystarczająco dużo czasu, by dokończyć grę i pokonać Hiszpanów”. W rzeczywistości flota angielska w pośpiechu opuściła port, ale silny południowo-zachodni wiatr utrudniał manewry. Statki, wykorzystując słoje, stopniowo wypływały na otwarte morze, aby uzyskać lepszą pozycję w starciu z Hiszpanami.
Pierwsze spotkanie flot i pierwsze starcie
Wieczorem 30 lipca Armada napotkała angielską flotę w okolicach Dodman Point w Kornwalii. Hiszpanie zakotwiczyli, licząc na decydującą bitwę kolejnego ranka. Jednak tej nocy Anglicy, manewrując na zachód od Armady, zdobyli strategiczną pozycję nawietrzną.
Dzięki temu zyskali ogromną przewagę w nadchodzącej bitwie. Pozycja nawietrzna pozwalała atakującym narzucić miejsce i czas starcia, jednocześnie zmniejszając kołysanie statków, co poprawiało celność salw armatnich.
Howard, świadom zalet swojej pozycji, konsekwentnie unikał bezpośredniego starcia, dążąc do zaatakowania Armady od tyłu podczas jej podróży przez kanał La Manche. Jego strategia miała na celu osłabienie hiszpańskiej floty poprzez ciągłe ataki i uniknięcie defensywy, która mogłaby narazić Anglików na straty.
31 lipca flota hiszpańska przyjęła szyk obronny w kształcie półksiężyca, z najsilniejszymi galeonami na rogach, by chronić frachtowce. Anglicy, dysponując lepszym uzbrojeniem i szybszymi okrętami, atakowali z dużą inicjatywą, choć brakowało im spójnej strategii. Martin Frobisher na “Triumphie” i Francis Drake na “Revenge” wyróżniali się indywidualnymi działaniami. Podczas pierwszego starcia Anglicy ostrzeliwali Hiszpanów z dystansu, unikając walki abordażowej, którą preferowała hiszpańska Armada.
Tego dnia doszło też do poważnych strat po stronie hiszpańskiej. Flagowy okręt Nuestra Señora del Rosario zderzył się z innym statkiem i został poważnie uszkodzony, a jego kapitan Pedro de Valdés musiał opuścić jednostkę. W wyniku tych wydarzeń siła Armady została zmniejszona.
Kolejne starcia
W nocy z 31 lipca na 1 sierpnia angielska flota podążała za Armadą, lecz Francis Drake samowolnie zniknął z eskadry, aby zdobyć opuszczony okręt Rosario. Dzięki temu Anglicy przejęli nie tylko statek, ale i cenny zapas prochu oraz złoto. Chociaż działania Drake’a były niesubordynacją, przyniosły znaczące korzyści dla floty angielskiej.
Rano 1 sierpnia Hiszpanie stracili także tonący San Salvador, co dało Anglikom kolejne beczki prochu. Tego samego dnia Medina Sidonia zmienił szyk swojej floty, aby lepiej chronić frachtowce, jednocześnie próbując utrzymać dyscyplinę, która była znacznie bardziej rygorystyczna niż u Anglików.
2 sierpnia Armada znalazła się u wybrzeży Dorset. Doszło do ostrej wymiany ognia, w której angielskie statki, szybciej strzelające, ponownie miały przewagę. Martin Frobisher, uwięziony w trudnej sytuacji przy klifie Portland Bill, dzięki doskonałej znajomości terenu unikał hiszpańskiego ataku, co pozwoliło mu uniknąć poważnych strat.
Medina Sidonia podjął próbę zmuszenia Anglików do walki wręcz, jednak Howard i jego dowódcy unikali bliskiego starcia, zadając szkody z dystansu. Największe straty Hiszpanie ponieśli, gdy ich okręt flagowy San Martín został ciężko ostrzelany, choć nie przebito kadłuba. Armada zmuszona była kontynuować rejs na wschód.
3 sierpnia Armada dotarła w pobliże wyspy Wight, gdzie Hiszpanie planowali czekać na odpowiedź z Dunkierki. Filip II zakazał jednak bezpośredniego ataku na wyspę. Anglicy, zdając sobie sprawę z potencjalnych konsekwencji zajęcia Wight przez Hiszpanów, przygotowywali się do nocnego ataku, który ostatecznie nie doszedł do skutku.
4 sierpnia Anglicy skutecznie przeszkodzili Hiszpanom w manewrze, blokując ich dostęp do Spithead. Frobisher ponownie wykazał się sprytem, wymanewrowując Armadę i unikając starcia dzięki znajomości prądów pływowych. Ostatecznie Medina Sidonia stracił szansę na zajęcie wyspy, co przekreśliło plan znalezienia schronienia w osłoniętym porcie.
Konsekwencje i dalszy ciąg
Po niepowodzeniach pod Wight Armada musiała zmienić kurs w stronę Dunkierki, tracąc kolejną okazję do przegrupowania sił. Anglicy, korzystając z przewagi manewrowości i znajomości lokalnych warunków, skutecznie opóźniali działania hiszpańskiej floty. Kluczowe znaczenie miały także przechwycone zapasy prochu, które umożliwiły dalsze walki na pełnym morzu.
Hiszpańska Armada, mimo początkowych sukcesów w utrzymywaniu szyku, stopniowo traciła inicjatywę i była zmuszona do wycofania się, co zapowiadało dalsze niepowodzenia.
Sukces Anglików
5 sierpnia 1588 roku, po serii potyczek, Howard nadał tytuły szlacheckie kluczowym kapitanom, m.in. Hawkinsowi i Frobisherowi. Anglicy skutecznie powstrzymali hiszpańską Armadę przed lądowaniem w Anglii, mimo ograniczonych zasobów prochu. Armada z kolei poniosła straty zaledwie dwóch okrętów, lecz znajdowała się w defensywie. Flota hiszpańska zakotwiczyła 6 sierpnia w Calais, oczekując wsparcia z Dunkierki od Parmy, który miał przygotować wojska do przeprawy.
Parma, mający trudności z przełamaniem holenderskiej blokady, poinformował Hiszpanów o opóźnieniach. Nie dysponował odpowiednią flotą, a jego siły były rozproszone. Tymczasem Anglicy wzmocnili swoją flotę, łącząc siły Howarda i Seymoura, co zwiększyło ich liczebność do 147 okrętów.
7 sierpnia Howard zdecydował się na użycie statków podpalaczy. Przygotowano osiem jednostek, wypełnionych łatwopalnymi materiałami. Hiszpanie, obawiając się rzekomych “piekielnych maszyn”, wpadli w panikę. Rozkaz przecięcia lin kotwicznych spowodował chaos – Armada rozproszyła się na wzburzonych wodach.
Jednostki próbujące się ponownie zebrać były atakowane przez Anglików. Galjas San Lorenzo wpadł na mieliznę, a większość załogi zginęła. Anglicy skutecznie rozbijali formacje wroga, choć oszczędzali proch, co ograniczało możliwość pełnego wykorzystania przewagi.
Bitwa pod Gravelines
8 sierpnia floty starły się pod Gravelines. Anglicy skoncentrowali ogień na wybranych hiszpańskich okrętach, takich jak flagowy San Martín. Przewaga w szybkości przeładowywania dział pozwalała Anglikom dominować, choć ich brak zorganizowanej taktyki ograniczał efekty. Po południu Hiszpanie stracili kilka okrętów, w tym San Mateo i San Felipe.
Niekorzystne warunki pogodowe dodatkowo zagrażały Armadzie, zmuszając ją do odwrotu. Straty Hiszpanów były znaczące: zginęło około 600 ludzi, a kolejne 800 zostało rannych. Mimo to, część floty zdołała się zreformować, jednak bitwa osłabiła Hiszpanów na tyle, że nie byli w stanie kontynuować planowanej inwazji.
Anglicy, choć nie odnieśli pełnego zwycięstwa, skutecznie uniemożliwili Armadzie realizację jej planów. Hiszpańska flota straciła wiele jednostek i zapasów, a morale żołnierzy spadło. Z kolei Anglia odczuwała braki w zasobach, co uniemożliwiło dalszy pościg. Ostatecznie kluczowa okazała się zdolność Anglików do organizacji obrony i wykorzystania swojej przewagi w mobilności i sile ognia.
Przemówienie Elżbiety w Tilbury
W sierpniu 1588 roku, gdy zagrożenie hiszpańskiej inwazji minęło, Elżbieta I odwiedziła armię zgromadzoną w Tilbury. Ubrana w białą suknię i posrebrzany kirys, przemówiła do żołnierzy, wzbudzając ich ducha walki.
Choć jej słowa zyskały sławę dopiero w XVII wieku, kluczowym fragmentem było stwierdzenie: „Mam ciało słabej kobiety, ale serce i odwagę króla”. Jednak pomimo tej inspirującej chwili, rzeczywistość była bardziej brutalna – marynarze, powracający z walk, zostali pozbawieni wynagrodzenia i pozostawieni bez wsparcia, co prowadziło do masowych zgonów z głodu i chorób.
Tragiczny los floty angielskiej
Po powrocie angielskich okrętów do portów okazało się, że państwo nie zabezpieczyło funduszy na wynagrodzenia dla marynarzy. Tysiące ludzi, niedożywionych i chorych, musiało żebrać, co doprowadziło do epidemii tyfusu. Setki marynarzy zmarły w ciągu kilku tygodni, a dwie trzecie załóg nie przeżyło kolejnych miesięcy. W odpowiedzi na tę tragedię powstał pierwszy w Anglii fundusz emerytalny dla marynarzy, założony przez Howarda w 1590 roku.
Odwrót Armady
Hiszpańska Armada, zdziesiątkowana przez bitwy i sztormy, rozpoczęła dramatyczny odwrót przez Morze Północne i wokół Szkocji. Zła nawigacja i brak zaopatrzenia spowodowały, że wiele okrętów rozbiło się na wybrzeżach Irlandii. W ciągu września 1588 roku co najmniej 26 hiszpańskich statków zatonęło, a tysiące marynarzy utonęło lub zostało zamordowanych na rozkaz angielskich władz. Irlandzka ludność katolicka często ukrywała rozbitków, ratując im życie, choć wielu zostało wydanych i straconych.
Mimo katastrofalnych strat, król Hiszpanii Filip II kontynuował próby inwazji na Anglię. Porażka Armady nie oznaczała końca hiszpańskiej potęgi morskiej – wręcz przeciwnie, flota nadal się rozwijała. Filip, zamiast karać swoich dowódców, uznał klęskę za próbę zesłaną przez Boga. Podjął kolejne wyprawy przeciw Anglii w latach 1596, 1597 i 1601, ale z powodu złej pogody i braku wsparcia zakończyły się one fiaskiem.
Znaczenie klęski Armady
Katastrofa hiszpańskiej Armady w 1588 roku była punktem zwrotnym w angielskiej i hiszpańskiej historii. Chociaż Anglia nie stała się od razu dominującą potęgą morską, sukces w obronie wybrzeży utwierdził pozycję Elżbiety I jako niezłomnej władczyni. Hiszpania natomiast nie porzuciła planów dominacji morskiej, choć seria nieudanych inwazji osłabiła jej prestiż w Europie.
Bibliografia:
- Cawthorne Nigel, Wraki, tragedie i katastrofy morskie, Warszawa 2009.
- Cummins John, Francis Drake, Warszawa 2000.
- Dziewanowski Kazimierz, Brzemię Białego Człowieka. Jak Zbudowano Imperium Brytyjskie, Warszawa 1996.
- Frattini Erick, Święte Przymierze, Warszawa 2005.
- Hanson Neil, The Confident Hope Of A Miracle. The True History Of The Spanish Armada, Corgi Books 2004.
- Kędzierski Jerzy Z., Dzieje Anglii (1485-1830), Wrocław 1986.
- Konstam Angus, Wielka Armada 1588, Osprey Publishing 2009.
- Neale John, Elżbieta I, Warszawa 1981.
- Parker Geoffrey, Filip II. Król nieprzezorny. Nowa biografia, Warszawa 2021.
- Wieczorkiewicz Paweł, Historia Wojen Morskich. Wiek Żagla, Poznań 2015.
- Wyczański Andrzej, Historia powszechna. Wiek XVI, Warszawa 1987.
- Zins Henryk, Historia Anglii, Wrocław 2001.