Akela– opowieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Wywiad z Radosławem Rutkowskim, autorem Akeli
Książka Akela autorstwa Radosława Rutkowskiego jest powieścią obyczajową, która ukazała się w 2024 roku przez wydawnictwo Novae Res. Miałam wielką przyjemność porozmawiać z Radosławem Rutkowskim o jego najnowszej książce – o inspiracjach prawdziwymi wydarzeniami, motywach i o procesie pisania z perspektywy autora.
Akela to historia o niezwykłej przyjaźni Jurka Śliwowskiego i jego ukochanego psa, która została osadzona we fikcyjnej, podlaskiej wsi – we Wnękach Starych, tuż po zakończeniu II wojny światowej.
W trakcie trwania akcji śledzimy spleciony los chłopca i jego najlepszego przyjaciela – tytułowego Akeli. Jesteśmy świadkami ich wspólnych przygód, jak i niebezpieczeństw czyhających nad głównymi bohaterami. Jakie sekrety skrywają Wnęki Stare?
Radosław Rutkowski jest mieszkańcem Łodzi, absolwentem Uniwersytetu Łódzkiego i z wykształcenia prawnikiem. Jest miłośnikiem literatury, autorem Akeli, Remedium i Mit primum non nocere. Jego drugą pasją jest muzyka. Na papier przelał opowieść Jurka Śliwowskiego – dziadka swojej żony, mieszkającego w Zambrowie na Podlasiu.
Patrycja Wytrykus: Akela to opowieść po części oparta na prawdziwych wydarzeniach. Czy chciałby Pan opowiedzieć więcej o historiach, które były inspiracjami dla powstania książki?
Radosław Rutkowski: Oj, mógłbym o nich mówić naprawdę długo, bo książka jest nimi nasycona. Wszystko zaczęło się od aresztowania Franciszka Śliwowskiego, co uruchomiło cały ciąg zdarzeń. Korzystając z uprzejmości rodziny, miałem okazję przeczytać zgromadzone w otrzymanej od IPN-u po 1989 roku teczce dokumenty. Znalazłem tam sporo danych na temat zatrzymanego i skazanego na śmierć oficera Śliwowskiego wraz z zestawem informacji, które przykuły szczególną uwagę komunistycznych zbrodniarzy. Z zapartym tchem słuchałem też licznych opowieści o przygodach krnąbrnego owczarka, który w dość niejasnych okolicznościach zjawił się nagle w domu Śliwowskich i przebojem wdarł się w szarą, powojenną rzeczywistość. Decyzję o napisaniu książki podjąłem jednak dopiero wtedy, gdy poznałem jego osobliwy rodowód – chichot okrutnej historii, która raz jeszcze postanowiła zagrać na nosie logice i zdrowemu rozsądkowi, stawiając wszystko na głowie. W myślach ustawiłem wszystkie pionki na szachownicy i uznałem, że te partię po prostu trzeba rozegrać.
Co Panu przyświecało, pisząc tą powieść? Dla jakiego czytelnika jest skierowana ta książka?
Akela to książka traktująca o naturze – człowieka, zwierzęcia, a także naturze jako równowadze, która nie znosi próżni. Poprzez lekturę Akeli chciałbym nakłonić czytelnika do zadania sobie pytania: czy właściwie interpretujemy znaczenie słowa „człowieczeństwo”? O samej wojnie powiedziano już chyba wszystko, podczas gdy czasy bezpośrednio po niej następujące łatwo umykają z pola naszego widzenia. To błąd, na który chciałem zwrócić uwagę, ukazując kawałek naszej historii – niepowtarzalnej, niewiarygodnej, niesamowitej. Książka skierowana jest jednak nie tylko do miłośników historii, ale także do osób wrażliwych, szukających w literaturze silnych emocji, zarówno tych rozlewających się po sercu przyjemnym ciepłem, jak i tych smutniejszych, wyciskających łzy wzruszenia. Wreszcie, Akela to opowieść dla każdego, bo w jakimś stopniu dotyka nas wszystkich, stanowi świadectwo trudu losów naszych babć i naszych dziadków w rzeczywistości, którą nam narzucono i w której jakoś trzeba było sobie radzić. Śliwowscy mieli to szczęście w nieszczęściu, że w tym starciu zyskali nieoczekiwanego sojusznika.
Jaki aspekt pisania Akeli sprawił Panu największą trudność, a jaki największą przyjemność?
Najtrudniejszym aspektem pisania Akeli była presja, która towarzyszyła mi od samego początku pracy nad powieścią. W momencie, w którym wziąłem na barki ciężar tej historii i ogłosiłem, że zamierzam na jej podstawie napisać książkę, rozbudziłem nie tylko swój apetyt. Wiem, że Jerzy Śliwowski czekał na tę książkę i cieszę się z jej wydania – z tym wiąże się z kolei najprzyjemniejszy aspekt, czyli dedykacja wydrukowana na każdym egzemplarzu. Dla kogo? Oczywiście dla Jerzego Śliwowskiego!
Jaki jest fragment Akeli, który ma dla Pana największe znaczenie, bądź najbardziej się Panu podoba?
Nie zaskoczę chyba mówiąc, że fragmentów o szczególnym dla mnie znaczeniu w Akeli nie brakuje. Do najważniejszych zaliczyłbym z pewnością dwa punkty kulminacyjne, z których jeden pokazuje zderzenie z przeszłością, a drugi z teraźniejszością, i każdy z nich jest tak naprawdę zwieńczeniem pewnego wieloaspektowego procesu. Największą przyjemność sprawiły mi natomiast te fragmenty, w których personifikowałem Akelę. Ich wizje prześladowały mnie na długo przed tym, jak w ogóle zacząłem pracę nad książką, więc kiedy przyszedł ich czas, to nie nadążałem przelewać myśli na papier.
Jedną z wybijających się cech Pana powieści jest jej różnorodna narracja – od perspektywy dorosłych, dzieci, aż po zwierzęta. Skąd pomysł, by opisywać wydarzenia oczami zwierząt?
Wiele myśli, które przechodziły przez głowę Jerzego, w jakiś sposób przechodziły już wcześniej przez głowę Jurka. Nasze postawy nie biorą się znikąd i poprzez tak zróżnicowaną narrację chciałem ukazać szeroką perspektywę i kontekst. A dlaczego głos zyskały także zwierzęta? Uznałem, iż mają w tej historii naprawdę sporo do powiedzenia, zwłaszcza że to my wciągnęliśmy je w nasze nie zawsze czyste sprawy. Moglibyśmy tak dla odmiany spojrzeć czasem na to wszystko ich oczami.
Czy ma Pan w planach kolejną powieść? Jeśli tak, to czy chciałby Pan opowiedzieć trochę o nowym projekcie?
Zbyt wcześnie, by mówić o kolejnych powieściach. Mogę jednak zdradzić, że powstają (tak, liczba mnoga) i że tym razem będą się odnosić do czasów współczesnych.
Serdecznie dziękuję Panu za wywiad – to było niezwykle interesujące przyjrzeć się Pana powieści od perspektywy autorskiej, oraz usłyszeć o Pana inspiracjach i intencjach. Czekam na kolejne powieści Pana autorstwa!