Miyuki Ishikawa

30 maja 1987 zmarła Miyuki Ishikawa, japońska dzieciobójczyni

Tego dnia 1987 roku  zmarła Miyuki Ishikawa, japońska dzieciobójczyni

Była twarzą zaufania – położną, którą polecano z ust do ust. Nikt nie podejrzewał, że za zamkniętymi drzwiami jej gabinetu rozgrywał się dramat, który po latach nazwano jednym z największych wstrząsów w historii Japonii. To właśnie w tle tej historii pojawia się Miyuki Ishikawa, budząc do dziś niedowierzanie i gniew. Za pozorną troską kryło się coś znacznie mroczniejszego niż obojętność.

30 maja 1987 roku zmarła Miyuki Ishikawa, znana jako jedna z najbardziej szokujących postaci w historii japońskiej kryminalistyki. Ta była położna, agentka nieruchomości oraz seryjna morderczyni zasłynęła jako główna sprawczyni tzw. incydentu Kotobuki San’in – przestępstwa, które wstrząsnęło powojenną Japonią. Choć niektóre źródła nie podają jednoznacznej liczby ofiar, szacuje się, że z jej rąk – oraz przy wsparciu współpracowników – zginęły dziesiątki niemowląt.

Kim była Miyuki Ishikawa?

Miyuki Ishikawa, z domu Omaru (lub według innych źródeł Komaru), urodziła się 5 lutego 1897 roku w wiosce Honjō, położonej w prefekturze Miyazaki. W 1914 roku przeprowadziła się do Tokio, gdzie zdobyła wykształcenie w zawodzie położnej – 30 września 1919 roku ukończyła naukę na prestiżowym Cesarskim Uniwersytecie Tokijskim. W tym samym roku poślubiła Takeshiego Ishikawę, starszego o trzy lata byłego sierżanta Kenpeitai (japońskiej żandarmerii wojskowej) i funkcjonariusza policji.

Małżeństwo, choć pozbawione wspólnych biologicznych dzieci (Miyuki przeszła histerektomię), wychowywało syna Takeshiego z jego poprzedniego związku oraz adoptowało troje dzieci – dwóch chłopców i jedną dziewczynkę.

Miyuki była doświadczoną, dobrze znaną w środowisku specjalistką. Kierowała domem położniczym Kotobuki San’in, pełniąc również funkcje kierownicze w różnych stowarzyszeniach zrzeszających położne. Jej status zawodowy oraz działalność społeczna sprawiły, że w kwietniu 1947 roku zdecydowała się kandydować do zgromadzenia okręgu Shinjuku – bez powodzenia.

Cień wojny i tragedia niemowląt z Kotobuki San’in

Lata bezpośrednio po zakończeniu II wojny światowej były dla Japonii czasem skrajnego ubóstwa i chaosu. Właśnie w tym trudnym okresie Kotobuki San’in zaczęło przyjmować coraz więcej dzieci – niemal wszystkie urodzone poza małżeństwem, pochodzące z rodzin niemogących zapewnić im godziwych warunków życia. Brak wsparcia społecznego i dramatyczny spadek liczby rodzin zastępczych sprawiły, że Ishikawa podjęła szokującą decyzję: zamiast zapewnić dzieciom opiekę, świadomie je zaniedbywała. Większość z nich umierała z głodu lub z powodu braku opieki medycznej.

Prawie wszystkie inne położne zatrudnione w Kotobuki San’in nie mogły pogodzić się z tą praktyką – zrezygnowały z pracy, nie godząc się na udział w procederze.

W tym samym czasie Miyuki i Takeshi Ishikawa rozpoczęli próby czerpania finansowych korzyści z tragedii. Żądali od rodziców wysokich opłat, argumentując, że „pomoc w pozbyciu się dziecka” będzie tańsza niż jego wychowanie. Ich wspólnikiem był doktor Shirō Nakayama, który pomagał fałszować akty zgonu. Wspólnie budowali system iluzji, w którym śmierć dzieci była przedstawiana jako naturalna kolej rzeczy.

Przerażające liczby i lawina zgonów

W dokumentach medycznych i rejestrach domu położniczego uwidoczniły się niepokojące rozbieżności. Liczba dzieci zarejestrowanych w Kotobuki San’in nie pokrywała się z liczbą zezwoleń na pochówek. Dla przykładu:

  • W 1946 roku zanotowano 40 noworodków, a wydano jedynie 24 zezwolenia na pochówek.
  • W 1947 roku było to aż 100 niemowląt, z czego 53 pochowano oficjalnie.

Łącznie w latach 1943–1948 przez dom przewinęło się 211 dzieci, lecz jedynie 84 przypadki pochówku zostały zgłoszone. Zniknięcie aż 127 dzieci pozostało przez długi czas bez odpowiedzi.

Aresztowanie i proces Miyuki Ishikawa – kiedy prawda wyszła na jaw

Przełom w sprawie nastąpił 12 stycznia 1948 roku, gdy dwaj funkcjonariusze z posterunku policji w Waseda natrafili przypadkowo na szczątki pięciorga niemowląt. Znalezione ciała natychmiast poddano sekcji zwłok, która wykazała jednoznacznie, że dzieci nie zmarły z przyczyn naturalnych. W ciągu zaledwie kilku dni – 15 styczniaMiyuki Ishikawa oraz jej mąż Takeshi Ishikawa zostali aresztowani.

W momencie zatrzymania w Kotobuki San’in przebywało jeszcze siedmioro niemowląt, niestety dwoje z nich zmarło wkrótce po interwencji służb. Na miejsce wysłano również funkcjonariuszy Sekcji Zdrowia Publicznego i Opieki Społecznej (PHW) działającej w ramach Generalnego Dowództwa Sił Sojuszniczych (GHQ/SCAP) oraz przedstawicieli Okręgowego Rządu Wojskowego Tokio-Kanagawa (TKMGD). Ich raporty dodatkowo pogłębiły dramatyczny obraz sytuacji.

Policja, prowadząc dalsze dochodzenie, odkryła kolejne dowody masowych zgonów. W jednym z zakładów pogrzebowych znaleziono prochy ponad czterdziestu dzieci, a w jednej ze świątyń – prochy przynajmniej trzydziestu kolejnych. Ostateczna liczba ofiar pozostała nieznana – zarówno z powodu braku dokumentacji, jak i chaosu panującego w powojennej Japonii. Jednak prokuratorzy, na podstawie dostępnych danych, oszacowali, że Ishikawa wraz z mężem ponosiła bezpośrednią odpowiedzialność za co najmniej 27 morderstw, które miały miejsce między kwietniem 1946 a styczniem 1948 roku.

Wyrok Miyuki Ishikawa i szokujące konsekwencje prawne

11 października 1948 roku Sąd Okręgowy w Tokio uznał Miyuki i Takeshiego Ishikawę za winnych pięciu morderstw – w tym dwojga niemowląt, które zmarły po uratowaniu z domu położniczego – dokonanych przez zaniechanie. Wyrok sądu wywołał kontrowersje: Miyuki skazano na osiem lat więzienia, a jej męża na cztery lata.

Sprawa trafiła do apelacji – zarówno oskarżeni, jak i prokuratura złożyli odwołania do 16 października 1948 roku. Kolejne postępowania sądowe złagodziły wyroki. 28 kwietnia 1952 roku Sąd Najwyższy w Tokio zmniejszył karę Miyuki do czterech lat, a Takeshiego do dwóch lat – dodatkowo mężczyzna uzyskał ułaskawienie w ramach traktatu z San Francisco. Ostateczna decyzja zapadła 15 września 1953 roku, gdy Sąd Najwyższy Japonii oddalił kolejną apelację.

Niewielka surowość wyroków sądowych spotkała się z falą krytyki – zarówno ze strony opinii publicznej, jak i części środowisk akademickich, które zwracały uwagę na bezprecedensowy charakter zbrodni.

Społeczne echo zbrodni – narodowa debata i reforma prawa

Dramatyczna sprawa Ishikawy natychmiast stała się przedmiotem ogólnonarodowej dyskusji. Ponieważ większość ofiar to dzieci porzucone, Miyuki konsekwentnie utrzymywała, że winę ponoszą ich rodzice. To nie ja jestem morderczynią. To matki i ojcowie, którzy przynieśli mi swoje dzieci, a potem zniknęli. – miała twierdzić.

Pogląd ten spotkał się z poparciem niektórych osób, takich jak znany eseista i narrator historii Musei Tokugawa. Z kolei Yuriko Miyamoto oraz Michiko Fujiwara, prominentne działaczki społeczno-feministyczne, uznały takie tłumaczenia za przejaw dyskryminacji porzuconych dzieci.

Co gorsza, po ujawnieniu procederu w Kotobuki San’in wyszło na jaw, że co najmniej jedenaście innych domów położniczych w Tokio dopuściło się podobnych nadużyć jeszcze w 1948 roku. Wydarzenia te wywołały prawdziwy wstrząs społeczny i zmusiły władze do refleksji nad stanem opieki okołoporodowej w Japonii.

Reformy prawne – aborcja jako reakcja na tragedię

Wśród intelektualistów i polityków pojawiły się głosy, że jedyną skuteczną metodą zapobiegania takim tragediom może być legalizacja aborcji. Jednym z głównych orędowników zmian był lekarz Takashi Hayashi (publikujący również pod pseudonimem Takatarō Kigi) oraz polityczka Tamayo Miyagi.

Ich apel znalazł odbicie w działaniach legislacyjnych. Już 13 lipca 1948 roku wprowadzono Ustawę o ochronie eugenicznej (obecnie znaną jako Ustawa o ochronie ciała matki), która była pierwszym krokiem do złagodzenia przepisów aborcyjnych. Kolejnym przełomem była zmiana prawa 24 czerwca 1949 roku, kiedy to aborcja z przyczyn ekonomicznych została zalegalizowana w Japonii. Reformy te stanowiły jeden z najbardziej bezpośrednich skutków sprawy Ishikawy i miały znaczący wpływ na politykę społeczną i zdrowotną kraju.

Życie Miyuki Ishikawa po więzieniu – cisza po burzy?

Po odbyciu kary więzienia Miyuki Ishikawa nie zniknęła z życia publicznego, choć starała się żyć z dala od rozgłosu. W 1969 roku udzieliła wywiadu prestiżowemu tygodnikowi Shūkan Shinchō, w którym stanowczo utrzymywała swoją niewinność. To nie były morderstwa. Pomagałam ludziom w potrzebie, a to, co się wydarzyło, nie było moją winą. – mówiła z przekonaniem.

Po wyjściu na wolność rozpoczęła działalność handlową – zajmowała się sprzedażą mydła, śmietany oraz ryb. Z czasem przekształciła swoją aktywność w małe biuro nieruchomości. Co ciekawe, chwaliła się w wywiadzie, że dwa lata wcześniej wybudowała dla siebie duży grobowiec – z rozmachem, który sugerował niemałe dochody. Jej były adwokat przypuszczał, że zdołała zgromadzić majątek o wartości nawet 100 milionów jenów, co w tamtym czasie było ogromną kwotą.

Mimo przestępstw, których się dopuściła, Ishikawa przez długie lata prowadziła działalność pod własnym nazwiskiem. Między 1954 a 1987 rokiem jej imię i adres – identyczny z lokalizacją dawnego Kotobuki San’in – figurowały w tokijskich książkach telefonicznych. Do końca 1986 roku widniała również jako oficjalna przedstawicielka agencji nieruchomości o nazwie Asahi Shōji, której siedziba również mieściła się w tym samym budynku, co kiedyś dom położniczy. Takie szczegóły podkreślają, jak mało radykalna była reakcja społeczna i prawna wobec tej przerażającej zbrodni.

Sprawa Miyuki Ishikawy pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych rozdziałów w historii japońskiego sądownictwa i opieki społecznej. Odsłoniła dramatyczny brak wsparcia dla samotnych matek, głębokie ubóstwo społeczne oraz systemowe zaniedbania w ochronie dzieci. Była to historia nie tylko o zbrodni i karze, ale przede wszystkim o rozpadzie mechanizmów społecznych, które miały chronić najbardziej bezbronne jednostki – nowo narodzone dzieci.

Pojawiły się też trudne pytania: czy Ishikawa była wyłącznie zbrodniarką, czy też produktem okrutnych realiów powojennej Japonii? Czy system opieki społecznej i prawny zawiódł, umożliwiając jej tak długą i bezkarną działalność? I dlaczego reakcja wymiaru sprawiedliwości była tak łagodna, biorąc pod uwagę skalę tragedii?

Comments are closed.