Charles Spencer, Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja
Brytyjska arystokracja, jej elitarność i dostęp do najwyższego poziomu nauczania wzbudza ciekawość podszytą zazdrością. Posiadanie dyplomu jednej z najsłynniejszych uczelni świata powoduje, że dumny absolwent ma dodatkowe milion punktów do kompetencji (chociażby nie posiadał ich wcale). Szkoły z internatem, jawiące się jako element uprzywilejowanego systemu szkolnictwa dla różnej maści lordów, dziedziców tytułów starych jak całe Imperium, wywołuje zachwyt.
Czy jednak wyrwanie ośmiolatka z rodziny i wrzucenie go w ściśle zhierarchizowany system nie różniący się swoim okrucieństwem od szkolenia w pruskiej armii jest aż tak dobry? Czy wychowanie człowieka do pełnienia ważnej roli społecznej w sposób godny i odpowiedzialny wymaga najpierw jego totalnego zniszczenia? O tym wszystkim opowiada brat księżnej Diany Charles Spencer w swojej książce Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja.
Dzieci lordów
Charles Edward Maurice Spencer, 9. Hrabia Spencer z prawem zasiadania w Izbie Lordów, Page of Honour (1977-1979), chrześniak królowej Elżbiety II i młodszy brat Diany księżnej Walii wydaje się człowiekiem uprzywilejowanym aż do obrzydzenia. Jego pochodzenie zapewniło mu wszystko, co najlepsze, a jakiekolwiek narzekania na swój podejrzanie zakrawają na dekadencję toczącą takich, jak on. Spróbowałby popracować miesiąc na kasie w markecie z owadem to by przestał płakać, jak ciężkie ma życie. Jednak dokładnie tak, jak w każdym życiu nie wszystko złoto, co się świeci, a nie każdy chłop z widłami to Posejdon.
Spencer jest ofiarą uświęconej wiekami tradycji posiadania przez elity dzieci. Są one potrzebne do przedłużenia rodzinnej spuścizny, ewentualnie jako towar na wymianę dla powiększenia wpływów rodu przez odpowiedni mariaż. Dzieci się posiada, nie wychowuje. Tę absorbującą czynność zostawia się zastępom służby i guwernerów, a w późniejszym wieku szkołom z internatem. Nikomu nie przychodzi na myśl żeby poważnie potraktować sygnały, że powierza się najmłodszym osobom kompletnie nieodpowiednim, a nawet takim, które będą na nich odbijać swoją nienawiść dla elit lub realizować skłonności określane potocznie jako chore.
Małe tweedowe marynareczki, małe krawaciki, małe lakierki i wielkie naparzanie
Charles miał osiem lat, gdy trafił do szkoły z internatem. Nie była to tylko trauma spowodowana wyrwaniem z rodzinnego domu. Przyzwyczajony był również do brutalności i rękoczynów, których dopuszczała się wobec niego jedna z niań. Jednak pod pozorem zdrowego rozwoju chłopców w środowisku dopasowanym do ich potrzeb oraz małych tweedowych marynareczek, krawacików, lakierków i schludnie zaczesanych włosków kryło się coś bardziej przerażającego, niż niania uderzająca twoją głową o ścianę.
Chłopców „osadzonych” w szkole Maidwell Hall czekała okrutna chłosta (jej ślady są widoczne na ich pośladkach pomimo upływu dekad) i jej lżejsza odmiana jak bicie butem. Jeszcze dalej znajdowało się molestowanie seksualne oraz znęcanie się psychiczne. Opiekunowie wiedzieli, że taki poziom strachu i stresu może powodować w końcu wybuch agresji u podopiecznych, więc całe poczucie dziecięcej krzywdy rozładowywano w dość specyficzny sposób. Po kolacji zachęcano chłopców do zbiorowej bójki, w której mogła znaleźć ujście ich cała frustracja. Nazywano to naparzaniem i pochwalano jako typowe, zdrowe zachowanie małych chłopców.
Szkoła bardzo prywatna – czy czytać?
Charles Spencer opisał nie tylko swoje przeżycia, ale dzięki rozmową z innymi absolwentami Maidwell Hall stworzył zbiorowy portret dzieci lordów, które do dzisiaj zmagają się z traumami. Lektura jest szokująca, pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami i wątpliwościami. Zmowa milczenia jaka przez dekady narastała wokół szkół z internatem, które tak naprawdę były zinstytucjonalizowaną patologią powoduje, że warto sięgnąć po Szkołę bardzo prywatną.
Wydawnictwo Czarne
Ocena recenzenta: 5/6
Daria Czarnecka
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarne. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.