Charlotte Mullins, Krótka historia sztuki
Są takie dzieła sztuki, które zna każdy. Mona Lisa, Dziewczyna z perłą, Krzyk – nie ma chyba osoby, która nie wiedziałaby, jak wyglądają te obrazy. Wiele dzieł funkcjonuje również w popkulturze i udowadnia, że człowiek potrafi być genialnym stworzeniem. Jeśli zastanawiacie się, jak wyglądały kulisy powstawania najbardziej (nomen omen) ikonicznych obrazów i rzeźb, ale również chcielibyście dowiedzieć się, co mógł myśleć paleolityczny człowiek rzeźbiący w jaskini podobizny żubrów – sięgnijcie koniecznie po książkę Krótka historia sztuki autorstwa Charlotte Mullins.
Charlotte Mullins to krytyczka sztuki, a także dziennikarka i pisarka. W pierwszym rozdziale autorka sugeruje, że będziemy spacerować po wielu różnych ścieżkach, ale ten spacer szybko przekształca się w pasjonującą podróż przez czas i najróżniejsze zakątki świata.
Malować słowem
Napiszę prosto z mostu: Krótka historia sztuki skradła moje serce. To jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku, a trochę się ich uzbierało. Autorka czaruje swoją opowieścią od pierwszych stron.
Opis wspomnianego wcześniej paleolitycznego artysty dosłownie mnie kupił. Autorka ożywia anonimowego twórcę, który żył około 17 tysięcy lat temu. Uświadamiamy sobie, że za naskalną płaskorzeźbą, będącą dziś świadectwem prehistorycznej działalności naszych przodków, stoi człowiek, który miał jakieś plany, marzenia i wizję artystyczną. Jednocześnie opowieść autorki utkana jest na kanwie znalezisk archeologicznych i śladów, które zostawił sam twórca.
Wykorzystanie badań naukowych do budowania plastycznej opowieści to doskonały zabieg. Dzięki temu spojrzenie autorki nie jest narzucane czytelnikowi. Wręcz przeciwnie – skłania do własnych interpretacji.
Zabawmy się w podglądaczy
Każdy z czterdziestu rozdziałów rozpoczyna się od podania czasu i miejsca, w którym „będzie rozgrywać się akcja”. Autorka przedstawia tło historyczne, otoczenie któregoś z artystów, czy warunki, w jakich powstawało dzieło.
Jednocześnie jest to barwna i angażująca opowieść – wciąga czytelnika w ten przedstawiony świat. Można poczuć się tak, jakbyśmy podglądali artystów przy pracy albo uczestniczyli w ważnych historycznych wydarzeniach. „Podglądanie” budowy Forum Romanum czy zdobienia freskami Kaplicy Sykstyńskiej było doskonałą czytelniczą rozrywką.
Kolejnym plusem jest to, że Krótka historia sztuki nie skupia się jedynie na dorobku artystów europejskich. Mullins pokazuje, jak różne rodzaje kultury i sztuki przenikają się wzajemnie. Bardzo ciekawe jest także przedstawianie tego, co działo się w sztuce w różnych częściach świata w danym czasie.
Te zestawienia są często bardzo nieoczywiste. Dobrym przykładem jest omówienie sztuki rzymskiej i meksykańskiej z II w. p.n.e.
Z drugiej strony nie da się zaprzeczyć, że to malarstwo europejskie na przestrzeni wieków stanowi główny temat. Można pomyśleć, że w tej dziedzinie trudno jest napisać coś odkrywczego, ale pani Mullins się to udaje.
Opis prac Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej to czysta brawura. Podobnie rzecz się ma z Leonardem i Rafaelem – ich historie wyrywają z butów, choć wydawać by się mogło, że już wszystko o nich wiemy. Równie brawurowe jest przedstawienie działalności amerykańskich dadaistów – przedstawicieli mniej znanego stylu, który jednak miał ogromny wpływ na sztukę współczesną.
Czy są jakieś minusy?
Choć mam ochotę pisać o Krótkiej historii… w samych superlatywach, zdaję sobie sprawę, że jest to książka, która nie przypadnie do gustu każdemu. Już sama tematyka może być dla niektórych mało interesująca i oklepana. Takim osobom poleciłabym tę książkę szczególnie. Pani Mullins sprawia, że, choć brzmi to górnolotnie, arcydzieła i dziedzictwo kulturowe stają się bliskie i przystępne.
Chociaż w książce jest mnóstwo fotografii, nie przedstawiają one wszystkich omawianych dzieł. Z jednej strony – nic dziwnego, Krótka historia sztuki nie jest atlasem. Mimo to trudno jest zrozumieć jakiś obraz czy rzeźbę – nawet mimo plastycznego opisu – jeśli się ich nie widzi.
Poszukiwania w Internecie opisywanych dzieł dały mi sporo frajdy. Wiele razy nie obyło się bez czytania artykułów i często sprzecznych interpretacji. To przełożyło się na wydłużenie czasu czytania. Dla jednych będzie to możliwość dłuższego delektowania się lekturą, innym może psuć przyjemność czytania.
Sztuka nie tylko dla sztuki
Autorka zawarła w Krótkiej historii sztuki wiele aspektów, które nie od razu przychodzą na myśl, kiedy ogląda się obrazy czy rzeźby. Sam fakt, że artyści umieszczali na obrazach swoje podobizny wkomponowane w namalowany tłum, czy przedstawiali współczesne im osobistości jako postaci biblijne, zmienia sposób interpretowania.
Najważniejsze jest jednak to, jak funkcja sztuki zmieniała się na przestrzeni stuleci. Od funkcji dekoracyjnych i użytkowych przechodziła do odzwierciedlania nastrojów politycznych lub bycia narzędziem w walce ideowej. Sporo miejsca autorka poświęciła artystkom. To moim zdaniem ogromny plus. Można dzięki temu odkryć wiele interesujących dzieł, które nie są tak popularne jak dzieła słynnych malarz płci męskiej.
Dzięki Krótkiej historii… uświadamiamy sobie, jak kolejne epoki zmieniały pojmowanie sztuki. Wraz z autorką przyglądamy się wpływowi religii, polityki i nastrojów społecznych na artystów. Ta niezwykła podróż pokazuje, jak od naskalnych płaskorzeźb dotarliśmy do współczesnej sztuki, która sięga po najnowsze technologie.
Krótka historia sztuki – podsumowując
Zdecydowanie polecam Krótką historię sztuki. To bardzo wartościowa, ale jednocześnie przystępna książka. Jeśli ktoś interesuje się sztuką (i popkulturą), z pewnością znajdzie tu nowe spojrzenie na znane dzieła. Jeśli natomiast sztuka jest dla czytelnika czymś obcym – będzie to przyjemny wstęp do zagłębienia się w tę dziedzinę.
Wydawnictwo: Rebis
Ocena recenzenta: 6/6
Aleksandra Bernatek-Krakowiak
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Rebis.