Edvardas Gudavičius, Narodziny królestwa – Litwa za Mendoga
Początki państw są zazwyczaj okryte historyczną mgłą wynikającą z braku źródeł. Problem ten jest szczególnie dostrzegalny, gdy lud nie wytwarza pisma, a przekazy o tym, jakie wydarzenia miały miejsce i jak przebiegały u zarania struktur politycznych znany jest wyłącznie z krajów ościennych. Przed tym problemem stoi historia Litwy, którą postanowił w 1998 r. rozświetlić Edvardas Gudavičius, a która w tym roku[i] została udostępniona polskiemu czytelnikowi.
Zawartość książki
Książka podzielona jest na siedem rozdziałów, które można przedstawić jako dwa bloki tematyczne. Pierwszy obejmowałby rozdziały I-IV stanowiące kolejno przedstawienie postaci Mendoga w historiografii, strukturę państwa litewskiego w XIII w. oraz jego rolę w regionie. Rozdziały V-VII scricte wiążą się z pierwszym królem Litwy, dotyczą problemów związanych ze zjednoczeniem Litwy, drogą Mendoga do koronacji, jego rządów a także odejścia od chrześcijaństwa. Prócz tego książka zawiera komentarz redaktorek naukowych, esej Rimvydasa Petrauskasa na temat autora, 7 aneksów, biografię Gudavičiusa, bibliografię, indeksy osobowy i geograficzny. Jest to więc obfity materiał dotyczący zarówno autora, jak i samej pracy, którą należy szczegółowo omówić.
Sylwetka autora
Gudavičius, któremu poświęcono zarówno słowo wstępne, jak i osobno wyróżniono jego biografię był badaczem zdecydowanie niezwykłym. Mimo wykształcenia technicznego ukończył studia historyczne tworząc fundamentalne dla tamtejszej historiografii prace dotyczące statutów litewskich czy będącą przedmiotem tej recenzji monografię dotyczącą Mendoga. Prócz tego publikował artykuły nie tylko w fachowych periodykach, a swą wiedzą o przeszłości dzielił się w prowadzonym programie telewizyjnym.
Wedle esejów Rimvydasa Petrauskasa oraz Ingi Leonavičiūtė zwracał on baczną uwagę na źródła, starał się odczytywać je na nowo, weryfikować dotychczasowy, nierzadko zmitologizowany stan wiedzy w zestawieniu z tekstami z epoki, kontekstem ich powstania, a zatem pracował na silnej podstawie źródłoznawczej. Efekty tej pracy widać również w Narodzinach królestwa.
Historia Litwy i jej ogląd
Książka ta, jak zaznaczono wyżej, zaczyna się od omówienia stanu badań (rozdział I Mendog znany i nieznany). Na 90 stronach (sic!) autor szczegółowo omawia całą dostępną literaturę dotyczącą początków Litwy oraz postaci jej pierwszego króla. Gudavičius zaznacza, że historiografia Litwy zaczyna się w XVI w., a wiele późniejszych prac powiela mity, które wtedy powstały (s. 29-30). Szczególnie dużo miejsca poświęcił historiografii niemieckiej, która, tworząc wiele stereotypów, utrwaliła prokrzyżackie spojrzenie na chrystianizację Litwy i krucjaty bałtyckie. Z kolei Polacy w swych pracach opierali swój pogląd na dzieje tego kraju w oparciu o Długosza. W perspektywie rosyjskiej XIX w. były to ziemie dające odpór Niemcom. Co więcej był to opis dziejów odpowiadający ówczesnej sytuacji politycznej. Jak pisze autor o książce Joanna Bieliajewa:
W książce o wymownym tytule Zarys historii Kraju Północno-Zachodniego Rosji twierdził, że władający Litwinami połocczanie zaczęli sami określać się mianem Litwinów. To i podobne twierdzenia opierał na przekazach późnych ruskich latopisów, w których na polityczne zamówienie władcom litewskim przypisano pochodzenie od rosyjskich książąt dzielnicowych. Można tylko nadmienić, że taka narracja, będąca elementem rosyjskiej polityki imperialnej, została przejęta i zmodyfikowana przez niepoważną białoruską historiografię (s. 57-58).
Na tym tle obecność historiografii litewskiej, pozbawionej państwa i uniwersytetu objawia się dopiero na początku XX w., w USA, w formie publicystyki historycznej, a nie rzetelnych opracowań.
Wiek XX nie przyniósł większych zmian w litewskich opisach dziejów (apologetyka, publicystyka), niemiecka historiografia 1. poł. tego stulecia osadzona była silne w mocarstwowej polityce, Edvardas Gudavičius pozytywnie wyróżnia na tym tle prace polskich historyków, zwłaszcza Henryka Łowmiańskiego (s. 63), do którego ustaleń zresztą często się odnosił w Narodzinach królestwa. Po Drugiej Wojnie Światowej w badaniach litewskich historycznych obecna była, prócz prac rzetelnych, „produkcja” tekstów nacechowanych ideologicznie. W Niemczech zaś badaczom trudno było się odciąć od tradycji badawczych i nazistowskiej indoktrynacji. W badaniach polskich Litwa była istotnym elementem narracji dotyczącej konfliktów polsko-krzyżackich. Dopiero zatem druga połowa XX w., a zwłaszcza upadek Związku Sowieckiego dały możliwość Litwinom prowadzenia poważnych, wolnych od naleciałości zewnętrznych ideologii, badań dotyczących historii swojego kraju.
Litwa przed Mendogiem
Edvardas Gudavičius rozpoczął opis Litwy od nakreślenia jej systemu politycznego, uzależnienia feudalnego i funkcjonowania systemu alodialnego (uchwytnego źródłowo w XIII w.), który mógł doprowadzić bądź do osłabienia pozycji starych rodów, bądź podniesienia rangi młodych wojowników (s. 136 – 137). Przy okazji zwraca uwagę na problem niewolnictwa i funkcjonowania „demokracji wojennej”. Odnośnie do podatków widać funkcjonowanie „starego systemu” z jednoczesnym wykorzystaniem pojęć z języka ruskiego.
Autor zwracał również uwagę na obecność, a raczej jej brak, Litwy w przekazach źródłowych, wskazując również na rozproszenie źródeł w tej materii. Podkreślił też różnice między Prusami, a Litwinami, nakreślił konflikty między nimi, a w kontekście tworzenia się państwa odniósł się do powstawania państw słowiańskich, które były w podobnej sytuacji, co Litwa czasów Mendoga, tyle że 200 lat wcześniej, co znacząco zmieniało kontekst państwowotwórczy.
Osobnym problemem, który poruszył Gudavičius, były granice Litwy w XIII w. Wykorzystując kroniki oraz nazwy miejscowości zdołał je określić na tyle, na ile wskazane źródła pozwalały odtworzyć stan posiadana elit przyszłego państwa Mendoga. Co więcej, autor podjął się również określenia znaczenia Wilna w omawianym okresie. W odniesieniu do datowania tamtejszej katedry wskazał na płytki z jej posadzki, dla której archeolodzy znaleźli analogię w Toruniu, co bynajmniej nie przesądza, że wcześniej nie było tam innej świątyni (s. 206-211)[ii].
W Narodzinach królestwa ważne miejsce w narracji stanowią relacje i konflikty między Litwą, a Tatarami i Prusami. Według autora ci pierwsi byli nieobecni na Litwie, przynajmniej w l. 40 XIII, drudzy zaś, wedle obecnego stanu źródeł, najpewniej nigdy nie zostali podbici przez Litwinów.
Litwa Mendoga
Można zacząć się zastanawiać, gdzie w tym wszystkim jest Mendog? Najwcześniej uchwytny źródłowo pojawia się na arenie dziejowej w 1219 r., po raz kolejny w 1238 r. Czy jednak można wtedy już mówić o Litwie Mendoga? Gudavičius, na podstawie dostępnego stanu źródeł nie jest w stanie tego potwierdzić.
Dużo miejsca autor poświęcił relacjom pomiędzy Mendogiem, a Towciwiłem Edywidem i Wykintem, czyli bratankom przyszłego króla. Wygnani, próbowali znaleźć wsparcie na Rusi Halickiej oraz u Zakonu Inflanckiego. Mendog jednak wykorzystał nie tylko niesnaski w koalicji, ale też, poprzez przygotowania do chrztu (w co zaangażowani byli m.in. kawalerowie mieczowi oraz papież), wybił adwersarzom argument o walce przeciw poganom. Ostatecznie to właśnie chrzest, na który prawdopodobnie wpłynęła również jego żona, przyniósł odwrócenie sojuszy i wzmocnił na arenie międzynarodowej pozycję króla ostatniego pogańskiego kraju w Europie. Można więc postrzegać to jako wymianę „pokój za chrzest”, co byłoby właściwe dla umów politycznych XI w. Zarazem Litwa została określona w dokumentach jako „lenno św. Piotra”, co może oznaczać, iż jej suwerenność nie była pełna (s. 286). Dla papiestwa był to niewątpliwie sukces wobec nieudanej próby nawrócenia na katolicyzm Aleksandra Newskiego (s. 287).
O ile chrzest był pierwszym kamieniem milowym w dziejach Litwy i w biografii Mendoga, to drugim takim wydarzeniem była jego koronacja. Czy do obu tych sakramentów doszło jednocześnie nie wiadomo, podobnie jak jej miejsce i świadkowie są nieznani. Do niedawna również data dzienna owiana była tajemnicą. W dniu koronacji król dokonał donacji ziem dla zakonu inflanckiego, szczegółów tej umowy jednak źródła nie odnotowują.
Od tego momentu następuje przyśpieszenie zdarzeń, które są uchwytne źródłowo: koronacja syna Wojsiełka jeszcze za życia króla jest niemożliwa, bo został on prawosławnym mnichem. Biskupstwo na Litwie, jako podległe papieżowi, staje się problemem dla planów Zakonu Inflanckiego. Ruś, przez próbę poszerzenia wpływów, staje się obiektem najazdu mongolskiego[iii]. Zarazem chrzest przyniósł sojusz z Zakonem, czego owocem była próba podboju Kurlandii. Walki ze Żmudzinami ich najazdem były jednak utrudnione przez świetne działania wywiadowcze pogańskich wojowników. Efektem tego była bitwa nad rzeką Durbe, która przyniosła klęskę chrześcijańskim rycerzom. Jak twierdzi Gudavičius:
Niemieckim kronikarzom nie pozostało nic innego, jak odnotować przy pomocy odpowiednich, stereotypowych wyrażeń, że Krzyżacy ponieśli całkowitą klęskę (s. 341).
Miało to dla Zakonu Inflanckiego znaczenie porównywalne z Grunwaldem dla Krzyżaków i mogło być źródłem powstania litewskiego w Prusach.
Jednym z ostatnich analizowanych zagadnień dotyczących Mendoga jest jego apostazja. Jej przyczyny są niejasne, a dodatkowym utrudnieniem politycznym w tym czasie był brak następcy św. Piotra. W tym czasie zawiązała się antylitewska koalicja, Litwini uderzyli na Mazowsze[iv], a nawet Ziemię Chełmińską, co było, zdaniem autora, największym osiągnięciem militarnym Litwy w owym czasie (363). Starzejący się król, niemal w tym samym czasie, niedługo po śmierci żony, ożenił się ponownie, tym razem z żoną swego poddanego, co sprowadziło na Mendoga śmierć. Mimo walk o władzę, które nastały po tym zamachu, Litwa przetrwała, co jest według Gudavičiusa największym osiągnięciem panowania jej pierwszego króla.
Aneksy i ich znaczenie dla lektury
Na osobne omówienie zasługują aneksy dołączone do książki. Dotyczą one zagadnień pobocznych względem głównej narracji, stanowią jednak jej ważne uzupełnienie. Są to zatem mapy prezentujące prawdopodobne granice Litwy w 1219 oraz w latach 1248-52, które pomagają lepiej zorientować się w przestrzeni opisywanych zdarzeń. Podobnie też drzewo genealogiczne Mendoga, wobec dużej ilości postaci obecnych w tekście głównym stanowi wartościową pomoc dla mniej zorientowanego czytelnika. Ciekawym zagadnieniem jest dobrze uargumentowany źródłowo wywód dotyczący ustalenia daty dziennej koronacji pierwszego króla Litwy.
Aneks 2. dotyczący Bałtów w XIII-wiecznej kronice prezentuje ciekawy fragment Kontynuacji Wilhelma z Tyru dotyczący obszarów Litwy i Łotwy, przy czym jest on w całości oparty na krzyżackiej propagandzie. W kwestii pogrzebu Mendoga autor przytoczył ustalenia innych badaczy, powstrzymał się jednak od jednoznacznych opinii w kwestii autentyczności przekazu, dając tym samym pole innym badaczom do dalszych, szczegółowych badań.
Kniaź Igor
Osobno chciałbym jednak omówić Aneks 1., zatytułowany Porównanie trzech opowieści: w Słowie o pułku Igora, w latopisie hipackim i w Zadońszczynie. Nie ma w nim ścisłych odniesień do Litwy i jej dziejów, aczkolwiek Litwini, jako poganie, są weń wspomniani[v]. Gudavičius, nie przesądzając o autentyczności poematu epickiego (odnośnie do którego toczą się od dawna dyskusje naukowe), porównuje go z latopisem hipackim oraz utworem Zadońszczyzna dotyczącym bitwy na Kulikowym Polu, dostrzegając przy tym powtarzalność całych fraz w każdym ze wskazanych źródeł, co może wskazywać na konwencję, albo zależność od któregoś ze wskazanych utworów. Szczególny nacisk położył na relację Słowa i Zadońszczyzny, gdzie podobieństwo je na tyle uderzające, że można postawić hipotezę o zależności latopisu, pieśni ruskiej, na których dopiero mógł być oparty tekst o Igorze. Sama analiza, choć ciekawa i bardzo klarownie wskazująca analogie miedzy tymi tekstami mogłaby być pociągnięta ku bardziej szczegółowej analizie.
Nie wchodząc jednak w szczegóły dotyczące literatury staroruskiej, można, przez analogię z literaturą zachodnioeuropejską tego czasu obalić jedno stwierdzenie autora- zarzut o plagiat w obu pieśniach (s. 403). Pomijając bowiem fakt, iż tak pojęcie w odniesieniu do średniowiecza, a nawet nowożytności, nie ma racji bytu pamiętać należy, że w literaturze oralnej, ustnej często zdarzają się frazy, obrazy nieomal identyczne w różnych utworach. W odniesieniu do francuskich chanson de geste zagadnienie to zanalizował Jean Rychner[vi], nie jestem pewny, w pewnym stopniu, w odniesieniu do skaldów, zwraca na to uwagę Jakub Morawiec[vii], zjawisko jest obecne także w pieśni ludowej. Może więc to być świadectwem szerszego funkcjonowania formuł epickich, co jednak wymaga pogłębionych studiów.
Mankamenty
Książka ta niestety nie jest pozbawiona wad. Podstawowy problem, to język. Gudavičius (a najpewniej za nim tłumaczka) używa języka, który bywa trudny w odbiorze. Szczególnie odczuwalne było to w pierwszym rozdziale, będącym de facto szczegółowo rozpisanym stanem badań. Zdarzają się w nim wprawdzie błyskotliwe refleksje autora i ciekawe opinie, całość jednak może znużyć i odepchnąć kogoś nieprzyzwyczajonego do akademickich monografii.
Podobnie cytowanie źródeł w oryginale, o ile nie zna się łaciny, staroruskiego, średniowiecznych odmian niemieckiego[viii] może sprawić, że umkną szczegóły dotyczące omawianych wydarzeń, a zatem zrozumienie pełni detali i faktografii wywodów autora również bywa znacząco utrudnione. Przydałoby się również wyjaśnienie niektórych pojęć feudalnych, z którymi wyłącznie znawca tematu może nie mieć problemu. Dla mnie takim terminem była powinność chłopów zwana „tłoki” (s. 145). Niestety autor nie wyjaśnił, czym one są.
To, czego mi zabrakło, to bliższej korelacji między aneksami, a tekstem głównym. Nie zauważyłem, by gdziekolwiek, czy to w odniesieniu do koronacji, czy posiadanych przez Litwę ziem autor odnosił się do stosownych ich fragmentów. Być może też dobrym rozwiązaniem byłoby umieszczenie map bezpośrednio w rozdziałach, które są z nimi powiązane.
Obecne są również błędy redakcyjne, jak choćby literówka na s. 125 „jednak początk feudalizmu”, czy w drobne usterki w przypisach: na s. 198 w przypisie 1187 czytamy „Zbysła Wojtkowiak. Litwa Zawilejska w XV i pierwszej połowie XVI w., Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, 1980, 130 p., 800 + 90 egz.” (jest to jedyne miejsce, gdzie podano ilość stron i nakład). Przypis 2493 na stronie 352 odsyła do przypisu 2497, choć teoretycznie już w nim powinna się znaleźć pozycja bibliograficzna, która wskazana została później. Są to jednak drobne usterki, które nie mają większego wpływu na odbiór książki.
Narodziny Królestwa – Litwa za Mendoga – pdsumowanie
Narodziny Królestwa – Litwa za Mendoga jest z całą pewnością ciekawą i wartościową pozycją na polskim rynku wydawniczym. Daje możliwość spojrzenia na początki historii tego kraju okiem najważniejszego jej badacza, gdzie każda informacja źródłowa poddana jest tak drobiazgowej analizie, by opis życia Mendoga i sytuacji Litwy w XIII w. był możliwie jak najpełniejszy i jak najbliższy rzeczywistości. Mnogość metod badawczych i obfite czerpanie z odkryć archeologicznych są niewątpliwie wartością dodaną recenzowanej pracy.
Narracja jest klarowna, pełna faktografii i jasnego prowadzenia przez liczne niejasności źródłowe. Można się jednak zastanawiać, czy bardziej jest to opis historiografii Litwy, historii początków tego kraju, czy dziejów samego Mendoga. Te proporcje nie są bowiem jasne, jakkolwiek historia polityczna kraju zaczyna się właśnie od jej pierwszego króla.
Mimo wskazanych wyżej mankamentów książka ta powinna znaleźć się na półce każdego miłośnika historii politycznej średniowiecza i badacza dziejów Europy Środkowo-Wschodniej. Redaktorki naukowe zaznaczyły, iż „Życzymy owocnej lektury, choć zdajemy sobie sprawę, że raczej nie będzie ona łatwa” (s. 10) i jest to zdanie, z którym zupełnie mogę się zgodzić.
Wydawnictwo Księgarnia Akademicka
Ocena recenzenta: 6/6
Łukasz Makowski
[i] Z kronikarskiego obowiązku należy zaznaczyć, iż książka ukazała się z datą 2024.
[ii] Przy tej okazji autor przytaczając dyskusję z litewskimi historykami wyraził się o nich w bardzo niepochlebny sposób: Nie chcę tu mówić o chórze parahistorykow za plecami mojego głównego adwersarza (s. 207).
[iii] Być może pamięć o tym najeździe przetrwała w pieśni ludowej notowanej jeszcze w XIX w., co jednak wymaga szczegółowych badań.
[iv] I to wydarzenie zachowało się w ludowej pieśni, by zresztą było kiedyś przedmiotem mojej analizy: https://historykon.pl/historia-w-ludowej-piesni-studium-nad-rabuja-tatarzy/ (dostęp 24.11.2025).
[v] Odnoszę się tutaj do przekładu filologicznego opublikowane w: Słowo o wyprawie Igora, opr. A. Obrębska-Jabłońska, Warszawa 1954, s. 154: „Już bowiem Suła nie płynie srebrnym nurtem dla miasta Perejasławia i Dźwina pod wrzaskiem pogańskich Litwinów błotem ciecze tym groźnym Połocczanom”.
[vi] J. Rychner, La chanson de geste: essai sur l’art épique des jongleurs, Genève – Lille, 1955.
[vii] J. Morawiec, Między poezją a polityką Rozgrywki polityczne w Skandynawii xi wieku w świetle poezji ówczesnych skaldów, Katowice 2016.
[viii] Pamiętać wszak należy, że w omawianym okresie są w użyciu oralnym i literackim górno- i dolnoniemiecki.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Księgarnia Akademicka. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.