Aleksandra Broda, Modrzewiowa aleja

Modrzewiowa aleja |Recenzja

Aleksandra Broda, Modrzewiowa aleja

Aleksandra Broda zaprasza nas do lektury swej nowej powieści pod tytułem „Modrzewiowa aleja”. To historia dwóch młodych kobiet, które na pozór nic nie łączy. Wandy, żyjącej w dwudziestoleciu międzywojennym i w czasach wojny, oraz Barbarę, bohaterkę czasów współczesnych. Obie panie są wyjątkowe, choć tak bardzo się różnią. Wanda jest eteryczna, rozważna, stonowana, zaś Basia – ach, żywioł, emocja, inteligencja, działanie. To, co ich połączy to miłość, wspólne rozterki, których treść zawrze się w pamiętniku…

„Modrzewiowa aleja” to powieść stawiająca fundamentalne pytania – o sens życia, o trudy którymi jest ono naznaczone, o poszukiwaniu własnej drogi, która tak naprawdę wcale nie jest wyjątkowa. Bo świat ma to do siebie, że powtarza pewne schematy co rusz. To książka szukająca również odpowiedzi na pytanie o relacje rodzinne – tajemnicach, pewnych wzorach postępowania powtarzających się co jakiś czas. Autorka zmusza nas do pewnej refleksji, może nie zawsze zbyt głębokiej, ale na tyle sugestywnej, że warto się nad nią zastanowić.

O czym jest książka?

Obie historie mają pełno ciekawych atutów. Historia Wandy to zapis szybkich przemian społecznych w Rzeczypospolitej. „Emancypacji” czy żeby nie zabrzmiało to dziwnie, równouprawnienia dawnej szlachty z resztą polskiego społeczeństwa. A jakby tego było mało, wkrótce nadchodzi wojna i wszystkie jej brutalne aspekty. W historii Basi mamy przebojowość młodej kobiety, która skrzywdzona przez mężczyznę, zaczęła traktować wszystkich z góry, jak wrogów. Nie żeby lubiła ten stan rzeczy. To jej „plaster”, pod którym skryła swoją wciąż jątrzącą się ranę po doznanej krzywdzie.

Wanda Tarkowiak to córka miejscowego stolarza, pierwszego gospodarza we wsi. Dzięki jego ciężkiej pracy, a także faktowi, że uratował życie córki hrabiego Bogdanowicza, Wanda zyskuje możliwość uzyskania wykształcenia. A to było jej wielkie marzenie. I na tym można byłoby skończyć ten wątek.

A jednak gdy już jest blisko realizacji tego celu, w jej życiu pojawia się młody Michał Bogdanowicz, bawidamek, birbant i lekkoduch. Choć początkowo próbuje ją tylko uwieść, nim stanie się „przykładnym” ojcem rodziny, szybko okazuje się, że zapałał do niej prawdziwym uczuciem. Zresztą z wzajemnością. Gdy ich związek zdaje się zyskiwać głębsze podstawy, wybucha II wojna światowa, która wywraca wszystko do góry nogami. Młody hrabia wyrusza na wojnę, gdzie wkrótce słuch o nim ginie. W międzyczasie Wandą zaczyna się interesować niemiecki kapitan, Jürgen Kloss, który zagmatwa losy młodej kobiety jeszcze bardziej.

Barbara Makowska to z kolei przebojowa prawniczka, jedna z najzacieklejszych znawczyń prawa, która w bezwzględny sposób przeprowadza różne sprawy, jednocześnie odtrącając współpracowników i wszystkich, którzy mogliby się nią zainteresować. Gdy do zespołu dołącza nowy prawnik, Piotr, wbrew jej staraniom i uprzykrzaniu mu pracy, jej życie zmienia się. Powoli zaczyna się uśmiechać, cieszyć się życiem. Niestety w pewnym momencie jej dawna krzywda wychodzi na wierzch, i Basia, uznając, że Piotr ją zdradził, ucieka z kancelarii. W trakcie pomieszkiwania u swojej babci, Basia odkrywa pamiętnik Wandy, który zmieni jej życie. Ale żeby dowiedzieć się więcej, musicie sięgnąć po lekturę sami.

Atuty i wady

Aleksandra Broda operuje pięknym, choć prostym językiem. Choć opisy nie są rozwlekłe, czy przepełnione jakimś wyższym kunsztem, to jednak są tak szczęśliwie dobrane, iż czytelnik odczuwa wielki dyskomfort odrywając się od lektury. Choć fabuła nie jest jakoś szczególnie wyjątkowa, to w tej historii jest pewna magia, która sprawia, że szybko zżywamy się z głównymi bohaterkami powieści. A przynajmniej ja uległem ich czarowi.

Autorka zdaje się też sugerować, iż każdy przedmiot, każde miejsce, mają w sobie jakby jakiś element dawnych czasów. Jakby natura i przedmioty przechowywały pamięć, ludzkie emocje, dramaty, ale i szczęście. I coś w tym musi być. A wy jak sądzicie?

Jednak są pewne sprawy, które trochę rażą. Po pierwsze – pewne wątki potraktowane są zbyt szybko. Na przykład – więcej miejsca dałbym opisowi rozmowy stolarza z hrabią, gdy dosłownie licytowali się o nagrodę, której ten pierwszy nie chciał przyjąć. Za to, to napięcie nim hrabianka wpadła do wody – naprawdę super.

Zabrakło mi również pewnej głębszej charakterystyki niemieckiego kapitana, który zdaje się być dwuwymiarowym. A przecież jedna z głównych postaci powinna być bardziej żywa, nawet jeśli nie do końca jest jednoznaczna.

Tak samo zabrakło mi opisów, które wyjaśniłyby, w jaki sposób Wanda stała się działaczką podziemia. Bo w powieści staje się nią niemalże od ręki – bez weryfikacji, bez prób, zupełnie jakby była poza systemem. A w to nie można uwierzyć. Jest w książce jeszcze kilka takich „usterek”, ale te najbardziej rzucają się w oczy. Na szczęście – całość ma się i tak świetnie.

Podsumowanie

Książkę czytało się szybko, sprawnie, miejscami z rozrzewnieniem. Choć historia mnie nie porwała, to czuję, że nie zmarnowałem swojego czasu. Ukazana tutaj fabuła jest prosta, ale i piękna, rzeczowa, ale i pobudzająca wyobraźnię, przystępna, ale z czymś, czego nie da się tak do końca uchwycić. Inaczej – czuję się zaczarowany. Nie każdy pisarz/pisarka są w stanie z prostej historii wyciągnąć coś, co ma duszę, coś, co żyje swoim własnym życiem. Tak więc z szczerym sercem przyznam, że lektura bardzo mi się podobała. I z tego powodu gorąco Wam ją polecam.

„Modrzewiowa aleja” zawiera się na 354 stronach.


Wydawnictwo Novae Res
Ocena 5/6
Ryszard Hałas


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Novae Res. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Czytaj również:

Comments are closed.