Bitwa o Narwik ꘡ Recenzja

A. Jaklin, Bitwa o Narwik. 62 dni desperackiej walki

Któż nie słyszał o bitwie o Narwik? O tej batalii na dalekiej północy uczymy się nawet w szkole. I prawdą jest, że znamy ją z alianckiej perspektywy. Dopiero kolejna książka ze słynnej czarnej serii wydawnictwa Znak pozwala poznać norweskie spojrzenie na bitwę o Narwik. Jak wypada ta analiza? I co myślę o jakości książki? Zobaczcie!

Asbjorn Jaklin??? Na polskim rynku wydawniczym to nazwisko pojawia się chyba po raz pierwszy.  Okazuje się, że autor ten tylko hobbystycznie zajmuje się historią i pisze głownie na temat działań wojennych II wojny światowej na szeroko pojętej północy, zwłaszcza jeśli chodzi o walki w Norwegii.  

Książka „Bitwa o Narwik”, która ukazała się nakładem krakowskiego wydawnictwa Znak szczegółowo omawia walki o i w Norwegii. Narracja ta jest niezwykle ciekawa, ponieważ autor opisuje wydarzenia głownie z norweskiej perspektywy,  z wszelkimi uwarunkowaniami takiego ujęcia narracji. Może dlatego trochę przypomina mi to stylem niektóre prace na temat wojny obronnej Polski. I tak mamy okrutnych Niemców, którzy mimo znaczącej przewagi technologicznej i pod każdym innym względem mierzą się z walecznością i niezłomną odwagą żołnierzy broniących swej ojczyzny. Jednak sytuacja Norwegii i Polski znacząco się różnią. Tym pierwszym alianci rzeczywiście przyszli z pomocą i temu też Jaklin poświęca należytą uwagę.

Publikacja, która w warstwie narracyjnej trochę przypomina kronikę, w dużej mierze oparta jest na wspomnieniach norweskich żołnierzy, rzadziej też cywilów. Autor – co ciekawe – nie nakreśla hagiografii ludności Norwegii i kiedy jest ku temu miejsce otwarcie krytykuje to co skrytykować należy. Bardzo często podkreśla jednak heroizm żołnierzy, opisując z jak ciężkimi warunkami musieli się oni stykać. Stosunkowo mało miejsca w książce poświęcono innym nacjom toczącym bój pod Narwikiem. A kiedy się pojawiają są krytykowani a ich rola umniejszana do minimum, lub co gorsza, przedstawiani są jako zbrodniarze. Najlepiej oddaje to choćby ukazanie Polaków czy Francuzów. Obrywa się też niemiłosiernie Niemcom, ale z uwagi na tematykę pozycji i perspektywy, z jakich została napisana, ciężko się temu dziwić.

Niestety w mojej ocenie bardzo mocno niedomaga sposób narracji.  „Bitwa o Narwik” przypomina raczej reportaż historyczny, a nie poczciwą monografię. I choć czyta się lekko i szybko wad i niedociągnięć jest naprawdę sporo. A to bardzo skutecznie zniechęca. Bolączką publikacji jest też bardzo wybiórcza analiza źródeł i kompletny brak krytyki historycznej. W mojej opinii – najsłabsza książka wydana w serii.

Wydawnictwo: Znak Horyzont

Ocena recenzenta: 4/6

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*