Bitwa pod Arsuf – marsz wojsk krzyżowych w stronę Jaffy | Część 1

W dziejach wypraw krzyżowych znacznie chętniej dyskutuje się i bada klęski krzyżowców niż ich zwycięstwa. Podczas trzeciej krucjaty miała miejsce bitwa, która, dzięki sprawnemu dowodzeniu króla Ryszarda Lwie Serce, zakończyła się zwycięstwem krzyżowców, choć nie zniszczono całkowicie wojsk Saladyna. Podczas bitwy znakomicie wykorzystano walory europejskich jednostek, zręcznie zastawiając sidła na pewnych siebie wojowników islamu.

Czytaj część drugą

Bitwa pod Arsuf – Trzecia krucjata: marsz wojsk krzyżowych w stronę Jaffy

Po dwóch latach oblężenia Akki, podczas trwania trzeciej krucjaty, 12 lipca 1191 roku, krzyżowcy triumfalnie wkroczyli do miasta[1]. Chociaż zdobyto ważne taktycznie miasto portowe, to jednak główny cel krucjaty, jakim była Jerozolima, był nadal bardzo odległy. Wojska krzyżowe, przebywające w mieście już długo, zaznały wygód i dostatku, który przerodził się w rozleniwienie i niechęć do walki. Nadużywano wina i jadła, spędzając czas w objęciach licznych kobiet lekkich obyczajów, które pojawiły się w mieście. Król Ryszard pozostał jednak nieugięty i pragnął jak najszybciej kontynuować odbijanie ziem zagarniętych przez Saladyna. Zebrał prędko rozleniwioną armię, by kontynuować walkę. Monarcha przywrócił dyscyplinę, a także zakazał obecności w armii innych kobiet niż leciwe praczki[2]. Z 300 tys. zbrojnych przebywających w mieście na dalszą wyprawę miało ponoć wyruszyć 100 tys., chociaż z pewnością obie liczby są zawyżone[3]. Kontyngent łacinników uległ znacznemu uszczupleniu, gdyż wkrótce szeregi krzyżowców opuścił król Francji Filip II August, pozostawiając w Akce część francuskich sił pod dowództwem Hugona, księcia Burgundii. Ostrożnie szacując, możemy przyjąć, że Ryszardowi towarzyszyło najwyżej 20-25 tys. zbrojnych. Wojska opuściły miasto 22 sierpnia 1191 roku. Przed wyruszeniem przesłuchano dwóch Beduinów zapewniających, że muzułmanie są bardzo osłabieni i nie staną im na przeszkodzie w marszu na południe. Król Anglii prowadził swoich ludzi wzdłuż wybrzeża do Jaffy i Askalonu, gdyż kontrola nad brzegiem i portami gwarantowała szybki dopływ zaopatrzenia i posiłków. Z Jaffy miał zamiar pomaszerować na Jerozolimę. Armia podzielona była na trzy oddziały: straż tylną tworzyli Francuzi na czele z księciem Burgundii, strażą przednią, w której byli Anglicy, dowodził Ryszard wraz z Gwidonem de Lusignan, natomiast środkiem szły kontyngenty normandzkie wraz ze znakomitą piechotą flandryjską. Zbrojni zaopatrzyli się w racje żywnościowe na 10 dni, zapasy prowiantu i broni wiozły tabory jadące bliżej wybrzeża. Równolegle z maszerującymi zbrojnymi płynęły okręty z machinami i zaopatrzeniem. Jazdę rycerską i konnych sierżantów ubezpieczała piechota maszerująca z lewej strony. To właśnie na tarczownikach i idących za nimi strzelcach spoczął główny ciężar obrony. Piechurów mogła wspierać jazda, jednak Ryszard surowo zabronił samowolnych szarż i pościgów, spodziewając się standardowej taktyki muzułmańskiego pozorowanego odwrotu, wciągnięcia jazdy do pościgu, a także zasadzki. Rozproszone oddziały i maruderzy mogli szybko zginąć, dlatego zadbano o jednostajny marsz, dostosowując się do tempa piechurów i ubezpieczając się w kolumnie. Droga do Askalonu liczyła około 150 kilometrów, jednak przyjęto, że dziennie wojska muszą przebyć 7-8 kilometrów oraz co najmniej raz na dwa dni należało rozbić obóz na dłuższy odpoczynek. W takim idealnym szyku armia krzyżowa przekroczyła rzekę Belus. Kierunek marszu, starym rzymskim traktem wzdłuż wybrzeża, pokrzyżował plany Saladyna, który ze wzgórz Szafraamu kontrolował drogi ku Tyberiadzie i Jerozolimie[4].

Krzyżowcy wraz z Ryszardem Lwie Serce podczas marszu. Obraz Jamesa Wiliama Glassa
Krzyżowcy wraz z Ryszardem Lwie Serce podczas marszu. Obraz Jamesa Wiliama Glassa

Wojska sułtana ruszyły równolegle do pochodu krzyżowców z zamiarem nękania ich i szukania dogodnego miejsca do bitwy. Armia krzyżowa pierwszy obóz rozbiła tuż przy rzece Belus. Każde miejsce dłuższego postoju było umacniane za pomocą taborów, pali i gałęzi, przy których straż pełniła piechota. Utrzymujący się upał, było bardzo gorący nawet jak na tamtejszy klimat, utrudniał marsz i męczył nie nawykłych do gorąca Europejczyków. Wielu doznawało udarów słonecznych i zasłabnięć, stając się wtedy łatwym celem dla muzułmanów. Dlatego zarządzono co jakiś czas zmianę piechurów maszerujących na pierwszej linii, którzy po zluzowaniu odpoczywali, idąc w cieniu taborów. Na szczęście wojska mijały dużo rzek i nie brakowało zapasów wody. 25 sierpnia część lotnych oddziałów muzułmańskich pod dowództwem Al-Afdala zaczęła atakować straż tylną krzyżowców. Nękali oni Franków podczas ich marszu, posyłając w ich kierunku strzały, które prawie zasłaniały słońce. Rzucili się na tyły Franków i zabili pewną ich liczbę, a pewną liczbę wzięli do niewoli[5]. Na szczęście król Ryszard w porę zareagował i przybył z odsieczą, odpierając atak, po czym kazał przegrupować straż tylną. W interesie każdego zbrojnego było trzymanie szyku i nie odłączanie się od oddziałów, gdyż maruderów wyłapywali Saraceni, którzy, po krótkim przesłuchaniu, zabijali każdego jeńca. Kierunek marszu i centrum wojsk wskazywał wielki sztandar z czerwonym krzyżem zatknięty na wozie[6].Był on widocznym z daleka punktem orientacyjnym, dostrzeganym także przez muzułmanów. Główne siły Saladyna obozowały w Caymoncie, skąd sułtan wyprawiał się, by wybrać dogodne miejsce do bitwy. Wybór padł na okolice Cezarei. Tymczasem Krzyżowcy dotarli do Hajfy, gdzie rozbili obóz, oczekując przypłynięcia opóźnionej floty[7]. Po dwóch dniach odpoczynku i zrównaniu się z flotą krzyżowcy przeszli ostrożnie wąwóz pomiędzy stokiem góry Karmel a wybrzeżem. Kolejny postój miał miejsce w ruinach zamku Destroit. Flota znów się spóźniała. Chociaż póki co Saraceni wstrzymali ataki, to w nocy obozujący zostali pokąsani przez liczne jadowite gady[8]. Następnego dnia flota dostarczyła niezbędne zaopatrzenie i wyruszono w dalszą drogę.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*