Bitwa pod Cajamarca. Obraz przedstawiający hiszpańskiego żołnierza na koniu

Bitwa pod Cajamarca. Koniec Imperium Inków

Bitwa pod Cajamarca, masakra w Cajamarca czy schwytanie Atahualpy, to jedno z tych mało znanych starć, które miało ogromne znaczenie. Bitwa była rzezią Inków, którą przygotował Francisco Pizarro na kształt masakry i podboju Meksyku przez Corteza. Zginęło kilka tysięcy wojowników, pojmano Atahualpę, króla Inków, a Imperium Inków upadło.

W skrócie:

  1. Wyprawa Francisco Pizarra w 1524 roku
  2. II wyprawa Pizarra
  3. Karol I Habsburg i kontrakt na podbój kraju Inków
  4. Przed bitwą pod Cajamarca. Inkaska wojna domowa
  5. Uzbrojenie w bitwie pod Cajamarca
  6. Zaproszenie do Cajamarca
  7. Bitwa pod Cajamarca

Wyprawa Francisco Pizarra w 1524 roku

Francisco Pizarro zaczął brać udział w wyprawach do Ameryki już w wieku 24 lat. Był spokrewniony z Cortezami (Herman Cortez zasłynął z podboju Meksyku). Przekroczył Przesmyk Panamski, jako jeden z pierwszych Europejczyków ujrzał Ocean Spokojny. Lecz do Peru dotarł dopiero 20 lat później.

Do Hiszpanów doszły słuchy o krainie przepełnionej bogactwami. Przedsięwzięcie podjęło trzech wspólników:

  • Gaspar de Espinoza, reprezentowany przez księdza, Hernando de Luque,
  • Francisco Pizarro, już wtedy będąc osobą o znacznym prestiżu,
  • Diego de Almagro.

Pedrarias, gubernator w Panamie, w zamian za zgodę na wyprawę, chciał zostać czwartym wspólnikiem. 14 listopada 1524 roku Francisco Pizarro na czele kilkudziesięciu ludzi (według różnych źródeł: 80, 112 lub 114) wypłynął z Panamy. Almagro natomiast pozostał na przesmyku, aby zwerbować więcej ludzi.

Najpierw Pizarro pożeglował ku Wyspom Perłowym, aby uzupełnić zapasy. Żeglował wzdłuż wybrzeża kontynentu, a podróż nie była łatwa, ani owocna. Na swojej trasie spotykali opuszczone i zniszczone miejsca. Zatrzymali się m. in. w tzw. Porcie Szyszkowym/Ananasowym (Puerto de Piñas). Porcie, któremu nadano nazwę Głodowy (Puerto de Hambre).

Po drodze zmarło już 27 ludzi.

Francisco Pizarro na koniu, obraz olejny Daniela Hernándeza Morillo

Ruszyli dalej na południe, trafiając na ludzkie szczątki i drobne złote ozdoby, co zinterpretowali jako akt kanibalizmu. W następnej, Spalonej Osadzie (Pueblo Quemado), tak jak we wszystkich poprzednich, mieszkańcy opuścili osiedle. Tym razem jednak powrócili celem wypędzenia intruzów. Hiszpanie zdołali się obronić, jednak ponieśli 5 ofiar i kilkunastu rannych. Sam Pizarro został trafiony nożem 7 razy.

Po tych niepowodzeniach, wrócili na przesmyk, lecz nie do samej Panamy, a do miasta Chochama. Almagro, mijając wspólnika, trafił na tę samą osadę, już bardziej umocnioną, a w wyniku walki stracił oko. Gdy zorientował się, że Pizarra tam nie ma, wrócił do Panamy.

II wyprawa Pizarra

W 1526 roku ruszyła druga wyprawa. Na dwóch okrętach wypłynęło 60 ludzi. Ruszyli ku najbardziej wysuniętemu na południe punktowi, który osiągnął Almagro podczas pierwszej ekspedycji. Trudne warunki terenowe zmusiły wspólników do rozdzielenia się, aby móc dalej eksplorować wnętrze kraju. Jeden okręt miał wraz ze znalezionym złotem wrócić do Panamy i zdobyć następnych ochotników. Drugi zaś, z Bartolome Ruizem na czele, miał dokonać rekonesansu jak najdalej na południe.

Napotkał on Wyspę Kogucią, gdzie tubylcy byli wrogo nastawieni. Dalej, przy zatoce Świętego Mateusza, licznie zgromadzeni tubylcy uznali przybyszy za jakieś niezwykłe istoty, które przybyły z zaświatów. Posuwając się dalej na południe, Ruiz napotkał tratwę z 20 kupcami, z czego trzech zabrał ze sobą jako tłumaczy.

Było to bardzo powszechne zachowanie wśród Hiszpanów. Taki tubylec, przebywając ciągle z Hiszpanami, w końcu zaczynał rozumieć ich język i stawał się tłumaczem w następnych ekspedycjach.

W końcu Ruiz powrócił do Pizarra, gdzie trafił też Almagro, według różnych źródeł z 40 lub 80 nowymi ochotnikami. Pożeglowali szlakiem przetartym przez Ruiza. Wspólnicy w końcu doszli do momentu, w którym nie wiedzieli co robić dalej. Ich zdania były podzielone – podążać naprzód, czy wrócić znów do Panamy, po posiłki?

Ustalono, by nie wysyłać żadnej korespondencji, by informacje o braku sukcesów nie doszły do gubernatorstwa. Jednak w kłębku bawełny dotarł do Panamy list, który przytacza A. Tarczyński:

Patrzcie no dobrze, panie gubernatorze, że ten kto tam [tj. do Panamy] pływa [Almagro], to zwykły naganiacz, a ten tutaj [Pizarro] to rzeźnik.

Nowy gubernator zażądał zaniechania wyprawy. Almagro napisał jednak do Pizarra, by ten za wszelką cenę nie poniechał swego przedsięwzięcia. Jednak towarzysze Pizarra mieli go już dosyć, została z nim więc tylko garstka najodważniejszych i najwytrwalszych. Zostali nazwani sławną trzynastkąlos trece de la fama.

Co do 12 nazwisk wszystkie źródła są zgodne, z 13-stym nazwiskiem są jednak problemy. Jedno źródło podaje tam nawet Ruiza, który jednak nie mógł tam być w tym czasie.

Pizarro i jego ludzie wyruszyli na rekonesans. Spotkali m. in. inkaskiego dostojnika, który był nimi bardzo zaciekawiony i zainteresowany. Pizarro zakomunikował mu o potędze swego władcy (królem Hiszpanii był wówczas Karol Habsburg) oraz o jedynej słusznej wierze, w Jezusa Chrystusa. Poczęstował go także winem, a ten zaproponował, by jego towarzysze odwiedzili miasto.

Pizarro wysłał tam jednego ze swych ludzi, Alonso de Molinę. Gdy wrócił, zapewniał Pizarra, że widział niewyobrażalne bogactwa. Pizarro, niedowierzając, wysłał kolejnego – Pedro de Candię. Gdy Candia powrócił, potwierdził słowa Moliny. Wówczas dowiedzieli się czegoś o władcy tego państwa – Ince Huayana Capacu. Mieszkańcy pokazali kierunek, w którym Hiszpanie mieli znaleźć ludniejsze okolice. Po drodze jeden z trzynastu, zszedłszy na ląd, wysłał do Pizarra wiadomość, iż tak mu się tam podoba, że chce zostać z miejscowymi.

Karol I Habsburg i kontrakt na podbój kraju Inków

W drodze powrotnej do Panamy, Pizarrowi i jego załodze niejednokrotnie przyszło się zdziwić co do życzliwości i zaciekawienia tubylców. Od strony formalnej, Pizarro w trzech punktach objął oficjalne panowanie korony hiszpańskiej. Po powrocie Pizarro i jego towarzysze zaczęli ustalać, co dalej. Gubernator odmówił im jednak dalszych wypraw.

Pizarro i ksiądz Luque udali się więc na dwór królewski.

Karol I na szczęście Pizarra, ujrzał w tym pomyśle możliwość rozszerzenia swojej władzy. Wkrótce przygotowano kapitulację, dokument będący kontraktem między koroną a osobą prywatną.

Wedle niego Pizarro miał 6 miesięcy na przygotowanie wyprawy i kolejne 6 miesięcy na jej zrealizowanie. Załoga miała wypłynąć w liczbie 150 osób, a dodatkowe 100 miało zostać zwerbowane w Ameryce.

Pizarro nie osiągnął celu – nie udało mu się zwerbować 150 chętnych. Użył więc podstępu – z niewielką liczbą ludzi wypłynął na jednym statku, drugi pozostawiając do kontroli. Na nim powiedziano, że brakująca liczba właśnie wypłynęła. Treść dokumentu wyraźnie mówiła, że celem wyprawy ma być podbój kraju, którego położenie dopiero wstępnie ustalono. Miano włączyć jego tereny do Korony Kastylii, a mieszkańców schrystianizować.

Przed bitwą pod Cajamarca. Inkaska wojna domowa

Jednak w Peru panowała sytuacja, o której Hiszpanie nie mieli pojęcia, a była im sprzyjająca. Inka, Huajna Capac nagle zmarł. Rywalizację o tron rozpoczęło jego dwóch synów: Huascar i Atahuallpa. Początkowo władzę objął ten pierwszy, lecz później role się zamieniły.

Inkaskie imperium u progu lat 30. stanęło w obliczu wojny domowej. Doszło do bitwy pod Mocha, w której Atoc, przyrodni brat Huascara zadał klęskę wojownikom Atahuallpy. Jednak następne wydarzenia to seria jego zwycięstw. W tym samym czasie stukilkudziecięciu Hiszpanów było już w głębi kontynentu.

Uzbrojenie w bitwie pod Cajamarca

Jeżeli chodzi o uzbrojenie, to przewagą Hiszpanów zdecydowanie były konie. Mieszkańcy Peru nie znali wojowników konnych, bali się ich i nie wiedzieli jak przeciwko nim walczyć. Jak określił to A. Tarczyński, było to mniej więcej tak, jakby teraz atakować czołgami przeciwnika, który nie ma żadnej broni przeciwpancernej.

Na ok. 150 ludzi Hiszpanie mieli ok. 40 koni. Proporcjonalnie była to duża liczba. Ich uzbrojenie, ze względu na werbunkowy charakter wyprawy, nie było jednolite. Nie było też typowe dla ówczesnego hiszpańskiego żołnierza. W amerykańskich warunkach, gdzie zagrożenie mogło przyjść w każdym momencie, po prostu się nie sprawdzało.

Jednak ich przewaga w uzbrojeniu polegała na jego defensywnym charakterze: pancerz, który chronił tors i plecy i dolne parte tułowia. Dodatkowo hełm, który najczęściej był bez przyłbicy (morrion). Czasem używano też naramienników i osłon na uda.

Zaproszenie do Cajamarca

Hiszpanie skierowali się ku Tumbes, przybyły posiłki (30 ludzi), które były niezbędne. W międzyczasie doszło w oddziale do epidemii, skutkiem której wielu zmarło. Mieszkańcy początkowo nie zdradzali żadnych złych zamiarów.

Pizarro jednak był podejrzliwy. Wdał się w spór między mieszkańcami miasta, a wyspiarzami z Puna. Ostatecznie pomógł uwolnić kacyka Tumbalę, nakazując mu wierność wobec Hiszpanów. Mieszkańcy Tumbes pomogli im więc, dając tratwy do przeprawy ich, koni i zapasów. Okazał się to podstęp i drugi kurs Hiszpanów już zorientował się o co chodzi i zawrócił.

W wyniku walk między Tumbes a Pina, miasto było zniszczone. Hiszpanie byli rozczarowani, brak było wspominanego tu blasku i bogactwa. Również pozostali tu wcześniej dwaj Hiszpanie, w tym de Molina, zostali prawdopodobnie zamordowani. Od tego momentu Pizarro postanowił podejmować stanowcze kroki i przestał liczyć na lojalność mieszkańców. Zaczął mieć rozeznanie w miejscowych stosunkach i nie mieszał się już do wewnętrznych spraw.

Gdy wrócił wysłany na rozpoznanie de Soto, trzon ekspedycji przebywał w Zaran. Nie wrócił jednak sam – był z nim dostojnik z Cajamarki, który miał być wysłany przez samego Atahuallpę. Zapewniał on o przyjaznych stosunkach i braku agresywnych zamiarów, przekazał też prezenty, jakimi były dwie miniatury twierdz i dwie oskubane i suszone kaczki. Był to moment, w którym oficjalnie było wiadomo, że Atahuallpa wie o pobycie Hiszpanów.

Pizarro wysłał do Atahuallpy jednego ze swych tłumaczy, by przekazał prezenty i informację, jakoby nie mają oni złych zamiarów. Ekspedycja ruszyła dalej, ku Cajamarce, bo tam właśnie przebywał Inka. I tak, Hiszpanie i Indianie zapewniali się wzajemnie o przyjaznych stosunkach, oboje jednocześnie będąc podejrzliwymi. Gdy Pizarro zbliżał się do Cajamrki, wysłał do Atahuallpy wiadomość, że chce się z nim w końcu spotkać osobiście. Gdy doszli do Cajamrki, ukazały się im niezliczone namioty obozu Atahuallpy.

Bitwa pod Cajamarca

W sobotę, 16 listopada 1532 roku, z niepokojem oczekiwano przybycia Inki. Oczekiwanie przeciągało się, władca był dwa razy zapowiadany. Ruszył z miejsca swego pobytu dopiero koło południa. Jego pochód trwał długo, a odległość wynosiła zaledwie 1,5 km.

Sporna i zarazem niewyjaśniona jest kwestia eskorty i jej liczebności. Jedne źródła podają, że ludzie biorący udział w pochodzie byli nieuzbrojeni, inne, że broń mieli schowaną. Gdy Inka w końcu dotarł, wyszedł do niego ojciec Valverde wraz z indiańskim tłumaczem. Wezwano go do uznania hiszpańskiego zwierzchnictwa, wskazał także na trzymaną książkę, którą była Biblia lub brewiarz.

Atahuallpa miał zażądać księgi, nie umiał jej jednak otworzyć. Gdy zakonnik chciał mu pomóc, ten uderzył jego rękę. Gdy w końcu mu się udało, znudzony przerzucił kilka stron i ją odrzucił. Stwierdził, że Hiszpanie nie wydostaną się stamtąd, jeśli nie oddadzą wszystkiego, co o tej pory wzięli z tej ziemi. Ojciec Velverde wrócił do namiotu Pizarra, a ten od razu założył hełm i dał rozkaz do ataku.

Indianie byli totalnie zaskoczeni.

Jednocześnie z trzech miejsc wypadli jeźdźcy, krzycząc Santiago!, co było najpierw symbolem walk z Maurami na Półwyspie Iberyjskim, później z Indianami, a patronem był św. Jakub Apostoł.

Obraz olejny Juana Lepiani przedstawiający schwytanie Atahualpy w Cajamarca

Pizarro naparł w kierunku lektyki Inki. Indianie podtrzymujący władcę wciąż się zastępowali, lecz w końcu udało się dotrzeć do Atahuallpy. Gdy upadł na ziemię, starcie dobiegło końca. Na placu zgromadzonych było kilka tysięcy Indian, nie byli oni jednak zdolni do stawienia oporu, zostali wyrżnięci. Jak napisał jeden z kronikarzy, zabrakło im tego dnia odwagi, albo też Bóg ich zaślepił.

Atahuallpa został uwięziony, zbiory broni zniszczone. Ludzi wzięto tylu, ilu niezbędnych było do służby, resztę uwolniono. Zdawano sobie bowiem sprawę, że ich służba miała charakter przymusowy i ich domy były daleko.

Inkowie zbyt pewnie potraktowali Hiszpanów, nie docenili ich siły, i to wcale nie liczebnej. Poza efektem zaskoczenia, aspektem psychologicznym, który bardzo mocno zadziałał, istotne były konie, które dodatkowo miały przymocowane dzwonki. Pokój, w którym był więziony Inka, obiecał wypełnić złotem. Kiedy dotrzymał słowa, został własnoręcznie zamordowany przez Pizarra.

Egzekucja Atahualpy według ryciny z XIX wieku

Kilka lat później zmarł też Pizarro. Został zamordowany w odwecie przez syna de Almagro, z którym popadł w konflikt.


Bibliografia:

Kirkpatrick A. F., Zdobywcy Ameryki, Warszawa 1957.

Miłkowski T., Machcewicz P., Historia Hiszpanii, Wrocław 1998.

Parry J., Morskie imperium Hiszpanii, tłum. S.  Bławat, Gdańsk 1983.

Prescott W., Podbój Peru, tłum. F. Bartkowiak, Warszawa 1969.

Tarczyński A., Cajamarca 1532, Warszawa 2006.

Comments are closed.