Stanisław August Poniatowski- nieudacznik, zdrajca czy pragmatyk?

Obejmując urząd, został postawiony w sytuacji, w której osamotniona i słaba Rzeczpospolita zdana była na łaskę ościennych mocarstw. Sytuacja wewnętrzna mu nie sprzyjała- potrzeba reform państwa, opór szlachty i walka o wpływy utrudniały prowadzenie polityki zagranicznej. Stanisław August Poniatowski pozostaje dziś jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w naszej historii. Ostatni król Rzeczpospolitej uważany jest za nieudolnego, słabego, a nawet za zdrajcę. Czy taki osąd rzeczywiście oddaje stan faktyczny?

Pierwsze kroki

Urodził się 17 stycznia 1732 roku w Wołczynie. Od dziecka miał kontakt z polityką i też od tego czasu różni wędrowcy i mędrcy wróżyli mu jedno – będzie królem!  Zabawny nawet dla ówczesnych herb Ciołek nie był problemem, kiedy jego genezę zaczęto wywodzić od rzymskich konsulów i Sarmatów. Z tych powodów Stanisław już w wieku trzech lat zaczął przyjmować odpowiednie nauki pod czujnym okiem swojej matki Konstancji, która dbała o zapewnienie synowi wszechstronnego wykształcenia.

Dzięki znajomości z angielskim dyplomatą Sir Charlesem Williamsem, którego poznał na dworze w Berlinie, dwudziestoletni Stanisław Poniatowski odbył, wraz ze swoim mentorem, podróże po wielu dworach Europy. W latach 1753-1754 odwiedził Wiedeń, Drezno, Amsterdam, Paryż i wreszcie Londyn. Z Francji przywiózł zamiłowanie do wyszukanego stylu i paryskiego życia, a z Londynu podziw dla politycznej rozwagi Anglików. Należy mieć na uwadze, że podróż ta odbyła się pod naciskiem jego wuja, Augusta Czartoryskiego, twórcy potęgi tego rodu. Chciał on w ten sposób odsunąć Stanisława od swojej córki Izabeli, która była blisko związana z Poniatowskim. Sama wyznaje w listach, że Poniatowski był jej pierwszą miłością, choć wedle wielu miłość łącząca ją i jej ojca miała wykraczać daleko poza standardowe relacje ojciec i córka.

Wszystkie romanse przyszłego władcy nie są w stanie przyćmić tego najbardziej znanego. W kwietniu 1755 roku Sir Williams mianowany został ambasadorem w Petersburgu, a dwa miesiące później wraz ze swoim „politycznym synem”, udał się na misję dyplomatyczną do stolicy Rosji. Już 24 czerwca został przedstawiony imperatorowej Elżbiecie Romanow. Młody Polak zrobił wrażenie nie tylko na angielskim dyplomacie , dzięki któremu na dworze carów w ogóle się znalazł, ale przede wszystkim na samej Katarzynie, którą tego dnia poznał. Był wykształcony, władał kilkoma językami, posiadał wpływy w stronnictwie Czartoryskich, tak zwanej familii, ale przede wszystkim- był bardzo przystojny. On nie pozostawał jej dłużny w komplementach – „nos grecki”, „usta wołające o pocałunek”- to tylko kilka określeń, które Stanisław Poniatowski odniósł do jej wyglądu. W swych pamiętnikach pisał, że była to pierwsza kobieta, z którą łączyła go „erotyczna więź”. Nie należy zapominać, że romans ten, wbrew temu, co potocznie się uważa, miał miejsce na długo, zanim Poniatowski został królem.

Romans młodych arystokratów zakończył się dość gwałtownie. Katarzyna była postacią nader ambitną i silną. Kiedy Poniatowski czytał tragedie Racine’a, ona zaczytywała się w „Księciu” Machiavellego, kiedy ona zdobywała wiedzę na temat rządzenia krajem, on w Polsce pisał romantyczne wiersze na jej cześć. Stanisław całkowicie utracił w jej oczach szacunek, kiedy w czasie kolejnej wizyty na rosyjskim dworze dał się zastraszyć i ośmieszyć jej mężowi Piotrowi III, którym bezgranicznie gardziła.  Williams rzeczywiście miał w sobie coś z proroka. Latem 1762 roku dokonano w Rosji zamachu stanu, dzięki czemu Katarzyna została cesarzową Rosji jako Katarzyna II. Po wszystkim wysłała do Stanisława list, w którym wyraziła chęć uczynienia go królem Polski. W grę jednak wchodził również książę Adam Czartoryski. Czas Poniatowskiego miał dopiero nadejść.

Wolna elekcja 1764 roku

Polska wówczas nie prowadziła już właściwie polityki zagranicznej. Stanisław Poniatowski nie jechał przecież do Moskwy jako podstolnik litewski, a jako przedstawiciel Czartoryskich. Wiosną 1763 roku Familia zamierzała zawiązać konfederację stojącą przy królu Auguście III z dynastii Wettynów (który zmarł jesienią 1763), a skierowaną przeciwko jego ministrowi Henrykowi Bruhlowi, lub przeciwko samemu królowi, co jednak nie spodobało się Katarzynie II, która miała finansować całe przedsięwzięcie. Kiedy trwały przygotowania, Czartoryscy i Poniatowscy w memoriałach do carycy wysuwali oskarżenia wobec swoich wewnętrznych przeciwników, a kiedy Rosjanie w strachu przed destabilizacją kraju wyrazili sprzeciw wobec tak gwałtownych działań, Stanisław Poniatowski słał do Petersburga listy, w których pisał o panice w szeregach wojsk familii i potencjalnym upadku „partii rosyjskiej”- jak sam określił stronnictwo Czartoryskich.

W obliczu tego Poniatowski zaczął nawet rozmarzać o sojuszu polsko-francuskim, który wobec zakończenia wojny siedmioletniej był już jedynie mrzonką. Może świadczyć to o szczerości intencji przyszłego króla, który w oświeceniowej Francji widział okazję do odnowy politycznej w kraju, lecz na pewno świadczy o naiwności i życzeniowym myśleniu. Po śmierci króla Augusta III w październiku 1763 roku sytuacja stała się jasna. Katarzyna w instrukcji do swoich posłów Hermana Keyserlingka i Mikołaja Repina stwierdziła, że obecna forma rządów w Polsce musi zostać nienaruszona, nie można też dopuścić do ustanowienia dziedziczności tronu. Osobą, która w oczach cesarzowej miała tego dopełnić, był właśnie pogardzony przez nią Stanisław Poniatowski. W liście do króla pruskiego pisała, że Poniatowski ma „najmniejsze możliwości otrzymania korony, tak więc w następstwie będzie miał zobowiązania w stosunku do tych, z których rąk ją otrzyma”.

Sytuacja omal nie doprowadziła do wybuchu wojny domowej. Familia, choć silna, miała przeciw sobie silną opozycję, która w roli nowego króla widziała raczej kolejnego Wettyna. W grudniu 1763 roku w domu Poniatowskich odbyła się narada, w której wzięli udział również przedstawiciele Czartoryskich oraz ambasador rosyjski Keyserlingk. Zgodnie stwierdzono, że wojny domowej uniknąć można tylko dzięki interwencji wojsk rosyjskich. Jedna osoba była przeciw i był nią sam Stanisław Antoni Poniatowski. Na słowa ambasadora, że bez pomocy Rosjan nie zostanie on królem, stwierdził „niechże nim nie będę i niechże nikt nie ma nam nic do zarzucenia”. Były to sprzeciw zbyt późny, pozbawiony jakiegokolwiek politycznego sensu. Po latach król wspominać będzie to wydarzenie jako dowód swojej lojalności wobec kraju.

Choć nie obyło się to bez trudności (w ostatniej chwili zaczęto zastanawiać się, czy Stanisław nadaje się na króla), 7 sierpnia 1764 roku ambasador Keyserlink mianował Stanisława Poniatowskiego na króla Polski, co znamienne – w imieniu Rosji i Prus. Już na początku roku wojska Rosyjskie obstawiały główne trakty kraju, a sejm konwokacyjny (pierwszy po nastaniu w państwie bezkrólewia) odbył się pod lufami rosyjskich karabinów. Sejm elekcyjny zebrał się 27 sierpnia, a elekcja odbyła się 7 września. Według obecnych na elekcji było to piękne wydarzenie, a sam nowo wybrany król wspominał, że „w całej naszej historii nie ma przykładu elekcji tak spokojnej i tak doskonale jednomyślnej”. Sama koronacja odbyła się dopiero 25 listopada i była równie uroczysta, jak sama elekcja. Od tej pory oficjalnie znany był jako król Rzeczpospolitej- Stanisław August Poniatowski.

Jednocześnie w 1764 roku za zgodą Katarzyny dokonano w kraju symbolicznych reform, które miały raczej na celu uśpić czujność stronnictwa Czartoryskich. Coraz silniej zaczęto poruszać kwestię równouprawnienia wyznawców prawosławia. Spotkało się to z silnym oporem szlachty polskiej, która z ostrożnością podchodziła do cudzoziemców (było to wynikiem między innymi działań samych Czartoryskich, którzy tolerowali ksenofobiczne wystąpienia na sejmie konwokacyjnym). W międzyczasie schorowany Herman Keyserlingk zastąpiony został przez księcia Mikołaja Repina, który szybko zyskał zaufanie nowego króla.

Droga do rozbiorów

Nowy reprezentant Petersburga w Warszawie nie był tak sprytny i doświadczony jak jego poprzednik, ale w obliczu chaosu w Rzeczpospolitej nie stanowiło to przeszkody. Zagwarantowanie praw innowiercom i rozbicie obozu Czartoryskich, który mógł być inicjatorem groźnych dla Rosji reform, było głównym celem Repina. To właśnie Czartoryscy obwinieni zostali za opóźnienia w działaniach posła, który jednocześnie bronił postawy króla, opisując go jako lojalnego wobec Rosji. Rosyjski ambasador nauczył się schlebiać królowi, wykorzystując jego chęć władzy i miłość do Katarzyny. Coraz częściej uczestniczył w oficjalnych spotkaniach króla z ministrami, obiecując pomoc finansową Petersburga. Z pomysłem rozbicia Familii wyszedł nie kto inny jak sam… król, który pod koniec 1765 roku zaproponował utworzenie własnego stronnictwa. Repin w liście do Petersburga pisał, że „stanowczość jego w podobnych wypadkach jest tak chwiejna, że nie śmiem marzyć nawet o tym, aby zamiar ten uskutecznił”. Plany musiały zaczekać.

Pomimo tego król dość samodzielnie podejmował decyzje w kwestii dysponowania stanowiskami państwowymi, co spotkało się ze sprzeciwem jego własnego stronnictwa. Król tracił starych sojuszników, ale nie zjednywał sobie sympatii nowych. W czerwcu 1765 brat króla, Adam Poniatowski, negocjował z Wiedniem przyłączenie się do sojuszu „południowego” i zerwania więzów z Rosją. Pomysł ten spełzł na niczym, gdyż niemal od początku o wszystkim wiedziała caryca Rosji, która wbrew temu, co myślał król, bynajmniej nie poczuła się dotknięta planowanym małżeństwem Poniatowskiego z księżniczką austriacką Elżbietą. Sam król stanowczo zaprzeczał tym planom, jednak inne źródła zdecydowanie potwierdzają te zakulisowe działania

Sejm 1767 był punktem zwrotnym w panowaniu Stanisława Poniatowskiego. W lutym następnego roku pod obecnością wojsk rosyjskich potwierdzono równouprawnienie innowierców, przywileje szlachty, a także rosyjski protektorat nad Polską. Z inicjatywy Repina zawiązane zostały konfederacje w Toruniu i Słucku. W reakcji na to patriotycznie nastawiona szlachta polska powołała do życia konfederację radomską, która przyczyniła się do nieuchwalenia reform sejmu konwokacyjnego. Z prawdziwych zamiarów konfederacji toruńskiej i słuckiej zdawał sobie sprawę sam Stanisław Poniatowski, który nie dawał wiary słowom Repina, co do ich lojalności wobec niego. Wkrótce doszło do aresztowań polskich posłów, co spotkało się z brakiem reakcji króla, który faktycznie nie dysponował już żadną siłą, a jedynie kalkulacjami bez poparcia w rzeczywistości i liczbach. Te przedstawiały się następująco: Repin miał za sobą przynajmniej 20 tysięcy rosyjskich żołnierzy, a król nie miał już za sobą nawet zaplecza politycznego. Po pogwałceniu prawa, jakim było uprowadzenie polskich posłów, doszło do zawiązania konfederacji i związku wojskowego w Barze. Był to bunt upokorzonych przez władzę obcą i rodzimą, która tych obcych do kraju ściągnęła, wreszcie bunt na wskroś religijny, motywowany hasłem- „wiary świętej katolickiej własnym życiem i krwią bronić”.

Rozbiory w obliczu reform

Stanisław August Poniatowski przeszedł do historii nie tylko jako ostatni król Polski, ale także jako mentor polskiego oświecenia i reformator. Szczególnie zapamiętana została Komisja Edukacji Narodowej, która powstała już po pierwszym rozbiorze i była pierwszą państwową instytucją zajmującą się oświatą w Europie, a także Szkoła Rycerska, w której przyszli światli obywatele uczyli się między innymi arytmetyki, rysunku, francuskiego, łaciny, angielskiego czy wreszcie niemieckiego. Dużo uwagi poświęcono wykształceniu czysto wojskowym, w ramach którego wykładano inżynierię wojskową z rysunkiem czy sztukę fortyfikacji. Czasy stanisławowskie to jednak przede wszystkim próba zaadaptowania Rzeczpospolitej do warunków panujących w Zachodniej Europie, próba zerwania z narodową megalomanią szlachty, połączoną z zaściankowością myślenia i politycznym chaosem, próba wprowadzenia kraju w kulturowe i polityczne oświecenie.

Jako mecenas sztuki nie pozostawał neutralny. Temat przewodni i symbolika wielu dzieł była jedna – on sam. Począwszy od planów przebudowy Zamku Królewskiego w Warszawie na wzór francuskiego Pałacu wersalskiego, przez plany budowy łuku triumfalnego wizerunek króla budowany miał być przez architekturę i bijący z niej majestat królewski. W Sali Audiencjonalnej umieszczono popiersia między innymi Henryka IV, Jana III Sobieskiego i naturalnie umiłowanej Katarzyny II.

Stanisław August Poniatowski nie tylko chciał uczynić z Polski kraj europejski, ale sam też chciał za Europejczyka być postrzegany. Niestety, wielcy uczeni Zachodniej Europy woleli patrzeć w stronę Katarzyny II. Widziana była jako oświecona, otwarta na filozofię i sztukę władczyni, a jej imperium jako przyszła potęga – „prawdziwy system moralny i polityczny przyjdzie do nas z Petersburga” – uważał Wolter. Poniatowski na próżno próbował zyskać uznanie Woltera czy Denisa Diderota, narażając się znów jedynie na śmieszność. To Katarzyna II pomagała finansowo Diderotowi, który zmienił o niej zdanie dopiero po odwiedzeniu Rosji.

Dzięki obecnemu jeszcze poparciu Diderota Katarzyna II wojować mogła z błogosławieństwem uczonych z Turcją. Wygrana Imperium Osmańskiego oznaczałaby wygraną konfederacji barskiej i detronizację króla, a wygrana Rosji dalszą ingerencję w sprawy wewnętrzne Polski. Król optował za drugim wariantem, który niezbyt zgrabnie uzasadniał w swoich pamiętnikach, pisząc o zagrożeniu ze strony Turków.  Nie miał własnego planowanego stronnictwa. Jedyną osobą, która twardo stała po jego stronie była sama Katarzyna, nawet pomimo pojednania z Czartoryskimi. Wojska koronne i litewskie masowo przechodziły na stronę konfederatów, a utworzona pośpiesznie rekonfederacja nie spotkała się z zainteresowaniem Polaków.

Król w obliczu zaangażowania się Rosji w wojnę chciał reformować kraj, ale nawet w takiej sytuacji szukał usprawiedliwienia, pisząc do Katarzyny, że „nie po to uczyniła go królem, aby został znienawidzony”.  Próba wciągnięcia w intrygę Anglików zawiodła i znów pokazała jaką pozycję w Europie cieszy się Rosja, a jaką Polska. Król nie mógł w żaden sposób przeciwstawić się gwałtowi obcych mocarstw i rozbiorom kraju, które leżały w interesie niemal wszystkich. Rosja dzięki nim odzyskała swoje rdzenne ziemie ruskie, Prusy zdobyły pożądane ujście Wisły, a pogrążona w kryzysie Austria powiększyła swe terytorium o południowe ziemie Rzeczpospolitej. Początkowo Poniatowski demonstracyjnie oświadczył, że nie zwoła sejmu rozbiorowego i prędzej abdykuje. Próby zdobycia zainteresowania innych państw Europy ograniczyły się do wysyłania listów na europejskie dwory i misję dyplomatyczną do Francji – wszystkie zakończone klęską. Król, którego jedyną mocą było pisanie listów, w kontekście absolutystycznej Europy nie dysponował żadną władzą. Zaborcy łudzili go jeszcze obietnicami ustanowienia „lepszego rządu”, tak jak robili to wcześniej kolejni ambasadorowie rosyjscy. Król skapitulował. Traktaty rozbiorowe podpisano 18 września 1773 roku.

Konstytucja i kres panowania

Kolejny z kolei ambasador rosyjski Stackelberg dotrzymał słowa, gdyż powołana po rozbiorze Rada Nieustająca stanowiła ów „lepszy rząd”, nawet jeżeli uzależniony od Rosji. Pomimo sprzeciwu antyrosyjskiej opozycji jej rola wzrosła szczególnie po sejmie 1776 roku, na którym zniesiono na przykład Komisje Wojskowe i ograniczono władzę hetmanów- od teraz ich kompetencje posiadał Departament Wojskowy Rady Nieustającej. Dokonano też korekty budżetu i ograniczono rozdawnictwo nagród i tytułów (choć to ostatnie nadal leżało w mocy króla). Stanisław Poniatowski nawet po tak drastycznym gwałcie łudził się, że Katarzyna będzie go wspierać dla dobra Polski, nie zaś jej samej.

Lata 1780-1790 uwidoczniły niechęć Rosji do jakichkolwiek reform i to pomimo wyprowadzenia z Rzeczpospolitej swoich wojsk przez Katarzynę II. W latach 1782-84 król w związku ze spodziewaną wojną z Imperium Osmańskim próbował wyrwać Polskę z geopolitycznego dna przez zawarcie z Rosją antyosmańskiego sojuszu, licząc jednocześnie na obojętność carycy wobec planowanych w kraju reform. Było to jednocześnie zabezpieczenie przed kolejnym rozbiorem ze strony Prus, którego obawiano się ze względu na Gdańsk. Ambasador Stackelberg w tej kwestii dbał jednak o interesy Polski, szczególnie te gospodarcze, ograniczając drastyczną politykę celną prowadzoną przez Prusy. Sam król twierdził, że mimo wszystko jest on lepszy od poprzednich ambasadorów.

Po pierwszym rozbiorze król usamodzielnił się i nie był już zależny od Familii i nawet wybór członków Rady Nieustającej przebiegał po jego myśli. Budowa własnego stronnictwa nie opierała się jednak na poparciu samej osoby króla, a jedynie na rozdawaniu stanowisk i orderów, którzy przysparzały mu nowych przyjaciół.

24 marca 1787 roku król dotarł do Kaniowa nad Dnieprem, gdzie przebywała wówczas odbywająca podróż po nowych ziemiach caryca Katarzyna. Król wręczył jej dokument zawierający propozycję wysłania przez Polskę 20-30 tysięcy żołnierzy na nową wojnę z Turcją w zamian za zgodę na wzmocnienie pozycji króla. Zaledwie cztery miesiące później Turcy wypowiedzieli wojnę Rosji. Stanisław Poniatowski w porozumieniu z ambasadorem wysłał do Petersburga projekt kolejnego porozumienia, które dawało Polsce gwarancję granic, nowe nabytki terytorialne nad Morzem Czarnym, zwiększenie liczebności armii i wystawienie korpusu posiłkowego. Na żądanie Stackelberga dodano jeszcze, że Rzeczpospolita nie będzie mogła zawrzeć podobnych traktatów z innymi państwami. W liście do Augustyna Debolego król pisał, że jest to jedyna droga do wyjścia z „upodlenia” i „bezwolności”.

Pomimo poparcia ambasadora Katarzyna II pozostawała obojętna wobec tych propozycji, a zdecydowanie wrogi wobec nich był król pruski, który w międzyczasie zawarł antyrosyjski sojusz z Brytyjczykami. Niechętna była ostatecznie sama szlachta, która działania króla odczytywała jako zdradę, dlatego łatwo przeszła na pozycje propruskie. Opozycja w kraju liczyła na interwencję Prus w razie konfliktu z królem, co było na rękę samym Prusakom, którzy liczyli na szybszy rozbiór kraju. 20 listopada pojawiła się nowa deklaracja pruska, po której posłowie, między innymi Franciszek Branicki i Kazimierz Sapieha, odebrali królowi uchwałami sejmowymi prawo mianowania oficerów, a 19 stycznia 1789 roku zniesiono Radę Nieustającą. Król pozostał nie tyle bezradny, ile obojętny, gdyż doskonale wiedział o prawdziwych intencjach Prus i dlatego wolał ustąpić, licząc na zgodę sejmu w sprawie reformy wojska.

W zamian za skromne ustępstwa handlowe Prusy zażądały oddania Gdańska i Torunia. Król zwrócił się do Katarzyny II, by ta wydała propolską deklarację, która opóźniłaby działania sejmu. Ostatecznie, chcąc zyskać poparcie Ignacego Potockiego, musiał pogodzić się z chwilową orientacją na Prusy. To właśnie z poparciem Stronnictwa Patriotycznego Ignacego Potockiego król planował przyszłe reformy. 2 sierpnia 1790 roku złożono w sejmie ogromny „Projekt do formy rządu”, który został skrytykowany przez króla jako nazbyt republikański. Potocki, będący autorem „projektu”, wkrótce zmienił poglądy, zaczął też bardziej liczyć się z osobą króla, którego pozycja, pomimo początkowej bierności, wciąż rosła.

W kwietniu 1791 roku zapoznano zaufanych współpracowników z projektem „Ustawy rządowej”, na której brzmienie wpływ miał król – przede wszystkim w postaci powierzenia władzy sejmowi, a nie sejmikom i wzmocnieniu pozycji mieszczan. Miesiąc później, 3 maja 1791 roku, na sesji sejmowej odczytano sfałszowane relacji polskich placówek dyplomatycznych, które donosiły o groźnej sytuacji za granicami kraju. Po wielu godzinach dyskusji uchwalono „konstytucję narodową”, choć sam król przyznawał, że zawiera ona wciąż istotne błędy. Dopiero teraz, u progu swojego panowania, król cieszył się poparciem, jakiego nigdy nie miał wcześniej. Atmosfera patriotycznego uniesienia podtrzymywana była przez doniesienia zza granicy, gdzie rzekomo konstytucja przyjęta została z aprobatą obcych mocarstw. Dopiero sześć miesięcy po uchwaleniu konstytucji król, uzyskawszy poparcie sejmu, napisał do Katarzyny, odpowiedzi jednak nie otrzymał.

Kraj ogarnęły spontaniczne manifestacje poparcia dla konstytucji i jedynie przebywający w Petersburgu Deboli donosił, że Rosja, wbrew oczekiwaniom króla, jest gotowa podjąć interwencję. Wzmożono więc wysiłki mające zwiększyć potencjał armii. 18 maja 1792 roku rosyjski poseł Jakow Bułhakow złożył deklarację o poparciu przez Katarzynę II konfederacji zawiązanej cztery dni wcześniej w Petersburgu (rzekomo w Targowicy). Król od tego momentu mógł jedynie obserwować kolejne klęski na froncie i starać się o pokój. W obliczu braku szans na wygraną wojnę król zmuszony był przystąpić do Targowicy. Pomimo uzyskania gwarancji integralności terytorialnej państwa u ambasadora Stackelberga wojsko pruskie wkroczyło do Polski.

Dzięki drugiemu rozbiorowi Rosja ostatecznie zjednoczyła ziemie ruskie w jednym państwie, a Prusy uzyskały Gdańsk i Wielkopolskę. W styczniu 1793 r. król w liście prosił carycę o gwarancję granic, po raz pierwszy wyraził też gotowość do abdykacji, jeżeli tylko zapewniona zostanie mu spłata długów.  W wydanym 11 lutego 1793 r. uniwersale targowiczanie wzywali króla do obrony kraju, jednocześnie na jego barki zrzucając odpowiedzialność za klęskę.  W czasie powstania kościuszkowskiego król działał aktywnie na rzecz powstania, między innymi wspierając powstańców skromnymi datkami pieniężnymi, nawet pomimo niechęci wielu powstańców wobec jego osoby. 21 listopada 1794 roku w liście do Katarzyny prosił już tylko o humanitarne traktowanie zrujnowanego kraju. Po trzecim rozbiorze, 7 stycznia 1795 roku opuścił Warszawę i udał się do Grodna, gdzie zapewniono mu utrzymanie. 15 lutego 1797 r. wyjechał do Petersburga, gdzie po śmierci Katarzyny II rządził jego domniemany syn Paweł I. Zmarł 12 lutego 1798 roku w Petersburgu.

Epilog

Historia oskarża Stanisława Augusta nie tylko o upadek kraju, a wręcz o zdradę ze względu na miłość do Katarzyny II, choć sam wspominał, że po 1772 roku jego uczucie było jedynie sentymentem. Czarna legenda ostatniego króla Polski trwa do dziś i choć nie odnajduje ona potwierdzenia w jego faktycznych dokonaniach, to jej geneza jest klarowna. Pozbawiony poparcia w kraju Stanisław Poniatowski szukać mógł go jedynie w Petersburgu, u umiłowanej carycy. Człowiek oświecenia otoczony zaściankową szlachtą, wrogą wobec wymarzonych reform. Jednocześnie z jego reformatorskimi zapędami kontrastuje jego naiwność i wyuczona wiara we własną wyjątkowość. Wielokrotnie narażał się na śmieszność, pouczając Katarzynę II, jak ma rządzić Polską. Znamienne, że portret Stanisława Augusta Poniatowskiego wzorowany na Henryka IV powstał już po jego abdykacji w 1797 roku.

Współcześni mu pamiętnikarze krytykowali jego ustępstwa wobec Rosji, pomijając jednocześnie reformy sejmu konwokacyjnego, a w czasie wojny w obronie konstytucji 3 maja zwracali uwagę na jego bierną postawę. Duży wpływ na opinię o ostatnim królu Polski miało dzieło „O ustanowieniu i upadku konstytucji 3 maja”, napisane jak na ironię przez jego towarzyszy ze Stronnictwa Patriotycznego. Jednocześnie tworzył się mit obfitych czasów Saski, które zakończyło przecież panowanie Poniatowskiego. Interesującym świadectwem pozostają zapiski samego króla, które jednak należy traktować z dużą dozą ostrożności, gdyż ten często próbował w nich aż nadto usprawiedliwiać swoje działania. Dopiero później, między innymi za sprawą dzieł Stanisława Cata Mackiewicza, czarna legenda Stanisława Poniatowskie zaczęła delikatnie przygasać.

Ostatni król Polski musiał zmierzyć się z sytuacją międzynarodową, której rozwiązanie wymagałoby niebywałego talentu politycznego i silnego zaplecza w kraju.  Zaplecze miał jedynie przez chwilę a jego talent pozostaje rzeczą dyskusyjną. Dyskusyjny pozostaje też fakt, czy inna osoba na jego miejscu poradziłaby sobie lepiej, czy może jakieś mistyczne fatum sprawiłoby, że losy Rzeczpospolitej potoczyłyby się dokładnie tak samo.

Patryk Wietrzak

Artykuł pierwotnie opublikowany 13 września 2018 roku

Bibliografia:

Zienkowska K., Stanisław August Poniatowski, Wrocław 2004

 Zgorzelska A., Stanisław August, nie tylko mecenas, Warszawa 1996

 Góralski Z., Stanisław August w insurekcji kościuszkowskiej, Warszawa 1988

  Michalski J., Stanisław August Poniatowski, Warszawa 2009,

 Zahorski A., Spór o Stanisława Augusta, Warszawa 1988

Zdjęcie- Wolna elekcja Stanisława Poniatowskiego- wikimedia commons

Zdjęcie- Portret Stanisława Augusta Poniatowskiego autorstwa Marcello Bacciarellego- działalność kulturalna króla miała wymiar szerszy i stanowiła część reformy państwa- wikimedia commons

Zdjęcie- „Konstytucja 3 maja” autorstwa Jana Matejki- z lewej strony obrazu ubrany w płaszcz koronacyjny król wchodzi do kolegiaty św. Jana- wikimedia commons

2 komentarze

  1. Miałbym kilka uwag
    1. pisze Pan ” Stanisław Poniatowski nie jechał przecież do Moskwy jako podstolnik litewski, a jako przedstawiciel Czartoryskich.” – podczas drugiej wyprawy jechał do Petersburga (nie Moskwy ) jako stolnik litewski i poseł Augusta III, ale wysłannik elektora saskiego nie Czartoryskich (Wuj Adam wystarał się o rangę misji i Order Orla Białego).
    2. pisze Pan „W czerwcu 1765 brat króla, Adam Poniatowski, negocjował z Wiedniem …” – chodzi oczywiście o Andrzeja (ojca ks. Józefa) bo król nie mia brata Adama.
    3. pisze Pan „Pomimo uzyskania gwarancji integralności terytorialnej państwa u ambasadora Stackelberga wojsko pruskie wkroczyło do Polski.” – Stackelberg to były ambasador Rosji chodzi zatem o Buhcholtza.
    4. stwierdza Pan …” 7 stycznia 1795 roku opuścił Warszawę i udał się do Grodna, gdzie zapewniono mu utrzymanie.” – trochę nie tak S.A. został wywieziony do Grodna pod eskorta gen. Tormasowa i tam przebywał jako więzień stanu.
    Całość tekstu ciekawa zachęcam do następnych publikacji. Pozdrawiam Krzysztof Szewczyk

  2. Miałbym kilka uwag
    1. pisze Pan ” Stanisław Poniatowski nie jechał przecież do Moskwy jako podstolnik litewski, a jako przedstawiciel Czartoryskich.” – podczas drugiej wyprawy jechał do Petersburga (nie Moskwy ) jako stolnik litewski i poseł Augusta III, ale wysłannik elektora saskiego nie Czartoryskich (Wuj Adam wystarał się o rangę misji i Order Orla Białego).
    2. pisze Pan „W czerwcu 1765 brat króla, Adam Poniatowski, negocjował z Wiedniem …” – chodzi oczywiście o Andrzeja (ojca ks. Józefa), bo król nie miał brata Adama.
    3. pisze Pan „Pomimo uzyskania gwarancji integralności terytorialnej państwa u ambasadora Stackelberga wojsko pruskie wkroczyło do Polski.” – Stackelberg to były ambasador Rosji chodzi chyba zatem o Buhcholtza.
    4. stwierdza Pan …” 7 stycznia 1795 roku opuścił Warszawę i udał się do Grodna, gdzie zapewniono mu utrzymanie.” – trochę nie tak S.A. został wywieziony do Grodna pod eskorta gen. Tormasowa i tam przebywał jako więzień stanu.
    Całość tekstu ciekawa (chociaż z wieloma stwierdzeniami i opiniami się nie zgadzam), zachęcam do następnych publikacji. Pozdrawiam Krzysztof Szewczyk

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*