Celina Mioduszewska, Pela z białego miasta
„Wszyscy chcą rozumieć malarstwo, dlaczego nie próbują rozumieć śpiewu ptaków?” –P. Picasso. Ten cytat idealnie oddaje to, jaką malarką była Pela, czyli Placyda Bukowska, z domu Siedlecka. Kobieta, która emocje przelewała na płótno.
Stefan Rybi, malarz i wieloletni prezes Okręgu Związku Polskich Artystów Plastyków w Białymstoku nazywał jej twórczość „cichym romantyzmem”. Pela potrafiła tworzyć swój własny artystyczny świat, dzięki czemu jej sztuka była wyjątkowa, ale mało rozumiana wśród odbiorców. Tworzyła w trudnych czasach (II wojny światowej i PRL), nie potrafiła się dostosować do ówczesnej estetyki. Jej obrazy były pełne metafor, przedstawiały nietypowe portrety i faktury, pejzaże parkowe, ciepłe barwy i tęsknotę za baśniowym światem. Coś, co kompletnie nie pasowało do tamtych czasów.
Prywatnie artystka była związana z architektem inżynierem, urbanistą i konserwatorem zabytków, Stanisławem Bukowskim, którego poślubiła w 1937 roku. Współzałożycielka białostockiego Okręgu Związku Polskich Artystów Plastyków.
Struktura
Celina Mioduszewska, pisarka i poetka, postanowiła przedstawić losy białostoczanki Placydy Bukowskiej za pomocą powieści. Książka jest podzielona na dwie części. Autorka zastosowała dwa typy narracji: trzecioosobową i pierwszoosobową. Był to zabieg celowy, miał wprowadzić dodatkową postać o imieniu Laura (Lara), dzięki której autorka mogła przemycić swoje refleksje i odczucia wobec życia i działalności malarki.
Pierwsze strony książki stanowią przemyślenia Lary, która siedząc w zielonym fotelu krakowskiego hotelu, postanawia spisywać dziennik. Główna bohaterka, pisząc o malarce, jednocześnie opowiada jak potoczyły się jej losy.
Wilno, Miłosz i Bukowski
Historia życia tej wyjątkowej malarki przedstawiona została od czasów jej dzieciństwa. Kolejny ważny etap to czas studiów. Od 1929 roku Placyda studiowała malarstwo na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie.
W pierwszej części książki poznamy upodobania artystyczne i poetyckie malarki, a także historię jej znajomości z Czesławem Miłoszem, który nazywał ją zdrobniale Peliszka.
Pela kochała Wilno za kulturę, artystów, poetów, pisarzy. Czas studiów upływał jej w miłej atmosferze. Niedługo potem poznała przyszłego męża Stanisława Bukowskiego, który skończył studia w Warszawie, następnie przeniósł się do Wilna. Wybuch wojny pokrzyżował ich plany. Po jej zakończeniu i utracie kupionej ziemi, a także wszystkich oszczędności byli zmuszeni wrócić do Białegostoku.
Silne przeżycia a geniusz artystyczny
Zwykle na początku każdego rozdziału pojawia się postać Lary, która prowadzi rozmowy z córką o życiu malarki. Broni Peli i jej wyborów, zauważa trudy macierzyństwa. Placyda długo nie mogła zajść w ciąże, aż w końcu jej się udało. Nie był to jednak idealny czas.
Rodzina Bukowskich musiała się zmagać z tym, że ich syn Andrzej chorował na zespół Downa. Inny wygląd dziecka często wzbudzał zainteresowanie społeczeństwa, co jednak nie przeszkadzało Placydzie, dla której jej synek był najpiękniejszy na świecie.
Wraz z mężem musiała się zmierzyć z utratą wszystkich oszczędności, domu, marzeń o zdrowym dziecku. Mimo kłopotów starali się być dobrej myśli. Zamieszkali z siostrą Peli, Heleną w jej domu. Stanisław dużo pracował, starał się utrzymać rodzinę. Jego małżonka skupiła się na synu i wychowaniu. Malarstwo zeszło na drugi plan.
Po jakimś czasie zaczęła ponownie przygotowywać prace projektowe kompozycji figuralnych, w czym wspierał ją jej małżonek. Tworzyła głównie rysunki architektoniczne, wpierając w tym działalność Stanisława.
Małżonkowie wiedzieli, że w Białymstoku nie czeka ich lepszy byt, ale zmiana miejsca zamieszkania na Warszawę budziła w Peli strach i obawę. Artystka tęskniła za Wilnem. Wiedziała, że duże miasto niesie ze sobą nowe możliwości, ale bała się, że jej synek nie będzie umiał się odnaleźć, powrócą przykre spojrzenia oceniające jego chorobę.
Swoją działalność artystyczną związała z Białymstokiem. Była artystką, która na lata zapisała się w historii miasta.
Strona wizualna książki i podsumowanie
Autorka skupiła się głównie na relacjach Placydy z mężem i synem, a także innymi postaciami ze środowiska artystycznego. Postanowiła nie poruszać wątków rodzinnych (rodzeństwa).
Okładka idealnie pasuje do estetyki, która była obecna w obrazach Placydy Bukowskiej. Malarka często tworzyła portrety. Tonacja jej dzieł była ciepła, dzięki czemu prace miały trochę baśniowy charakter. Podobnie została dobrana okładka przedstawiająca profil kobiecej twarzy z ornamentem roślinnym po bokach.
Książkę dobrze się czyta. W publikacji brakuje mi tylko przedstawień twórczości Placydy, może w postaci aneksów. Myślę, że taki dodatek idealnie zobrazowałby twórczość artystki i jej wrażliwą duszę.
Wydawnictwo Novae Res
Ocena recenzenta 5/5
Magdalena Opęchowska
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Novae Res. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.