bitwa morska pod Lepanto

Ku chwale Matki Boskiej Zwycięskiej, czyli bitwa pod Lepanto

Walki o dominację na morzach były praktyką dosyć powszechną w XVI wieku. Warto o tym pamiętać, chociażby przez wzgląd na Rzeczpospolitą i jej rywalizację w ramach Dominium Maris Baltici. Tymczasem na Morzu Śródziemnym miało dojść do najkrwawszej bitwy morskiej w dziejach świata. Jak wyglądała bitwa pod Lepanto?

W XVI wieku ekspansje Osmanów sięgnęły zenitu za sprawą podbojów Sulejmana Wspaniałego. W ostatnich latach swego panowania sułtan zdecydował, że ostateczne zwycięstwo nad niewiernymi osiągnie poprzez dominację na Morzu Śródziemnym. Dlatego też podjął decyzję o uderzeniu na siedzibę „chrześcijańskich piratów”, jak nazywano wtedy rycerzy maltańskich. Malta była w tamtym okresie strategicznym punktem, gdyż otworzyłaby muzułmanom drogę do lądowania na Sycylii. Poza tym w portach wyspy schronienie otrzymywały statki państw włoskich i Hiszpanii, a kawalerowie maltańscy brali udział w praktycznie każdej wojnie przeciwko Osmanom. Casus belli dla usprawiedliwienia wyprawy nie brakowało. 

1 kwietnia ze Stambułu wypływa armada turecka, licząca 130 galer i 250 innych okrętów, przewożących razem 28 500 ludzi. Mimo tak poważnej mobilizacji zdobycie Malty nie było tak oczywiste. Jej potężne umocnienia i liczba dział powodowały, że każdy, kto chciałby twierdzę zdobyć, musiał liczyć się z poniesieniem kolosalnych strat, jak zresztą stało się w wypadku Osmanów.

Obroną wyspy dowodził Jean Parisot La Valetta mając do dyspozycji według dzisiejszych danych od 6 000 do 9 000 żołnierzy. Jego bohaterskie starania dopomogły w przetrwaniu wyspy, która po 4 miesiącach dostała zapowiadane dawno przez władców chrześcijańskich wsparcie, a dokładnie od fanatycznego króla Hiszpanii Filipa II Habsburga. Flota pod dowództwem admirała Garcii de Toledo odmienia losy batalii. 13 września ostatni Turcy umykają z wyspy.

Inwazja na Maltę zakończyła się całkowitą katastrofą dla Osmanów. Stracili około 20 tys. ludzi, z czego część zmarła z braku pożywienia i na choroby panujące w obozie tureckim. Marzenia o osmańskiej hegemonii na morzu należało odłożyć na później, więc Sulejman skupił się na poszerzaniu granic swego Imperium na lądzie. Zmarł jednak w roku następnym podczas kolejnej wyprawy na Węgry. Formalnie władzę w państwie objął nowy sułtan Selim II, choć uważa się, że realna władza w tamtym okresie należała do wielkiego wezyra Mehmeda Paszy Sokolovica.

Liga Święta nie zdąża na Cypr

Sokolovic nie chciał kontynuować walki na morzach, gdyż obawiał się szerszej koalicji ze strony państw chrześcijańskich. Jego dążenia sprowadzały się do dalszej ekspansji lądowej państwa. Fiasko wyprawy na Astrachań znacznie osłabiło jego pozycję i pod wpływem Selima II zdecydowano powrócić do planów morskich podbojów. 

Kolejnym celem Osmanów został Cypr, będący we władaniu Republiki Weneckiej. Na wyspie ląduje około 100 tys. Turków, przy czym aż do końca inwazji ich liczba wzrasta do 250 tys. Brutalność i okrucieństwo muzułmanów powoduje powrót do koncepcji Ligi Świętej, której zwolennikiem jest papież Pius V. Nie udaje się pozyskać do niej trzech strategicznych ze względu na położenie państw: Rosji, Polski i Cesarstwa.

Pierwsze dwa kraje prowadziły właśnie spór o Inflanty. Papiestwo próbowało cynicznie wykorzystać tą kwestię, gwarantując swoje poparcie dla strony, która weźmie udział w Lidze. Jednak ani Iwan Groźny nie ufał papieżowi, ani Rzeczpospolita nie widziała sensu psuć sobie relacji z Imperium, które od czasów panowania Sulejmana Wspaniałego były bardziej niż przyjazne. Zaś cesarz Maksymilian II Habsburg zawarł wcześniej rozejm w Adrianopolu z Wysoką Portą, w wyniku którego musiał corocznie wypłacać jej 30 tys. dukatów i mimo nalegań papieskich nie zamierzał go zrywać.

Jeszcze przed inwazją na Cypr, chrześcijanie wysyłają transport żołnierzy do obrony wyspy, jednak udaje się przewieźć zaledwie 1 600 – 1 700 ludzi, a konwoje ustają wraz ze wzrostem intensywności działań tureckiej floty u brzegów wyspy. Po upadku dwóch głównych miast – Nikozji i Famagusty, Cypr przechodzi w posiadanie Turków, a dowódcy obrońców z Famagusty mimo honorowej kapitulacji, na jaką zgodzili się Osmani, zostają wymordowani.

Wzburzenie tymi czynami spowodowało znaczną mobilizację chrześcijan. Wenecja, szukająca wyjścia z niekorzystnej sytuacji za pomocą rokowań, doznaje niemiłej niespodzianki. Warunki narzucone przez Turków są nie do przyjęcia. Stąd 20 maja 1571 roku – Hiszpania, Państwo Kościelne i Wenecja podpisują pakt powołania Ligi Świętej. Dowództwo nad flotyllą chrześcijańską powierzono bękartowi cesarza Karola V Habsburga – Don Juanowi de Austria.

Nastoje wśród chrześcijan są nader optymistyczne, gdyż jeszcze przed zebraniem armii postanowiono uwzględnić prawdopodobny podział łupów w wypadku wygranej. Hiszpania miała otrzymać wasali osmańskich – Algier, Tunezję i Trypolitanię, Wenecja odzyskać Cypr, wyspy na Morzu Egejskim utracone w ostatnich latach oraz wybrzeża Albanii, Dalmacji i Grecji. Papiestwu pozostawało nawrócenie zbłąkanych duszyczek na jedyną słuszną religię. Liga miała razem wystawić: 50 tys. piechoty, 4500 jazdy, 500 artylerii, 200 galer, 100 okrętów transportowych i pomocniczych.

Niech żyje Matka Boska Zwycięska

Miejscem zbiorczym dla floty Ligi była Mesyna. Ostatecznie udało się zebrać 209 galer, 6 galeasów, 26 galeonów, 76 brygantyn, fregat i transportowców – są to dane również z flotą wenecką, która ostatecznie do Mesyny nie dotarła i połączyła się już z resztą armady w drodze. Juan de Austria podzielił flotę na: centrum, awangardę, prawe i lewe skrzydło oraz odwód. Główne siły, aż 63 galery, zostały oddelegowane do centrum pod jego dowództwo.

Flota turecka zostaje zaskoczona niedaleko wyjścia z portu pod Lepanto. Osmanowie posiadali również błędne dane na temat liczebności floty Ligi. Ich szpiedzy poprawnie zliczyli okręty zakotwiczone w Mesynie, nie wiedzieli jednak, iż nie jest to całość floty chrześcijańskiej. Stąd wprowadzeni w błąd dowódczy muzułmańscy liczyli na łatwe zwycięstwo. 

Liczebność floty tureckiej do dziś wzbudza pewne kontrowersje, jednak przyjmuje się, że flota zebrana pod Lepanto liczyła 229 galer i 60 galeot. Okręty osmańskie były mniejsze oraz zwrotniejsze, dzięki czemu mogły pływać po płytkich wodach, lecz z drugiej strony były słabsze, gorzej uzbrojone i zasięg ich dział był mniejszy niż okrętów chrześcijan. Za rzecz dyskusyjną można również uznać to, czy brak głównego dowódcy floty wpłynął pozytywnie, czy negatywnie na Turków.

Bitwa u wybrzeży Lepanto charakteryzowała się ograniczonym akwenem działań. Oskrzydlenie przeciwnika było w praktyce przez to uniemożliwione. Starcie rozpoczęły weneckie galeasy, potężne i olbrzymie okręty wyposażone w olbrzymią ilość dział, był to ich chrzest bojowy na morzach. Niszczący ogień galeasów wprowadził niemałe zamieszanie w liniach tureckich, lecz ich galery ominęły galeasy, które nie wzięły już dalszego udziału w bitwie, gdyż były straszliwie powolne i mało zwrotne. Gdy galery walczących stron złączyły się w uścisku bitewnym, zapanował całkowity chaos. W najsłynniejszym starciu owej bitwy pomiędzy hiszpańskim „Realem”, a tureckim „Sułtanem” wzięli udział nawet chrześcijańscy galernicy.

Po klęsce „Sułtana” Osmanowie stracili ochotę do dalszej walki, a Ułudż Ali wycofał się z pozostałościami floty do Lepanto. Po 5-godzinnej morderczej walce można było w końcu obliczyć straty obydwu stron. Warto wspomnieć, że według wyliczeń wraz z galernikami i żołnierzami obie strony wystawiły do boju po około 60 tys. ludzi. Straty tureckie były monstrualne: 80 galer zniszczonych, 117 zdobytych przez chrześcijan, 27 zniszczonych galeot, 13 zdobytych; straty w ludziach sięgnęły poziomu 50% stanu początkowego. Liga Święta z batalii wyszła obronną ręką. Poległo 7656 ludzi, 7784 odniosło rany, stracono 15 galer.

Owa bitwa była punktem zwrotnym w historii starć na morzu. W jej wyniku skończyła się era galer i wszystkich typu okrętów wiosłowych. W przyszłości starcia na morzu będą prowadzone na odległość za pomocą armat. Skończą się ataki taranami i krwawe starcia abordażowe.

Nastoje w Imperium Osmańskim po bitwie nie napawały optymizmem. Obawiano się blokady Dardaneli i ataku na Konstantynopol, w części europejskiej dochodziło do buntów ludów chrześcijańskich, wojsko zaczęło kwestionować podległość sułtanowi. W Europie wybuchł niepohamowany entuzjazm. Po raz pierwszy od czasów Władysława III Warneńczyka pojawiała się realna szansa wyparcia Turków z kontynentu.

Osmanowie olbrzymim nakładem sił jeszcze tego samego roku zwodowali 150 nowych galer. Były one słabsze niż dawniej i nie pozbawione sporej ilości wad konstrukcyjnych, jednak pozwoliły im nadal „być w grze” podczas walki o dominację na morzach. W kolejnym roku umiera spoiwo Ligi Świętej – papież Pius V, który datę zwycięskiej bitwy ogłosił świętem Matki Boskiej Zwycięskiej. Bez niego oraz w wyniku nieudanej kampanii roku kolejnego Liga zostaje rozwiązana, a walka o hegemonię na Morzu Śródziemnym pozostaje sprawą otwartą. 

Obraz zmagań lat 1570-1573 najlepiej skwitował Mehmed Pasza Sokolovic w rozmowie z posłem Weneckim:

Odebraniem Cypru odcięliśmy wasze ramię, gdy wy spaleniem naszej floty ostrzygliście nam brody. Odcięte ramię nie odrośnie, ostrzyżona broda natomiast odrośnie, i to gęstsza.”


Bibliografia:

  • Roger Crowley, Morskie imperia: batalia o panowanie na Morzu Śródziemnym 1521-1580, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2012.
  • Leszek Podhorodecki, Lepanto 1571, Bellona, Warszawa 2010.
  • Jack Beeching, The galleys of Lepanto, Charles Scribner’s Sons, New York 1983.
  • Cezary Taracha (red.), Od Lepanto do Bailen: studia z dziejów wojskowości hiszpańskiej (XV-XIX wiek), Werset, Lublin 2010.

Mariusz Sioch – absolwent politologii i bezpieczeństwa wewnętrznego na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktor naczelny portalu informacyjno-społecznego RealPolitik.PL. Działacz społeczny. Miłośnik historii i hungarofil.

Artykuł pierwotnie opublikowany 13 listopada 2014 roku

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*