Czy opłacało się wyruszać na krucjaty?

Od lat fascynuje badaczy motywacja wyruszania na wyprawy krzyżowe do Syrii i Palestyny. Opłacalność zarówno finansowa, jak i korzyści duchowe zależały od wielu czynników, np. pozycji społecznej krzyżowca, powodzenia wyprawy, różne też były motywacje wyruszania na tak ryzykowne wyprawy. Jako że temat należy rozważyć pod kątem poszczególnych wypraw, członków stanu społecznego i ówczesnej polityki, oraz sytuacji gospodarczej i demograficznej, w niniejszej pracy pragnę rozpatrzyć problem opłacalności krucjat na wielu płaszczyznach w odniesieniu do poszczególnych czasów i kampanii, skupiając się na wyprawach do Ziemi Świętej.

Mapa Ziemi Świętej z okresu Krucjat - 1135 rok Zdj. Wikimedia Commons
Mapa Ziemi Świętej z okresu Krucjat – 1135 rok
Zdj. Wikimedia Commons

Chronologicznie należy rozpocząć od pierwszej wyprawy krzyżowej, stosunkowo dobrze zbadanej, lecz wciąż budzącej liczne spory badaczy, zwłaszcza na gruncie przyczyn tak licznego odzewu na apel papieża Urbana II, wygłoszony 27 listopada 1095 roku podczas synodu w Clermont. W historiografii panuje pogląd, że rozwój demograficzny Europy Zachodniej i feudalizmu spowodował, że wielu spośród młodszych synów rodów szlacheckich pozostawało bez dziedziczonej prawem primogenitury ziemi i dóbr. Posiadając jedynie konia, broń, ewentualnie sługę, rycerze dołączali do armii panów feudalnych lub grabili ziemię, klasztory, kościoły, trakty handlowe, wszczynali prywatne wojenki, łupiąc sąsiednie ziemie. Do awanturniczych, zubożałych rycerzy wyruszających do Jerozolimy dołączyć można też biedotę, również pozbawioną często źródła utrzymania, głodującą z powodu nieurodzaju i braku pracy. Tymczasem wojska krzyżowców w sile ok. 25-40 tys. (w tym ok. 5000 rycerzy) składały się z ochotników, którzy musieli sami sfinansować kosztowną i daleką wyprawę, rycerze w służbie baronów musieli stawić się w pełnym rynsztunku, konno na własny koszt[1]. Aby podołać kosztom wyprawy przekraczającym czasem kilkukrotnie dochody z ziem, rycerstwo zastawiało lub sprzedawało swoje majątki, korzystało też z pomocy rodzin. To ostatecznie podważa teorię o ubogich, wydziedziczonych synach szlacheckich rodów wyruszających na zbrojne pielgrzymki w poszukiwaniu majątku[2]. Dodatkową pomocą w pokryciu kosztów wyprawy miało być prawo do zrzeczenia się roszczeń i praw do majątków w zamian za gotówkę. Dzięki temu krzyżowiec przebaczał i uzyskiwał przebaczenie przed wyruszeniem do Jerozolimy oraz zyskiwał część środków na pielgrzymkę[3].

Wszelkie udogodnienia finansowe, pomagające w opłaceniu wyprawy do Jerozolimy, gwarantował Kościół na czele z Urbanem II oraz kolejnymi następcami tronu Stolicy Apostolskiej. Papież Eugeniusz III w bulli Quantum praedecessores, wzywającej Francję do II krucjaty, prosił o porzucenie bogactw kosztem zabrania dobrego ekwipunku bojowego oraz mocą Kościoła obiecywał pomoc w uzyskaniu środków: Wszyscy ci, którzy obarczeni długami wyruszają w tę świętą podróż z czystym sercem, nie muszą płacić lichwy od dawnych pożyczek; a jeśli oni sami lub inni w ich imieniu związani są mocą przysięgi lub wiary lichwiarskimi umowami, zwalniamy ich od nich naszą apostolską władzą. Mogą oni też, poinformowawszy krewnych lub swych panów lennych, zbierać pieniądze ze swoich ziem lub innych posiadłości, i mogą swobodnie oddawać je w zastaw kościołom lub duchownym czy innym chrześcijanom bez żadnych roszczeń wzajemnych, w przeciwnym bowiem razie mogliby nie mieć chęci lub środków, by udać się w drogę[4]. W bulli dostrzec można troskę Kościoła nie tylko o duchowe przygotowanie się do krucjaty, lecz też o materialne zabezpieczenie poszczególnych zbrojnych.

Czy zatem udział w pierwszych wyprawach krzyżowych był opłacalny? Ryzyko było ogromne. Pierwsza krucjata, mimo iż w swoich szeregach miała pielgrzymów i zbrojnych służących dawniej w armii bizantyjskiej, była raczej podróżą w nieznane, a brak znajomości geografii, warunków naturalnych, taktyki Turków czy ogromne problemy z aprowizacją skutkowały śmiercią setek łacinników dziesiątkowanych przez głód, zarazy, upalny klimat i wojska muzułmańskie. Dostanie się do niewoli groziło dożywotnim niewolnictwem w ciężkich warunkach, bogatsi jeńcy mogli zostać wykupieni z niewoli, los biednych był przesądzony.

Wielu, którzy przyjęli krzyż, ostatecznie na wyprawy nie wyruszało, mając na uwadze koszty i niebezpieczeństwa. Co mogli zyskać krzyżowcy? Potencjalnym źródłem dochodów wojsk chrześcijańskich były przede wszystkim łupy. Zdobywano orientalne towary, które później można było korzystnie sprzedać po powrocie do ojczyzny, monety, biżuterię, kruszce, konie itp. Po bitwie pod Askalonem w 1099 roku anonimowy uczestnik pierwszej krucjaty wspominał: Nasi zdobyli obóz nieprzyjaciela i znaleźli niezliczone łupy ze złota i srebra i wiele bogactw, zwierzęta i broń wszelkiego rodzaju[5]. Analizując dokumenty i przekazy, raczej niewielu wracało do domu z ogromnym majątkiem, ze względu na koszty podróży powrotnej oraz ryzyko przewożenia w owych niespokojnych czasach cennych towarów[6]. Niewielu powracało do domu z pieniędzmi, chociaż cieszyli się w swojej okolicy ogromnym poważaniem i szacunkiem.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*