Defensor Ecclesiae | Recenzja

Jarosław Wąsowicz, „Defensor Ecclesiae. Arcybiskup Antoni Baraniak (1904-1977). Salezjańskie  koleje życia i posługi metropolity poznańskiego

Tkwi w ogromnym błędzie ten, który twierdzi, że można, a nawet należy oddzielić historię Polski i historię Kościoła Katolickiego w Polsce. Nic dobrego z takiej separacji nie wyjdzie. Zbyt wiele razy losy państwa i wiary splatały się ze sobą, a przykłady można tu mnożyć.
Co więcej wiele zasłużonych postaci było duchownymi piastującymi wysokie funkcje
w hierarchii Kościoła – „Książę Niezłomny, „Prymas Tysiąclecia”, czy „Defensor Ecclesiae”. Dziś zajmę się właśnie biografią tego ostatniego – abp Antoniego Baraniaka.

Swoją ocenę rozpocznę od szczerego zdziwienia pomieszanego w równych proporcjach
z podziwem. Jako osoba zainteresowana historią Kościoła miałem oczywiście świadomość wielości osiągnięć i wielkiego życiorysu arcybiskupa. Jednak nie spodziewałem się, że da się opracować w tak dobry sposób. A przy tym sprawić, by osiągnęła rozmiary dużego tomu, o objętości 572 stron samego tekstu. Widać zatem, że książka ta nie jest dziełem przypadku. Jej układ oraz zawartość od wstępu po zakończenie są dokładnie opracowane, dogłębnie przemyślane i właściwie rozplanowane. Mogłoby się przecież wydawać, że napisanie biografii to nic trudnego. Absurd! Nie sztuką przecież stworzyć kilkustronicowy referat, ale właśnie wielowątkową, szeroką, prezentację życia i dokonań głównego bohatera, a to potrafią tylko najwięksi z największych.

„Defensor ecclesiae” i jego dzieje

Układ poszczególnych części (a jest ich siedem) stopniowo wprowadza czytającego w świat trudny, skomplikowany , a co najistotniejsze niepewny. Zaczynamy bowiem na dziesięć lat przed wybuchem Wielkiej Wojny, czternaście lat przed odzyskaniem niepodległości. Następnie „widzimy” okupację, stalinizm i dalsze lata komunizmu. Jednym słowem arcybiskupowi Baraniakowi nie został oszczędzony właściwie żaden dramat XX wieku. A wobec tego jego wytrwałość w powołaniu jest godna zauważenia. W perspektywie postępowania reżimu komunistycznego, a zwłaszcza aparatu śledczego w stosunku do niego użyte w tytule określenie „obrońca Kościoła” nie jest żadną przesadą. To właśnie dzięki takim niezłomnym postawom Kościół w latach 1944-1989 był dla Polaków oazą wolności i prawdy. Komunizm mógł zniszczyć każdego człowieka, ale nie miał na tyle sił, aby zniszczyć ideę drzemiącą i umacniającą go.

Niewątpliwe, najbardziej dramatyczną częścią opowieści jest właśnie fragment opisujący trzyletnie więzienne życie abp Baraniaka. Niewiarygodne, nawet w dzisiejszym stanie badań nad reżimem spod znaku czerwonej gwiazdy, co człowiek może zrobić dla chorego systemu i lojalności wobec niego. Czytając, zastanawiałem się nad granicą ludzkiej wytrzymałości fizycznej i psychicznej. „Defensor Ecclesiae” wytrwał, bo wiedział, że walczy o coś znacznie większego niż własne życie. Miał świadomość, że jeśli ulegnie Kościół poniesie niepowetowaną stratę, którą trudno będzie nawet ocenić, zaś obarczenie kard. Wyszyńskiego jakimkolwiek fałszywym zarzutem nie mieściło się  w jego pojęciu uczciwości.  Warto jednak podkreślić, że taka postawa nie była odosobniona zarówno wśród świeckich, jak i duchownych. Opór wobec Moskwy uznawano (i słusznie) za polską rację stanu.

Metropolita w źródłach

Ciekawym zabiegiem literacko-stylistycznym jest uwypuklenie rysu salezjańskiego w biografii dostojnika. Wielu bowiem, także i historyków „rozczytuje go” jako ofiarę systemu, sekretarza Prymasa, uczestnika obrad Vaticanum II, a niekoniecznie zakonnika. Krok ten pozwala prowadzić narrację jakby dwutorowo. Rzecz jasna, w toku rozwoju biografii rys życia konsekrowanego stopniowo zanika wobec dokonań biskupa jako metropolity poznańskiego, ale wciąż jest obecny. Warto zauważyć tutaj, że sam Autor pochodzi ze zgromadzenia założonego przez ks. Jana Bosko, co z łatwością można zauważyć po ilości wykorzystanego materiału źródłowego, który z łatwością byłby bardziej niedostępny, gdyby nie wspólne „duchowe pochodzenie” pisarza i opisywanego.

Archiwalia już same w sobie mogłyby stanowić zupełnie odrębny przedmiot badań, bo biografia jest nimi naprawdę gruntowanie poparta, co można rozpatrywać wyłącznie w kategorii plusów. Gdybym miał napisać czego mi brakuje w warsztacie – to napisałbym, że tylko nieco więcej przypisów wyjaśniających. Czasem warto, coś tam przenieść, aby uatrakcyjnić redakcję. Bardzo dobrze, że w ostatecznym rozrachunku biogram arcybiskupa Antoniego Baraniaka, przedstawiony w recenzowanej książce jest obrazem wielowątkowym, niepozbawionym emocji, przedstawiającym Polskę i politykę w  dużo szerszym kontekście niż tylko jedna jednostka ludzka.

„Defensor Ecclesiae” to opowieść o losach naszego kraju obecnych w niejednym życiorysie kapłana, biskupa, zakonnika i nie tylko.  Metropolita poznański pełni tu jedynie funkcję „soczewki”, w której skupia się wszystko, co trudne, niezrozumiałe, dramatyczne i nieludzkie. Jedno jest pewne, dziś w świecie w który cierpi na brak autorytetów lub ich podkopywanie, warto poznać biografię człowieka niezłomnego – niezależnie od tego czy jesteśmy wierzący, czy nie, czy ufamy Kościołowi, czy nie – zasłużył na to całym niezwykle tragicznym życiem i słusznymi wyborami. Postacie takie jak abp Antoni Baraniak zasługują na to, aby stać się wzorem postępowania, nie tylko w czasie zniewolenia i buntu, ale i teraz. Zachęcam Państwa do lektury, naprawdę warto.

Wydawnictwo: Instytut Pamięci Narodowej

Ocena recenzenta: 6/6

Dominik Majczak

Comments are closed.