Dekada Jaruzelskiego

Dekada Jaruzelskiego |Recenzja

Praca zbiorowa, Dekada Jaruzelskiego. Z historii politycznej PRL 1980–1989/90

W połowie okresu gierkowskiego coraz bardziej było widać, że system komunistyczny mocno trzeszczy w szwach. Co więcej, nasz demolud zaczął coraz widoczniej ciążyć ku Zachodowi, któremu społeczeństwo zazdrościło przede wszystkim statusu i wolności. Ale dajmy wypowiedzieć się jednemu z autorów książki Dekada Jaruzelskiego. Z historii politycznej PRL 1980–1989/90.

„Partia komunistyczna starzała się, a równocześnie traciła wpływy, stając się w coraz większym stopniu nie tyle podmiotem systemu politycznego, ile narzędziem w rękach różnych grup nacisku działających wewnątrz aparatu władzy. Najważniejszą z nich stała się część korpusu oficerskiego Wojska Polskiego. W pierwszym roku stanu wojennego na kierownicze stanowiska w aparacie partyjnym oddelegowano 32 oficerów WP, do administracji państwowej zaś kolejnych 88. […]

„Oprócz wojskowych znacząco wzrosła też w latach 80. rola wyższych funkcjonariuszy  Służby Bezpieczeństwa oraz ludzi pracujących na kierowniczych stanowiskach w aparacie gospodarczym. Wszyscy oni byli oczywiście członkami PZPR, ale w rzeczywistości bardzo często pozostawali w opozycji do różnych decyzji i rozwiązań forsowanych przez funkcjonariuszy aparatu PZPR” (s. 34).

W drodze ku stanowi wojennemu

Pod koniec 1980 roku Leonid Breżniew zaczął wywierać presję na polskich komunistów, domagając się zdławienia solidarnościowej „kontrrewolucji”. Wbrew obawom, zdecydowano się na stłamszenie tego ruchu własnymi siłami, bez pomocy wojsk Układu Warszawskiego.

Zresztą w Polsce nie działo się dobrze. Krajem targały kolejne strajki i przestoje. Coraz większym problemem było zaopatrywanie sklepów w produkty żywnościowe, czy przerwy w dostawie prądu. Kraj pogrążał się w anarchii, zarówno pod względem gospodarczym, społecznym, jak i politycznym.

Władze komunistyczne, zamiast rozwiązywać pojawiające się problemy, skupiły się na walce ideologicznej z „Solidarnością”. Zarzucano jej celowe doprowadzenie do anarchii, co miało doprowadzić – wedle komunistów – do siłowego przejęcia władzy.

Ze swej strony „Solidarność” szydziła z komunistycznego systemu, co było szczególnie widoczne podczas masowych manifestacji (Święto Niepodległości czy obchody 3 Maja). Jednak faktycznie część działaczy NSZZ „Solidarność” czy KPN-u, dążyła do siłowego obalenia komunizmu i zerwania z „bratnią pomocą” Związku Sowieckiego. Sytuacja w kraju była tak napięta, że swoje zaniepokojenie wyrazili nawet komuniści z Czechosłowacji i NRD. W tej sytuacji, generał Wojciech Jaruzelski przystąpił do realizacji projektu wprowadzenia stanu wojennego.

Stan wojenny

Do takie posunięcia władze PRL-u przygotowywały się długo. Gdy „Solidarność” zapowiedziała manifestację upamiętniającą wydarzenia grudniowe na Wybrzeżu, komuniści przyspieszyli realizację planu. 13 grudnia 1981 roku wprowadzono stan wojenny. Strajki, które wówczas wybuchły, szybko zostały zdławione, niejednokrotnie przy użyciu siły. 16 XII podczas usuwania strajkujących górników z kopalni „Wujek” w Katowicach zabito 7 górników, 39 zraniono (2 z nich zmarło). Najdłużej strajkowali związkowcy w kopalni „Piast” do 28 XII.

Spora część działaczy „Solidarności” została aresztowana, a 6000 jego najważniejszych przedstawicieli, w tym Lecha Wałęsę, internowano. Na ulicach pojawiły się transportery opancerzone, patrole wojskowe i milicja. Wprowadzono godzinę milicyjną, która obowiązywała od godziny 22 do 6. Zawieszono działalność „Solidarności” oraz innych związków zarodowych i stowarzyszeń.

A jednak upadek

Choć początkowo społeczeństwo okazywało niezadowolenie, to jednak ciągłe napięcie spowodowało, że zmalało poparcie dla opozycji. Nawet zwolennicy partii zaczęli biernie obserwować to, co działo się w kraju. Dzięki temu rząd Jaruzelskiego opanował sytuację. Stopniowo zaczęto zwalniać internowanych, a z końcem grudnia 1982 roku zawieszono stan wojenny. Zniesiono go jednak dopiero 22 lipca 1983 roku.

Koniec końców „Solidarność” nadal działała, dzięki wsparciu kościoła oraz pomocy z zagranicy. W kraju nadal powstawały nowe organizacje opozycyjne, i to pomimo głośnych i tragicznych mordów na maturzyście Grzegorzu Przemyku czy księdzu Jerzym Popiełuszce.

W połowie lat 80. nawet sam Jaruzelski doszedł do wniosku, że jeśli nie dopuści do gruntownych reform gospodarczych, system upadnie. W wyniku zadłużenia zagranicznego, władze zmuszone były podnieść ceny żywności, co dodatkowo wpłynęło na wzrost niezadowolenia Polaków. Zaczęto zauważać, że bez pomocy opozycji, komuniści nie będą w stanie podjąć jakichkolwiek działań. Co więcej, na wschodzie, w Moskwie, do władzy doszedł Michaił Gorbaczow, który zaczął reformować Związek Radziecki.

W 1986 roku wprowadzono amnestię, w wyniku której więzienia opuściła zdecydowana większość opozycjonistów. Pozwolono Wałęsie powołać Tymczasową Radę NSZZ „Solidarność”, choć oficjalnie mówiono, że to organizacja nielegalna. W wyniku wewnętrznego fermentu w łonie komunistów, do władzy doszli ludzie, zmierzający do podjęcia reform oraz dogadania się z Solidarnością.

Na przełomie 1988 i 1989 roku doszło do trójstronnych rozmów. Dały one początek porozumieniom, które przeszły do historii pod nazwą obrad „Okrągłego Stołu”. Obrady toczyły się od lutego do kwietnia 1989 roku. Komuniści sądzili, że zdołają utrzymać władzę, a opozycja weźmie na siebie część odpowiedzialności za sytuację w Polsce. Szybko jednak okazało się, że generał Kiszczak i Jaruzelski mocno się pomylili, w wyniku czego system komunistyczny upadł, a Polska uzyskała niezależność od Rosji.

Główny zwycięzca

Największym wygranym okresu rządów generała Jaruzelskiego stał się Kościół katolicki, który zyskał nie tylko ogromny autorytet wśród społeczeństwa, ale swój stan posiadania i realny wpływ na wydarzenia polityczne. Ale lepiej piszą o tym w książce:

„Istotnym zjawiskiem w ostatniej dekadzie PRL stał się wyraźny wzrost religijności Polaków, w tym zwłaszcza nastawionych opozycyjnie wielkomiejskich środowisk inteligenckich, w których wcześniej częste były postawy antyklerykalne” (s. 38)

„Bilans dekady lat 80. okazał się dla Kościoła katolickiego wyjątkowo pomyślny, znalazł się on bowiem w rzeczywistości społeczno-politycznej III Rzeczypospolitej w roli głównego autorytetu, o którego względy zabiegała większość ugrupowań politycznych. Przyjęta jeszcze przez Sejm PRL 17 maja 1989 r. ustawa o stosunku Państwa do Kościoła katolickiego spełniła większość podnoszonych od kilkudziesięciu lat przez Kościół postulatów. Instytucje kościelne uzyskały na jej podstawie zarówno osobowość prawną, jak i prawo posiadania własnych drukarni, stacji radiowych i telewizyjnych, a także kin, teatrów oraz wytwórni filmowych. Ustawa stwarzała również warunki do zwrotu mienia kościelnego zagarniętego przez władze komunistyczne […]” (s. 42).

Podsumowanie

Przyznam, że książka nie jest równa. Poruszono w niej wiele istotnych zagadnień, dzieląc książkę na trzy duże bloki tematyczne. Pierwszy – dotyczy dziejów politycznych. I jest to zdecydowanie najmocniejsza część publikacji. Druga część, porusza kwestię społeczeństwa i kultury, trzecia – „gospodarkę i prawo”, a czwarta – kwestie wojskowości. Szczerze powiedziawszy, dwa ostatnie bloki były dla mnie ciężkie – co wynika z odmienności moich zainteresowań. Nie chciałbym jednak umniejszać ich ważkości. Są naprawdę interesujące, ale raczej dla kogoś kto interesuje się tym zakresem tematycznym.

Książka zawiera się na 832 stronach tekstu. Nie uświadczycie tutaj choćby jednego zdjęcia. Szkoda, bo byłaby to miła chwila ulgi dla wzroku. To zdecydowanie publikacja dla badaczy omawianego okresu. Dla zwykłego śmiertelnika jest trudna, przyciężkawa i zbyt obszerna. Mimo to polecam.


Wydawnictwo IPN
Ocena recenzenta: 4/6
Ryszard Hałas


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa IPN. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.