Drogi Polaków do własnego mieszkania w PRL

Już powierzchowna lektura wspomnień, relacji, pamiętników, a także skarg, listów nadsyłanych do władz w latach 1944-1989 pokazuje, iż niezaspokojona kwestia mieszkaniowa towarzyszyła obywatelom przez cały wskazany okres[1]. Obok spraw życia osobistego i rodzinnego, sytuacji społeczno-politycznej w kraju, poprawy stanu zaopatrzenia, zdobycia lepszej pracy w 1981, 1984 oraz w 1988 r. zagadnienie to odgrywało jedno z czołowych miejsc[2]. Wyniki spisów powszechnych z lat 1970-1988 też nie napawały optymizmem. Co prawda następowało uposażanie istniejących budynków w podstawową instalację, tj. w gaz, wodę, prąd, centralne ogrzewanie, jednak zmiany były wciąż zbyt mozolne, nieefektywne[3]. Wzrost udziału mieszkań z armaturą (66,3% w miastach, 19,6% na wsi) przy spadku zagęszczenia ludności w 1988 r. w dalszym ciągu nie zaspokajał potrzeb kwaterunkowych. Tempo oddawania kolejnych lokali warunkowała skomplikowana sytuacja w polityce gospodarczej państwa.

W zdruzgotanej drugą wojną światową Polsce, mimo drastycznego spadku liczby ludności, znacząco brakowało mieszkań. Dekret z 7 września 1944 r. o komisjach mieszkaniowych jako pierwszy regulował stosunki lokalowe poprzez przydział. Nieznane dotąd pojęcie stało się wkrótce utrapieniem milionów Polaków. Na jego mocy właściciele izb mieszkalnych stracili prawo najmu, a do ich posiadłości dokwaterowywano obcych ludzi. Wprawdzie od decyzji komisji przy miejskiej i gromadzkiej radzie narodowej przysługiwało odwołanie, niemniej miało ono fikcyjny charakter[4].

Osiedle Mariensztat w Warszawie Fot. Wikimedia Commons

Postanowienia powyższego dekretu rozszerzał następny akt prawny o publicznej gospodarce lokalami i kontroli najmu z 21 grudnia 1945 r. Sankcjonował on podwójną formę ingerencji państwa w relacje mieszkaniowe. Pierwsza, łagodniejsza, zakładała publiczną kontrolę najmu przez władzę. Druga, surowsza, rościła sobie prawo do zarządzania obiektami. Wprowadzono ją początkowo w Warszawie, Łodzi, Lublinie, Gdańsku, Krakowie, Katowicach, Poznaniu, gdzie potrzeby kwaterunkowe nieustannie rosły. Co ciekawe, w stolicy Wielkopolski niedostatek pomieszczeń powodował, że przydział otrzymywali tylko ci, którzy ze względu na wykonywaną pracę musieli mieszkać w mieście. Ponadto dekret rozwiązywał dotychczasowe komisje mieszkaniowe, a na ich miejsce wprowadzał urzędy kwaterunkowe na różnych szczeblach oraz komisje lokalowe dla orzekania w kwestiach odwołań od decyzji organu[5].

Ustawa z 28 maja 1957 r. liberalizowała gospodarkę obiektami mieszkalnymi i sublokatorskimi. Spod kontroli publicznej zostały wyłączone pokoje w domach spółdzielczych, jednorodzinnych czy małych domach mieszkalnych.

Budowa siedziby KC PZPR w Warszawie Fot. Wikimedia Commons

W tym czasie także dostrzeżono niewypłacalność polityki mieszkaniowej opartej na dotacjach budżetowych. W konsekwencji oszczędzano na materiałach budowlanych oraz wprowadzono większy udział środków własnych Polaków przy współfinansowaniu lokali. Dotychczasowy przydział miał natomiast asekurować interesy najuboższych (notabene, coraz węziej definiowanych), jak i członków partii. Przestrzeganiem „nowych” zasad zajmowały się komisje mieszkaniowe[6].

Edward Gierek Fot. Wikimedia Commons

W odróżnieniu do lat wcześniejszych, dekadę Edwarda Gierka charakteryzowała spółdzielczość. Wyparła ona (do 1981 r.) budownictwo komunalne, dbające o potrzeby najuboższych. Spółdzielnie obok mieszkań funkcyjnych wiodły prym. Jednakże ich rola osłabła na rzecz zakładów pracy czy wojewodów, stąd zainteresowanie indywidualnym budownictwem mieszkaniowym[7].

W latach osiemdziesiątych kontynuowano powyższe zasady. Niemniej powrócono do zaniechanego budownictwa komunalnego dla najuboższych. Ponadto popierano ruch małych spółdzielni mieszkaniowych, czego sygnałem była uchwała nr 22 Zarządu Centralnego Związku Spółdzielni Budownictwa Mieszkaniowego (CZSBM) z 6 kwietnia 1981 r. Legalizowała ona inicjatywy społeczne, które przyczyniały się do powstawania niewielkich bloków mieszkalnych czy domów jednorodzinnych[8].

Powyższy pobieżny przegląd zmian w polityce mieszkaniowej pokazuje, że zdobycie własnych czterech kątów warunkował przydział. Miał on większą siłę nabywczą niż gotówka[9]. Początkowo, tj. w latach 1945-1956, ciężar przygotowywania i dystrybuowania gotowych lokali ponosiło państwo. Na pozytywną decyzję nierzadko miały wpływ trudne warunki mieszkaniowe, ale też praca (przypadek poznański), stanowisko czy pobieranie nauki. Peerelowskie drogi do zdobycia wymarzonego „M” można podzielić na: „normalne”, rutynowe, które polegały na czekaniu oraz metodę aktywnego omijania kolejki mieszkaniowej i/albo przyspieszania przydziału, co należało do mniej legalnych form. Bez względu na świadomość bądź nieświadomość obranej ścieżki, czas oczekiwania był na tyle długi, by zrodziła się pokusa poszukania innego, mniej dozwolonego sposobu[10].

Motywy oraz techniki stosowane w uzyskaniu pożądanego dobra deficytowego w postaci mieszkania otwierają przed badaczami wielu dyscyplin nowe pola poznawcze. Dopiero socjologiczne analizy w połączeniu z krytyką peerelowskich dokumentów autobiograficznych mogą dać szerszy ogląd. Ich sztandarowym przykładem są listy napływające do instytucji partyjnych na różnych szczeblach, szczególnie zaś do Biura Listów i Inspekcji KC PZPR (1949-1989). Wśród wszystkich organów państwowych Komitet Centralny cieszył się szczególną popularnością w kierowaniu swoich skarg czy zażaleń. Uznawano go za władzę najwyższą, dlatego to w nim pokładano największą nadzieję – jak KC nie załatwi, to już nikt[11]. Nie oznacza to wcale, iż tylko do niego kierowano prośby. W podejmowanych próbach był zwykle jedną z wielu instytucji, do której się zwracano.

Piotr Jaroszewicz Fot. Wikimedia Commons

Dane zebrane przez Dariusza Jarosza na podstawie kwerendy archiwalnej wielu teczek zespołu KC PZPR wskazują, że sprawy mieszkaniowe stanowiły ok. 13% w 1955 r., a już ok. 35% w 1978 r. ogółu listów od obywateli[12]. Powyższe wyniki świadczą o największej reprezentacji tej tematyki w całości korespondencji. Listy trafiały zarówno drogą tradycyjną, jak i… na ręce I Sekretarza w trakcie pochodów pierwszomajowych. Druga z form odnosiła najowocniejsze efekty, szczególnie w latach siedemdziesiątych, kiedy to premier Piotr Jaroszewicz 22 maja 1978 r. skierował korespondencję do właściwych wojewodów z prośbą o rozpatrzenie[13].

Innym sposobem na zwrócenie uwagi na swoją prośbę była wizyta w pokoju przyjęć w KC PZPR lub w innych komitetach partyjnych. Najbardziej zdesperowani osobiście błagali o dach nad głową, tak jak Anna B. z Torunia, która po zostawieniu pięciorga dzieci w pomieszczeniu doznała szoku[14].

Listy oraz wizyty dotyczyły przede wszystkim przydziału mieszkań, poprawy warunków (tj. nadmierne zagęszczenie, zawilgocenie, zagrzybienie pomieszczeń, choroby i dodatkowe potrzeby metrażowe z tego tytułu, użytkowanie obiektów niemieszkalnych). Wśród nadesłanej korespondencji poruszano też kwestie sąsiadowania z wysypiskami śmieci, urządzeniami sanitarnymi, łamania prawa przy decyzjach o przydziale mieszkań, działalności komisji do spraw kwaterunkowych, otrzymywania lokalu we własnym domu, niestarannego wykonania prac budowlanych czy wykończeniowych, potrzeby dokonania kapitalnych i bieżących robót renowacyjnych, naprawczych przez władze lub właścicieli obiektów, potrzeby wyroków sądowych w sprawach spornych, konieczności przekwaterowania z budynków zagrożonych, obniżenia kaucji, wstrzymania eksmisji, felernej działalności Administracji Domów Mieszkalnych, itd. W odniesieniu do spółdzielczości mieszkaniowej pojawiała się także kwestia skrócenia stażu kandydackiego, podwyższenia pułapu zarobków przy kwalifikowaniu kandydata, niezbędności zakładania spółdzielni w mniejszych miejscowościach.

Do KC PZPR zwracały się zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Te pierwsze, niejednokrotnie powołując się na złe warunki bytowe, pisały o decyzji przerywania ciąży, zwłaszcza w 1956 r[15]. To też stanowiło jeden z argumentów wystosowanych przez episkopat przeciwko władzy w sprawie kwestii mieszkaniowej[16]. Prośbę o przydział kierowali, m.in. tzw. dzicy lokatorzy, młodzi małżonkowie, którzy po wielu latach od ślubu nadal mieszkali osobno albo kątem u teściów, co niejednokrotnie prowadziło do rozwodów[17]. Rozpaczliwa sytuacja życiowa skłaniała wielu ludzi do potwierdzonych prób samobójczych. Uzyskanie własnego lokum pełniło, obok podjęcia działalności zawodowej, rolę stabilizującą, na co zwracały uwagę chociażby zakłady pracy[18].

Analiza korespondencji stanowi ciekawy przyczynek do dalszych eksploracji. Wprawdzie utrudniona z powodu niezachowania oryginałów listów oraz niemożności wykazania proporcji w sprawach mieszkaniowych[19], wiedzie ona do odsłonięcie jednej z kart życia codziennego w dobie PRL-u. W jakże niepełnej pracy próbowałam przedstawić tylko jeden z licznych aspektów dróg Polaków do własnego „M”, a mianowicie inicjowanie kontaktu ze strukturami partyjnymi poprzez listy, osobiste wizyty w komitetach partyjnych. Powyższy przegląd można byłoby uzupełnić o relacje wspomnieniowe, ciekawe inicjatywy społeczne, np. budownictwo patronackie. Ponadto ze względu na skalę problemu, skupiłam się głównie na ludności zamieszkującej obszary miejskie.

Paulina Jaśniak

Bibliografia:

https://forsal.pl/artykuly/907070,dorobek-prl-na-tle-osiagniec-iii-rp-jak-zmienial-sie-polski-rynek-mieszkaniowy.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/Architektura_socrealistyczna_w_Polsce (dostęp: 08.09.2020).

Jarosz Dariusz: Mieszkanie się należy… Studium peerelowskich praktyk społecznych. Warszawa 2010.

Jarosz Dariusz: Polaków drogi do mieszkania w PRL (szkic problemu). http://www.historiaspoleczna.uw.edu.pl/seminarium/miasto-przestrzen-i-ludzie/polakow_drogi_do_mieszkania_w_PR (dostęp: 09.09.2020).

Kunicki Kazimierz, Ławecki Tomasz: Życie codzienne w latach 50. Kronika PRL 1944-1989. Warszawa 2015.

Przypisy:

[1] https://forsal.pl/artykuly/907070,dorobek-prl-na-tle-osiagniec-iii-rp-jak-zmienial-sie-polski-rynek-mieszkaniowy.html (dostęp: 09.09.2020).

[2] D. Jarosz: Polaków drogi do mieszkania w PRL (szkic problemu). http://www.historiaspoleczna.uw.edu.pl/seminarium/miasto-przestrzen-i-ludzie/polakow_drogi_do_mieszkania_w_PR (dostęp: 09.09.2020); idem: Mieszkanie się należy… Studium peerelowskich praktyk społecznych. Warszawa 2010.

[3] Idem: Polaków drogi do…, op. cit.

[4] Ibidem.

[5] Ibidem.

[6] Ibidem.

[7] Ibidem.

[8] Ibidem.

[9] Idem: Mieszkanie się należy…, op. cit., s. 210.

[10] Idem: Polaków drogi do mieszkania…,  op. cit.

[11] Idem: Mieszkanie się należy…, op. cit., s. 191, 121.

[12] Ibidem, s. 120.

[13] Ibidem, s. 121, 123.

[14] Ibidem, s. 124.

[15] Ibidem, s. 126, 142.

[16] Ibidem, s. 135.

[17] Ibidem, s. 138-141.

[18] Ibidem, s. 131-132.

[19] Ibidem, s. 125.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*