Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Dwie siostry | Recenzja

Dwie siostry | Recenzja

Asne Seiestrad, Dwie siostry

Pod względem komfortu i jakości życia, Norwegia zajmuje w rankingach najwyższe miejsca. Jednak nie wszyscy się tym zgadzają i szukają innego miejsca do życia, dotyczy to zwłaszcza rodzin imigranckich, które ze chlebem przyjeżdżają do Europy, za lepszym życiem dla swoich dzieci. Dzieje się jednak tak, że dzieci nie doceniają starań rodziców i po chichu, w ukryciu opuszczają Norwegię by oddać się misji tworzenia nowego państwa. Wyższy cel, brzmi jak mantra. Asne Seiestrad, norweska pisarka i reportażystka, dała nam się poznać już wcześniej, wydając książkę o Andersie Breiviku. Spędziła dużo czasu między innymi w Afganistanie, Iraku czy Czeczeni. Znaczna cześć jej twórczości opisuje codzienne życie na terenach zajętych przez konflikty.

Dwie siostry to reportaż o dramacie somalijskiej rodziny, w której córki zdecydowały się poświęcić wyższym ideom – wspomóc bojowników ISIS w Syrii. Dziewczyny wychowywały się w Norwegii, trudno jednogłośnie orzec, czy rodzinę dałoby się zaliczyć do gorliwych wyznawców religii Mahometa. Ojciec zabiegał, by córki miały lepsze życie, zaś matka posyłała je na lekcje Koranu. Ojciec ufał norweskiemu systemowi, poddawał się asymilacji, zaś jego żona nigdy nie wykazywała chęci choćby nauki języka kraju, w którym przyszło jej żyć. Czy takie wewnętrzne rozdarcie okazało się być żyzną glebą, dla fascynacji religią i ślepemu jej oddaniu? Nastolatki głęboko uwierzyły w „życie tam” – to był sens wszystkiego. Jako, że cel uświęca środki, nie miały nic przeciwko próbie zabójstwa własnego ojca.

W historię Somalijek, autorka wplata rys historyczny o początkach ISIS. Dzięki temu czytelnik może bardziej odnaleźć się w tamtejszych realiach oraz poznać źródło marzeń o wielkim państwie.

Książka jest naładowana emocjami, wzbudza gniew, gdy uświadomimy sobie jak bardzo religia zmienia relacje rodzinne, staje się usprawiedliwieniem dla przemocy i zabójstwa.

W postawach dziewcząt można się doszukać postawy niczym z epoki romantyzmu, silny bunt, szukanie tożsamości.

Rozkład podstawowej komórki społecznej, szukanie winnych, zrzucanie odpowiedzialności i bezsilność. Czy winni są rodzice, bo nie dopilnowali? Matka cieszyła się, że interesują się religią, nie przeczuwając wzmagającego się fanatyzmu. Czy winne jest państwo, ze nie ustrzegło młodych ludzi przez czyhającym na nie złem, czy szkoła, pobłażliwość nauczycieli? Przerzucanie się odpowiedzialnością, czy winne państwo, że nie walczy o swoich obywateli, bo procedury wymagają czasu, bo nikt nie rzuci wszystkiego i zajmie się tylko dwiema somalijskimi nastolatkami, które postanowiły uciec. Czy wbrew ich woli, można je uwolnić, mimo że nie czują się przetrzymywane, a same podjęły świadomą decyzję o ucieczce? Rodzi się dużo pytań, znikąd odpowiedzi. Czytelnik zostaje z tym sam, czy pyta o dalsze losy nastolatek? Czy pomyśli – same sobie winne, głupie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, brak prądu, bieżącej wody, przemieszczanie się z miejsca na miejsce, zajmowanie cudzych domów. Taka to nowa codzienność uciekinierek, które szczęśliwie spełniają swój obowiązek wobec Allaha.

Wydawnictwo: W. A. B.

Ocena recenzenta: 6/6

Paulina Błuszko

Partnerzy



Przewiń do góry