Dżuma w Breslau

Dżuma w Breslau |Recenzja

Marek Krajewski, Dżuma w Breslau, wyd. 2025

Breslau tonie w brudzie, strachu i przemocy, a granica między śledczym a podejrzanym okazuje się boleśnie cienka. Dżuma w Breslau wciąga w świat, w którym zbrodnia nie jest wyjątkiem, lecz codziennym rytuałem miasta żyjącego ponad prawem. O winie, która rozlewa się szerzej niż akta policyjnego dochodzenia.

Dżuma w Breslau to piąta odsłona kryminalnego cyklu Marka Krajewskiego z Eberhardem Mockiem w roli głównej i jednocześnie jedna z tych powieści, w których ciężar intrygi splata się najmocniej z ciężarem miasta. Akcja rozgrywa się głównie w latach 1923–1924, z istotnym cofnięciem do maja 1913 roku, w Breslau pokazanym jako organizm chory, duszny i moralnie nadpsuty.

Punktem wyjścia jest brutalne morderstwo dwóch prostytutek, Emmy Hader i Klary Menzel, znalezionych w mieszkaniu sparaliżowanego emerytowanego radcy kolejowego. Ciała noszą ślady rytualnej przemocy, a sama zbrodnia szybko przestaje być „zwykłą” sprawą kryminalną. Śledztwo prowadzone przez Mocka rozwija się w kilku kierunkach jednocześnie: półświatek, policyjne korytarze, środowiska elit i tajemnicze stowarzyszenie mizantropów. W pewnym momencie oś fabularna ulega radykalnemu przesunięciu, gdy Mock z tropiciela staje się podejrzanym, a dowody zaczynają wskazywać właśnie na niego.

Marek Krajewski, filolog klasyczny z wykształcenia i jeden z najbardziej rozpoznawalnych autorów polskiego kryminału historycznego, konsekwentnie rozwija w tej powieści styl, z którego jest znany. Narracja jest gęsta, osadzona w detalach, nasycona cielesnością, brutalnością i brudem codzienności.

Język pozostaje precyzyjny, często oszczędny, a jednocześnie obrazowy. Opisy Breslau i jego mieszkańców mają wyraźnie zmysłowy charakter, momentami balansujący na granicy naturalizmu. Historia prowadzona jest sprawnie, choć nie zawsze liniowo – pojawiają się dygresje, retrospekcje i wątki poboczne, które rozszerzają pole opowieści, ale zarazem zagęszczają strukturę książki.

Dżuma w Breslau stawia przed sobą kilka wyraźnych celów narracyjnych. Jednym z nich jest pokazanie mechanizmu zbrodni jako elementu większego systemu społecznego, a nie wyłącznie indywidualnej dewiacji. Zbrodnia funkcjonuje tu jako objaw, a nie wyjątek – symptom świata, w którym przemoc, hipokryzja i pogarda dla słabszych są wpisane w codzienność.

Drugim celem jest pogłębienie portretu Eberharda Mocka, bohatera coraz bardziej uwikłanego we własne słabości, uzależnienia i kompromisy. Powieść konsekwentnie realizuje oba te założenia: Mock nie jest figurą heroicznego detektywa, lecz człowiekiem z krwi i kości, podatnym na upadki, a Breslau nie stanowi malownicznego tła, lecz aktywnego uczestnika wydarzeń.

Na tle dotychczasowych narracji kryminalnych osadzonych w realiach międzywojnia książka wpisuje się w nurt, który odchodzi od nostalgicznej wizji „dawnych czasów”. W przeciwieństwie do łagodniejszych rekonstrukcji epoki, Krajewski proponuje wizję bliską badaniom nad miejską przemocą, marginalizacją i patologiami nowoczesności początku XX wieku. Motyw tajnego stowarzyszenia i elitarnego bractwa rezonuje z popularnymi w literaturze i historiografii rozważaniami o nieformalnych strukturach władzy, choć w samej powieści pozostaje przede wszystkim elementem fabularnym, napędzającym intrygę i napięcie.

Do najmocniejszych stron Dżumy w Breslau należy bez wątpienia atmosfera. Miasto jest tu sugestywne, ciężkie, niemal lepko przytłaczające, a jego obraz konsekwentnie współgra z tonacją fabuły. Równie przekonująco wypada konstrukcja głównego bohatera oraz umiejętność splatania wątku kryminalnego z obyczajowym i psychologicznym. Książka czyta się szybko, a napięcie, choć nierównomierne, potrafi skutecznie przyciągać uwagę.

Dżuma w Breslau pozostaje spójną i wyrazistą odsłoną cyklu o Eberhardzie Mocku. To kryminał, który nie oferuje komfortu ani łatwych rozwiązań, konsekwentnie budując wizję świata, w którym granica między winą a niewinnością jest krucha, a sprawiedliwość rzadko bywa czysta. W obrębie polskiego kryminału historycznego książka nadal broni się klimatem, językiem i ambicją wyjścia poza prostą zagadkę „kto zabił”.


Wydawnictwo Znak
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Znak. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.