Generał „Grot”. Kulisy zdrady i śmierci | Recenzja

Witold Pronobis, Generał „Grot”. Kulisy zdrady i śmierci

Od czasu zakończenia II wojny światowej minęło już 70 lat. Wciąż jednak nie znamy odpowiedzi na pytanie, kto stoi za aresztowaniem i śmiercią dowódcy polskiego podziemia – Gen. Stefana Grota-Roweckiego. Śledztwo prowadzone przez IPN zostało umorzone w roku 2007 ze względu na „śmierć sprawców”. Pytanie, jakie warto zadać sobie w tej chwili jest dość oczywiste. Jak można uznać, iż sprawcy nie żyją, skoro nigdy nie ustalono, kim owi sprawcy byli? Stąd oddać należy wielkie zasługi autorowi – Witoldowi Pronobisowi oraz Tadeuszowi Żenczykowskiemu, którzy własnymi staraniami uzyskali wiele cennych informacji dotyczących sprawy „Grota”.

Książkę można nabyć w księgarni historycznej Wolum.pl – Generał „Grot”. Kulisy zdrady i śmierci

Warto, więc zacząć od wersji oficjalnej i najbardziej prawdopodobnej. Za denuncjacją przywódcy AK stał Eugeniusz Świerczewski – członek Grupy Kalksteina, agent Gestapo. Rowecki został zatrzymany na ulicy Spiskiej 14, skąd w trybie natychmiastowym został przewieziony do Berlina, w celu uniemożliwienia jego odbicia przez Armię Krajową. Z powodu wybuchu 1 sierpnia 1944 roku Powstania Warszawskiego zostaje rozkazem Heinricha Himmlera skazany na śmierć. Wyrok prawdopodobnie zostaje wykonany 1 lub 2 sierpnia (choć ostateczną z podawanych dat jest 7 sierpnia) w obozie Sachsenhausen. Jednak, czy było tak rzeczywiście?

Autor publikacji przytacza biografię dekonspiratorów: Ludwika Kalksteina, Blanki Kaczorowskiej oraz Eugeniusza Świerczewskiego. Niesprawiedliwością losu pozostaje to, że tylko ten ostatni poniósł karę za działania tzw. Grupy Kalksteina. Przyczyniła się ona do dekonspiracji około 200 członków polskiego podziemia, na czele z Gen. Grotem. Jej przwódca Ludwik Kalkstein, aż do śmierci ukrywał się w Niemczech pod zmienionym nazwiskiem – Edward Ciesielski, zaś Blanka Kaczorowska miała na tyle tupetu, że na stare lata zamieszkała w polskim domu dla zasłużonych żołnierzy w Lailly-en-Val.

Witold Pronobis wskazuje również na inne możliwe tropy, związane z zdekonspirowaniem Gen. Grota-Roweckiego. Jednym z nich jest tzw. sprawa Pani Skarżyńskiej:

Dość, że mieszkanie owego szewca było „skrzynką” jakiejś komunistycznej organizacji do przekazywania Gestapo list działaczy akowskich. Jedna taka przejęta przez wywiad AK, była przyczyną wydania wyroku na szewca. Bojówka, która przyszła wykonać wyrok śmierci na szewcu, została ostrzelana przez obu mieszkańców tego mieszkania. Oczywiście, że zginęli obaj. Matka dowiedziawszy się o śmierci syna wpadła w szał wykrzykując: „To oni to zrobili. To płk Rowecki. Ja ich znam. Ja tego nie daruję!

Incydent ów miał się zbiec z aresztowaniem Grota, dlatego ta wersja jest dziś również brana pod uwagę, jako hipotetyczna możliwość wydania Generała.

W kuluarach wspomina się także o sprawie Mostowiczów. W tym wypadku za denuncjacje Stefana Roweckiego miała odpowiadać Maria Wanda Mostowicz. Podejrzenie kieruje na nią chęć zemsty za wyrok śmierci wykonany na jej mężu (Jerzy Mostowicz został skazany na śmierć za domniemane kontakty z Gestapo). Maria Mostowicz miała oskarżać o niesłuszne skazanie swojego męża właśnie przywódcę AK. Już po jego pojmaniu została zlikwidowana przez oddział specjalny 993/W.

Interesującą wersję wydarzeń podał podczas swojego przesłuchania Sturmbannführer Harro Thomsen z Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy:

X” spotkał Roweckiego 30 VI 1943 roku wczesnym rankiem, gdy szedł jedną z głównych ulic Warszawy, koło ulicy Spiskiej. „X” mógł mówić z Roweckim tylko kilka minut. Ten ostatni powiedział mu, że idzie na ulicę Spiską, gdzie ma spotkać wszystkich dowódców korpusów i dywizji AK. Aby nie zwracać na siebie najmniejsze uwagi, był bez swojej straży. (Przesłuchiwany) stwierdza, iż fakt, że Rowecki powiedział „X” gdzie idzie, jest dowodem jak bardzo mu ufał. „X” natychmiast zatelefonował do Mertensa, który zmobilizował Gestapo i natychmiast otoczył dom, w którym zebranie miało się odbyć.

Relacja Thomsena zdaje się kierować podejrzenia na osobę kapitana AK – kapitana Ryszarda Jamontt-Krzywickiego ps. Szymon. Zdaniem Żenczykowskiego i autora udział Krzywickiego jest jednak wykluczony, a zeznania Thomsena oparte są oparte na raporcie sporządzonym przez Ericha Mertena, który mógł „podkolorować” znajomość dekonspiratora z „Grotem” w celu wyniesienia swoich zasług przy ujęciu Gen. Roweckiego.

Książka Witolda Pronobisa nie odpowiada nam na pytanie: Jak było naprawdę? Bo też nie może na nie odpowiedzieć. Informacje, jakie podczas swoich poszukiwań zgromadził autor rzucają jednak nowe światło na wypadki związane z pojmaniem Grota, jak i losem jego najprawdopodobniejszych dekonspiratorów. Czynni to z niej pozycję obowiązkową dla pasjonatów AK i jej ówczesnego przywódcy.

Ocena recenzenta 6/6

Mariusz Sioch

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*