Generał Stalina – Życie Gieorgija Żukowa | Recenzja

Geoffrey Roberts – Generał Stalina – Życie Gieorgija Żukowa

największym tryumfem Marszałka Gieorgija Żukowa była Parada Zwycięstwa na Placu Czerwonym w Moskwie 24 czerwca 1945 r. Marszałek na wspaniałym białym koniu, imieniem Cpeki, wjechał poprzez Bramę Spaską, kierując się ku złoconym kopułom soboru Błogosławionego Bazylego, licząca 1400 muzyków orkiestra grała Pieśń Patriotyczną Michała Glinki. Kolumny połączonych pułków, reprezentujących wszystkie formacje wojskowe sił zbrojnych pod wodzą marszałka Konstantego Rokossowskiego, prezentowały broń, gdy oddawał im honory…

Roberts_GeneralStalina_500pcxGeoffrey Roberts to brytyjski historyk specjalizujący się w historii II wojny światowej, początkowo był urzędnikiem, a pracą naukową zajął się później. Pierwszym jego poważnym dziełem była książka The Unholy aliance – Stalin’s Pact with Hitler. Bardzo interesował się historią Związku Sowieckiego, co zaowocowało kolejnymi pracami o początkach II wojny światowej w tym kraju.

Jego ostatnim dziełem jest pięknie wydana przez wydawnictwo ZNAK, kilkuset stronnicowa książka pt. Generał Stalina – życie Gierogija Żukowa, stanowiąca kompendium wiedzy o historii Związku Sowieckiego od okresu rewolucji październikowej aż do lat 70-tych ubiegłego wieku, widziana poprzez pryzmat losów jednego z najbardziej wpływowych wojskowych tamtych czasów.

Autor uważa Gieorgija Żukowa za jednego z najwybitniejszych sowieckich dowódców. To chłopak ze wsi, który wyrwał się z biedy i został największym generałem II wojny światowej. Przetrwał, mimo że naraził się i Stalinowi, i Chruszczowowi, a potem walczył dalej. Osiągnął wszystkie możliwe zaszczyty, odznaczenia, stanowiska, ale wielokrotnie popadał w niełaskę. Najpierw u Stalina, a potem u kolejnych komunistycznych satrapów. Zawsze jednak podnosił się i kontynuował swoją karierę.

Według autora, największym tryumfem Żukowa była Parada Zwycięstwa na Placu Czerwonym w Moskwie 24 czerwca 1945 r. Marszałek na wspaniałym białym koniu, imieniem Cpeki, wjechał poprzez Bramę Spaską, kierując się ku złoconym kopułom soboru Błogosławionego Bazylego, licząca 1400 muzyków orkiestra grała Pieśń Patriotyczną Michała Glinki. Kolumny połączonych pułków, reprezentujących wszystkie formacje wojskowe sił zbrojnych pod wodzą marszałka Konstantego Rokossowskiego prezentowały broń, gdy oddawał im honory. Potem, stojąc u boku Stalina, na cokole Mauzoleum wygłosił przemówienie sławiące zwycięstwo Armii Czerwonej nad nazistowskimi Niemcami. Z zachmurzonego nieba siąpił drobny, przybierający na sile wraz z upływem czasu, deszcz. Zwarte kolumny żołnierzy przemaszerowały przed generalicją i zgromadzonym tłumem moskwian, przed Mauzoleum Lenina zwycięzcy rzucili zdobyczne, niemieckie sztandary ze złowieszczym czarnym, dwugłowym orłem, które jeszcze dwa miesiące wcześniej powiewały nad Berlinem…

Stalin docenił talent wojskowy Żukowa już w 1939 roku, gdy ten dowodził wojskami Frontu Dalekowschodniego. Dzięki zastosowaniu nowej strategii dowodzenia, maskowania działań przygotowujących armię do ataku i dezinformacji wroga odniósł on oszałamiające zwycięstwo nad Armią Kwantuńską nad rzeką Chałchyn-Goł na pograniczu Mandżukuo i Mongolii, gdzie była granica strefy wpływów Związku Radzieckiego i zatrzymał ekspansję Cesarstwa Japonii w głąb Azji.

W bardzo niesprzyjającym terenie, po kiepskich drogach, w odległości 600 km od najbliższej linii kolejowej, generał Żukow zdołał zgromadzić kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, prawie tysiąc czołgów i wozów opancerzonych, kilkaset sztuk broni artyleryjskiej, pięćset samolotów, kilka tysięcy ton jedzenia, paliwa, opału i innych materiałów. Sprzęt, żołnierzy i uzbrojenie przewiozło 5 tysięcy ciężarówek, a podróż od linii kolejowej do miejsca zgrupowania trwała pełnych 5 dni. Japończycy mieli więcej żołnierzy, a liczba czołgów, samolotów i artylerii była porównywalna.

Choć sam Żukow nie przypisywał sobie przygotowania planu decydującego starcia, to wiadomo, że narodził się on w jego sztabie i pod jego kierownictwem. Jednym z ważniejszych elementów tego planu była akcja dezinformacyjna: Japończycy nie spodziewali się ataku na swoje pozycje, a Sowieci ich w tym utwierdzali, kolportując wśród swoich żołnierzy ulotki mówiące o zasadach obrony i samoobrony, które też nieprzypadkowo dostały się w ręce wroga.

Aby okrążyć i zniszczyć siły japońskie podzielił on swoje oddziały na trzy zgrupowania: Północne, Południowe i Środkowe. Doskonale poradził sobie z wprowadzaniem do walki kolejnych oddziałów i różnych rodzajów wojsk. Zaatakował w niedzielę 20 sierpnia 1939 r. Japończycy byli zaskoczeni, gdyż zrobili sobie wolny dzień. Zacięte walki trwały kilka dni i już 30 sierpnia rząd sowiecki świętował zwycięstwo. Żukow i 30 wyższych dowódców zostało uhonorowanych tytułem Bohatera Związku Radzieckiego – najwyższym wtedy odznaczeniem.

Zwycięstwo pod Chałchyn-Goł zostało okrzyknięte przez wojskowych strategów i historyków wojskowości drugą bitwą pod Kannami – porównywano nowatorską strategię, umiejętność dowodzenia oddziałami różnego rodzaju wojsk, ich doskonałym jak na ówczesne czasy wyszkoleniem.

Po Chałchyn-Goł kariera Żukowa nabrała przyspieszenia. W 1941 roku został Szefem Sztabu Generalnego i jako taki był współodpowiedzialnym za klęski w pierwszych miesiącach wojny, ale już w lipcu 1942 r. został mianowany zastępcą naczelnego wodza. Był dowódcą frontów, m.in. Leningradzkiego, Zachodniego, Ukraińskiego i Białoruskiego. Wsławił się w bitwie na Łuku Kurskim, był odpowiedzialny wraz z Berią za masowe deportacje ludności w głąb Związku Radzieckiego. Po zakończeniu wojny był jednym z głównodowodzących Sojuszniczej Rady Kontroli Niemiec, obok generała Eisenhowera, marszałka Montgomerry’ego i francuskiego generała de Tassigny.

Potem obejmował stanowiska wojskowe i polityczne, był m.in. wiceministrem, a potem ministrem obrony narodowej ZSRR, zasiadał kilkakrotnie w Biurze Politycznym i Komitecie Centralnym KPZR, był deputowanym do Rady Najwyższej ZSRR przez cztery kadencje. To on podpadł kilkakrotnie Stalinowi, potem Chruszczowowi. Był jednym z dowódców, którzy zdecydowali o interwencji zbrojnej na Węgrzech w 1956 r. Dwa lata później przegrał jednak walkę o wpływy i został przeniesiony w stan spoczynku. Dopiero po dojściu do władzy Leonida Breżniewa zaczął odzyskiwać swoją pozycję i zapisywać wspomnienia, ale ingerowały w nie ciągle naczelne władze partyjne, dlatego kolejne wydania różniły się od poprzednich. Mimo trudności, wydawane były jednak w wielomilionowych nakładach i tłumaczone na wiele języków.

Geoffrey Roberts ujawnia też wiele faktów z życia prywatnego marszałka, co w tych czasach było niezwykłe – do opinii publicznej nie przedostawały się żadne wiadomości na ten temat. A tymczasem dla nas jego życie osobiste też jest bardzo ciekawe – małżeństwo i jednocześnie równoległy związek z inną kobietą, dwie córki dwóch kobiet, nieznające się i nie wiedzące nawzajem o swoim istnieniu, studiujące potem na jednym wydziale moskiewskiego uniwersytetu, a potem związek z dużo młodszą kobietą i najmłodsza córka Marija, wzbudzałyby dziś zapewne sensację. W tamtych czasach nikt o tym po prostu nie wiedział. Nawet towarzysze broni marszałka.

Autor przeprowadza nas na kartach książki bardzo skrupulatnie przez wszystkie etapy życia swojego bohatera. Pisząc, posługiwał się nie tylko dostępną literaturą zachodnią, ale też kolejnymi wydaniami wspomnień marszałka, które są, jego zdaniem, źródłem dość problematycznym. Nie tylko ingerowała w nie cenzura partyjna, ale ich sam autor przyznaje, że pisał kolejne rozdziały, konsultując się ze swoimi towarzyszami broni. Roberts, podczas kilkumiesięcznego pobytu w Moskwie, miał dostęp do akt osobowych marszałka w Państwowym Archiwum Wojskowym i do całej dostępnej literatury rosyjskiej. Dotarł również do prac na temat prywatnego życia marszałka, miał w rękach jego listy do żon, córek, które zresztą rzadko widywał.

Powstała więc opowieść barwna i ciekawa, choć dla laika naszpikowana trochę zbyt dużą ilością fachowej terminologii wojskowej, drobiazgowymi opisami bitew i mechanizmów funkcjonowania władzy w jednym z najbardziej totalitarnych państw na świecie.

Praca posiada bardzo bogatą bibliografię, jest więc też nieocenionym źródłem wiedzy nie tylko dla miłośnika historii wojskowości, ale i dla badacza, który może sprawdzić każdą informację w podanym źródle. Dodatkowo w tekście jest 26 map ilustrujących działania wojenne armii w bitwach, którymi marszałek dowodził. Mapy są bardzo czytelne, więc pozwalają doskonale zrozumieć jak posuwały się poszczególne armie i na czym polegała strategia tego wodza.

Książkę naprawdę warto przeczytać, jest nie tylko pięknie wydana, ale też, choć opowiada o czasach złowieszczych, pozwala poznać jak żyli wtedy ludzie, znajdujący się na szczytach władzy i co kierowało ich postępowaniem. Właśnie takie drobne wzmianki o życiu, kiedy autor najpierw opisuje ruchy poszczególnych oddziałów dowodzonych przez marszałka, a na końcu cytuje list Żukowa do żony, gdzie nadmienia, że dostawał od niej mnóstwo listów, ale nie mógł na nie odpowiedzieć, albowiem od wielu dni prowadził nieustającą bitwę – pokazuje, że jego bohater jest także zwykłym człowiekiem…

Polecam

Ocena recenzenta: 5/6

Małgorzata Korwin-Mikke

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*