Gustaw Waza: od zwykłego szlachcica do wybitnego króla

Koronacja miała miejsce 4 listopada. Już podczas niej doszło do zgrzytów gdyż nie pasowano na rycerza żadnego szlachcica szwedzkiego, a król wprost zwracał się do swoich duńskich i niemieckich dowódców, dziękując im za pokonanie Szwedów. Przez cztery dni trwała miła atmosfera, którą wokół siebie roztaczał Chrystian, grając dobrego gospodarza. 8 listopada do sali zamkowej zaproszono szwedzką radę państwa, rzekomo na wspólne obrady. Gdy wszyscy się pojawili zamknięto bramy i odczytano długą listę oskarżeń wobec zwolenników Stena Sture. Lista została tak sformułowana, że przypominała bardziej akt oskarżenia o herezję. Wyrok został wykonany następnego dnia. Stracono około stu ludzi w tym wielu krewnych Gustawa Wazy, a jego matkę i siostrę uprowadzono. Zmarły rok później w duńskiej niewoli. Zwłoki straconych spalono na stosie jak zwykłych heretyków. Wydarzenia te nazywane są „krwawą łaźnią”.

… do bohatera

Gustaw po raz kolejny musiał uciekać przed duńskim katem. Jednak nie miał zbyt wielkiego wyboru? Kraj został spacyfikowany w całości, a mimo to pozostał jeden region o którym mówiono tak: „Duńczyk, Jutlandczyk, Niemiec czy diabeł – wszyscy oni boją się tych z Dalarna”. Mieszkali tam głównie chłopi i górnicy, którzy ze swoimi długimi łukami i kuszami siali popłoch podczas kolejnych kryzysów w Szwecji.

Początkowo nie przyjęli Gustawa zbyt ciepło. Kronika, który mówi o tym etapie z życia przyszłego króla stwierdza, że mieszkańcy nie wierzyli w okrucieństwa jakie popełnia Chrystian II na szwedzkiej ziemi. Dlatego Waza musiał udać się do Norwegii, jednak jeszcze podczas podróży mieszkańcy wysłali gońca, który miał go zawrócić. Powodem byli uciekinierzy z innych regionów, którzy opowiadali, że Chrystian rozpoczął swój królewski objazd, który gęsto znaczy szubienicami. Bardziej prawdopodobny wydaje się fakt, że do mieszkańców, a zwłaszcza górników, dotarła informacja o polityce króla, która przynosiłaby im straty. Król walczył z Hanzą, która skupowała wiele żelaza, głównie z Dalarna.

Wraz z objazdem królewskim, a więc kolejnymi okrucieństwami, do Gustawa przyłączało się coraz więcej osób. Waza nigdy nie dowodził większymi operacjami militarnymi, pozostawiając to swoim dowódcom. Nie popisał się jako przywódca podczas zdobycia Vasteras, kiedy jego ludzie zamiast doprowadzić walkę do końca, zabrali się za picie piwa i wina, a sam Gustaw im wtórował. Zdobycie miasta było pierwszy znaczącym sukcesem powstańców i już wkrótce Waza tytułował się: „namiestnikiem Kopparbergu, Silvbergu, Jarnbergu i prostych ludzi z Dalarna, Gastrikslandu, Norrlandu i całego Rumbolandu”. Dla duńskich namiestników sytuacja stała się tragiczna zwłaszcza wtedy, gdy król postanowił wyjechać do Niderlandów, aby szukać finansowego wsparcia u swojego szwagra cesarza Karola V. Jednak biegu wydarzeń nie był już w stanie odwrócić.

Dotychczas Gustaw Eriksson był przedstawiany jako ten, który potrafił zjednoczyć Szwedów w walce z duńskim okupantem. Nie jest to do końca prawda. Większość zachodniej Szwecji sama pozbywała się królewskich namiestników, a powstanie w Smalandii rozpoczęło się jeszcze przed tym, gdy Waza zebrał ludzi z Dalarna. Również w innych regionach władzę przejmowali „namiestnicy” jak np. Nils Olsson w Vastgot. Jak więc to się stało, że Gustaw został najpierw naczelnikiem, a następnie królem?

Namiestnik Szwecji

Gustaw Waza, pomnik przed Domem Rycerstwa w Sztokholmie, Autor: Pierre Hubert L’Archeveque Wikimedia Commons
Gustaw Waza, pomnik przed Domem Rycerstwa w Sztokholmie, Autor: Pierre Hubert L’Archeveque
Wikimedia Commons

Dzięki sukcesom militarnym Gustaw zebrał wokół siebie najważniejszych posiadaczy ziemskich z okolicy. Dawało to możliwość zostania regentem Szwecji, ale droga była jeszcze daleka, a konkurencja spora. W dzień św. Bartłomieja 1521 r. w Vadsteny zebrała się naprędce szlachta, która stanowiła wąski krąg, zebrany głównie z południowych terenów Szwecji. Co gorsza, wielu ze szlachetnie urodzonych nadal wspierała króla Chrystiana. Jednak poprzez wyniesienie Gustawa do godności naczelnika państwa i całego ludu szwedzkiego, musieli ulec żądaniom głównie chłopów i górników z Dalarna, którzy tylko Gustawa widzieli na tym stanowisku. Zapewne poparcie tych prostych ludzi, a jednocześnie największych wojowników dało Gustawowi przewagę. Był to jedynie gest, który nie miał wielkiego znaczenia na arenie międzynarodowej. Nad większymi zamkami takimi jak Sztokholm czy Kalmar nadal powiewały duńskie sztandary.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*