Do takich zadań nie nadawało się chłopskie pospolite ruszenie, a potrzebna była zawodowa armia. Składała się ona z zaciężnych, niemieckich, żołnierzy z których Waza wybrał 24 i stworzył swoją osobistą gwardię. Pomogło to zdobyć kilka zamków ale Gustawowi brakowało jeszcze jednej rzeczy: floty. Duńczycy cały czas panowali na Bałtyku przez co oblężone nadmorskie załogi miały dostęp do rekrutów, broni i zaopatrzenia. Tu przydały się kontakty sprzed lat.
Gustaw Waza zwrócił się o pomoc do Lubeki, która miała swój interes w osłabieniu znienawidzonego Chrystiana II. Porozumienie zwalniało Lubekę z ceł, a Szwedom dawało pomoc w postaci okrętów, żołnierzy, ciężkiej artylerii i innych braków, które to hanzeatyckie miasto mogło uzupełnić. Pierwsza statki wypłynęły już w maju 1522 r. Zaczęto wspólnie działać przeciw Chrystianowi, który miał nie tylko powstańców i Lubekę na karku. Przeciw niemu powstała też szlachta z Jutlandii, która go zdetronizowała na rzecz księcia Fryderyka z prowincji Szlezwik-Holsztyn. Chrystian został zmuszony opuścić Kopenhagę, a kilka tygodni później cała Dania oddała hołd nowemu królowi Fryderykowi. Wobec tego Lubeka zaczęła lawirować między skandynawskimi państwami, dbając o swoje interesy, a Szwedzi zaczęli szukać króla, aby odebrać Fryderykowi argument do walki.
Król

Wikimedia Commons
Gustaw mógł czuć się jednym z najpoważniejszych kandydatów do tronu. Jako przywódca odnosił same sukcesy, był lubiany i poważany, a jedyni kontrkandydaci, tj. synowie Stena Sture, byli zbyt młodzi i w dodatku przebywali w duńskiej niewoli. Podczas zebrania w Strangnas, które nazwano potem riksdag, zaczęto od uzupełnienia rady państwa w której były znaczne braki. W międzyczasie doszła informacja o roszczeniach Fryderyka do szwedzkiej korony.
Zaczęto chaotycznie poszukiwać kandydata. Obecni wysłannicy z Lubeki podsuwali Gustawa, który dla nich, jako król, byłby gwarantem zapłaty za zaciągnięte pożyczki i koszty jakie miasto poniosło w wyzwoleńczej wojnie. Jeśli by to się nie stało Lubeka groziła zmianą polityki i przejściem na stronę duńską. Szwedzi zrozumieli, że nie ma co zwlekać, a Gustaw tylko na to czekał. Już 6 czerwca dokonano formalnego wyboru, a Wazie pozostało „pogodzić się z wolą Bożą”. Od razu złożył przysięgę z dwoma palcami złożonymi na „księdze praw św. Eryka”. Uroczystości odbyły się na szybko gdyż wojna nadal trwała. Na szczęście dla króla Gustawa Sztokholm poddał się już 17 czerwca. Był to kulminacyjny punkt wojny o wyzwolenie, a dla samego Wazy niezwykłe przeżycie, gdyż pięć lat wcześniej wychodził z tego miasta jako nic nieznaczący szlachcic, a w dodatku jeniec.
Zakończenie
Życie Gustawa Wazy mogłoby stanowić scenariusz dobrego filmu. Nic nieznaczący człowiek, który wywodził się co prawda ze szlacheckiego rodu, ale tym mogło się poszczycić wielu, nagle stał się przywódcą powstania, których w historii Szwecji było kilka. Na pewno sprzyjało mu szczęście i trafił w idealny moment, kiedy państwo Chrystiana II rozpadało się także od środka. Miał też charyzmę i mimo że nie sam nie dowodził to potrafił wybrać do tego odpowiednich ludzi. Był pierwszym królem z rodu, który wyniesie Szwecję do rangi europejskiego mocarstwa. Jest to postać zdecydowanie niedoceniania w polskiej literaturze.
Autor tekstu:
Michał Olszewski
Bibliografia:
1. A. Kersten, Historia Szwecji, Wrocław 1973
2. L. O. Lagerqvist, Historia Szwecji, Sztokholm 2002
3. L. O. Larsson, Gustaw Waza, Ojciec państwa szwedzkiego czy tyran?, Warszawa 2009
4. Z. Wdowiszewski, Genealogia Jagiellonów i Domu Wazów w Polsce, Kraków 2005