Jak zdobywaliśmy Pomorze. Mroczne historie z „ziem odzyskanych”

Jak zdobywaliśmy Pomorze |Recenzja

A. Domosławski, M. Grzebałowska, M. Grzywacz, C. Łazarkiewicz, E. Winnicka, M. Wójcik, Jak zdobywaliśmy Pomorze. Mroczne historie z „ziem odzyskanych”

2025 rok to nie tylko stulecie koronacji Bolesława Chrobrego, osiemdziesiąt rocznica wyzwolenia KL Auschwitz, KL Stuthoff czy zakończenia II wojny światowej. To także osiemdziesiąt lat od rozpoczęcia procesu przejmowania tak zwanych Ziem Odzyskanych i wymiany ludności na niespotykaną do tej pory skalę. Na Śląsku rozpoczął się ciąg zdarzeń nazywany Tragedią Górnośląską, ale nie był to odosobniony przypadek. Do podobnych tragedii dochodziło na wszystkich terenach, które zgodnie z decyzją zwycięskich mocarstw miały zostać odłączone od Niemiec i stać się częścią Rzeczypospolitej.

Jednak to nie rocznica skłoniła znanych reporterów, pisarzy i dziennikarzy do napisania książki po święconej byłym i obecnym mieszkańcom Pomorza. Domosławski, Grzebałowska, Grzywacz, Łazarewicz, Winnicka i Wójcik w Jak zdobywaliśmy Pomorze. Mroczne historie z „ziem odzyskanych” wciągną czytelnika w historię, która nigdy nie miała być fragmentem pamięci wspólnej.

Odzyskane czy Wyzyskane?

Historia zmiany władzy na Pomorzu i innych byłych częściach Rzeszy Niemieckiej to splot propagandowych eufemizmów o powrocie na odwiecznie piastowskie ziemie, sprawiedliwości dziejowej, podążaniu szlakiem Krzywoustego etc. To ta narracja, która przetrwała w społecznym DNA. Ale to również cicha obecności tego, co obce. Pozostałości gwar i języków, nie chcących dać się skutecznie zamalować szyldów w obmierzłym szwabskim czy „poniemieckie” meble, mieszkania i zastawy.

Każdy z prezentowanych w recenzowanym tomie tekstów dotyka problemu historii jednostki. Nie dochodzi tutaj do opisywania wielkich mechanizmów globalnych czy suchych wywodów na temat powojennego podziału świata. Czytelnik może się zapoznać z kustoszem Muzeum Książąt Pomorskich zapomnianym Karlem Rosenowem, dramatyczną ucieczką w mróz, ciemność i wiatr przed zbliżającym się frontem czy o pierwszych chwilach, gdy Rugenwalde stawało się wpierw Derłowem, a ostatecznie Darłowem.

Pomorskie doświadczenie roku 1945 zostało opisane właśnie przez pryzmat tego miasteczka i okolic. O zburzonym porządku rzeczy, w którym rdzenna ludność nie chciała wyjeżdżać oraz o Polakach, którzy woleli nie wiedzieć czyje  ubrania wiszą w szafie w świeżo przydzielony domu. O tym, jak kwitły przemoc, gwałt i szaber.

Sześciu muszkieterów i źródła

Jak można się było spodziewać poproszenie o wspólny projekt sześciu zupełnie odmiennych pisarzy zaowocowało powstaniem sześciu tekstów, które trudno uznać na pierwszy rzut oka za spójne. Jednak każda opowieść wnosi coś szczególnego do całości. Jedynym reportażem odbiegającym in minus od reszty jest praca Michała Wójcika o działach Dora i Gustaw. Co prawda jest ona w absolutnym stylu piszącego, jednak trudno nie oprzeć się wrażeniu, że został „doklejony” do całości.

Dużym zaskoczeniem jest liczba wykorzystanych przez autorów źródeł, zarówno archiwalnych, jak i tych drukowanych. Widać, że bardzo mocno przygotowali się pod kątem historycznym, dzięki czemu mogli bez szkody dla ogólnych faktów skupić się na przedstawieniu „nagiego człowieka”. Biorąc pod uwagę, jak bardzo nawet dzisiaj temat Ziem Odzyskanych nie przebija się do mainstreamowej debaty mistrzowsko poradzili sobie z tematem.

I, co bardzo ważne, udało im się przestawić punkt widzenia każdej z zainteresowanych stron sporu o dziejową sprawiedliwość, która miała dokonać się w momencie, gdy jedni tracili swój Heimat, a drudzy zyskiwali nową ojczyznę. Całość opowieści dopełnia kalendarium porządkujące chronologię zdarzeń, a także wyimki z dokumentów urzędowych oraz prasy – zarówno tej powojennej, jak i wojennej. Nie zabrakło również archiwalnych zdjęć.

Czy warto?

Recenzowana pozycja to jedna z ciekawszych pozycji na rynku wydawniczym, który od dawna pełnymi garściami czerpie z wojennych traum i wydarzeń. Pokazuje zupełnie inne oblicze fragmentu Pomorza i jego mieszkańców – zarówno byłych, jak i obecnych. Uważam, że jest to również cenny punkt wyjścia do rozmów na tematy trudne, takie jak powojenne wysiedlenia czy graniczność doświadczenia roku 1945.


Wydawnictwo Rebis
Ocena recenzenta: 5/6
Daria Czarnecka


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Rebis. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Czytaj również:

Comments are closed.