Jan Tokarski, Platon od nowa
W książce Platon od nowa Jan Tokarski wraca do dialogów Platona przez postać Sokratesa. Filozofia pojawia się tu jako ćwiczenie odpowiedzialności za własne sądy, słowa i przekonania. Autor prowadzi czytelnika przez śmierć, prawo, duszę, pobożność, idee, kosmos, mowę, pismo, wiedzę, sofistykę, państwo, przyjaźń, przyjemność, Erosa i prawodawstwo, ale nie zamienia tego szerokiego zakresu w szkolny przegląd nazwisk oraz pojęć.
Filozofia zaczyna się w chwili, gdy człowiek przestaje ufać własnym odpowiedziom tylko dlatego, że powtarzał je przez lata. Sokrates był w tej sprawie bezlitosny, choć bez teatralnej brutalności. Pytał, wracał do słów, sprawdzał definicje, rozbrajał cudzą pewność i pokazywał, że myślenie bez rachunku sumienia bardzo szybko zamienia się w opinię noszoną jak urzędowy dokument. Jan Tokarski wydobywa z Platona ten właśnie nerw: filozofia ma mniej wspólnego z posiadaniem gotowej doktryny, a więcej z codzienną dyscypliną rozmowy.
Książka ma szeroki zakres. Tokarski przechodzi od Obrony Sokratesa, Kritona i Fedona, przez Eutyfrona, Parmenidesa, Timajosa, Kritiasa, Alkibiadesa, Fajdrosa, Listy, Jona, Teajteta, Sofistę, Protagorasa, Gorgiasza, Ustrój, Lysisa, Fileba, Ucztę, aż po Prawa i epilog. Taki układ pozwala zobaczyć Platona szeroko.
Początek tomu należy do Sokratesa postawionego wobec miasta, prawa i śmierci. Przy Obronie Sokratesa ważna pozostaje sama scena procesu, ale równie mocno wybrzmiewają opinia publiczna, oskarżenie, retoryka i podatność wspólnoty na słowa, które udają troskę o dobro. Kriton prowadzi do posłuszeństwa wobec prawa oraz pytania o moralną spójność człowieka. Fedon otwiera rozmowę o duszy i śmierci, a więc o granicy, przy której filozofia musi przejść próbę poważniejszą niż elegancka deklaracja.
Dalsze rozdziały rozszerzają tę perspektywę. Przy Eutyfronie, Parmenidesie, Timajosie, Kritiasie i Alkibiadesie pojawiają się pobożność, idee, kosmos, mit i samopoznanie. Tokarski czyta Platona jako autora pytań o człowieka, porządek rzeczywistości i granice poznania.
Osobne znaczenie ma język. Fajdros, Listy i Jon pozwalają mówić o mowie, piśmie, natchnieniu i rozumieniu. Tokarski korzysta z greki oszczędnie, bez budowania muru między tekstem a czytelnikiem. Dzięki temu lektura pozostaje skupiona, ale nie hermetyczna. Erudycja autora ma pomagać w kontakcie z dialogami, a nie robić z książki ćwiczenia z akademickiej wytrzymałości.
Rozdziały o Teajtecie, Sofiście, Protagorasie i Gorgiaszu należą do części o wiedzy, mniemaniu, perswazji i pozorze prawdy. Tokarski dobrze wydobywa problem sprawnej mowy, która potrafi zająć miejsce rozumienia. Ten wątek brzmi bardzo współcześnie, choć autor nie sprowadza Platona do komentarza publicystycznego.
Część polityczna, związana przede wszystkim z Ustrojem i Prawami, ma największy ciężar. Tokarski pokazuje związek między ładem wspólnoty a ładem człowieka, ale zachowuje ostrożność wobec pokusy urządzania świata według jednej wizji dobra. Przy Prawach ważne stają się obyczaj, autorytet, perswazja, prawo i granice prawodawstwa. Platon nie wychodzi z tej lektury jako prosty patron państwa doskonałego, a raczej jako myśliciel, przy którym każde marzenie o porządku trzeba natychmiast sprawdzić pytaniem o cenę.
Dużo świeżości mają rozdziały o Lysisie, Filebie, Fajdrosie i Uczcie. Przyjaźń, przyjemność, pogoda ducha i Eros przesuwają uwagę ku relacjom, pragnieniu i dobremu życiu z innymi. Dzięki temu Platon nie zostaje zamknięty w polityce, metafizyce ani scenie procesu Sokratesa. Tokarski przypomina, że filozofia dotyczy także sposobu bycia z ludźmi: rozmowy, bliskości, pragnienia, miary i wstydu.
Epilog wraca do Sokratesa jako filozofa publicznego. Nie do właściciela prawdy, który przynosi wspólnocie gotowy plan naprawy, lecz do człowieka, który pyta, podważa pewność rozmówców i otwiera przestrzeń namysłu. Ten finał porządkuje cały tom. Tokarski pokazuje Sokratesa jako figurę intelektualnej odpowiedzialności: kogoś, kto rozumie, że myślenie bez odwagi rozmowy bardzo szybko staje się ozdobną samotnością.
Platon od nowa jest książką gęstą i skupioną. Nie nadaje się na ekspresowe wprowadzenie dla kogoś, kto chce w jeden wieczór ogarnąć Platona. Jej wartość leży gdzie indziej: w pokazaniu filozofii jako praktyki, która dotyka języka, prawa, śmierci, polityki, miłości, przyjaźni i codziennej odpowiedzialności za własne przekonania. Tokarski pisze formalnie, ale nie sucho; szeroko, ale bez rozpychania się żargonem. Daje książkę dla czytelnika gotowego na rozmowę, w której nie zawsze da się wyjść z twarzą nienaruszoną.
Platon od nowa warto przeczytać wtedy, gdy Platon ma być partnerem rozmowy, a nie nazwiskiem z historii filozofii. Jan Tokarski proponuje lekturę szeroką, uważną i intelektualnie uczciwą. Najmocniej wybrzmiewa tu Sokrates: człowiek, który uczy, że myślenie bez odpowiedzialności za słowa bardzo szybko zmienia się w grzeczną formę bezmyślności.
Wydawnictwo Znak
Agnieszka Cybulska